SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Jan Dworak: O etyce w mediach nie powinien decydować przymus ekonomiczny

- Dziennikarze czują się bojownikami słusznej sprawy i piszą artykuły czy robią programy z tezą, stronnicze, nie szukające odpowiedzi, lecz serwujące z góry znane widzom odpowiedzi - mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Jan Dworak, przewodniczący KRRiT.

Z szefem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji rozmawialiśmy o tym, czy polscy dziennikarze przestrzegają zasad etyki. - Na to pytanie można odpowiedzieć jak na pytanie, czy ludzie przestrzegają Dekalogu. Starają się mniej lub bardziej - mówi Jan Dworak. - Redakcje mają różne strategie biznesowe. Tabloidy świadomie naruszają etyczne normy, np. takie, jak prywatność czy szacunek dla ludzkiej godności. W tych redakcjach dziennikarze niejako w kontrakt mają wpisane „rozpychanie” norm etycznych do granic prawa - stwierdza przewodniczący KRRiT.

- Są też media, które bez żenady drukują jako redakcyjne teksty agencji public relations, a bywa też tak, że to dziennikarze za pieniądze albo inne korzyści piszą teksty na zamówienie. To są powszechne i łatwe do oceny zjawiska. W trudnym czasie, jakiego doświadczają obecnie media w Polsce, wszystkie one chcą przetrwać, tym łatwiej więc przekraczać granice pokus. I to jest niestety często stosowane wytłumaczenie - mówi Jan Dworak.

Szef KRRiT podkreśla jednak, że - jego zdaniem - nie wszystko sprowadza się wyłącznie do pieniędzy. - Zasady etyki dziennikarskiej są także łamane z innych, można powiedzieć, bardziej „szlachetnych” powodów: chęci zmiany istniejącej rzeczywistości politycznej czy dania świadectwa jakiejś prawdzie - zauważa Jan Dworak.

- Dziennikarze czują się bojownikami słusznej sprawy i piszą artykuły czy robią programy z tezą, stronnicze, nie szukające odpowiedzi, lecz serwujące z góry znane widzom odpowiedzi. To zjawisko nawet się nasila. Tak naprawdę nie można go też do końca oderwać od ekonomii mediów. To, co dla jednych stronnicze, dla innych jest wyraziste, takie artykuły i programy zrażają jednych, a przyciągają innych widzów czy czytelników - mówi przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Dworak uważa, że mimo wszystko niekorzystnym zjawiskom można przeciwdziałać. - Można to robić na różne znane od dawna sposoby. Jednym z nich jest tworzenie w dziennikarskiej społeczności poczucia wspólnych norm, niestety przy panujących obecnie w Polsce głębokich podziałach to bardzo zawodny środek. Często bierze górę poczucie środowiskowej lojalności, od adwersarzy wymaga się przestrzegania norm, których samemu się nie przestrzega, a samo wymaganie przestrzegania norm od innych bywa także bronią w walce - stwierdza Jan Dworak.

Dworak podkreśla, że - jego zdaniem - najlepszym środkiem byłoby stworzenie mediom takich warunków, w których nie decydowałby przymus ekonomiczny. - W gospodarce rynkowej to jednak utopia i musimy z tym żyć. Taką enklawę jednak stworzyć można. To rola właściwie zorganizowanych mediów publicznych, które finansowane ze źródeł pozarynkowych powinny być oazą dziennikarskiej rzetelności i obiektywizmu. A jak jest, wszyscy widzimy - mówi przewodniczący KRRiT.

Dołącz do dyskusji: Jan Dworak: O etyce w mediach nie powinien decydować przymus ekonomiczny

12 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Semen Zabuski
Jan Dworak jest dzisiaj w doskonałym humorze. Utopijne teorie zawsze prowadzą do realnych horrorów. Jeżeli mediami nie będzie rządził przymus ekonomiczny, to bedzie nimi rządził utopijny humor i towarzyski przymus przewodniczącego, prezesa, dyrektora itp. Brak rywalizacji prowadzi do umysłowej i organizacyjnej atrofii. Jestem naprawdę ciekawy, kto i według jakich kryteriów będzie w owej bezgrzesznej krainie Utopii oceniał rzetelność i obiektywizm dziennikarzy. Jeżeli widzowie i słuchacze, tzn. monitorujemy oglądalność i słuchalność, a jeżeli tak, to normą pozostaje rywalizacja, rynek i komercja. Tylko widzowie i słuchacze mogą oceniać i decydować, czy chcą coś oglądać lub czegoś słuchać. Komuś śni się PRL i domorosła rada starszych, ale na szczęście zaraz zadzwoni budzik ! Ad vocem: w Polsce nie ma mediów publicznych, nie ma pozarynkowych źródeł finansowania i nie ma oazy. Nie ten klimat.
odpowiedź
User
"arcyboleśnie proste"
Panie Dworaku dworu Tuska i społki z o o, toż są takie Pana marzenia senne. W realu Pan i et consortes postępujecie dokładnie odwrotnie. Uważaj Pan, bo gdy będziesz bardziej w to wierzył i tak POprawrał swoje samopoczucie, to dostaniesz rozdwojenia jaźni oraz canajmniej zeza
rozbieżnego.
Prawda jest taka, że owe poprawne zasady w TVP raczej nigdy nie zaistnieją i rozwiązanie tego problemu jest jak mowi Pana pryncypał jest "acyboleśnie proste". To rozwiązanie zastosowało szereg krajow typu Niemcy, Francja, Włochy...
Po prostu należy media publiczne zgodnie z ich nazwą podzielić między przedstawicieli tej publiczności dającej wam utrzymanie i tak np.. program I otrzymują przedstawiciele prorządowi, program II przedstawiciele, dziennikarze podzielający, prezentujący zdanie opozycji z zachowaniem odpowiednich parytetow udziału. Tak oto wszyscy są zadowoleni: rządzący, opozycja i widzowie, bo nie są czarowani udawaną "obiektywnością i niezaleźnością", mają pełny przegląd sytuacji wiedzą kto jest kto i z jakich pozycji i co mowi.
To jest najsprawiedliwsze i lepsze rozwiązanie, jest w miarę czysta gra.
Wtedy następną warstwą może być gadanie o etyce, etc. i są zdecydowanie większe szanse, że taka zdrowa konkurencja może doprowadzić do ustalenia pewnych powszechnie przyjętych zasad.
Tak natomiast, ma Pan kojejny "występ", sobie coś tam bajdurzy, każdy śię z Pana śmieje, a problem dalej nie rozwiązany.
odpowiedź
User
amorprovaler
Oj ten s(c)waniaczek rodem z Gdańska. Serwuje nam farmazony o niezależności prasy, a jak był preziem T V P A R T Y N E J w skrócie TVP SA nie potrafił Donaldka zrobić prezydentem Polski ... mimo, że tak sie starał i w (ł)adzę medialną w garści trzymał...:-)
odpowiedź