SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Kamil Durczok w Polsat News. „Mimo zarzutów z pracy w TVN nie jest ryzykiem wizerunkowym”

Zaangażowanie Kamila Durczoka do programu publicystycznego w Polsat News to trafna decyzja, dziennikarz ma bowiem duże doświadczenie, a po przymusowej przerwie w pracy ma prawo wrócić do telewizji. Stacja i Durczok powinni jednak jasno odnieść się do postawionych mu zarzutów mobbingu - komentują dla Wirtualnemedia.pl publicyści Jacek Żakowski, Jacek Karnowski i Michał Kobosko oraz medioznawca Maciej Mrozowski.

Kamil Durczok, fot. TVNArticle

We wtorek Telewizja Polsat potwierdziła, że jesienią br. swój program publicystyczny w Polsat News zacznie prowadzić Kamil Durczok, poprzednio przez prawie 10 lat szef „Faktów” TVN, a wcześniej przez wiele lat związany z Telewizją Polską. Durczokowi we wrześniu kończy się półtoraroczny zakaz konkurencji po rozstaniu z TVN. Dziennikarz szykuje też własny serwis internetowy z redakcją w Katowicach, obecnie szuka do niego dziennikarzy.

Według publicystów pytanych przez Wirtualnemedia.pl podjęcie współpracy z Durczokiem to raczej dobry ruch Polsatu. - Mam wrażenie, że Polsat News cały czas nie ma wystarczającej liczby wyrazistych, szeroko znanych dziennikarzy i prowadzących programy. Taka osoba jak Kamil Durczok, który był, jest i będzie jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy telewizyjnych, na pewno będzie wzmocnieniem ramówki kanału - ocenia Michał Kobosko, dyrektor polskiego biura Atlantic Council. - Kamil Durczok ma duże doświadczenie i potencjał zawodowy. Jeżeli od odejścia z TVN trochę dojrzał, odpoczął i nie będzie zarządzał w sposób tak emocjonalny, żeby powodować napięcia i konflikty, to powinno być dobrze - mówi prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. Bardziej sceptyczny jest natomiast Jacek Karnowski, redaktor naczelny „W Sieci”. - To na pewno spore zaskoczenie, bo trudno znaleźć sensowne uzasadnienie tej decyzji Polsatu. Może chęć pośredniego dokuczenia konkurencji? - zastanawia się.

Kamil Durczok rozstał się z TVN w marcu ub.r. zaraz po tym,  jak wewnętrzna komisja stacji ustaliła, że trzy osoby w redakcji „Faktów” mogły być narażone na mobbing lub molestowanie. Komisję powołano po kilku artykułach tygodnika „Wprost”, w których najpierw zasugerowano, a potem napisano otwarcie, że sprawcą tych zachowań jest Durczok. Dziennikarz wytoczył wydawcy pisma i autorom tekstu proces cywilny za naruszenie dóbr i proces karny za zniesławienie, w obu nie zapadły jeszcze wyroki pierwszej instancji. Natomiast jesienią ub.r. wyciekł raport komisji TVN, w którym na podstawie zeznań pracowników stacji napisano, że Durczok dopuścił się wobec dwóch podlegających mu kobiet czynów noszących znamiona molestowania, a wobec czterech innych osób - mobbingu, a ponadto stosował w redakcji zarządzanie przez strach i wywoływał o wiele bardziej stresującą atmosferę niż inni dziennikarze prowadzący „Fakty”.

Czy w tej sytuacji Durczok powinien już wrócić do telewizji? - To oczywiste, że Durczokowi nadal towarzyszą kontrowersje związane z sytuacjami opisywanymi na początku minionego roku. Tak naprawdę do dziś nie wiemy, na ile prawdziwe były wszystkie oskarżenia wysuwane przeciwko niemu. Jeżeli była jakaś jego wina, co można wywnioskować z raportu wewnętrznego komisji TVN, to mocno za nią odpokutował. Dotknęła go infamia, brak możliwości pracy zawodowej przez półtora roku - uważa Michał Kobosko.

Podobnego zdania jest Jacek Żakowski, publicysta „Polityki”. - Kamilowi Durczokowi nie zostały udowodnione żadne winy, więc nic dziwnego, że wraca powoli do życia zawodowego - mówi. Jego zdaniem to Polsat powinien obecnie wyjaśnić, dlaczego zdecydował się zatrudnić dziennikarza, któremu półtora roku temu postawiono tak poważne zarzuty, z których część potwierdzono w wewnętrznym postępowaniu wyjaśniającym.

- Dlatego gdybym zamiast władz Polsatu podejmował decyzję o współpracy z Durczokiem, powiązałbym to z jakąś kampanią wyjaśniającą dla widzów. Nie wyobrażam sobie, żeby stacja stwierdziła: „Wiemy, że molestował, ale nie ma to dla nas znaczenia”. Trzeba by powiedzieć: „Uznajemy, że zarzuty się nie potwierdziły, w związku z tym Kamil Durczok jest pełnoprawnym kandydatem do pracy w tym zawodzie”. Taki komunikat rozwiałby emocje - ocenia Żakowski. - Bo dla części widzów obecność Kamila Durczoka na antenie na pewno będzie niepokojąca. Ale część widzów lekceważyła tę sprawę od początku - zaznacza.

Co na to Telewizja Polsat? - Zdajemy sobie sprawę, że ostatnio dotyczyły go pewne kontrowersje, ale po rozmowach z nim i przeanalizowaniu całej sprawy doszliśmy do wniosku, że nie przeszkadza to, żeby prowadził program publicystyczny - powiedział we wtorek portalowi Wirtualnemedia.pl Tomasz Matwiejczuk, rzecznik prasowy nadawcy.

Zdaniem Jacka Karnowskiego były szef „Faktów” TVN zbyt wcześniej zdecydował się na powrót do telewizji. - Oczywiście ma prawo do odbudowy swojej kariery po wielkiej aferze z początku zeszłego roku. Jednak obecnie jest w tej sprawie jeszcze zbyt dużo niejasności. Z jednej strony komisja TVN potwierdziła poważne zarzuty wobec Durczoka, z drugiej strony nie zapadły jeszcze wyroki w procesach wytoczonych przez dziennikarza „Wprost” za teksty zarzucające mu mobbing. Jesteśmy trochę w zawieszeniu, nie wiadomo, czy zarzuty postawione Durczokowi zostaną oddalone - mówi publicysta.

Według niego to Kamil Durczok powinien publicznie odnieść się do postawionych mu zarzutów. - Nikomu nie odmawiam prawa do nowego początku. Ale powinno to zostać poprzedzone wyraźnym zamknięciem tego, co było złe, a nie udawaniem, że nic się nie wydarzyło. Ludzie upadają i wstają, to jest normalne - stwierdza Karnowski. - Kamil Durczok powinien uczciwie odnieść się do tej sprawy, rzetelnie się z nią zmierzyć. Musi nastąpić pewien moment zero, moment powiedzenia: „Tamto było złe, jestem inny, przemyślałem siebie”, być może nawet: „Nic złego nie zrobiłem, ale sprawiałem wrażenie, że coś jest nie tak, i to mój błąd” - sugeruje naczelny „W Sieci”.

Przeciwną opinię na ten temat ma prof. Maciej Mrozowski. - Afera z Kamilem Durczokiem nie była publiczna, tylko prywatna. Jeżeli molestował czy dręczył podwładną, to ona dostała rekompensatę, a on reprymendę. Dlaczego tłumaczyć się z tego przed ludźmi? Ich to nie obraziło w żaden sposób, to była wewnętrzna sprawa korporacji - uważa medioznawca. - Takich spraw się nie wywleka, bo szkodzi to także poszkodowanym, powinno się je ucinać brzytwą i zamykać, żeby rana się szybko zagoiła. Gdyby Durczok nakłamał, zrobił coś nieodpowiedniego publicznie, wtedy powinien to wyjaśniać - zaznacza.

Zdaniem prof. Mrozowskiego negatywne doniesienia z początku ub.r. nie są już dużym obciążeniem wizerunkowym dla Kamila Durczoka, więc Polsat niewiele ryzykuje pod tym względem, angażując dziennikarza. - Gdybym był szefem stacji, zaryzykowałbym program prowadzony przez Durczoka. Przećwiczyłbym format, zobaczyłbym, czy się sprawdzi - mówi prof. Mrozowski. - Nie troszczyłbym się zbytnio o wizerunkowy „ogon” przyczepiony dziennikarzowi, bo większość widzów tego programu powinna być inteligenta i nie przywiązywać wagi do skandali. Mało jest ludzi o nieskazitelnej moralności, więc nie ma co pastwić się nad Durczokiem. Wydaje się, że nad dziennikarzem nie wisi już odium afery obyczajowej z początku zeszłego roku - ocenia medioznawca.

Za to według Jacka Karnowskiego powrót Durczoka do mediów zaraz po zakończeniu zakazu konkurencji i przed wyjaśnieniem zarzutów, które doprowadziły do utraty poprzedniej pracy, źle świadczy o naszym środowisku dziennikarskim.

- Pokazuje, że w Polsce bardzo trudno jest trwale się skompromitować, a wszystko po pewnym czasie idzie w zapomnienie. Świat mediów musi dbać o choćby minimalny autorytet i wiarygodność, a w tym przypadku wydarzyły się rzeczy, które bardzo to utrudniają. Nie możemy jako dziennikarze sprawiać wrażenia, że nie podlegamy ocenom, że jesteśmy nietykalni - stwierdza Karnowski. - Często traktujemy bardzo brutalnie przedstawicieli świata polityki czy świata celebryckiego, a sami jesteśmy z tego wyłączeni i udajemy, że nic się nie działo. Mnie to osobiście martwi - mówi szef „W Sieci”.

Kamil Durczok nie wyjaśniał powodów rozstania z TVN ani nie odnosił się do postawionych mu zarzutów, tłumacząc, że tak umówił się z byłym pracodawcą. Dziennikarz nie otrzymał raportu komisji powołanej przez nadawcę. Z kolei dla TVN sprawa była zamknięta po ogłoszeniu wyników pracy komisji i pożegnaniu się z Durczokiem.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Kamil Durczok w Polsat News. „Mimo zarzutów z pracy w TVN nie jest ryzykiem wizerunkowym”

39 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Neo
Cieszę się z powrotu Durczoka, każdy zasługuje na szansę po upadku. Dobrze jednak, że brak go w TVN-ie.
odpowiedź
User
17 rano
w latach 80-tych był taki młodzieżowy zespół rockowy o nazwie Popłoch Wśród Dziewcząt. Tak mi się przypomniało.
odpowiedź
User
a1a
"Zdajemy sobie sprawę, że ostatnio dotyczyły go pewne kontrowersje, ale po rozmowach z nim i przeanalizowaniu całej sprawy doszliśmy do wniosku, że nie przeszkadza to, żeby prowadził program publicystyczny - powiedział we wtorek portalowi Wirtualnemedia.pl Tomasz Matwiejczu" i wszystko jasne, nic się nie zmieniło , brak szacunku do pewnych wartości, szacunku dla osób z którymi pracował Durczok jak i tych z którymi będzie, twarz i szef Faktów okazał się zwykłym napalonym samcem , który wykorzystywał swoją pozycję, teraz będzie pracował w Polsacie, jestem facetem i uwielbiam kobiety ale staram się szanować je jak tylko mogę, Polsat olał tą kwestię.
odpowiedź