SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

NBP chce usunięcia tekstów sugerujących udział Adama Glapińskiego w aferze KNF. Dziennikarze krytykują: skutek będzie odwrotny

Narodowy Bank Polski chce, żeby w ramach zabezpieczenia sądowego usunięto tymczasowo grupę artykułów prasowych (dostępnych też w internecie) na temat afery związanej z Komisją Nadzoru Finansowego. Komentujący to dziennikarze oceniają, że NBP próbuje nieporadnie walczyć z mediami.

Adam Glapiński, fot. NBP Article

O tym, że Narodowy Bank Polski skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie sześć wniosków o zabezpieczenie roszczeń procesowych, poinformowała w piątek Polską Agencję Prasową Sylwia Urbańska, rzeczniczka prasowa ds. cywilnych w tym sądzie.

Wnioski wpłynęły w ostatnich dniach, sąd nie podjął jeszcze ich nie rozpatrzył. Sylwia Urbańska nie podała, które artykuły wskazano we wnioskach.

- Narodowy Bank Polski wszczął procedury prawne mające na celu ochronę dóbr osobistych instytucji zaufania publicznego również na drodze sądowej. Konieczność obrony dobrego imienia NBP wynika z jego ustrojowej pozycji i troski o szeroko rozumiane bezpieczeństwo ekonomiczne kraju - poinformowało biuro prasowe NBP.

Natomiast we wnioskach zaznaczono, że chodzi o usunięcie treści bezpodstawnie sugerujących, że prezes NBP brał udział w tzw. aferze KNF. Uzasadniono, że sugeruje to niezgodne z prawem działania organów NBP, przez co narusza dobra osobiste tej instytucji.

W sobotę rano dziennikarka „Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska stwierdziła na Twitterze, że dostała od NBP wezwanie przedsądowe zaprzestania naruszania dóbr osobistych. - Ale nie ma w tym piśmie informacji, gdzie coś „naruszyłam”. Nie ma sprostowania. Wcześniej rzecznik prasowy NBP nie odpowiedział na ani jedno moje pytanie - wyliczyła publicystka. - Kafkowska procedura - oceniła.

Wielowieyska przypomniała trzy felietony, w których komentowała aferę wokół KNF. W tytule jednego z nich apelowała: „Musi powstać komisja śledcza w sprawie afery KNF. Marek Ch. mógł mieć potężnych protektorów”. W innym podała, powołując się na dwa niezależne źródła, że prezes NBP Adam Glapiński starał się, żeby jego bliska współpracowniczka Martyna Wojciechowska, dyrektor departamentu komunikacji i promocji w NBP, została powołana do zarządu tej instytucji. Natomiast w tytule trzeciego tekstu oceniła: „Afera KNF. PiS wpadł w panikę. Bankructwo banków Czarneckiego byłoby katastrofą, która obciążyłaby obóz władzy”.

Dlaczego NBP jest łączony z aferą wokół KNF?

Zamieszanie wokół Komisji Nadzoru Finansowego wybuchło 13 listopada, kiedy „Gazeta Wyborcza” i „Financial Times” zamieściły rozmowę, którą pod koniec marca br. Leszek Czarnecki, większościowy akcjonariusz Getin Idea Banku i Idea Banku, nagrał z ówczesnym przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego. W rozmowie Chrzanowski otwarcie mówił o sytuacji w nadzorze finansowym oraz zasugerował Czarneckiemu zatrudnienie konkretnego prawnika i powiązanie jego wynagrodzenia z wynikami banku.

Szybko ustalono, że tym prawnikiem był Grzegorz Kowalczyk. Okazało się, że w połowie br. wszedł do rady nadzorczej Plus Banku należącego do Zygmunta Solorza (rzecznik biznesmena podał, że Kowalczyk był rekomendowany przez szefa KNF). Ponadto w pierwszej połowie ub.r. był w radzie nadzorczej PKO BP (premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że z rekomendacji NBP).

Pod koniec marca br. Chrzanowski i Czarnecki po zakończeniu rozmowy poszli na spotkanie z prezesem NBP. Tamta rozmowa nie została już nagrana przez biznesmena.

W dniu ujawnienia nagrania Marek Chrzanowski zrezygnował z funkcji szefa KNF. Niecały tydzień później Leszek Czarnecki został przesłuchany przez prokuraturę. Natomiast w miniony wtorek Chrzanowski został zatrzymany pod zarzutem przekroczenia uprawnień, a w środę sąd przychylił się do wniosku prokuratury o aresztowanie go na dwa miesiące.

Adam Glapiński w kilku wypowiedziach publicznych po ujawnieniu nagrania rozmowy Chrzanowskiego i Czarneckiego bronił byłego szefa KNF. Stwierdził, że jest to „człowiek niezwykle uczciwy, szlachetny, honorowy i wybitny profesjonalnie”. - Obyśmy mieli więcej takich 37-letnich profesorów w pełni profesjonalnych, uczciwych i szlachetnych - dodał. Zapewnił też, że wbrew pogłoskom nie zamierza podawać się do dymisji.

W mediach opisywano też Kamilę Sukiennik, dyrektor biura prezesa NBP, o której Chrzanowski i Czarnecki wspomnieli w rozmowie, oraz Martynie Wojciechowskiej. Ponadto analizowano całą karierę polityczną Adama Glapińskiego oraz obecny układ sił w obozie rządzącym.

Dziennikarze krytykują działania prawne NBP

Większość dziennikarzy komentujących na Twitterze wnioski złożone przez NBP skrytykowało te działania. - NBP zaczyna w sądzie ścigać dziennikarzy piszących i wypowiadających się o #aferaKNF doskonały pomysł!!! - ironizował Grzegorz Nawacki, wicenaczelny „Pulsu Biznesu”. - Ktoś w NBP całkowicie zatracił instynkt samozachowawczy. Skutek będzie odwrotny od zamierzonego - ocenił Jacek Bereźnicki z Money.pl. - A będą wnioski o zabezpieczenie tweetów? - żartował Paweł Sołtys z „Pulsu Biznesu”.

- Alergia na niezależne media rozchodzi się jak katar #chore - napisał Przemysław Barankiewicz z Bankier.pl. - #chore biorą przykład z Michnika i Wyborczej. Niedobrze - zgodził się Jacek Łęski z Telewizji Polskiej. - A także Kulczyka. Gdy on pozywał dziennikarzy (w tym mnie) nikogo to nie interesowało - dodał Bartłomiej Graczak z „Wiadomości” TVP1.

- W tym NBP to maja speców od PR-u potrafiących budować relacje z dziennikarzami Szkoda ze od razu nie zażądali wjazdu #ABW do domów dziennikarzy piszących źle o NBP Naprawdę coś niedobrego się dzieje w tych rozpalonych główkach... - ocenił Piotr Nisztor z „Gazety Polskiej Codziennie”. - NBP chce, by sąd zabronił dziennikarzom pisać o KNF‼ Istnienie wolnych mediów staje się teraz coraz bardziej ważne, bo od lat wzrastają zapędy do ich kneblowania - stwierdził Sylwester Latkowski. - Adam Glapiński niczym Mikołaj przynosi Wyborczej wytęsknione medialne prezenty. Ciekawe co na to PiS? - spytał Piotr Semka z „Do Rzeczy”.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: NBP chce usunięcia tekstów sugerujących udział Adama Glapińskiego w aferze KNF. Dziennikarze krytykują: skutek będzie odwrotny

16 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
pytam dla kolegi
Chodzi o artykuły ze zdjęciami tych dupeczek?
31 8
odpowiedź
User
Monika
Drogi NBP, nie bój się prawdy. Prawda Cię wyzwoli.
37 8
odpowiedź
User
Mkop
Z twarzy nie wygląda na orła ekonomii,ale jest z zakonu PC,to gdzieś musi pracowac
32 10
odpowiedź
User
widz555
Kiedyś nie był potrzebny sąd, wystarczył cenzor i komu to przeszkadzało?
26 11
odpowiedź
User
Gie
Przecież to jest krocząca rozgrywka z mediami. Najpierw jakieś wezwanie na przesłuchanie wręczone po 20. Teraz to. Za chwilę coś innego. To jeszcze będzie wzbudzało jakiś efekt afery, czegoś niezwykłego. Po kilku takich akcjach społeczeństwu, internetowi, mediom społecznościowym to spowszednieje. Wtedy "rządzący" będą mogli się na prawdę wziąć za media im nieprzychylne. Jeśli przez kilka miesięcy będzie więcej takich akcji to za pół roku na kim będzie to roniło wrażenie? Na nikim. Wtedy odpowiednie służby zaczną dostarczać jakieś wezwania dziennikarzom o 6 rano budząc całą rodzinę. Po kilku takich wizytach dziennikarze odpuszczą.
20 10
odpowiedź