SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Koncert "Murem za polskim mundurem" oglądało ponad 3 mln widzów. "Poziom ulicy, taniego folkloru i remizy strażackiej"

- Repertuar kojarzy mi się z weselem i zabawą na stadionie, a nie hołdem złożonym żołnierzom i pogranicznikom. Nigdy wcześniej nie widziałem na jednym koncercie tak absurdalnie dobranego zestawu wykonawców - mówi nam Tomasz Reich, redaktor naczelny serwisu NowaWarszawa.pl i wykładowca Collegium Civitas, oceniając niedzielny koncert "Murem za polskim mundurem" w TVP. - Słabe piosenki z głupimi tekstami pasują jako niezobowiązujący podkład do wakacyjnych imprez, ale ich obecność na takiej uroczystości jest co najmniej niezręczna - ocenia Jarek Szubrycht, dziennikarz muzyczny "Gazety Wyborczej" i redaktor naczelny "Nowej Gazety Magnetofonowej".

Koncert "Murem za polskim mundurem", fot. TVPArticle

Wydarzenie niemal bez precedensu. Niedzielne "Wiadomości" w TVP1 zaczęły się 20 minut później. I nie z powodu wpadki technicznej tylko koncertu "Murem za polskim mundurem". Jego transmisja zakończyła się przed godz. 19:50. "Wiadomości" tego dnia nadawano z Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. To tam zorganizowano koncert polskich i zagranicznych wykonawców dla służb mundurowych strzegących polskiej granicy. Jego organizację prezes TVP Jacek Kurski zapowiedział dwa tygodnie temu, gdy zaostrzyła się sytuacja na pograniczu polsko-białoruskim. Niedzielny koncert to wspólna inicjatywa Telewizji Polskiej i Ministerstwa Obrony Narodowej.

Zgromadzeni w bazie żołnierze mogli słuchać na przemian wakacyjnego hitu "Bailando" śpiewanego przez holenderską wokalistkę Loonę i utworu "Żeby Polska była Polską" wykonywanego przez Jana Pietrzaka. Wielki hit boysbandu No Mercy "Where Do You Go" mieszał się z polską pieśnią wojskową z 1944 r. "Czerwone maki na Monte Cassino", którą tego wieczora wykonała Edyta Górniak. Lou Bega śpiewał "Mambo No. 5" o kolejnych dziewczynach do podrywu i drinkach, których można się napić na imprezie, a chwilę później widzowie słyszeli pieśń "Biały Krzyż" śpiewaną przez Rafała Brzozowskiego. Włoska wokalistka In-Grid tańczyła na scenie do "Tu es foutu", a Halina Frąckowiak nostalgicznie sięgnęła po "Napisz proszę".

"Poziom ulicy, taniego folkloru i remizy strażackiej"

- Jestem zdruzgotany tym, co zobaczyłem na antenie TVP1 - mówi nam Tomasz Reich, redaktor naczelny serwisu NowaWarszawa.pl i wykładowca Collegium Civitas. - Repertuar kojarzy mi się z weselem i zabawą na stadionie, a nie hołdem złożonym żołnierzom i pogranicznikom. Wykonawcy od Sasa do Lasa. Brakowało tylko Zenka Martyniuka - mówi z ironią. - Nigdy wcześniej nie widziałem na jednym koncercie tak absurdalnie dobranego zestawu wykonawców. Odkopano przebrzmiałe zespoły z lat 90., jak No Mercy czy Captain Jack. Przedstawiano ich jak zagraniczne gwiazdy, a prawda jest taka, że ci wykonawcy objeżdżają Polskę latem i grają na dniach Wąchocka i w Ciechocinku. To poziom ulicy, taniego folkloru i remizy strażackiej. Zamiast powagi i hołdu dla mundurowych, wyszło - najdelikatniej mówiąc - niesmacznie.

Tomasz Reich dodaje, że nie podobały mu się także prowadzące, znane z programu "Pytanie na śniadanie" - Ida Nowakowska i Małgorzata Tomaszewska, które zza kulis relacjonowały to, co tam się działo - ubrane w stroje w kolorze khaki.

Z kolei koncert ze sceny prowadzili Agata Konarska i Michał Adamczyk, który był także gospodarzem nadawanych tuż po wydarzeniu "Wiadomości".

"Zagrywka piarowo-propagandowa"

Jarek Szubrycht, dziennikarz muzyczny "Gazety Wyborczej" i redaktor naczelny "Nowej Gazety Magnetofonowej" przyznaje, że jest zdumiony charakterem i programem imprezy. - Dlaczego w przerywnikach między wakacyjnymi hitami przypominano rotę przysięgi wojskowej albo śpiewano "Czerwone maki na Monte Cassino"? Muzycznie to był groch z wojskowej grochówki z kapustą z sylwestrowego bigosu. Kompletnie nie wiadomo, jaki był zamysł koncertu. Jakie miało to wywoływać emocje? Jeśli patriotyczne i tożsamościowe, to co tam robił Captain Jack z przebojem "Iko Iko"? Jeśli to miała być zabawa, to czemu grano "Żeby Polska była Polską" i "Dziwny jest ten świat"? - pyta retorycznie Szubrycht.

Ten ostatni utwór, śpiewany w oryginale przez Czesława Niemena, na niedzielnym koncercie "Murem za polskim mundurem" wykonała Edyta Górniak. Tomasz Reich dodaje, że dobór piosenek był absurdalny. - Edyta Górniak śpiewająca "Dziwny jest ten świat" i "Czerwone maki na Monte Cassino" to obraza dla tych utworów. Ten drugi to piosenka, która odnosi się do konkretnych ludzi, którzy zginęli. A tu wyszło jak z hymnem Polski na piłkarskim mundialu w Korei - przypomina redaktor naczelny serwisu NowaWarszawa.pl.

Jarek Szubrycht wspomina, że można się domyśleć, jakie były intencje twórców niedzielnego wydarzenia w TVP. - Realizacja tego koncertu to zagrywka piarowo-propagandowa. Na pewno nie chodziło o wzmocnienie morale żołnierzy zaangażowanych w działania na granicy polsko-białoruskiej. Abstrahując jednak od celu tego festiwalu, organizowanie koncertu akurat teraz, gdy tak dramatyczne sceny rozgrywają się od wielu tygodni na naszej wschodniej granicy, także dla osób, które tam na co dzień pracują, bardzo zgrzytało z radosną zabawą na scenie i głupawymi piosenkami puszczanymi z playbacku. To było tak kuriozalne, że trudno tego nie komentować - ocenia dziennikarz muzyczny.

"Etatowi artyści Telewizji Polskiej"

Dlatego w poniedziałek wszystkie najważniejsze media pisały o koncercie organizowanym przez TVP. Dziennikarze dopytywali, czemu do bazy wojskowej w Mińsku Mazowieckim nie dotarły dziewczyny z Las Ketchup, które prawie 20 lat temu wylansowały jedyny ich przebój "Asereje". Okazało się, że Hiszpanki przed przylotem do Polski zostały skierowane na kwarantannę. I hitu, którego tytuł jest zbitką słów, i trudno go przetłumaczyć na polski, widzowie i uczestnicy koncertu nie mogli posłuchać.

- Słabe piosenki z głupimi tekstami pasują jako niezobowiązujący podkład do wakacyjnych imprez, ale ich obecność na takiej uroczystości jest co najmniej niezręczna - ocenia Jarek Szubrycht. - Zaproszono wykonawców, którzy obsługują telewizyjne sylwestry, letnie koncerty w plenerze czy odwiedzają program "Jaka to melodia", by zarobić parę groszy na dawnej sławie. Masowa publiczność darzy ich pewnie sentymentem, pamiętając ich jeden największy hit. Ale dziś nikt tych wykonawców nie zaprosi na znaczące imprezy muzyczne, bo to, co robią, nie przedstawia żadnej wartości artystycznej.

Podobnie widzi to Maciej Myśliwiec, medioznawca, który przyznaje, że nie zaskoczył go dobór wykonawców na niedzielny koncert. - To standardowa ławka artystów TVP i z pewnością nie było ich ciężko pozyskać. Jan Pietrzak, Edyta Górniak czy Rafał Brzozowski to niemal etatowi artyści Telewizji Polskiej - komentuje medioznawca. - Nie wiem tylko, po co zaproszono zagranicznych wykonawców i to jeszcze takich, którzy najlepsze lata dawno mają za sobą. Lou Bega czy Loona największe przeboje nagrali pod koniec lat 90. Dziś to co najwyżej trzecia liga muzyczna Europy. Pewnie przyjechali, bo czasy są dla nich trudne i rzadziej grają koncerty, więc chętnie korzystają z różnych propozycji. Skoro tytuł festiwalu brzmiał "Murem za polskim mundurem", spodziewałbym się raczej naszych wykonawców.

"Chodziło jedynie o dobry wynik oglądalności"

Medioznawca przyznaje, że koncert sprawiał wrażenie wydarzenia, które na pewno nie było przygotowane od wielu miesięcy. - Mamy do czynienia z zebranym naprędce zestawem wykonawców i repertuarem, który niekoniecznie niósł ze sobą przekaz, jaki miał być kierowany w stronę bohaterów wieczoru. Jeśli to miał być koncert dla polskich służb mundurowych, które są zaangażowane w działania na granicy, to telewizja powinna być konsekwentna. A tu chodziło jedynie o dobry wynik oglądalności - mówi Maciej Myśliwiec.

I jak zerkniemy w dane Nielsen Audience Measurement, widać, że jednym z największych hitów telewizyjnych zeszłego tygodnia (29 listopada - 5 grudnia) był właśnie koncert "Murem za polskim mundurem", który zobaczyło ponad 3 mln widzów (w tym czasie co piąty widz miał włączoną TVP1 - 21,56 proc.). Transmisja zajęła czwarte miejsce w zestawieniu wszystkich programów telewizyjnych oglądanych przez osoby w wieku 4+.

Wynikiem jeszcze w trakcie koncertu pochwalił się na Twitterze prezes TVP. "Pierwszy w historii taki koncert - w bazie lotniczej Wojska Polskiego - w solidarności i hołdzie wdzięczności dla żołnierzy, funkcjonariuszy i policjantów strzegących wschodniej granicy ogląda na TVP1 i Polonii 3,5 mln Widzów! Dziękujemy" - napisał Jacek Kurski.

- Sukcesem TVP może być to, że udało się przypomnieć widzom gwiazdy, do których mogą czuć sentyment. Pytanie tylko, czy widzowie mieli się przy tym bawić czy to jednak miał być koncert wsparcia? Branie zagranicznych wykonawców miało tylko napędzić widownię i jedynie to się udało - komentuje Maciej Myśliwiec.

Szybko zapomnieć, ale i zapamiętać

Z kolei Tomasz Reich nie potrafi powiedzieć, jaka była idea niedzielnego koncertu. - Rozumiem, że pan Kurski wzorował się na koncertach dla żołnierzy tak, jak to się działo w Iraku czy Wietnamie, ale tam występowały gwiazdy światowego formatu, jak Mariah Carey czy Marylin Monroe i nie śpiewały dyskotekowych piosenek. A już największym absurdem było, jak In-Grid, prezentująca muzyczny gniot, dziękowała polskim żołnierzom za obronę granic. Przepraszam, ale w czyim imieniu, czemu to miało służyć? - pyta wykładowca Collegium Civitas. - Z jednej strony dziękujemy żołnierzom, że bronią naszych granic, z drugiej je zamykamy i mamy Kurdyjkę, która zmarła w szpitalu, a wcześniej poroniła. Moralnie to dwuznaczne.

Reich dodaje, że koncert "Murem za polskim mundurem" to dla niego "festiwal pomyłek". - Pomieszanie "Sylwestra Marzeń" w TVP2 z występami disco polo na Stadionie Narodowym - podsumowuje krótko. - Z jednej strony powinniśmy o tym, jak najszybciej zapomnieć, ale z drugiej warto pamiętać, żeby nigdy później komuś nie przyszło do głowy robić farsę zamiast godnie uczcić ludzi, którzy pracują w trudnych warunkach. Czuję się zażenowany tym, co zobaczyłem. Dlatego w TVP już raczej nic mnie nie zdziwi.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Koncert "Murem za polskim mundurem" oglądało ponad 3 mln widzów. "Poziom ulicy, taniego folkloru i remizy strażackiej"

42 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Adam
Nie ma to jak mix z Edytą Górniak😁
odpowiedź
User
Pawel
Murem za polskim mundurem m.in.minuta ciszy za 2 strażaków z remizy z Czernikowa,którzy zginęli w drodze do pożaru.
odpowiedź
User
Karolina
Za to we wtorek Jedynka miała już koncerty dwa w tym jeden teoretycznie z repertuarem dla dzieci
odpowiedź