SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Krytyka policji za działania w czasie protestów. "Jej wizerunek stał się ofiarą rozkazu"

Policja jest ostatnio krytykowana za brutalne działania wobec protestujących w ramach Strajku Kobiet w Warszawie. W zeszłym tygodniu nieoznakowani antyterroryści używali pałek teleskopowych podczas protestów. Policja poturbowało lub potraktowała gazem także dziennikarzy. Wczoraj zatrzymała fotoreporterkę. - To jest niesłychane, że nikomu nie przyszło do głowy, że takimi działaniami praktycznie w dwa tygodnie można zniszczyć wizerunek formacji, nad którym pracowano przez ostatnie lata - ocenia prof. Jacek Dąbała z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Policja podczas poniedziałkowego protestu pod MEN fot. Strajk Kobiet/TwitterArticle

Tydzień temu, w środę 17 listopada, policja wobec protestujących przed siedzibą redakcji informacyjnych Telewizji Polskiej na placu Powstańców Warszawy użyła gazu pieprzowego i pałek teleskopowych. Podczas relacjonowania tych manifestacji ucierpiało też kilku dziennikarzy. Towarzystwo Dziennikarskie uznało, że utrudniano im pracę, bo chciano się pozbyć niewygodnych świadków. W oświadczeniu napisało, że "upominamy się o dziennikarzy, bo taka jest nasza rola, ale protestujemy też przeciwko prowokacyjnym i brutalnym działaniom policji wobec pokojowej środowej manifestacji. Szczególnie odrażające było wysyłanie policjantów w cywilu do bicia pałkami kobiet”.

11 listopada podczas starć chuliganów z policją w czasie Marszu Niepodległości fotoreporter „Tygodnika Solidarność” Tomasz Gutry został postrzelony przez policjanta w twarz z broni gładkolufowej, a niektórzy dziennikarze byli pałowani przez funkcjonariuszy. Komendant stołeczny policji zapowiedział wyjaśnienia w sprawie postrzelenia Gutrego.

Zachowanie policjantów wobec dziennikarzy skrytykowało kilka organizacji dziennikarskich, a Rzecznik Prawa Obywatelskich zażądał wyjaśnień.

Ostatnie działania, z których obfite relacje ukazują się w mediach, mogą znacząco wpłynąć na ocenę policji w rankingu zaufania społecznego. Jeszcze w październiku policja sama chwaliła się badaniami CBOS, z których wynikało, że "czwarty raz z rzędu" jest jedną z najwyżej ocenianych instytucji publicznych. Działania Policji w badaniu z marca dobrze oceniało aż 80 proc. ankietowanych, a we wrześniu 73 proc. (opublikowano je w październiku) - Są to najlepsze oceny działalności w całej historii badań – podkreślała policja. Znalazła się na drugim miejscu spośród wszystkich ocenianych instytucji. Wyżej od niej były oceniane tylko władze samorządowe.

„Upada wizerunek budowany latami”

- Wyniki badań dotyczące zaufania do policji to kwestia budowania wizerunku przez ostatnie kilkanaście lat. Wydarzenia z listopada pokazały, jak łatwo ten wizerunek może ucierpieć - zaznacza Maciej Myśliwiec, właściciel SocialSky i wykładowca Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Twierdzi, że liczba ostatnich negatywnych doniesień na temat policji, pokazuje, że mamy do czynienia z wielotygodniowym kryzysem tej instytucji. - To pierwszy raz, od kiedy sięgam pamięcią, gdy mamy na tak szeroką skalę rozprzestrzeniony konflikt między częścią społeczeństwa a policją. Na pewno bardzo negatywnie na postrzeganie policji wpłynęła sytuacja z pojawieniem się na pokojowym proteście tajnych przedstawicieli policji – mówi Myśliwiec.

- Nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich 30 lat dochodziło to takich antagonizmów między dużą grupą społeczeństwa a policją. To stał się tak intensywny konflikt, że jestem przekonany, że dojdzie do bardzo znacznego tąpnięcia w przypadku zaufania społecznego do tej formacji – ocenia. – Współczuję trochę policji sytuacji, w której sie znalazła. Mamy obecnie problem z samym prawem do protestów, część społeczeństwa uważa, że musi i może manifestować. To sprawia, że z jednej strony policja musi słuchać swoich przełożonych z MSWiA, ale z drugiej ma przeciwko bardzo duży elektorat – dodaje.

Maciej Myśliwiec wskazuje także na działania rzeczników Komendanta Głównego Policji i Komendanta Stołecznego Policji. - W sytuacji konfliktów rzecznicy powinni gasić nastroje. Nie pozwalać sobie na komentarze ocenne, bo takie zachowanie po prostu nie jest profesjonalne. Gdy pojawi się konflikt od rzecznika oczekuje się działania koncyliacyjnego – mówi.

Podkreśla, że oczekiwałby od policji prowadzenia odpowiednich działań komunikacyjnych w czasie protestów. - Jeśli wiadomo, że tajni funkcjonariusze pojawią się na pokojowej manifestacji, być może trzeba to zakomunikować: „w tłumie będą policjanci w cywilu, bo nawet jak uważamy, że nie możecie protestować, to jesteśmy tu po to, żeby zapewnić wam bezpieczeństwo”. Ale mam wrażenie, że policja w ogóle w ten sposób nie chce komunikować się z protestującymi – uważa Myśliwiec.

„Nie poddawać się presji politycznej”

Zdaniem prof. Jacka Dąbały, medioznawcy i audytor jakości mediów z KUL, obecnie policja ma bardzo poważny problem. - Na wizerunku całej formacji odbija się zachowanie grupy policjantów, którzy utożsamiają się społeczeństwu ze służalcami władzy. Te zachowania mają bardzo silne oddziaływanie. To zarówno przykłady funkcjonariusza z metalową pałką działającego w tłumie bez żadnych widocznych oznaczeń, ale także zdjęcie trzech policjantów wspólnie wynoszących z tłumu protestującą kobietę czy blokujących kobiecie wyjście z tzw. kotła – wylicza przykłady. – A efekt zachowań tej grupy funkcjonariuszy odbija się na wszystkich policjantach. To zaufanie, nad którym pracowano latami, jest bardzo szybko tracone. Nie przypominam sobie tak jednoznacznie negatywnych reakcji wobec zachowań policji w ostatnich 30 latach – przyznaje.

Prof. Dąbała uważa, że policja, aby poprawić swój wizerunek powinna wypracować proste metody wobec Strajku Kobiet: nie wkraczać tam, gdzie nie ma agresji fizycznej, nie ma wybijanych szyb, prób podpalania czy bijatyk. – Podczas pokojowych manifestacji trzeba wypracować model zachowań, dzięki którym obywatel ma poczucie, że widząc policjanta patrzy na stróża prawa, który pojawił się tu by zapewnić bezpieczeństwo, a nie wysługiwać się władzy - mówi.

- Dobry wizerunek policji nie wymaga specjalnie skomplikowanych metod, wystarczy nie poddawać się presji politycznej. Policja nie może jedynie udawać, że zachowuje się w sposób przyjazny. Tylko po prostu tak się zachowywać. Służby muszą wyczuwać zagrożenie, nie jest nim przecież każdy protest czy nawet niecenzuralne okrzyki – zaznacza prof. Dąbała.

- To jest niesłychane, że nikomu nie przyszło do głowy, że takimi działaniami praktycznie w dwa tygodnie można zniszczyć wizerunek formacji, nad którym pracowano przez ostatnie lata – podsumowuje.

Problem z komunikacją

Piotr Żytnicki z poznańskiej „Gazety Wyborczej” pisze o pracy policji od kilkunastu lat i nie pamięta podobnego kryzysu. - W badaniach opinii publicznej policja rzeczywiście notuje wysokie wskaźniki zaufania, ale wyjaśnienie jest bardzo proste: zdecydowana większość Polaków nigdy nie miała bezpośredniego kontaktu z policją. Dopiero gdy dochodzi do takiego kontaktu, wyobrażenia zderzają się z rzeczywistością. Według szacunków samej policji w szczytowym momencie protestów kobiet uczestniczyło w nich kilkaset tysięcy osób. W większości miast policja zachowywała się przyzwoicie. Dochodzi jednak do takich sytuacji jak ostatnio w Warszawie, gdy policja bez powodu używa siły albo stosuje represje, bo tak należy ocenić legitymowanie i próbę ukarania kilkuset osób – tłumaczy dziennikarz.

- Policja ma problem, ponieważ dziś niemal każdy na demonstracji jest „uzbrojony” w telefon komórkowy i filmuje interwencje. Nagrania trafiają do internetu i telewizji. W ostatnich dniach widzieliśmy dowody ewidentnego przekraczania uprawnień przez policjantów. To bez wątpienia jest dla policji sytuacja kryzysowa – mówi.

Żytnicki nie potrafi też zrozumieć sposobu, w jaki dzisiaj komunikuje się z opinią publiczną policja. Chociaż przyznaje, że praca rzecznika prasowego jest niewdzięczna, bo musi firmować swoją twarzą nawet działania, z którymi prywatnie się nie zgadza. Podaje przykład: pisał ostatnio o związkowcach z Inicjatywy Pracowniczej, którzy jechali na Strajk Kobiet w Warszawie. Pod Pruszkowem policja wyciągnęła ich z radiowozów i na kilka godzin uwięziła. - Rzeczniczka policji w Pruszkowie nie umiała tego wytłumaczyć i tylko się pogrążała, mówiąc np., że kajdanki związkowcom założono dla ich bezpieczeństwa – dodaje.

Jego zdaniem, policja zabrnęła w ślepą uliczkę i nie potrafi z niej wyjść. - Skutki tego dla jej wizerunku i społecznego postrzegania będą fatalne. Nawet gdy zmieni się władza, a w końcu się zmieni, to za policją będzie ciągnęło się echo obecnych wydarzeń – uważa.

„Obniżenie prestiżu policji”

Prof. Krystyna Doktorowicz, medioznawca z Uniwersytetu Śląskiego, jest przekonana, że już doszło do sytuacji, w której obserwujemy obniżenie prestiżu policji. – Bo tu się stały dwie rzeczy. Jedną z nich jest brutalność policji wobec protestujących. A drugą liczne informacje medialne, że to reakcja, która jest wynikiem politycznych decyzji – tłumaczy.

Zwraca uwagę, że policja tłumaczy, że musi zachowywać się radykalnie w stosunku do osób niezależnie od ich płci, orientacji czy wieku. – Ale jestem przekonana, że obrazek, w którym czterech funkcjonariuszy zatrzymuje staruszkę, na pewno nie poprawia notowań policji – uważa Doktorowicz. – Jak pokazała rzeczywistość, czymś zupełnie innym jest wprowadzenie tajnej policji na Marsz Niepodległości a czym innym zabezpieczenie Strajku Kobiet. W pierwszym przypadku słyszeliśmy o kilkudziesięciu poszkodowanych policjantach, w tym drugim nie było takich informacji. To jasno pokazuje, gdzie takie formacje powinny działać, a obserwujemy je podczas interwencji na nagraniach ze Strajku Kobiet – dziwi się Doktorowicz.

Przypomina, że jeszcze, gdy 30 października doszło do Strajku Kobiet w Warszawie (brało w nim udział 100 tys. osób), policja chroniła uczestniczki przed atakującymi je kibolami. Wtedy od uczestniczek policja dostawała brawa.

- Jeśli brutalnych incydentów już nie będzie, a protesty także ustaną, to na pewno to nie wpłynie na negatywny wizerunek policji w dłuższym okresie. Przecież policja także w najnowszej historii ma dużo ponurych sprawa, jak np. śmierć Igora Stachowiaka. Pewne jest jednak jedno: wizerunek policji stał się ofiarą rozkazu – kończy.

Także w poniedziałek po południu policja zatrzymała na kilka godzin Agatę Grzybowską, fotoreporterkę Agencji RATS, podczas demonstracji przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej. Została przewieziona na komisariat przy ul. Wilczej. O jej uwolnienie apelowali dziennikarze.

Do komisariatu udał się m.in. Marcin Lewicki, prezes Press Club Polska, który złożył zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z art. 44 Prawa prasowego (utrudnianie lub tłumienie krytyki prasowej) i 231 KK (przekroczenie uprawnień przez policjantów) wobec Agaty Grzybowskiej.

Nad ranem Grzybowska przedstawiła swój opis wydarzeń. Jej zdaniem została zaatakowana przez policjanta, tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęła mu w twarz fleszem.

Kochane, Kochani, już jestem w domu. Dziś została przekroczona kolejna granica. Kiedy wykonywałam swoją pracę,...

Opublikowany przez Agatę Grzybowską Poniedziałek, 23 listopada 2020


- Dziś została przekroczona kolejna granica. Kiedy wykonywałam swoją pracę, fotografując protest pod Ministerstwem Edukacji Narodowej, zostałam zaatakowana przez policjanta (tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem), a następnie mimo okazania legitymacji prasowej, siłą wrzucona do radiowozu, gdzie próbowano mi wmówić, że to ja byłam agresywna. Zostałam przewieziona na komendę na Wilczej, gdzie oskarżono mnie o naruszenie nietykalności osobistej policjanta. Usiłowano mnie „podejść”, żebym przyznała się do winy. Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów. Bardzo chciałam podziękować @Strajkowi Kobiet i wszystkim osobom, które zebrały się przed komisariatem na Wilczej w akcie solidarności ze mną i innymi zatrzymanymi. Prawda jest taka, że nie tylko ja jako fotoreporterka (wiem, że to czyni ze mnie osobę uprzywilejowaną), ale nikt z pokojowo protestujących nigdy nie powinien być zatrzymany. Nie ma zgody na powszechnie stosowaną w ostatnich tygodniach przez policję przemoc! Nie damy się zastraszyć! Całą sobą popieram @StrajkKobiet i wszystkie osoby, które od tygodni wychodzą na ulice w akcie niezgody na ograniczanie kobietom* i osobom niebinarnym dostępu do aborcji. 27 lat to naprawdę o 27 lat za długo! Dziewczyny*, razem jesteśmy silniejsze! Nie damy się! Chłopaki*, dzięki za wsparcie - napisała.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Krytyka policji za działania w czasie protestów. "Jej wizerunek stał się ofiarą rozkazu"

15 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
AS
I tak PiS zniszczył od lat budowane zaufanie obywateli do policji. Smutny to obraz
odpowiedź
User
Mieszkaniec
Wolność nie polega na tym że każdy może robić co chce. Policja wkoncu wzięła się do roboty
odpowiedź
User
m
I tak PiS zniszczył od lat budowane zaufanie obywateli do policji. Smutny to obraz


Jakie zaufanie? Mówisz o braku zabójców Papały od 20 lat? Czy o mandatach za byle co?
Zgubiłem kartę, ktoś zrobił płatność za 40 zł, musiałem iść na policję, aby zgłosić to w celu zwrotu kasy przez bank. Pan milicjant pierwsze co zapytał czy ja nie mam tej karty i nie chce naciągnąć banku na 40 zł. True story.
odpowiedź