SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Krzysztof Gonciarz: na Snapie nikt nie narzeka, że zawracasz głowę, a na YouTubie użytkownicy mają dość konkretne oczekiwania

- Snapchat rozumie młodych ludzi lepiej niż jakakolwiek inna platforma. Snapchat jest cool, i bardzo pracuje na ten wizerunek. To platforma, którą się naprawdę lubi - zauważa w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl Krzysztof Gonciarz. Odpowiada też na pytania o pierwszą w Polsce bezpośrednią współpracę twórców internetowych ze Snapchatem.

Krzysztof Gonciarz Article

Krzysztof Gonciarz i jego wspólniczka Kasia Mecinski zostali pierwszymi polskimi twórcami internetowymi, którzy weszli w bezpośrednią współpracę ze Snapchatem. Zazwyczaj, jeżeli influencerzy prowadzą komunikację promocyjną na tej platformie to we współpracy z markami, a nie samym Snapchatem.

Gonciarz i Mecinski prowadzili na swoich kontach relację z festiwalu muzycznego Fuji Rock. Stworzyli kilkadziesiąt różnej długości treści wideo oraz zachęcali innych uczestników festiwalu do udostępniania własnych postów związanych z wydarzeniem na Snapchacie. Pojedyncze materiały miały ok. 300 tys. wyświetleń, a łączny zasięg postów Gonciarza i Mecinski przekroczył kilka milionów odsłon.

Paweł Luty:Jak doszło do tego, że Pan i Kasia Mecinski weszliście jako pierwsi twórcy w Polsce we współpracę bezpośrednio ze Snapchatem, a nie z marką, która prowadzi działania w tym medium?

Krzysztof Gonciarz: Jakiś czas temu poznaliśmy osobiście kilkoro ludzi pracujących w Snapchacie, okazało się że są fanami Kasi i moich filmów anglojęzycznych, tych pod marką TheUwagaPies. Stamtąd przeszli do śledzenia Snapchata Kasi, która jest na tej platformie dużo aktywniejsza ode mnie. Kiedy Snapchat szukał kogoś do pomocy w ekspansji na Japonię, pomyśleli po prostu o nas.

Jakie są efekty tej współpracy? Ile wyświetleń miały udostępnione materiały?

Nasza praca polegała na nagraniu wielu własnych Snapów, jak i zanimowaniu ludzi na festiwalu muzycznym, by powiedzieli coś do naszego telefonu, bądź sami wysłali coś na Snapchatowy event. Snapchat działa na zasadzie geolokalizacji, a więc wszystkie osoby znajdujące się na obszarze festiwalu mogły proponować własne Snapy do tego wydarzenia. Łącznie wszystkie Snapy przez nas nadzorowane miały kilka milionów wyświetleń, choć oczywiście ten zasięg jest kwestią promocji na samej platformie, w zakładce Live Story.

Co w komunikacji na Snapchacie jest kluczowe, z punktu widzenia takiego twórcy jak Pan?

Kluczowa jest naturalność i autentyczność, nie można swojego wizerunku tam przesadnie "produkować". To miejsce, w którym jest się sobą, pokazuje się swoje codzienne nudy i codzienne głupoty, gdzie można się wydurniać bez konsekwencji zostania posądzonym o "zaśmiecanie internetu". To platforma inna niż wszystkie.

W jakim kierunku będzie rozwijał się Snapchat Pana zdaniem? Już odszedł od formy komunikatora ze znikającymi wiadomościami w stronę de facto platformy krótkich form wideo, do tego dochodzą „dojrzałe" formy reklamowe. Na ile wpłynie to wszystko na bazę użytkowników Snapchata?

Snapchat rozumie młodych ludzi lepiej niż jakakolwiek inna platforma. Snapchat jest cool, i bardzo pracuje na ten wizerunek. To platforma, którą się naprawdę lubi. Nikt w dzisiejszych czasach nie "lubi" Facebooka, na Facebooku się siedzi po prostu z konieczności. Tymczasem Snapchat to zabawa, ukryte funkcje, ciekawostki, soczewki, bitmoji - ma to wszystko ogromny potencjał, a przecież oni wciąż się rozwijają, dodają nowe funkcje. Każda osoba zajmująca się zawodowo Internetem musi zrozumieć Snapchata. Kiedy słyszę kogoś w okolicy 30-tki, kto zaczyna wypowiedź od "ja to myślę że ten Snapchat szybko się skonczy", to cóż, myślę że ta osoba wypada trochę z obiegu.

Czy ruchy w stronę ułatwienia korzystania z platformy, jak funkcja Memories, sprawią, że Snapchat stanie się w 100 proc. mainstreamowym tworem, a nie tylko „social media generacji Z"?

O Memories było tyle szumu, a w praktyce nic prawie ta funkcja nie zmieniła. Co do mainstreamowości - nie wiem czy przy obecnej skali Snapchata można jej tej platformie odmawiać. Czas działa na ich korzyść, bo ich baza użytkowników dorasta, ma coraz więcej pieniędzy.

Jakie przewagi z Pana punktu widzenia ma Snapchat w stosunku do streamów live na YouTubie czy Facebook Live?

Tu nie chodzi o technologię, ale o wizerunek i bycie cool. Snapchat jest cool, mają masę krytyczną by stać na równi z największymi. W Polsce YouTube ma ogromną siłę przebicia, co do Facebook Live póki co nie jestem przygotowany, parę razy bawiłem się w streaming przy użyciu Facebook Mentions, czyli aplikacji dostępnej dla zweryfikowanych profilów firm i osób publicznych, zasięg był całkiem niezły, ale klimat wokół tego wydarzenia raczej średni. Na Snapie jest odpowiedni poziom spontaniczności, anonimowości i pewnej "sekretności" - Snap to klub dla fajnych dzieciaków, i taki wizerunek bardzo się stara utrzymać.

Czy YouTube nie przespał trendu na live streaming? Czy nie zapowiedział live streamów z poziomu aplikacji zbyt późno? Czy może jak już tę funkcję uruchomią to przebiją konkurencję?

YouTube jest trochę zbyt poważną platformą na spontaniczność. Na Snapchacie nikt nie narzeka, że zawracasz głowę, a na YouTubie użytkownicy mają dość konkretne oczekiwania. Powiem na swoim przykładzie: mogę zrobić sobie na Snapchacie Q&A, zapostować głupie zdjęcie złej jakości, nagrać jakieś wygłupy z wykrzywioną przez filtry gębą, nikt mi złego słowa nie powie o tym, a śledzi mnie na Snapie ponad 40 tysięcy osób. Na YouTubie nie mógłbym sobie pozwolić na zejście poniżej pewnego poziomu, treść musi być odpowiednio przygotowana, wyprodukowana. Być może mniej "prawdziwa", a być może po prostu bardziej profesjonalna.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Krzysztof Gonciarz: na Snapie nikt nie narzeka, że zawracasz głowę, a na YouTubie użytkownicy mają dość konkretne oczekiwania

6 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ehg
To platforma inna niż wszystkie.
Snapchat rozumie młodych ludzi lepiej niż jakakolwiek inna platforma.
Snapchat jest cool, i bardzo pracuje na ten wizerunek.
To platforma, którą się naprawdę lubi.
Snapchat jest cool
Snap to klub dla fajnych dzieciaków

I tak do wyrzygania.
22 7
odpowiedź
User
MikiMaki
"Pierwszy case" - Gonciarz, stać cię na więcej...
5 3
odpowiedź
User
Snapciarz
Snapchat daje temu Panu bardzo konkretne zarobki. Pan Gonciarz musiałby być wcześniej na stażu w Polskim Radio albo TVP, żeby w wywiadzie próbować odgryźć rękę, która go karmi. PS. Snapchat nie jest wcale taki super cool. To po prostu nowoczesna działalność wydawnicza, która jest nośnikiem reklamowym. To inna forma słupa reklamowego, która powoli wykrawa pieniądze z tortu papierowego, radiowego i telewizyjnego. Należy o tym pamiętać - co wydaje się fajne marketerom, niekoniecznie robi pieniądz. Na przykład u mnie Snapchat przepala pieniądze gorzej niż Twitter, a najlepszy zwrot z inwestycji mam na Facebooku.
10 6
odpowiedź
User
Yogi
Bosz... wysiadam. Jak bardzo niektórzy chcą zostać dzieciakami do końca życia. Wredne jest to, że pod pozorem robienia z siebie idioty - przepraszam bycia cool, wyciąga się od gówniarzerii kasę.
10 9
odpowiedź
User
ag
Jezu i tutaj Gonciarz prawi swoje mądrości :/ Dajcie już spokój z tym człowiekiem.
8 2
odpowiedź
User
SnapWrap
Dramatyczne są te wypowiedzi pana Gonciarza. Zero konkretu. Jazda na trendzie. Oczywiście, nie będzie ciął gałęzi, na której siedzi. Tymczasem w Stanach Fejs nadal jest wiodącym medium w społecznościach dla ROI. A Snap jest - wynika z badań - w opinni hamerykańskich marketerów tylko miejscem do palenia siana.
Poza tym wiecie jak to jest z "miejscami dla fajnych dzieciaków"? Umierają zaraz po tym, jak dzieciaki znajdą miejsce fajniejsze.
2 2
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing