SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Krzysztof Gonciarz odpowiada na zarzuty kobiet. "Moje życie zostało zniszczone"

Influencer Krzysztof Gonciarz wydał wideo oświadczanie po aferze, w której kilka kobiet oskarżyło go o niestosowane zachowania. Jednej z nich zarzucił kłamstwo, manipulowanie skrinami rozmów, innej nagranie audio bez zgody. - Moje życie zostało niemal całkowicie zniszczone w tej sytuacji - wyznał youtuber. 

Krzysztof Gonciarz. fot. YouTubeArticle

Afera wokół Krzysztofa Gonciarza zaczęła się pod koniec września, kiedy w internecie pojawiło się nagranie tiktokerki Darii Dąbrowskiej. Opisała ona swoje trudne doświadczenia z relacji z Krzysztofem Gonciarzem oraz przytoczyła wiadomości od innych kobiet.

Seria oskarżeń Gonciarza o nadużycia 

"Bagatelizowałyśmy wiele rzeczy, ze względu na to że Krzysiek ma w internecie wizerunek lewaka, feministy, obrońcy kobiet" - powiedziała kobieta na filmie zamieszczonym na Instagramie (z TikToka zostało usunięte). Z innej relacji wynikało": "Widział już, że jest ze mną bardzo źle i czekam na przyjęcie na detoks. Nic nie miałam do tego, żeby mu pomóc, ale skończyło się na tym, że ja znowu brałam".

"Byłam obwiniana za większość rzeczy, które szły nie po jego myśli" - pisze była partnerka Gonciarza. "Byłam na tyle spięta, że nie mogłam jeść, co spowodowało zaburzenia odżywiania" - relacjonuje kobieta. W dalszej części opisuje swoje awantury z Krzysztofem Gonciarzem i bolesne rozstanie.

Kilka dni później głos zabrała Kryspin Sobczak, identyfikująca się jako kobieta, montażystka współpracująca z Gonciarzem.

- Krzysztof potrafił pokazywać czy to swoim innym partnerkom, czy ogólnie nawet innym partnerkom - choć tego nie jestem pewna - nagrania z tego, jak uprawiał… z dziewczyną, oczywiście z widocznym wszystkim: jej twarzą i tak dalej. Bez zgody tej osoby i też czasami bez zgody osób, którym to pokazywał - opisała Sobczak.

Inna kobieta, modelka Hanna Koczewska, zarzuciła Gonciarzowi, iż proponował jej narkotyki, a także pisał jej wiadomości, że w sytuacjach zbliżenia "lubi dać po mordzie i napluć".

Gonciarz po filmie Darii Dąbrowskiej wydał jedynie krótkie oświadczenie z przeprosinami. Tłumaczył w nim, że jest w terapii. - Jest mi przykro, że moje życie i sposób bycia generował szkodę w życiu innych osób. Nie widziałem wielu rzeczy i nie rozumiałem własnego zachowania. Jeśli życie w sieci czegoś mnie nauczyło, to ostrożności w interpretacji czyichś słów i clickbaitowych tytułów - czytamy w komunikacie.

Gonciarz: "Moje życie zostało zniszczone"

W środę na kanale Krzysztofa Gonciarza na YouTube pojawiło się nagranie "Ja też nie mam na to zgody", w którym youtuber odnosi się do relacji tylko jednej z kobiet oskarżających go o nadużycia.

- Na początek chcę zaznaczyć, że jestem w terapii. To żadne usprawiedliwienie. Komunikat "jestem w terapii" oznacza, że wiem, że mam problem i że robię coś z tym - podkreślił Gonciarz.

Dalej twórca mówi, że "jego prywatność i granice" zostały w wyniku afery "naruszone". - Moje życie prywatne zostało wykorzystane przeciwko mnie - oświadczył Gonciarz. Zaznaczył następnie, że ujawnianie prywatnych rozmów " z komentarzem, w celu osiągnięcia pewnego celu, jest bardzo kwestionowalne etycznie".

Gonciarz odniósł się do relacji modelki Hanny Koczewskiej, która twierdziła, że influencer "przekraczał jej granice", dostawała od niego "obrzydliwe wiadomości" i "nie przestawał jej nękać".

- Hania Koczewska skłamała co do natury naszej relacji - oświadczył Gonciarz. - Utrzymywaliśmy pewną relację przez półtora roku, a prawie wszystkie wycinki skrinów (bo nie są to skriny), dotyczą jednej rozmowy, w której ona uczestniczyła. I oczywiście wycięła swoje odpowiedzi na o co pisałem - oświadczył Krzysztof Goncarz. Pokazał zamazany zapis rozmów z Koczewską. Dalej zarzucił jej, że przedstawiony przez nią publicznie zapis rozmowy jest kolażem.

W kolejnym fragmencie Gonciarz zarzucił, że upubliczniony przez jedną z byłych dziewczyn zapis audio z jego głosem, na którym grozi samobójstwem, był faktycznie nagraniem z ukrycia, a nie wiadomością głosową. 

- Byłem wtedy w najniższym punkcie swojego życia. W totalnej histerii, załamaniu, w stanie kompletnej bezbronności - wylicza Gonciarz.

W ocenie Gonciarza dyskusyjne są czyste intencje kobiet, które oskarżyły go publicznie o niewłaściwe zachowania. - Te sytuacje są o braniu odpowiedzialności. Moje życie zostało niemal całkowicie zniszczone w tej sytuacji. (…) Timing tej sytuacji również był taki, że mimochodem wrzucono mnie do jednego wora z aferą pedofilską. Niektórym mediom pomyliły się afery. Mam nadzieję, że cała ta sytuacja będzie dla wszystkich przestrogą. Kiedy linczujemy, kamienujemy ludzi publicznie, żeby zastanowić się, jakie są na nich dowody. Skąd one pochodzą? Jak zostały zdobyte? Jak mogły zostać pozmieniane? Poprzycinane? Zmanipulowane? A jeśli wystosowujemy wobec kogoś oskarżenia i osądzamy te osoby bez procesu, to zmuszamy ją w pewien sposób do kontynuowania tej spirali i wyciągania kolejnych wiadomości prywatnych (…). Ja nie ma  na coś takiego zgody - podsumowuje Krzysztof Gonciarz.

Krzysztof Gonciarz to jeden z najpopularniejszych polskich twórców internetowych, który od dziewięciu lat mieszka w Japonii. Na YouTube ma ponad 970 tys. subskrybentów. Współpracował komercyjnie z wieloma markami, m.in. Samsungiem, Eurosport, Żywiec Zdrój, Sprite. 

Dołącz do dyskusji: Krzysztof Gonciarz odpowiada na zarzuty kobiet. "Moje życie zostało zniszczone"

22 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Clint Westwood
Wzruszające.
odpowiedź
User
Gość
Brak dowodów na 3/4 kwestii poruszonych przez Darię i jej koleżankę, za które wylał się ogromny hejt na Krzysztofa. Dla mnie wyciągnięcie syfu i sklejenie go tak, żeby było, że to ten sławny nabrudził, a z perspektywy kobiet, przykro, że wasze słowa są tak zepsute i olewane przez takie dziewczyny jak te dwie frustratki, bo są naprawdę rzeczy, które powinny ujrzeć światło dzienne.
odpowiedź
User
Art
To jakiś kompletny bełkot, ale oczywiście ofiarą jest... ON! Szkoda czasu.
odpowiedź