SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Lisiecki: pozwy Durczoka marketingowe, na podsłuchach „Wprost” stracił 15 mln zł

Michał M. Lisiecki, wydawca tygodników „Wprost” i „Do Rzeczy”, uważa że Kamil Durczok ma nikłe szanse na uzyskanie od „Wprost” 9 mln zł odszkodowania. Tygodnik na ujawnieniu afery podsłuchowej stracił według Lisieckiego 15 mln zł z powodu późniejszych spadków sprzedaży i utraty reklamodawców.

Michał M. Lisiecki, większościowy akcjonariusz PMPG Polskie Media / fot. Beata Jarzębska Article

W wywiadzie dla programu „Więc jak” w Superstacji i „Super Expressu” Michał M. Lisiecki ocenił, że proces wytoczony wydawcy i byłym dziennikarzom „Wprost” przez Kamila Durczoka to „pozew typowo marketingowy, PR-owski”. Były redaktor naczelny „Faktów” TVN za artykuły zarzucające mu molestowanie podwładnych w dwóch pozwach cywilnych domaga się w sumie 9 mln zł odszkodowania, złożył też prywatny akt oskarżenia z art. 212 kodeksu karnego przeciw byłemu redaktorowi naczelnemu tygodnika Sylwestrowi Latkowskiemu (więcej na ten temat).

Zdaniem Lisieckiego Durczok ma niewielkie szanse na uzyskanie tak dużego odszkodowania. Wydawca przypomniał historię procesu wytoczonego przed laty tygodnikowi w Stanach Zjednoczonych przez mieszkającą tam córkę Włodzimierza Cimoszewicza. Amerykański sąd przyznał jej 5 mln dolarów odszkodowania, natomiast polskie sądy odmawiały nadania klauzuli wykonalności tego wyroku, a Sąd Najwyższy w 2013 roku orzekł, że polskie prawo w ogóle nie przewiduje tego typu odszkodowania. W konsekwencji córa Cimoszewicza otrzymała tylko 50 tys. dolarów.

- Sąd Najwyższy jasno się wypowiedział, że kara dla gazety może być uciążliwa, ale zgodnie z polskim prawem nie może jej zbankrutować, zniszczyć. Taką logiką należy się kierować, pisząc również pozwy - ocenił Michał M. Lisiecki.

- Tutaj raczej należałoby rozmawiać o winie pana Durczoka i tym, czy „Wprost” miał prawo pisać i obnażać to. Oglądałem dokumentację redakcji dotyczącą pana Kamila Durczoka, dział prawny wydał opinię, że pozwala ona bronić się w przypadku ewentualnego pozwu - stwierdził wydawca. - Molestowanie, o którym była mowa w przypadku Durczoka, jest bardzo szerokim pojęciem. Czasami jest tak, że on ze swoją siłą, posiadanym stanowiskiem, osobowością nawet przyjmijmy, że nieświadomie molestował, niech będzie że słownie, osoby, konkretne kobiety, które poczuły się urażone. To jest fakt oczywisty i myślę, że wyjdzie w zeznaniach - dodał.

Lisiecki ocenił, że publikacje o Kamilu Durczoku i aferze podsłuchowej, mimo że przynosiły krótkotrwale bardzo duże wzrosty sprzedaży „Wprost”, nie były korzystne biznesowo dla tygodnika. - To się nie opłacało w najmniejszym stopniu. Te peaki sprzedaży są niczym wobec cotygodniowej średniej z całego roku. A czytelnik nie lubi aż takiej agresywności. Trochę zmienił nam się profil czytelnika, zaczęliśmy konkurować z „Faktem” i „Super Expressem” - stwierdził.

Według niego ujawnienie przez „Wprost” afery podsłuchowej spowodowało stratę 15 mln zł z powodu niższych przychodów reklamowych i wyższych kosztów prawnych. - Nie chodzi o reklamy rządowe, bo ich nie jest tak dużo. Natomiast spółki skarbu państwa nie przedłużyły pewnych kontraktów. W ogóle tak agresywne dziennikarstwo powoduje, że reklamodawca woli się na chwilę odsunąć - wyjaśnił Lisiecki.

Wydawca „Wprost” podkreślił, że zwolnienie wiosną br. z funkcji naczelnego tygodnika Sylwestra Latkowskiego (zaraz potem odeszła grupa dziennikarzy, w połowie czerwca razem uruchomili serwis Kulisy24.com) wynikało wyłącznie z przyczyn ekonomicznych. - Sylwek był bardzo dobrym dziennikarzem, ale nie potrafił przestawić gazety na inną potrzebę. Poprzedni trend się nie sprawdził, spadło nam znacząco czytelnictwo - tłumaczył.

W kwietniu ub.r. „Wprost”, redagowany już przez nowych dziennikarzy pod kierownictwem Tomasza Wróblewskiego, notował średnią sprzedaż wynoszącą 36 935 egz. (według ZKDP - zobacz wyniki wszystkich tygodników opinii).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Lisiecki: pozwy Durczoka marketingowe, na podsłuchach „Wprost” stracił 15 mln zł

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Gonzo
Dość ugodowa postawa Lisieckiego, jakby spodziewał się niekorzystnego dla wydawnictwa przebiegu procesu, aczkolwiek liczy na małą dotkliwość finasową ewentualnej przegranej. No i to nie Wprost straciło bezinteresownie 15 mln zl - toż odpalenie afery nie było działalnością charytatywną, tu była nadzieja zysku - to wydawnictwo przelicytowało.
12 8
odpowiedź
User
nie tylko
nie tylko Wprost ma procesy, jest jeszcze kilka innych tytułów, które mogą się spodziewać milionowych wydatków z tytułu niekorzystnego wyroku dla wydawcy. i nie jest tu mowa o fakcie czy SE, oba tytuły mają takie wydatki zaplanowane w budżecie.
8 8
odpowiedź
User
hehehe
Lisiecki, czterech naczelnych Wprost w pięć lat, dramatyczny spadek sprzedaży i dalej sadzi swe "mądrości".
13 8
odpowiedź
User
pres
W przedostatnim Pressie Michał M. Lisiecki zadeklarował - wkręcony przez dziennikarza - że chętnie zatrudniłby Kamila Durczoka. Nie doprecyzował czy na stanowisku naczelnego.
11 8
odpowiedź
User
tomasz.zelezny@wp.pl
Drogi panie. Taka propozycja: weź się Pan nie lansuj już, bo to dzięki takim kolesiom jak Pan nie ma " Wprost" i normalnych gazet w tym kraju. Jakoś Red. Baczyńsiki się nie lansuje na tym podobno opiniotwórczym portalu.
Dziennikarz, zawód społecznie ważny, bo kontrolował władzę. Ale aby nim być nie wystarczy legitymacja. I zrobienie z Fibaka drania, albo puszczenie w świat taśm od kelnerów. Nawet papież ma prawo gadać po wódce co chce. Bredzą oni od wielu wieków. A pijany minister? W knajpie? A niech sobie gada. Jak dziecko. Warunek jeden: nie sprzedaje tajemnic państwowych, służbowych i innych. Dziennikarstwo trzeba oddzielić od kurestwa, biznes zaś od propagandy. Możesz Pan zatrudnić w charakterze naczelnego samą Trójcę Świętą i tak to nic nie pomoże. Na pocieszenie powiem tyle, że w kraju półanalfabetów można sprzedawać gazety po wiejskich festynach. Wtedy tym badaczom sprzedaży za ciężkie pieniądze wzrośnie ... na koncie Luksemburgu. To za granicą jest.
Były dziennikarz
Żeleźny się nazywam
Dla ewentualnych pozwów: nie mam kona na facecośtam
10 8
odpowiedź