SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Maciej Orłoś: Atmosfera w TVP zaczęła mnie uwierać

Z Maciejem Orłosiem, który poprowadzi program informacyjny „#dziejesięnażywo” w nowym kanale telewizyjnym WP, rozmawiamy o przyczynach jego odejścia z TVP, nowych wyzwaniach zawodowych, interaktywnej telewizji i mediach publicznych w Polsce.

Maciej Orłoś Article

Aneta Szeliga: Po 25 latach nie będzie Pan już pracować w mediach publicznych. Czy nie będzie brakować szerokiej publiczności, którą zapewniała TVP?

Maciej Orłoś: Telewizja WP to wprawdzie nowe medium, ale grupa WP ma ogromny zasięg poprzez Internet. Program #dziejesięnażywo, który będę prowadził, będzie emitowany nie tylko w ofercie telewizyjnej, czyli poprzez kablówki, satelitę, naziemną telewizję cyfrową, ale będzie też w Internecie, i to bardzo zwiększa zasięg. Po drugie można powiedzieć, coś za coś. Po 25 latach w jednym miejscu może czas na coś nowego? W moim wieku zmiany nie są tak oczywiste, ale kiedy to robić, jeśli nie teraz? Zwłaszcza że atmosfera w TVP zaczęła mnie uwierać. Zacząłem się nie najlepiej tam czuć. Możliwość pracy w nowej telewizji WP pojawiła się w porę.

Czy o Pańskiej rezygnacji z pracy w „Teleexpressie” zadecydowało konkretne wydarzenie?

Nie, to był proces. Szereg wydarzeń, które nastąpiły w ciągu kilku miesięcy, zaczął mi się układać w całość. Chodzi o kierunek, w którym zaczęła iść Telewizja Polska, a zwłaszcza programy informacyjne. Przestałem mieć złudzenia, że „Teleexpress” pozostanie „zieloną wyspą”, oazą całkowitej niezależności, odrębności. To jest dla mnie wciąż bolesne,  pracowałem tam 25 lat, to był „mój” program, bardzo się z nim identyfikowałem i wiele mu zawdzięczam. Stwierdziłem jednak, że muszę podjąć taką decyzję. I choć to nie była łatwa decyzja, teraz jestem zadowolony. Wiem, że nie mógłbym postąpić inaczej. To wszystko ma związek z upolitycznieniem TVP. Polityka ma w ogóle ogromny wpływ na media w Polsce, i to nie od dzisiaj. Uważam, że tak być nie powinno.

Skoro to upolitycznienie trwa od dawna, co sprawia, że w ciągu zaledwie kilku miesięcy tak wielu znanych, cenionych dziennikarzy, zdecydowało się odejść z mediów publicznych?

Nigdy w ciągu tych 25 lat nie doszło do momentu, żebym się poczuł tak, jak kilka miesięcy temu. To że dziennikarze odchodzą, z własnej woli albo dlatego, że im dziękują, wynika z tego, że nie potrafią się pogodzić z tym, że ktoś dyktuje im pewną wizję świata, swoje poglądy, które są bardzo jednostronne. Dla wielu dziennikarzy jest jasne, że jeśli nie można w sposób rzetelny, zgodny z rzemiosłem dziennikarskim, przekazywać informacji, na tyle im to nie dopowiada, że odchodzą z pracy. Co często bywa trudną decyzją. Ja miałem komfort, bo mogłem wybierać w propozycjach. Ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Uważam, że fatalne jest to, że dochodzi do takich sytuacji, że dziennikarze, którzy są profesjonalistami, chcą dobrze wykonywać swoją pracę, zgodnie z pewnymi regułami, z warsztatem, mają z tym problem, że im się to uniemożliwia. I albo odchodzą, albo przeżywają to, co przeżywają. Ja nie chciałem tego przeżywać. Nie chcę też być zdefiniowany politycznie. Chcę prowadzić w sposób niezależny i obiektywny programy informacyjne. Taka jest też linia wyznaczona w telewizji WP. Mamy być pluralistyczni, stąd różni komentatorzy, z różnych politycznych opcji, m.in. Paweł Lisicki, Sławomir Sierakowski czy Jacek Żakowski.

Pracownicy radiowej Trójki protestują przeciwko decyzjom nowych władz Polskiego Radia, wspiera ich wielu słuchaczy. Czy nie myślał Pan o tym, żeby w TVP spróbować czegoś podobnego? Jednak zostać i powalczyć?

Miałem różne myśli. Takie żeby zostać i robić swoje. Wykonywać najrzetelniej swoją pracę. Pozostać z widzami, którzy mogli by się poczuć opuszczeni. W którymś momencie stwierdziłem, że tak się jednak nie da. To jest nie do zrealizowania. Do działań, o których pani mówi, chyba nie było dobrej atmosfery, gruntu. Tak się stało dlatego, że była pełna jasność, że one by nic nie dały. Zbyt duża siła opanowała media publiczne, w tym TVP, żeby takie działania przyniosły jakikolwiek rezultat. W którymś momencie zdałem sobie sprawę, że dalej tak się nie da. Nie mogę firmować swoim nazwiskiem, swoją twarzą tego, co się tam dzieje, bo to jest sprzeczne z moimi przekonaniami, z moim myśleniem na temat uczciwego przekazywania informacji.

Jak Pan ocenia protesty dziennikarzy Trójki?

Myślę, że one są potrzebne. Skoro dziennikarze decydują się na nie, to znaczy, że coś ich bardzo uwiera, przeszkadza w wykonywaniu pracy. Czytałem niedawno wywiad z Wojciechem Mannem, który opowiadał, co się u nich w radio dzieje, o atmosferze, jaka tam panuje, o tej ciężkiej atmosferze, która zawisła na korytarzach. I czytając kiwałem głową w myślach, bo tak jakbym czytał o tym, co przeżywałem w TVP. W takich warunkach strasznie trudno pracować. Nie dziwię się, że są ludzie, którzy się z tym nie godzą i chcą dać temu wyraz.

Czy media publiczne w ogóle są potrzebne?

Absolutnie tak. Są potrzebne jak powietrze. Niezależne, zdrowe, dobrze funkcjonujące, dobrze finansowane, chronione odpowiednią ustawą. Dlatego, że bez mediów publicznych społeczeństwo jest zdane tylko i wyłącznie na komercję. A komercja oznacza bardzo mało, jeśli w ogóle, treści ambitnych, ważnych, z różnych obszarów, różnych dziedzin. Tylko media publiczne mogą to zapewnić. I mógłbym teraz wymienić całą długą listę różnego rodzaju treści, produktów, programów, które są w mediach publicznych, a nigdy ich nie będzie w mediach komercyjnych.

Ale od samego początku, od 89 roku, media publiczne w Polsce nie działały tak jak powinny działać, zawsze politycy mieli na nie duży wpływ. Nie do końca nie wiadomo, jak te media są finansowane. Z tego co pamiętam, TVP była w którymś momencie finansowana w 80 proc. z reklam, co ją stawiało na szarym końcu pod tym względem w Europie. Więc jak możemy mówić o mediach publicznych, które w takim stopniu są finansowane przez reklamy? To ile pozostaje miejsca na misję? W gruncie rzeczy chodzi o dobrą ustawę, która te kwestie ureguluje, czyli określi przejrzyste zasady finansowania i ochroni przed tak wielkim wpływem polityki, jak ma to miejsce obecnie.

Nie myślał Pan o przejściu z telewizji publicznej do którejś z komercyjnych stacji, o ugruntowanej pozycji na rynku? Wybrał Pan stację, która dopiero debiutuje i jest pewnym eksperymentem.

Szczerze mówiąc, myślałem. I nawet dostałem kilka propozycji. Ale stwierdziłem, że propozycja z Wirtualnej Polski jest dla mnie najlepsza. Dlatego że to jest nowość. Ja nie wchodzę w jakąś już istniejącą ramówkę. Zastanawiałbym się, czy się tam sprawdzę, czy się wpiszę. A tu? Start-up, coś zupełnie nowego, czego mogę być współtwórcą. Mogę mieć bardzo duży wpływ na to, jaki to będzie program. To także w moim przekonaniu jest przyszłość telewizji. Stacje tradycyjne nic ciekawego nam nie mówią, więc tracą widzów, jak pokazują wszystkie badania, na rzecz albo kanałów tematycznych, albo właśnie takiej synergii, interakcji internetu i telewizji. To może przynieść bardzo dobre i bardzo ciekawe skutki.

Jak będzie wyglądał prowadzony przez Pana w telewizji WP program #dziejesięnażywo?

Program „#dziejesięnażywo” to będzie tzw. popołudniówka, z czego zresztą jestem znany. Nie zabraknie w nim najważniejszych informacji z kraju i ze świata. Ale i poczucia humoru. Interaktywność będzie ważnym elementem tego programu. Podczas jego trwania widz będzie mógł wrzucić komentarz, zrobić zdjęcie, a my będziemy od razu mogli się do tego odnieść, skomentować, być może to nawet pokazać. Bardzo mi się taka formuła podoba. Więc będzie raczej lżej niż ciężej, raczej mniej niż więcej polityki. Szybko, zwięźle, na temat i z poczuciem humoru.

Brzmi jak "Teleexpress" bis, zwłaszcza że będzie nadawany o 16.50.

"Teleexpress" ma swoją formułę, ustaloną przez lata, swój rytm, swoje bloczki tematyczne, ma Marka Sierockiego. Oczywiście poprzez fakt, że ja ten program będę prowadził, przez fakt, że to będzie blisko godziny 17.00, poprzez także dynamiczne tempo i że będzie w lekkiej formule, takie skojarzenia się narzucają, i to jest oczywiste. Ale to zupełnie nowy program, w nowej formule, z bardzo ważnym elementem interaktywności, czego w innych telewizjach nie ma.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Maciej Orłoś: Atmosfera w TVP zaczęła mnie uwierać

37 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
clux
Czy Pan Orłoś będzie stawał w obronie dziennikarzy którzy masowo odchodzą z WP? Czy będzie stawał w obronie skrętu tego medium w lewo?
71 52
odpowiedź
User
marketer
bardzo słusznie prawi Maciej Orłoś
57 62
odpowiedź
User
tyy
Orłoś, a jak propagande PO czytałeś z promptera to fajnie było?
92 69
odpowiedź
User
babama
Lubiłem Orłosia, ale po tym wywiadzie mówię nie. Dlaczego jedną propagandę mógł głosić przez 8 lat a drugiej nie mógł? Obiektywizm zakichany...
85 60
odpowiedź
User
vvv
Orłoś, teraz zamiast 3 mln widzów będzie co najwyżej kilka tysięcy, na niszowej stacji, do której wiekszość nie ma dostępu, a inni nie wiedzą że w ogóle powstaje jakiś nowy MUX. I za rok nikt o tobie pamiętac nie bedzie...
53 48
odpowiedź
User
Orloshupol
Orłoś=Teleexpres, ale Teleexpres nie równa się Orłoś. I to jest problem Orłosia.
69 37
odpowiedź
User
ała
Trochę późno na to odejście. Zgniły kompromis moralny z dobrą zmianą, w postaci nazwania filmu o pedofilii w kościele katolickim w USA filmem o "pedofilach z Bostonu", zapamiętam Orłosiowi na bardzo długo.

Tak się starał zadekować, zostać pół-dobrozmianowcem, a się nie dało.

Nie da się paktować ze złem, panie Orłoś! A potem wyjść i powiedzieć, że atmosfera zaczyna uwierać.
16 42
odpowiedź
User
ała
Orłoś=Teleexpres, ale Teleexpres nie równa się Orłoś. I to jest problem Orłosia.


A jak najbardziej. Ale Orłoś sobie poradzi bez Teleexpresu, bo jest rozpoznawalny i zapewne ma zapasy.

Ale jak dotąd to równanie działa w obie strony. Mniej Orłosia to także mniej Teleexpressu. Jest bardzo duży zjazd z pozycji najpopularniejszego programu informacyjnego w Polsce. Co najmniej czterystutysięczny. A straty nie będzie łatwo odrobić.
36 23
odpowiedź
User
gosc
Dobrze to wyglada
10 11
odpowiedź
User
pol
Orłoś myślał że jak odejdzie z telexpressu to telexpress padnie . Orłoś nie ma ludzi niezastąpionych
46 34
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing