SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Mata chce zostać prezydentem? "Nie do wiary, że ludzie tak na serio przyjęli jego oświadczenie"

- Oficjalnie rozpoczynam moją kampanię na urząd prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w 2040 r. - zapowiedział w najnowszym nagraniu Mata. Raper obiecał m.in. że nagra 33 płyty do 2033 r. i dofinansuje start-upy dla młodych. Postraszył też PiS: "czas działa na waszą niekorzyść". Eksperci są zgodni: to świetny zabieg marketingowy. - Takimi działaniami doprowadza się do rekordowych wyników sprzedażowych i osiąga szczyty list przebojów - uważa Jacek Kochaniec, digital marketing specialist w Cube Group.

Mata, fot. YouTube.com Article

"Raper Mata startuje na prezydenta" - informuje poważny serwis "Rzeczpospolitej" na głównej stronie. "Mata, czyli Michał Matczak. Raper, artysta, a w 2040 roku prezydent Polski?" - zastanawia się redakcja serwisu Pomponik.pl, który opisuje gwiazdy showbiznesu. O Matczaku piszą portale muzyczne, plotkarskie, ale też te, które na swoich łamach poruszają tematy polityczne, ekonomiczne i międzynarodowe. Mata stał się bohaterem serwisów kojarzonych z lewicą i prawicą. A czemu o Macie w czwartek napisały prawie wszystkie media?

W środę wieczorem raper na swoim kanale na YouTubie opublikował nowe nagranie. Pięciominutowy film zatytułował "#MATA2040". Wideo przypomina zapis konferencji prasowej. - Obywatelki, obywatele, osoby obywatelskie. Zwracam się do was nie tylko jako Mata. Zwracam się do Was jako Michał - zaczyna artysta. - Jak zapewne mogliście odczytać z mediów publicznych, grozi mi do jedenastu lat pozbawienia wolności - mówi Mata, nawiązując do swoich problemów z wymiarem sprawiedliwości. W styczniu policja zatrzymała rapera za posiadanie 1,5 grama marihuany. Grożą mu za to trzy lata odsiadki. Z kolei pod koniec maja Mata zorganizował spontaniczny koncert nad Wisłą w Warszawie. On rapował z drewnianej łódki, a fani słuchali jego występu na kamiennych schodkach na bulwarach. Jest oskarżony o zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia, za co grozi mu osiem lat więzienia. Obie sprawy toczą się przeciwko niemu w prokuraturze.

- Większość spraw poniżej dwóch gram jest umarzana z miejsca. Ja czekałem na to cztery miesiące i trzy dni. I się nie doczekałem. Jak wiadomo, taka tu jest polska codzienność, że równych wobec prawa tu jest kilku. Z kolei na schodkach ludzie bawią się od wielu lat, nikt nigdy nie nazywał tego imprezą masową aż do momentu, w którym to jednym głosem 30 tys. osób krzyknęło "j...ać Telewizję Polską". Przypadek? Polityczna gra? A może proces na pokaz? Nie wiem - zastanawia się przed kamerą Mata. I zwraca się do rządzących: - Póki co kontrolujecie media publiczne i sądy, ale czas działa na waszą niekorzyść. Z każdym dniem social media stają się coraz silniejsze, a co za tym idzie silniejsi stają się ich młodzi użytkownicy, z których spora część to moi fani.

33 płyty w 11 lat

Dalej Mata zapowiada: - Już teraz oficjalnie rozpoczynam moją kampanię na urząd prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w 2040 r. Już teraz, bo młodzi ludzie często przewyższają kompetencjami starszą generację. Ja znam cztery języki, a Andrzej Duda tylko dwa i to jeden wątpliwie. Ja chcę zdepenalizować marihuanę, a Andrzej Duda ułaskawia mefedroniarzy - złośliwie ocenił urzędującego prezydenta. Raper nawiązał do majowego uniewinnienia przez prezydenta Pauliny P., która przed czterema laty została przyłapana na sprzedaży mefedronu.

Artysta dodał, że "władzy nie interesuje młode pokolenie, bo wielu młodych nie ma prawa głosu". Mata już w roli kandydata na prezydenta zapowiedział m.in. dofinansowanie start-upów dla młodych, wsparcie Monaru oraz powstanie własnej fundacji 420, która będzie finansować kampanie edukacyjne na temat marihuany. - Uważam, że to szczególnie ważne, ponieważ tabuizowanie tego tematu w 2022 r. to nieśmieszny żart - powiedział raper.

Obiecał, że do 2040 r. zamierza "dorosnąć jako artysta i człowiek", a w ciągu 11 lat chce wydać 33 płyty. Na koniec zaprosił fanów na nową trasę koncertową, podczas której zamierza zbierać podpisy pod "dokumentem poparcia" jego prezydentury.

Wojtek Kardyś o filmie Maty: "To majstersztyk"

- Nie do wiary, że ludzie tak na serio przyjęli jego oświadczenie o kandydowaniu na urząd prezydenta - zżyma się Wojtek Kardyś, ekspert ds. komunikacji i digital marketingu, który w czwartek na Twitterze uświadamiał jego użytkowników, że to, co robi Mata, jest wyłącznie zabiegiem promocyjnym. - To performance artystyczny, który ma na celu wykorzystanie sentymentu antypisowskiego, zwłaszcza teraz, gdy mamy rekordową inflację i kryzys przywódczy w partii, która rządzi od prawie siedmiu lat. Mata chciał tym nagraniem jedynie przypomnieć o sobie. Zauważmy, że pod koniec oświadczenia wspomina o swojej trasie koncertowej. Zapewne niedługo nagra płytę, na której odniesie się do tego, jak będzie wyglądała Polska w 2040 r. I ten krążek świetnie się sprzeda - przewiduje Wojtek Kardyś.

Zdaniem naszego rozmówcy pomysł z występem Maty w roli kandydata w odległych wyborach prezydenckich był świetnie przemyślany. - To majstersztyk. Media już podchwyciły ten temat. Te antyrządowe będą się rozpisywać, jaki to wspaniały młodzieniec i że na takich trzeba stawiać. Czekam na felietony, w których autorzy będą się zastanawiać, co się stanie, gdy Mata zostanie prezydentem. Oczywiście to nakręci promocję wokół jego osoby. Z kolei media prorządowe skrytykują go, wytkną mu występ nad Wisłą i przypomną, że złapano go za posiadanie narkotyków. I tradycyjnie powiążą to z działalnością jego ojca - przypuszcza ekspert.

Mata rapuje o TVP i Kurskim

Mata, który właśnie skończył 22 lata, to Michał Matczak. Trzy lata temu zdał międzynarodową maturę w prestiżowym warszawskim liceum im. Stefana Batorego. Jego ojciec, prof. Marcin Matczak, jest znanym prawnikiem, nielubianym przez obecnie rządzących (bo krytykował proponowane przez PiS reformy sądownictwa), za to uwielbianym przez sympatyków opozycji. To tata wymyślił "Matę", pseudonim artystyczny Michała Matczaka.

Dwa i pół roku temu cała Polska, jeśli nie usłyszała, to przeczytała o Macie. 11 grudnia 2019 r. do sieci trafił teledysk do utworu "Patointeligencja". Matczak opowiada w nim o hedonistycznym stylu życia nastolatków pochodzących z dobrych, bogatych domów. "My to patointeligencja, katolickie przedszkola, strzeżone osiedla, kurator angielski i gegra, kurator, dilerka dla sportu, nie po to, by przetrwać" - słychać rapującego Matę. W klipie wystąpił w eleganckim płaszczu z wystającym spod swetra kołnierzem od koszuli. W ciągu paru dni klip wyświetlono kilka milionów razy (teraz ma ponad 62,5 mln odsłon).

W mediach od razu zawrzało. O polskiej młodzieży rozmawiali dziennikarze, publicyści, psycholodzy, eksperci od wizerunku. Oburzenia nie krył Krzysztof Ściechowski, wicedyrektor liceum im. Batorego, który przyznał w jednym z wywiadów, że "zestawienie tego tekstu z wizerunkiem szkoły jest oburzające". Dodał, że "nikt nie został w Batorym złapany pod wpływem alkoholu czy narkotyków".

O teledysku mówiono nawet w "Wiadomościach" TVP. W materiale Konrada Węża przypomniano, że autor "Patointeligencji" jest synem stałego gościa liberalnych mediów, który krytykuje działania obozu rządzącego. Widzowie "Wiadomości" mogli usłyszeć, że Mata w piosence rapuje o "patointeligenckim" życiu młodzieży z bogatych domów. Wykorzystano to do krytyki polskich sędziów.

A Mata odpowiedział na tę zaczepkę w utworze "Patoreakcja", który muzycznie i tekstowo nawiązuje do "Patointeligencji". "A media PiS-owskie chciałyby zająć się Matą-seniorem. To święty człowiek, a to, co robię, jest moim wyborem i sam za to kiedyś odpowiem" - rapuje Mata w "Patoreakcji". W teledysku do tego utworu pojawia się Kuba Wojewódzki. To jemu jako jedynemu polskiemu dziennikarzowi udało się przeprowadzić wywiad z Matą dla tygodnika "Polityka". W rozmowie raper potwierdził, że fragment "Patoreakcji" o TVP i Jacku Kurskim jest odpowiedzią na materiał "Wiadomości". - Nie mówię tego jako głos pokolenia. Po prostu jako raper odpowiadam kolesiowi, który mnie zdissował. Tak to traktuję - powiedział Michał Matczak. Dodał, że według jego ojca słowa piosenki skierowane do Kurskiego i TVP nie są zniesławiające.

Nie porównujmy Maty do Kanye'u Westa

W tym kontekście nie dziwią mocne polityczne przekazy Maty. Raper poprosił w swoim najnowszym nagraniu, żeby fani nie używali już hashtaga #FREEMATA, ponieważ nawet w więzieniu byłby wolny. Młody Matczak zapowiedział za to, że po wyjściu z aresztu "wyzwie na pojedynek w bułgarskie martwe ciągi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, a następnie prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę".

- Jestem wielkim fanem tego, co zrobił - podkreśla Wojtek Kardyś. - Wybrał bardzo prostą formę, bo swoje oświadczenie wygłosił bez żadnych cięć, na tle prostego hashtagu "#MATA2040", okraszając je kontrowersyjnymi zdaniami. To fenomenalny zabieg także dlatego, że w tym nagraniu Mata stara się wybielić. Pamiętajmy, że choć dał nieduży koncert nad Wisłą, to spowodował, że pijani, młodzi ludzie wskakiwali do rzeki, żeby do niego dopłynąć, co mogło się skończyć tragedią. I prawdą jest, że nie zgłosił nigdzie tego wydarzenia. Nie do końca jest więc tak, jak mówi w tym nagraniu, że zostaje pociągnięty do odpowiedzialności za krzyki "j...ać Telewizję Polską" - uważa nasz rozmówca. - Ale w ten sposób buduje sobie wierną grupę fanów, którzy, gdy przyjdzie do rozprawy, staną w jego obronie i trudniej będzie go skazać. Dlatego zarówno sędzia, jak i obóz rządzący, muszą to uwzględniać. Jednak to, co robi Mata, zdecydowanie nie jest kampanią polityczną, bo on nie chce być prezydentem. Na tym stanowisku zarabia się znacznie mniej, niż tyle, ile obecnie zgarnia Młody Matczak ze sprzedaży płyt i koncertów.

Wojtek Kardyś apeluje też, by nie porównywać ostatniej deklaracji Maty do tego, co zrobił jeden z najpopularniejszych amerykańskich raperów: - Kanye West faktycznie wystartował w ostatnich wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych i otrzymał 0,04 proc. poparcia. Tyle, że on naprawdę chciał pełnić funkcję przywódcy USA. Miał jednak ogromne problemy natury psychicznej, o czym można się dowiedzieć z trzyodcinkowego dokumentu na jednej z platform VoD (chodzi o serial "Jeen-Yuhs: trylogia Kanye" - przyp. red.). Serial wyjaśnia, czemu tak mu zależało, by wystartować w wyborach i dlaczego miał tak słaby wynik. Mata robi to tylko po to, by było o nim głośno. I to mu się udaje.

Hołownia reaguje od razu na film Maty

Bartosz Czupryk, ekspert ds wizerunku i marketingu politycznego, również nie traktuje występu Maty na YouTubie jako zapowiedzi startu w wyborach prezydenckich. - Nasze realia są takie, że aby kandydat miał szansę na poparcie znaczącej grupy wyborców, musi mieć za sobą silne zaplecze polityczne. Bez tego nie odniesie sukcesu. Dlatego oświadczenie Maty traktuję jako formę autopromocji i ambicji, jakie młody człowiek sobie zakłada. Raper wspomina w końcu o 33 albumach, które chce wydać do 2033 r. Jego śmiałe szastanie pieniędzmi na start-upy i założoną przez siebie fundację mogą się spodobać młodym ludziom, ale to czas pokaże, czy te zapowiedzi uda mu się spełnić. Natomiast jego wypowiedź o tym, że idzie nowe, a starzy muszą odejść, to słowa zdecydowanie na wyrost. Nagranie Maty zapewne będzie miało świetne wyniki oglądalności wśród młodych ludzi, ale poważni politycy nie będą zwracać na niego uwagi, ponieważ to, co robi, bardziej przypomina cyrk - ocenia surowo ekspert.

Na Twitterze jednak dość szybko na nagranie rapera zareagował Szymon Hołownia. Lider Polski 2050 napisał: "Dwadzieścia lat kampanii wyborczej? Szacun, #Mata2040 :) A leśne dziadki skumają wcześniej, zobaczysz. Fajnie, że zaczynasz od pomagania". Czy to próba podpięcia się pod popularną osobę i chęć zbicia politycznego zysku? - Tak to może wyglądać, bo pewnie chodzi o podbicie zasięgów. Ale Mata kieruje swój przekaz do młodego elektoratu, który obecnie nie jest zagospodarowany przez żadną z opcji politycznych. Nie zdziwię się, gdy przyklei się do niego lewica, proponując mu miejsce na listach wyborczych, żeby tylko uzyskać jak najlepsze poparcie wśród najmłodszego elektoratu. Dla Szymona Hołowni to dość ryzykowne, bo jego poglądy raczej nie są zbieżne z pomysłami Maty. Poza tym lider Polski 2050 mógłby utracić zaufanie starszych wyborców, których raper może zniechęcić do głosowania na ugrupowanie Hołowni. Nasza historia pokazuje jednak, że w Sejmie nie brakowało barwnych postaci, począwszy od Janusza Rewińskiego, kończąc na Januszu Palikocie. W takich przypadkach nie ma jednak co mówić o poważnych stanowiskach politycznych - uważa Bartosz Czupryk.

"Mata rozumie marketing"

Jacek Kochaniec, digital marketing specialist w Cube Group uważa, że Mata od samego początku swojej działalności nie raz dotykał już kwestii politycznych czy ważnych społecznie. Nie raz też jego działania były jedynymi w swoim rodzaju. - Wideo, w którym Mata zapowiedział swoją kandydaturę na fotel prezydenta RP, w krótkim czasie zobaczyło blisko milion osób. Co najważniejsze, na kilka dni przed rozpoczęciem dużej trasy koncertowej - zwraca uwagę Jacek Kochaniec. - Cała akcja ma ogromną wartość marketingową. Mata swoim wystąpieniem zwrócił uwagę na ważne społecznie tematy, ale również bardzo atrakcyjne medialnie, które na pewno wpłyną na jego popularność. Najlepszy mediaplan nie da mu tyle, co to wideo, o którym piszą największe portale informacyjne. Budżet, który musiałby na to przeznaczyć, najpewniej wyrównałby się z kwotą, którą Mata przekazuje na wsparcie innowacyjnych projektów dla młodych ludzi - projekt, który ogłosił również w tym samym nagraniu.

Zdaniem naszego rozmówcy nawet jeśli obietnica rapera ma się spełnić za 18 lat, to efekty jego działań będziemy obserwować tu i teraz. - Najpewniej objawi się to wzrostem sprzedaży jego płyt, biletów na koncerty czy liczbą odbiorców w platformach muzycznych. Takimi działaniami doprowadza się do rekordowych wyników sprzedażowych i osiąga szczyty list przebojów. Mata rozumie marketing i wie, jak go wykorzystać, pokazywał to już nie raz. Doskonale też wie, jakie będą efekty jego działań. W moim odczuciu całe przedsięwzięcie ma charakter bardziej marketingowy, niż stricte polityczny. Ale kto wie, może za 18 lat Mata rzeczywiście zostanie prezydentem. Najbliższymi mierzalnymi efektami jego działań na pewno będzie liczba fanów na koncertach czy liczba sprzedanych płyt. To pokaże czy fani "kupili" performance Maty. A ile prawdy było w tym nagraniu, przekonamy się w 2033 r. - dodaje Jacek Kochaniec.

Dołącz do dyskusji: Mata chce zostać prezydentem? "Nie do wiary, że ludzie tak na serio przyjęli jego oświadczenie"

29 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Świecie naaaasz !
Mata, to taki nowy Młynarski. My mieliśmy Młynarskiego i Osiecką, a młodzi mają Matę, który śpiewa o ich problemach i ich życiu. Za 20 lat nikt nie będzie już pamiętał o Młynarskim a piosenki Maty będą śpiewać wszyscy.
13 68
odpowiedź
User
Mm data dodania
No i się kręci...... Jeszcze kilka miesięcy, przyjdzie zima, ludzi nie będzie stać na ogrzanie domów i PiS odleci w dal..... A Mata oddaje emocje młodego pokolenia, w którym PiS może liczyć jedynie na politowanie.....
20 40
odpowiedź
User
To nie marketing tylko cynizm. Dzieci namawiać do jedzenia hamburgerów. W 2040 Maty już nie będzie bo utonie w gnojowicy tych biednych zwierząt co je Mac zabija na pasze dla fanów Maty. To nie liberalizm, to cynizm. Wiec jak widzę Matczakow czy starego czy mlodego to mi się odbija z obrzydzenia. Koniec z tym pouczaniem przez ludzi pozbawionych moralności.
37 25
odpowiedź