SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Mateusz Morawiecki to premier przewidywalny, nie tak bezbarwny jak Beata Szydło ani tak płaski jak Ewa Kopacz

Mija rok, od kiedy premierem polskiego rządu został Mateusz Morawiecki, wieloletni bankowiec. Eksperci od PR i marketingu politycznego nie potrafią ocenić jego rządów i wizerunku jednoznacznie. Uzasadniają, że ma wprawdzie na swoim koncie kilka poważnych wizerunkowych wpadek, ale nie można mu odmówić także wielu zalet. W ich ocenie wypada dużo lepiej, niż poprzednio pełniący tę funkcję Beata Szydło czy Ewa Kopacz.

Mateusz Morawiecki, fot. P.Tracz/KPRM Article

11 grudnia br. minął rok od zaprzysiężenia Mateusza Morawieckiego, byłego wicepremier oraz ministera finansów i rozwoju oraz wieloletniego bankowca na prezesa Rady Ministrów. Z tej okazji Kancelaria Premiera opublikowała serię filmów z udziałem prezesa rady ministrów.

Wszyscy spodziewaliśmy się więcej

Zdaniem Piotra Czarnowskiego, prezesa agencji First PR ocena Mateusza Morawieckiego w roli premiera nie może być jednoznaczna.

- Z punktu widzenia PiS jest świetnym, wydajnym, elokwentnym elementem partyjnej linii komunikacji, prącym do przodu bez względu na rzeczywistość a często wbrew niej. Z punktu widzenia obywatela, który chciałby widzieć szefa rządu – sprawnego managera, jest monotonnym propagandystą. Z punktu widzenia przedsiębiorcy, zwłaszcza małego, zapowiadał się doskonale, tak jak jego zapowiedzi pomocy biznesowi, teraz w konfrontacji z rzeczywistością już chyba nie zapowiada się wcale. Z punktu widzenia Kościoła, w państwie, w którym teoretycznie jest rozdział władzy świeckiej i duchowej, jest idealnym i świetnie współpracującym partnerem. Z punktu widzenia opozycji jest katastrofą, zwłaszcza gospodarczą. Z punktu widzenia podatnika, walczącego z 1,5 miliona stron dokumentacji samego VAT i przepisów zmieniających się średnio co 2 dni jest nieporozumieniem - wymienia nasz rozmówca. Twierdzi, że tyle będzie opinii, nawet skrajnych – ile grup odbiorców.

W rozmowie z Wirtualnemedia.pl prezes First PR przyznaje, że wszyscy spodziewaliśmy się więcej i inaczej, biorąc pod uwagę biznesową przeszłość Morawieckiego. - Zwłaszcza oczekiwaliśmy dużo mniej, jeśli w ogóle, ideologii i religii, dużo więcej, jeśli nie w całości, rozsądku ekonomicznego -  twierdzi Piotr Czarnowski.

Zwraca przy tym uwagę, że w tej sytuacji ocena wizerunkowa też nie jest łatwa i również zależy od grupy obserwatorów i, jak to w Polsce, zależna jest często do chwilowych nastrojów i emocji, a nie od rozsądnej kalkulacji. Przypomina, że na świecie wejście Morawieckiego do rządu zostało przyjęte ciepło, bo wydawało się zwiastować erę gospodarczej cywilizacji. Podobnie przyjęto jego nominację na premiera. - W miarę jednak jak odchylał się coraz bardziej w stronę ideologii i tracił kontakt z rzeczywistością, media zagraniczne na ogół przestały go wspominać, a później i zauważać. Może to i lepiej, ponieważ dokładnie tak jak jego poprzednicy, od Tuska przez Kopacz i Szydło, nie potrafi radzić sobie z komunikacją i pewnie boleśnie przekonuje się, że znajomość angielskiego i jednostajnej gestykulacji nie są wystarczające do zbudowania wiarygodnego przekazu u myślących odbiorców. Na pewno nie pomogły mu sztuczne w zawartości, kupowane publikacje. Myślę też, że wizerunkowo jest Morawiecki przewidywalny – lepiej już było – komentuje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Piotr Czarnowski.

Na pytanie, czy ma to wpływ na postrzeganie Polski na arenie międzynarodowej odpowiada, że niewielki. Uzasadnia, że wprawdzie Morawiecki nie jest tak absolutnie bezbarwny jak Beata Szydło, ani tak płaski jak Ewa Kopacz, ale i tak to co mówi czy robi wkomponowane jest w ogólne tło komunikacji Polski na świecie, a ta komunikacja jak wiadomo od wielu lat, bez względu na rządy, jest nieprofesjonalna i destrukcyjna. - Merytorycznie silny premier mógłby nie tyle zmienić to swoją osobowością, ile skutecznie wprowadzić odpowiednie korekty i konsekwentnie budować dobry wizerunek Polski. Ale to nie ten przypadek – podkreśla nasz rozmówca.

Ciekawa postać, nie pozbawiona wad, ale i zalet

Dla Sebastiana Stępaka, dyrektora zarządzającego w MSL Group, Mateusz Morawiecki jest dosyć ciekawym, ale jednocześnie nie pozbawionym wad premierem z ramienia PiS. Nasz rozmówca wskazuje, że partia ma określoną hierarchię, proces decyzyjny. Na czele rządu stoi zawsze osoba bezpośrednio raportująca do szefa partii i to doskonale widać również w tym przypadku. - Morawiecki ma natomiast znacznie większe oparcie w Jarosławie Kaczyńskim. Znając swoje miejsce w szeregu, sumiennie i w lepszym stylu niż Beata Szydło wypełnia powierzone mu zadania, dzięki czemu ma do dyspozycji całe zaplecze partii i może liczyć na ochronę w przypadku niepowodzeń – komentuje ekspert.

Zauważa, że oprócz skutecznego utrzymywania się na powierzchni, osoba Mateusza Morawieckiego nie wniosła zbyt wiele do linii programowej partii i całego dyskursu politycznego.

Przypomina, że zarówno premier, jak i partia zaliczają bardzo dużo wpadek, ale pod kuratelą tego premiera zdecydowanie lepiej radzą sobie z wychodzeniem z tarapatów niż za czasów jego poprzedniczki

- Należy tu dodać, że jego komercyjna przeszłość jest znacznie większym obciążeniem wizerunkowym niż brak sukcesów politycznych poprzedzających nominację Beaty Szydło. Taśma, na której uwieczniono krytykę Roberta Kubicy to koszt kilkudziesięciu milionów złotych jakie powędrują do Williamsa na przestrzeni następnych dwóch lat. Niby to doskonałe posunięcie wizerunkowe dla koncernu naftowego, ale nie można zapomnieć o sytuacji, która zapoczątkowała otwarcie spółki Skarbu Państwa na tak duży sponsoring. Z tej perspektywy 10 lub 20 razy mniejsza kwota (zależnie od źródeł) za sponsoring jaką komunikowała na przykład Polska Fundacja Narodowa w przypadku projektu Mateusza Kusznierewicza wydaje się śmieszna, a w przypadku Kubicy wydaje się być przyjęta przez opinię publiczną z pełnym zrozumieniem - podkreśla Sebastian Stępak.

Szara postać znająca realia polityki

Nasz rozmówca twierdzi, że obecny premier walczy również z szalejącym nepotyzmem, lojalnością pożerającą kompetencje i innymi długo pielęgnowanymi grzechami PiS.

Ocenia, że z jednej strony to duże wyzwania, z drugiej Mateusz Morawiecki po ponownym przesłuchaniu taśm z restauracji „Sowa i Przyjaciele” jawi się raczej jako postać szara, doskonale rozumiejąca mechanizmy funkcjonujące na styku polityki i biznesu.

- Złego obrazu dopełnia afera KNF nieudolnie rozbrajana przez największego wroga politycznego Morawieckiego w obozie PiS. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Zbigniew Ziobro wręcz celowo porusza się w tych okolicznościach jak słoń w składzie porcelany, dając niezwykle wartościowe paliwo mediom i opozycji, która słusznie nie wierzy, iż szef KNF działał bez wsparcia i wiedzy najwyższych kręgów władzy w Polsce - analizuje ekspert MSL Group.

Radzi sobie w sytuacjach kryzysowych

Nasz rozmówca nie ujmuje jednak obecnemu premierowi zalet. Uważa, że ma o niebo lepszy styl niż w przypadku Beaty Szydło. Radzi sobie również w sytuacjach kryzysowych, a jego gabinet dba o to, aby na wizji pojawiał się tylko w pozytywnych kontekstach i okolicznościach.

- Chociaż niektóre decyzje są o wiele bardziej kontrowersyjne, to nie widzimy tutaj negatywnych emocji. Duże opanowanie i paradoksalnie całkiem niezłe zarządzanie komunikacją sprawiają, że Morawiecki wciąż dysponuje dużym kapitałem politycznym i z pewnością pomoże partii budować poparcie w nadchodzących wyborach, szczególnie kiedy większość nazwisk PiS jest już mocno wyeksploatowana. Tutaj mocno dystansuje choćby Andrzeja Dudę, którego agenda polityczna ostatnimi czasy sprawia wrażenie incydentalnej lub też zupełnie nieistniejącej. Trzeba przyznać, że Morawiecki trafił na turbulentny czas dla PiS i sytuacja oraz problemy przed nim stojące znacznie przewyższają skalą trudności wyzwania jakie stały przed partią zaraz po wyborach. To czas konsekwencji wcześniejszych decyzji obozu rządzącego z którymi premier radzi sobie w sposób czasami zaskakujący. Duży plus za uspokojenie debaty politycznej i temperatury retoryki. Morawiecki również krytykuje opozycję, ale rzadziej w sposób naganny wykraczający poza ramy tolerowanych zachowań społecznych - komentuje Sebastian Stępak.

Pytany przez nas, jak wizerunek Mateusza Morawieckiego wpływa na wizerunek Polski zwraca uwagę, że premier w stosunkach międzynarodowych balansuje na krawędzi, ale znacznie rzadziej z niej spada. W jego ocenie brak logicznej argumentacji wynika raczej z tego, że przeważnie znajduje się w sytuacjach ,w których zwykle lepsze wytłumaczenia po prostu nie istnieją. - Zbyt często stosuje rozwiązania „out of the box” promując anegdotyczne interpretacje na przykład wydarzeń historycznych – co bardzo negatywnie wpływa na jego wiarygodność. Ale nie ma kompleksów – zarówno językowych, jak i tych związanych z ogólną ogładą. Morawiecki pasuje do międzynarodowego establishmentu i czuje się jak jego część. Jest traktowany raczej jako nieszkodliwy ekscentryk, który ma różne wytłumaczenia dla decyzji podejmowanych przez swojego mocodawcę, co czasami ma swoje plusy, bo potrafi mocno zaskoczyć. Trudno powiedzieć czy przy tak kontrowersyjnej polityce partii rządzącej ktokolwiek byłby w stanie zarządzić wizerunkiem - dodaje Stępak.

W ocenie eksperta MSL Group Mateusz Morawiecki doskonale odnajduje się w układzie, w którym nie radziła sobie jego poprzedniczka Beata Szydło. - Zbyt wiele nierozwiązanych spraw, naciski, brak możliwości prowadzenia własnej polityki - doprowadziło do sytuacji, w której jedynym wyjściem była nowa nominacja. Beata Szydło dawała również poważne sygnały o tym, że jej lojalna postawa wobec Kaczyńskiego może mieć swój rychły koniec, próbkując poparcie wewnątrz partii, co było zbyt widoczne na zewnątrz. Media huczały od plotek, a Prezes Kaczyński widząc, że demonstrowanie swojej mało zdecydowanej postawy wobec przyszłości Beaty Szydło wzmaga jej niepokój i reakcje obronne, szybko wykorzystał jej osobę niebezpośrednio, ale wciąż obarczając winą za szereg porażek wizerunkowych. Morawiecki był jedynym bezpiecznym wyborem, z jednej strony miał czyste, wolne od wpadek konto jako minister gospodarki, z drugiej strony wywodził się z części elektoratu, która miała największy problem z polityką prowadzoną przez PiS. Pierwsze tygodnie jego urzędu były powiewem świeżości po siermiężnym stylu Beaty Szydło, ale niestety dalsze posunięcia premiera i jego sytuacja wizerunkowa mocno ucierpiały zderzając się z problemami i linią programową partii - podsumowuje w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Sebastian Stępak.

Wielkie, niespełnione ambicje

Z kolei Bartosz Czupryk, specjalista ds wizerunku, marketingu politycznego i strategii określa dotychczasową kadencję Mateusza Morawieckiego jako mianem kadencji wielkich, ale niespełnionych ambicji. Wspomina, że gdy wraca pamięcią do expose premiera, to pamięta, że sam dał się zarazić tym innowacyjnym spojrzeniem na gospodarkę. - Szumnie zapowiadane zmiany i udogodnienia choćby dla polskich przedsiębiorców z biegiem czasu straciły na wyrazistości. Podstawą funkcjonowania państwa stały się wpływy z podatków, merkantylizm i niekończąca się reforma sądownictwa w Polsce – ocenia z perspektywy czasu nasz rozmówca.

Na pytanie, czy z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że w pewnym sensie Morawiecki jako premier zawiódł odpowiada przecząco.

- Wciąż ma jeszcze czas na wykazanie się, dopilnowanie pracy ministrów i realizację szumnie zapowiadanych planów. Z pewnością można powiedzieć, że oczekiwania były większe... Premier ma dość błyskotliwy, inteligenty styl i dobry PR mediów publicznych – analizuje Bartosz Czupryk. Nie odpowiada jednak nam wprost, czy zastąpienie Beaty Szydło Mateuszem Morawieckim w roli premiera polskiego rządu było słusznym wyborem. - Powołanie do rządu Mateusza Morawieckiego prawdopodobnie miało nakłonić zagranicznych inwestorów do lokowania kapitału w Polsce. Premierem został bankier, nie polityk, ekspert o międzynarodowej rozpoznawalności. W przeciwieństwie do Beaty Szydło, której rola premiera na arenie międzynarodowej nie była tak znacząca. Zadanie Beaty Szydło polegało na skupieniu uwagi wyborców na tradycyjnych wartościach takich jak - rodzina, praca, współpraca, odbudowa, odpowiedzialność, siła - przypisanych w symbolice kobietom opiekunkom w domyśle "matce polce" - odpowiada nam ekspert.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Mateusz Morawiecki to premier przewidywalny, nie tak bezbarwny jak Beata Szydło ani tak płaski jak Ewa Kopacz

12 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Gumiś
Mateuszek Kłamczuszek. Dziwie się że nikt tu tego nie komentuje. Co wypowiedź to przekłamanie, dane z sufitu i sprzeczności. Poza tym słoń w składzie porcelany od słynnej wypowiedzi że wybór Clinton-Trump to wybór między dżumą a cholerą. A teraz całuje cholerę ....
46 21
odpowiedź
User
Tom
Pan Morawiecki nie wzbudza zaufania. Jego sposób wypowiedzi i wyraz twarzy totalnie mnie nie przekonuje. Jest nijaki i mało wiarygodny. Mistrzem wystąpień jest Tusk. Nawet jak coś zabiera, to po mistrzowsku potrafi przekazać info że to dla naszego dobra. Szydło również całkiem dobrze sobie radziła. Była wiarygoadna w tym co mówi, tworząc wizerunek babki z sąsiedztwa. Tak czy inaczej w PiS powinni pomyśleć o zmianie szefa rzadu.
45 17
odpowiedź
User
hj
Przestałem słuchać jebo kłamstw przy okazji piątego "nowego otwarcia", jakie zdążył ogłosić w ciągu roku. I straciłem rachubę, ile już ich było.
50 15
odpowiedź
User
wujek
Jedyny problem tego pana jest taki, że inny pan z Żoliborza może wstać w którąś niedzielę, zjeść rosół, poczytać gazety i iść spać o 19:00, a w poniedziałek rano z Nowogrodzkiej odwołać Mateusza i całą świtę. Z Prezydentem trochę ciężej, ale też dałoby radę.

Tyle w temacie.
60 11
odpowiedź
User
wujek
A no i co do "wizerunków" - był już Kazio Marcinkiewicz, który miał dużą charyzmę, a został wymieniony niczym stażysta.
39 9
odpowiedź