SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

„Newsweek” o okładkowym tekście: wiemy, że raport powstał w kancelarii Giertycha

W bieżącym wydaniu „Newsweeka” (Ringier Axel Springer Polska) ukazał się artykuł, w którym - powołując się na „poufny raport” - zasugerowano, że za aferą podsłuchową mogli stać „ludzie związani z PiS”. - Redakcja wie, że raport powstał w kancelarii Romana Giertycha - wyjaśnia portalowi Wirtualnemedia.pl „Newsweek”.

Article

Artykuł pt. „Zniszczyć rząd” jest promowany na okładce najnowszego „Newsweeka”. Dziennikarka Aleksandra Pawlicka przedstawia w nim tezę, według której za ujawnioną rok temu przez „Wprost” aferę taśmową odpowiedzialni mogą być ludzie związani z Prawem i Sprawiedliwością. Autorka powołała się na „poufny raport” o śledztwie prowadzonym w tej sprawie, który stanowi analizę zeznań złożonych przez świadków. „Newsweek” nie zdradził, kto jest jej autorem.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Warszawa-Praga. W ubiegłym tygodniu analiza wpłynęła do szefów Prokuratury Generalnej i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. - (Prokuratura) nie bada ewentualnego politycznego motywu przestępstwa. Nie sprawdza, czy Marek Falenta i kelnerzy mogli nagrywać ludzi PO na polityczne zlecenie - wskazuje Pawlicka, cytując zeznania kelnerów z restauracji Sowa i Przyjaciele.

Wydanie tygodnika z okładkowym artykułem o kulisach śledztwa pojawiło się w kioskach w poniedziałek. Tego samego dnia przed południem mecenas Roman Giertych ujawnił na Twitterze i Facebooku, że raport, który jest cytowany w publikacji Aleksandry Pawlickiej powstał w jego kancelarii i stanowi część uzasadnienia wniosku o odebranie śledztwa dotychczasowym prokuratorom. Dokument jest oparty na materiałach jawnych, ale podczas pracy nad nim analizowano ściśle tajną część akt śledztwa.

- Czy w śledztwie znajdują się dowody, że Prokurator Generalny był chroniony przez Marka F. przed nagraniem przez kelnerów w czasie, gdy odbywał rozmowy w restauracji "Sowa i przyjaciele", gdzie normalną procedurą było nagrywanie wszystkich VIP-ów? Czy ktokolwiek wyjaśnił przyczynę tej ochrony w kontekście zeznań kelnerów, że celem podsłuchiwania było obalenie rządu i pomoc PiS-owi w dojściu do władzy? Kto podjął decyzję o utajnieniu części akt śledztwa? I wreszcie ostatnie i najważniejsze pytanie: skoro kelnerzy zeznawali, że zamiarem Marka F. było obalenie rządu i pomoc PiS-owi dojść do władzy, skoro w aktach znajdują się informacje o powiązaniach Marka F. z prawą ręką Mariusza K. wiceprezesa PiS, (mówię tylko o dowodach jawnych, pan prokurator [generalny – przyp.red.] Seremet doskonale wie, co znajduje się części tajnej) to jak można nie zbadać wątku, że ten zrobił kto zyskał (Is fecit cui prodest), który stanowi fundament każdego śledztwa karnego od czasów starożytnego Rzymu? - zastanawia się na Facebooku Roman Giertych.

W swoim tekście Aleksandra Pawlicka wskazuje również, że jednym ze współautorów pierwszej publikacji „Wprost”, ujawniającej podsłuchane rozmowy polityków, jest dziennikarz śledczy Piotr Nisztor. W przeszłości opisywał on sprawę senatora Krzysztofa Piesiewicza, m.in. przeprowadzał wywiad z prokuratorem Józefem Gackiem, który prowadził tamto śledztwo. Gacek nadal pozostaje naczelnikiem wydziału śledczego praskiej prokuratury i jest przełożonym prowadzącego śledztwo podsłuchowe. - Czy Pan Prokurator Andrzej Seremet może odpowiedzieć publicznie na pytania: dlaczego śledztwo zostało przekazane do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga pod nadzór osoby, która współpracowała medialnie z jednym z dziennikarzy ujawniających podsłuchane rozmowy? - zadaje konkretne pytanie Roman Giertych, już po publikacji „Newsweeka”.

>>> Przeglądaj okładki gazet i magazynów w naszym dziale Jedynki

Publikację artykułu opartego o dokument przygotowany przez mecenasa Giertycha skrytykowali dziennikarze i publicyści. - Roman Giertych anonimowo „zadebiutował” na łamach „Newsweeka”. W jego tekście na temat afery taśmowej są spiski prokuratorów oraz intrygi ludzi specsłużb - kpi Andrzej Stankiewicz z „Rzeczpospolitej”. - Tekst „Newsweeka” i Giertycha miał być politycznym thrillerem, a jest komedią pomyłek. Nie zgadzają się kwestie fundamentalne, jak teza, że prowadząca śledztwo taśmowe Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga jest przychylna PiS - dodaje.

O krok dalej idzie Michał Majewski z portalu Kulisy24.com, twierdząc w felietonie, że już pod koniec zeszłego tygodnia plotkowano, że „nie bardzo jest chętny do podpisania nazwiskiem akurat tego tekstu”. - Ostatecznie przy materiale widnieje nazwisko Aleksandry Pawlickiej, znanej do tej pory z anty-PiS-owskiej publicystyki, nie zaś z docierania do „poufnych raportów” - zwraca uwagę Majewski. Dziennikarz ocenia, że niepodanie informacji o prawdziwym autorze raportu jest „szczytem manipulacji i nierzetelności”. - Chyba się Giertycha nie wstydzicie? Uznaliście na kolegium, że cios będzie słabszy, jeśli przy tej sprawie pojawi się nazwisko Giertycha? - dodaje Michał Majewski.

Mecenas Roman Giertych reprezentuje poszkodowanego wskutek ujawnienia podsłuchanych rozmów byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego oraz byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego. Obaj zostali nagrani w restauracji Sowa i Przyjaciele, po publikacjach nagrań odeszli z rządu. Giertych startuje jako kandydat niezależny w wyborach do Senatu w okręgu podwarszawskim.

Wydawca tygodnika potwierdza portalowi Wirtualnemedia.pl, że „Newsweek” znał prawdziwe źródło opisywanego dokumentu. - Redakcja „Newsweeka” wie, że raport przywoływany w artykule powstał w kancelarii Romana Giertycha. Redakcja weryfikuje wszystkie materiały i informacje, które są publikowane na łamach „Newsweeka”. Tak było i tym razem - tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Anna Marucha, rzecznik prasowa Ringier Axel Springer Polska. Nie odpowiedziano nam jednak na pytanie o to, czy redakcja czuje się wykorzystana w trwającej kampanii wyborczej.

Warto dodać, że Prokuratura Warszawa-Praga w 2009 roku badała sprawę przecieku nagrań CBA z afer hazardowej i stoczniowej, które publikowały wtedy redakcje „Rzeczpospolitej” i „Wprost”. Oba śledztwa po latach umorzono.

Z danych ZKDP wynika, że w lipcu br. średnia sprzedaż ogółem „Newsweeka” wynosiła 118 326 egz.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: „Newsweek” o okładkowym tekście: wiemy, że raport powstał w kancelarii Giertycha

12 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Goldman
Newsweek =zenada!!! Tuba PO, zastanwaia mnie tylko dlaczego Axel Springer jeszcze nie zwolnil Tomusia Liska, Po pierwsze ze jest nieobiektywny i to go juz dyskredytuje jako dziennikarza, po drugie, ze ma jakas manie nienawisci do wszystkich oprocz PO, a po trzecie chyba najwazniejsze ze niema kompeltnie pojecia o Biznesie, Dzieki niemu Newsweek po wyborach straci reklamodawcow i co za tym idzie bedzie niszowych tygodnikiem kupowanym przez garstke zwolennikow PO, wiec z Biznesowego punktu widzenia jest to zla taktyka, lepiej to rozegral Wprost ktory poszedl na Ugode z Skokami i dzieki temu moze przetrwa na rynku tygodnikow, a pan Lis widze ze niezna sie wogole na trendach w Biznesie, tylko dlaczego go jeszcze Axel Springer trzyma???
67 27
odpowiedź
User
abc
"Niezależny" Giertych startujący do Senatu z poparciem PO. PO z kolei z ma pełne poparcie "niezależnego" Lisa. Kogo oni chcą nabrać?
67 16
odpowiedź
User
Pan Adam
Tydzień temu jeden cwaniaczek wycharamsił Foksika "ekskluzywnym" wywiadem. Teraz Giertych skorzystał z okazji do autopromocji. Foksikowi strach już rozum odbiera.
52 16
odpowiedź
User
kikolo
Jakoś nikt nie polemizuje z tym co jest w tekście, PIS-owcy wiedząc, że zawiwra prawdziwe informacje próbują ujadać, żeby odwrócić uwagę od treści. Ziemkiewicz Stankiewicz, Majewski -i wszystko jasne.
20 55
odpowiedź
User
Mirosław F
No cóż Lis nie byłby lisem gdyby nie publikował takich bzdur a czym bliżej wyborów to oskarżenia będą większe. Nie byłbym zdziwiony jakby red. Lis tuż przed wyborami oblikował arykuł o planowanym zamachu na panią premier planowanym (jakże by było inaczej) przez PiS.
Cóż, szkoda że dziennikarz który kiedyś był szanowany i lubiany staje się takim pospolitym funkcjonariuszem partii rządzącej, który posuwa się do różnych rzeczy aby tylko przypodobać się PO. Szczególną odrazę wzbudził we mnie fakt sfabrykowania konta na facebooku córki obecnego prezydenta o jej rzekomej krytyce pewnego filmu. Czy po takich działaniach można uznać pana Lisa za osobę wiarygodną?
A co do partii rządzącej to cieszę się że są jeszcze w niej osoby myślące jak pan Zalewski który powiedział jedną istotną rzecz że "z takimi osobami jak Giretych i Kamiński na pewno wyborów nie wygramy" Cóż może niektórzy się cieszę że teraz mają w PO bądź sprzyjają tej partii takie osoby jak Giertych, Kamiński, Marcinkiewicz czy Dorn ale to bledną radość. Ci panowie nic dobrego dla Polski nie zrobili i są słabi a samą krytyką partii w której do niedawna byli lub jej sprzyjali Polakom nie pomogą.
Dla PiS-u to dobre że nie mają tych osób w swoich szeregach.
56 17
odpowiedź