SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

"Nie traktujcie mnie tak serio!"

W maju tego roku, po 35 latach obecności kabaretu Olgi Lipińskiej na ekranie TVP, nowe władze telewizji zawiesiły jego emisję. Oficjalny powód: wyczerpanie się formuły. Ale autorka ma na ten temat inne zdanie.

- Powiem, czemu nie może być kabaretu – mówi Olga Lipińska.- Jeśli państwo to wytną, powiem to w gazecie. Bo Kościół od lat starał się, żeby kabaret zszedł z anteny. Ciągle przychodziły z Episkopatu pisma, dobre rady, ale nie było egzekutorów. Czy trzy miliony widzów, ile miał kabaret, to mało? To tyle, ile głosowało na Kaczorów.

Kabaret Olgi Lipińskiej od 1970 roku miał 180 wydań. Żaden inny program tego typu nie gościł tak długo na antenie. Pod różnymi nazwami, z udziałem całej plejady znakomitych aktorów. Kabaret od początku do końca był dziełem Olgi Lipińskiej – sama pisała teksty, wspomagając się czasem wierszami ulubionego Gałczyńskiego, sama reżyserowała, asystowała przy montażu. Bo Olga Lipińska musi wszystkiego dopilnować do ostatniego kadru. Profesjonalistka w każdym calu.
 
- Zaczynała od samego dna – mówi reżyserka Izabela Cywińska, koleżanka Olgi Lipińskiej ze studiów. – Od noszenia kabli, pomocy przy realizacji. Skończyła na tym, że jest niezwykle profesjonalną reżyserką.

Olga Lipińska ukończyła wydział reżyserii PWST w Warszawie w 1967 roku, gdy wykładowcy otwarcie mówili, że kobiety do tego zawodu się nie nadają. Z telewizją była związana niemal od początku jej istnienia. Przez lata wyreżyserowała kilkadziesiąt przedstawień Teatru Telewizji, ale jej nazwisko związało się z kabaretem. To był bardzo różnorodny kabaret – bywał czystą zabawą, podszytą absurdalnym humorem, bywał polityczną satyrą, zawoalowaną w czasach PRL-owskiej cenzury, i bardzo wprost w III Rzeczpospolitej.

- Wychowaliśmy PRL-owską publiczność na aluzjach – wspomina Olga Lipińska. – Kiedyś Janek Kobuszewski powiedział kwestię: „Kto prosił o ruskie pierogi? Nikt, same przyszły”. Zawiesili mnie na osiem miesięcy.

Przez kabaret Olgi Lipińskiej przewinęła się plejada wybitnych aktorów. Lubili z nią pracować, choć jako reżyserka Lipińska miała „twardą rękę”. Potrafiła krzyczeć nawet na gwiazdy, jeśli nie grały tak, jak sobie tego życzyła.

- Ona nie mówiła „nie, nie, nie”, tylko tupała nogą i krzyczała – mówi Janusz Gajos, który w kabarecie „Kurtyna w górę” grał woźnego Tureckiego. – Bardzo często miała rację. Miała wyczucie na prawdę na ekranie. Wiedziała, co może na ekranie zaistnieć. Wiedziała, jak dobrze obsadzić aktorów.

A Piotr Fronczewski dodaje: - To była paka – grupa ludzi, która lubiła ze sobą pracować i spędzać razem czas po pracy.

W pracy bezwzględna i stanowcza, w czasie wolnym gościnna, towarzyska i pełna ciepła. Do towarzyskiej legendy przeszły organizowane przez Olgę Lipińską przyjęcia. Szczególnie te, które urządzała w swoim letnim domu, na ukochanych Mazurach nad Jeziorem Nidzkim. Na wakacje zapraszała przyjaciół z Warszawy, jeszcze w czasach, gdy niewielu z nich było sławnych.

- Byliśmy młodzi, opalaliśmy się na golasa – opowiada Olga Lipińska. – Robiło się biesiady w Krzyżach. Robiłam placki ziemniaczane dla 30 - 40 osób. Mój kieliszek stał koło kuchni, nie miałam czasu się dosiąść. Mąż twierdził, że tu było dwa i pół bankietu dziennie.

Mimo, że po 35 latach jej kabaret znika z ekranu, Olga Lipińska nie zamierza przechodzić na emeryturę. Cały czas publikuje w „Twoim stylu” felietony, w których powraca do wspomnień i z poczuciem humoru komentuje otaczającą nas rzeczywistość. Część z nich złożyła się na książkę „Mój pamiętnik potoczny”. W telewizji Olga Lipińska także nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Pracuje nad nowym projektem – programem o początkach telewizji realizowanej na żywo. Anegdoty, zabawne sytuacje i wpadki, których było wtedy bez liku – o takiej telewizji chce teraz opowiedzieć widzom.

- Gdy mnie wyrzucą już zewsząd i nie będę mogła uprawiać swojego zawodu, to założę restauracyjkę albo stołówkę – mówi Olga Lipińska. – Chciałabym, by nie traktowano mnie tak serio. Nie warto się nabzdyczyć. Życie jest krótkie. I nic nie warte. Nie, nie tak chciałam powiedzieć.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: "Nie traktujcie mnie tak serio!"

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl