SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Szczyt czwartej fali wpłynie na frekwencję w kinach? "Polacy są stęsknieni"

W ciągu ostatnich miesięcy na ekrany polskich kin zawitało kilka hitów, które przyniosły sieciom spore zyski. Czy dobra passa po ponownym otwarciu multipleksów w maju utrzyma się również w okresie bożonarodzeniowym i walentynkowym? Na to z pewnością liczą wiodące w Polsce sieci kinowe. Nadzieje może zniweczyć jednak zbliżający się szczyt czwartej fali koronawirusa. O prognozy w tym zakresie zapytaliśmy przedstawicieli sieci takich jak m.in. Multikino i Cinema City, a także prezes największego brokera reklamy kinowej w kraju.

Kino, fot. Shutterstock.comArticle

Na dobrą passę sieci kinowych, którą mogliśmy zaobserwować na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, ma wpływ szereg głośnych produkcji filmowych. Stowarzyszenie Filmowców Polskich regularnie publikuje zestawienia, dotyczące popularności aktualnie wyświetlanych dzieł.

Z danych zebranych do 31 października 2021 roku wynika, że największy sukces w naszym kraju odniosła kolejna część z serii filmów o amerykańskim szpiegu Jamesie Bondzie. "Nie czas umierać" z Danielem Craigiem wcielającym się w postać słynnego agenta 007 na ekrany polskich kin wszedł 1 października i od tej pory zgromadził aż 1 478 492 widzów - wynika z danych, zebranych właśnie do 31 października br.

Imponujący wynik od momentu premiery osiągnął również film "Diuna", który wszedł do polskich kin 22 października. Od tej chwili do 31 października br. w sali kinowej obejrzały go już 504 842 osoby. Do 5 września br. wysoko plasowała się również frekwencja w przypadku familijnego filmu "Luca" - do tego dnia bowiem bilet na tę produkcję zakupiło 766,1 tys. osób. Później zainteresowanie filmem spadło. W lato można również było mówić o sukcesie ekranizacji "Kosmiczny mecz: Nowa Era", którą do 22 sierpnia br. obejrzało 568,9 tys. odbiorców.

James Bond z 1,5 mln widzów

Otwarte ponownie od maja 2021 roku kina ostatnio zanotowały zaskakująco wysokie wskaźniki frekwencyjne. Wcześniej pojawiało się wiele głosów mówiących między innymi o tym, że branża wejdzie w erę potężnego kryzysu po obostrzeniach, które w Polsce wprowadzono w związku z pandemią koronawirusa. Multipleksy odejdą w zapomnienie na rzecz ogromnie popularnych platform streamingowych, takich jak np. Netflix? Wiele zależy od reklamodawców i od tego, czy w związku ze spadkiem popularności kin poczują się zachęceni do nawiązywania dalszych kontraktów.

Na ciekawy wątek zwraca uwagę Kinga Dołęga, prezes firmy Kinads – największego w Polsce brokera reklamy kinowej. Wskazuje, że efekt pandemii to tak naprawdę wzmożone zainteresowanie kulturą, popularność mniejszych, niezależnych kin i tzw. “sold outy”. W najbliższym czasie - jak twierdzi - nic się w tym zakresie raczej nie zmieni.

- W tej chwili mamy w kinach bardzo często zjawisko "sold outu". Są okupowane sale i wyprzedane bilety - mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl. Wskazuje też, że w czasie pandemii wzrosła popularność mniejszych kin. - Kina niezależne przez długi czas były jedynymi czynnymi kinami w Polsce. I to spowodowało, że dzisiaj mamy napływ zupełnie nowej grupy widzów, która po raz pierwszy odwiedziła nasze kina w okresie, o którym mówimy - dodaje.

Prezes Kinads: Polacy są stęsknieni za kinem

Prezes Kinads podkreśla także, że nie prognozuje raczej kolejnego lockdownu w branży kinowej. - Patrząc na to, ile ostatnio realizujemy kampanii – m.in. również spółek Skarbu Państwa, gdzie są to już transakcje wiązane na dłużej - nie sądzę, żeby ktoś taki wiązał się z nami zamówieniem, jeśli w planie miałoby być zamknięcie kin. Nas jako kraj na to nie stać po prostu – zaznacza nasza rozmówczyni.

Kinga Dołęga stwierdza też, że "Polacy są stęsknieni za kinem, a wybór filmów jest gigantyczny". - Z jednej strony Bond rządzi, na drugim biegunie mamy "Psi Patrol", film dla małych dzieci, który również wygenerował ponad milion widzów. Czy ktoś by się spodziewał, że to będzie taki hit? - kontynuuje.

To pokazuje nastroje w społeczeństwie. To pokazuje, że Polacy stęsknili się za kinem, że czują w tym kinie bezpiecznie. To jest również kwestia kultury wychodzenia z domu, kultury wychodzenia do kina z przyjaciółmi, dziećmi, w parze – dodaje.  

Jednocześnie zaznacza, że od dłuższego czasu w Polsce nie mieliśmy do czynienia z takim zatrzęsieniem różnego rodzaju produkcji filmowych. - Takiej klęski urodzaju nie pamiętam. Jest tak duże spiętrzenie filmów, gigantyczne. Do Polski zazwyczaj średnio wchodziło pomiędzy 400 a 500 tytułów rocznie. Przez dwa miesiące wakacji weszło 200 filmów. I dzisiaj jak spojrzymy na repertuar, to jest to naprawdę ogromny wybór - zaznacza.

"Okres świąteczny to intensywny czas dla kin"

- Tak, okres świąteczny oraz pierwsze miesiące nowego roku to intensywny czas dla kin. Środek zimy sprzyja szukaniu rozrywki i relaksu w salach kinowych. Wśród przebojów, które wejdą do kin Cinema City w grudniu będą Resident Evil: Witajcie w Raccoon City, West Side Story, Spider – Man: Bez drogi do domu, King's Man: Pierwsza Misja, Matrix: Zmartwychwstanie a w styczniu Morbius. Co istotne,  większość  z tych filmów będzie grana w również w formatach IMAX, 4DX czy ScreenX, dlatego tym bardziej spodziewamy się ogromnego zainteresowania widzów - mówi z kolei portalowi Wirtualnemedia.pl Katarzyna Opertowska, dyrektor marketing i PR z Cinema City Group.

- Również dobrą passą cieszy się polskie kino, w najbliższych miesiącach pojawią się takie tytuły jak: Szczęścia chodzą parami, Koniec świata czyli Kogel Mogel 4 oraz Gierek. Dla najmłodszych widzów przebojami będą Clifford. Wielki czerwony pies, który pojawi się w grudniu oraz Sing 2, zaplanowany na styczeń - dodaje.

Szczyt czwartej fali zakażeń a frekwencja w kinach. "Zainteresowanie utrzymuje się na stałym poziomie"

Jednak czy szczyt czwartej fala pandemii koronawirusa, prognozowany w Polsce przez specjalistów na przełom grudnia i listopada 2021 roku, może jednak zdestabilizować branżę? Pojawia się pytanie, czy w obliczu gwałtownego skoku dziennej liczby zakażeń ludzie nie zaczną obawiać się przebywania w zamkniętej przestrzeni - jaką jest np. sala kinowa - z obcymi.

- W chwili obecnej zainteresowanie widzów utrzymuje się na stałym, stabilnym poziomie. W ostatnim czasie pojawiło się sporo tytułów, który przyciągały ogromną publiczność, chociażby "Nie czas umierać" czy "Diuna". Sporym powodzeniem cieszą się też polskie produkcje, które kolejno mają kinowe premiery. W większych miastach sporo osób jest zaszczepionych, stąd obawy przed uczestniczeniem w życiu kulturalnym są mniejsze niż na wiosnę. A do tego przygotowany na nadchodzące miesiące doskonały repertuar z pewnością przyciągnie widzów do kin – twierdzi Opertowska.

- Kino jest miejscem, w którym jesteśmy w stanie zachować bezpieczeństwo sanitarne. Niepełne obłożenie sali kinowej - w dalszym ciągu obowiązują nas limity sprzedaży miejsc, możliwość zachowania dystansu, noszenie maseczek – to wszystko powoduje, że kino nie jest postrzegane jako miejsce wysokiego ryzyka. Osoby zaszczepione czują się pewniej niż rok temu, i nie zamierzają spędzić kolejnych zimowych miesięcy wyłącznie w domach - dodaje.

Stawki za reklamy w kinie maleją

Jak zaś wyglądają prognozy w kontekście zysków z reklam w czasie pandemii - czy będą one zmieniać się w zależności od frekwencji w salach kinowych? Coraz częściej pojawiają się pytania o to, czy kina nie będą musiały jeszcze bardziej obniżyć cenników reklamowych tak, by zachęcić potencjalnego reklamodawcę.

- Wpływy z reklam rosną proporcjonalnie do zainteresowania kinem, jako ważnym medium w tzw. miksie reklamowym, czyli stałej i ważnej pozycji, branej pod uwagę podczas budowania mediaplanów do kampanii. Oczywiście wzrost frekwencji, a co za tym idzie zasięgu reklamy kinowej jest bardzo istotnym argumentem, branym pod uwagę podczas planowania wydatków reklamowych. Zarówno widzowie, jak i marketerzy oczekiwali ponownego otwarcia kin, zatem staramy się utrzymywać ceny emisji na tym samym poziomie, co przed pandemią - uważa Bianka Pawlewska, senior-vice president of cinema advertising New Age Media, Cinema City Group

Zdaniem Dołęgi z Kinads, "pochodną ceny kampanii reklamowej jest widownia". - Bo to na ona buduje tak naprawdę kosztorys. Jak pomnożymy liczbę widzów w danym okresie razy stawkę za jedego z nich, to wychodzi nam kwota za kampanię. Wraz ze wzrastającą liczną widzów, mediaplany są coraz większe. Czy stawki poszły w dół? Trochę tak. Myślę, że to była reakcja naszego rynku na pandemię - zauważa.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Szczyt czwartej fali wpłynie na frekwencję w kinach? "Polacy są stęsknieni"

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ja nie tęsknię
Poszłam ostatnio pierwszy raz od 1,5 roku do kina, do multipleksu w dużym mieście. W sali było koszmarnie gorąco, duszno i brudno, śmierdziało cebulą (!), a reklamy trwały 27 minut. Jeśli wrócę, to za kolejne 1,5 roku.
odpowiedź
User
Widz
Kiedyś lubiłem chodzić do kina ale po korona propagandzie limitach ograniczeniach zamknięciach już się odzwyczaiłem tam chodzić wszystko oglądam w internecie lub telewizji
odpowiedź
User
Szczepmy się
Niezaszczepione osoby, które zachorowały powinny płacić dodatkowo za swój pobyt w szpitalu i niepłatna kwarantanna. Paszporty covidowe.
odpowiedź