SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

PAP pozywa, wydawnictwo Polskapresse oburzone

Polska Agencja Prasowa pozwała jednego z wydawców prasowych do sądu za bezprawne wykorzystywanie serwisu i domaga się 1,15 mln zł odszkodowania. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o Grupę Wydawniczą Polskapresse. Spółka ta odpiera jednak zarzuty i oskarża PAP o naruszenie jej dóbr osobistych.

PAP pozywa, wydawnictwo Polskapresse oburzone

- Zarząd Polskapresse oświadcza, że nie dopuścił się wobec Polskiej Agencji Prasowej żadnych tego typu aktów. Publicznie rozpowszechnianie zarzuty wobec Polskapresse traktujemy jako próbę zmonopolizowania przez PAP relacjonowania, dostarczania i obiegu ogólnodostępnych informacji, których PAP nie jest (i nie może być) "właścicielem - napisali w wydanym komunikacie przedstawiciele Polskapresse.

- Wtórne wykorzystywanie informacji w internecie jest po prostu kradzieżą, a ono się powszechnie dzieje - powiedziała na poniedziałkowej konferencji prasowej członek zarządu PAP dr Ada Kostrz-Kostecka. - Broniąc się przeciwko takim praktykom, chcemy chronić nie tylko nasze prawa, ale też prawa naszych klientów, którzy korzystają z agencyjnych treści na podstawie legalnie podpisanych umów - podkreśliła.

PAP nie ujawnia nazwy pozwanego wydawcy, bo jest to pierwszy tego typu proces.

- Nie poprzestaniemy na tym jednym, będziemy dalej występować o obronę naszych interesów - tłumaczyła Kostrz-Kostecka. Pozwany wydawca wysłał w poniedziałek do PAP wezwanie do zaniechania działań, pod groźbą dochodzenia odszkodowania. - Mamy dowody na to, że była kradzież informacji, ale nie jest naszym głównym celem procesowanie się, tylko walczenie o swoje prawa - dodała wiceprezes PAP.

Kwota 1 mln 150 tys. zł odszkodowania, jakiego domaga się od pozwanego PAP, to równowartość opłaty abonamentowej z 11 miesięcy - czasu, w którym udokumentowano bezprawne korzystanie z serwisu. - PAP mogłaby starać się o trzykrotność tej kwoty, ale jest powściągliwa - zaznaczył reprezentujący PAP mec. Andrzej Karpowicz.

Według mec. Karpowicza, dowodami w sprawie jest ponad 100 dokumentów, na które składa się m.in. porównanie depesz PAP z publikacjami pozwanego wydawcy. Jego zdaniem, nie ma możliwości, by publikacje wydawcy powstały bez znajomości oryginalnych depesz PAP. Jak mówił, informacja bywa powtarzana w kilku zdaniach, bywa też cytatem dosłownym, a niekiedy - wyraźnym przetworzeniem depeszy i jej zredagowaniem na nowo. O kradzieży w tym przypadku może świadczyć to, że osoba, która to robiła, "zachowuje jednak specyfikę stylu agencyjnego" - tłumaczył.

Według Karpowicza, kolejnym dowodem w sprawie jest to, że przy niektórych wydarzeniach, z których potem powstały relacje, obecny był wyłącznie dziennikarz PAP. - Oczywiście później można było zdobyć informację, rozmawiając z uczestnikami tego zdarzenia, ale niewątpliwie taka informacja wypłynęłaby grubo później, a nie niemal w tym samym czasie, co w PAP - tłumaczył.

Na wiosnę 2008 roku Polskapresse zrezygnowała z większości serwisów Polskiej Agencji Prasowej. Stwierdzono wówczas, że wydawnictwo zatrudnia tylu dziennikarzy na terenie całego kraju, iż jest wstanie samo przygotowywać odpowiednią ilość kontentu. W wydanym komunikacie Polskapresse twierdzi, że bardzo często ich dziennikarze oraz dziennikarze obywatelscy piszący do portalu Wiadomości24.pl w wieku miejscach są wcześniej niż dziennikarze PAP.

- Do rezygnacji z usług PAP przygotowywaliśmy się wiele miesięcy. W trakcie tego procesu redaktorzy oraz dziennikarze byli kilkakrotnie informowani o nowych regułach i zasadach ewentualnego korzystania z informacji PAP, podobnie jak w przypadku innych dostawców informacji. Dziennikarze pracujący czy współpracujący z Polskapresse w umowach mają też zawartą klauzulę, że wszystkie materiały które dostarczają, wytworzone są i przygotowane zgodnie z zasadami prawa. Trudno więc wyobrazić sobie, by dziennikarze świadomie narażali się na łamanie prawa" - napisano. Wydawnictwo twierdzi, że PAP nie zwracał im nigdy uwag, dotyczących publikowanych informacji w tytułach i serwisach wydawanych przez Polskapresse, jakoby mogły one pochodzić z depesz Agencji. "Spotkaliśmy się natomiast z działaniami próbującymi wymusić na Polskapresse, by za wszelką cenę przedłużyć umowę z PAP na podobnych do poprzednich warunków, co w świetle wymienionych wcześniej okoliczności, byłoby oczywistym działaniem na niekorzyść Polskapresse - twierdzi Wydawnictwo.

Grupa Wydawnicza Polskapresse nie zgadza się z przedstawianymi jej w mediach zarzutami i chce podjąć przeciw Polskiej Agencji Prasowej kroki prawne.

-
Kojarzenie przez PAP firmy wydawnictwa Polskapresse z bliżej nieokreślonym "piractwem informacyjnym" rażąco godzi nie tylko w dobre imię i renomę firmy, ale także kwestionuje pracę profesjonalnych i uczciwych zespołów dziennikarskich. Publiczne przypisywanie nam dopuszczania się piractwa zmusza nas zdecydowanej reakcji - i co się z tym wiąże - do podjęcia odpowiednich kroków prawnych mających na celu ochronę naszych dóbr osobistych - czytamy w komunikacie Polskapresse, przesłanym do portalu Wirtualnemedia.pl.

Na początku roku decyzję o rezygnacji z usług PAP podjęły także Media Regionalne.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: PAP pozywa, wydawnictwo Polskapresse oburzone

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl