SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Polscy nadawcy walczą o lokalnego widza w globalnym świecie. "Kluczem agregacja"

- Odpowiedzią na działania dużych platform streamingowych jest agregacja. Zapominamy, że to odpowiedź na potrzeby tego rynku. Każdy z nas chce mieć najlepszą platformę i najlepszy content. Kluczem jest agregacja, partnerstwo, współpraca i na koniec tak się stanie - zauważyła Edyta Sadowska, prezes Canal+ podczas 46. konferencji PIKE w Jachrance.

fot. Nikola BochyńskaArticle

W debacie prowadzonej przez dziennikarza Mikołaja Kunicę „Globalność i lokalność w mediach - kto zyska a kto straci?” podczas 46. edycji konferencji PIKE w Jachrance dyskutowali: Dariusz Dąbski, prezes Telewizji Puls; Dorota Żurkowska-Bytner, członek zarządu TVN; Edyta Sadowska, prezes zarządu Canal+; Jacek Świderski, prezes zarządu Wirtualnej Polski; Marcin Klepacki, dyrektor biura dystrybucji TVP oraz Gábor Harsányi, general manager VIMN Central Eastern Europe and Israel (CEEI). Eksperci zastanawiali się nad tym, gdzie przebiega granica między globalnym a lokalnym rynkiem mediów oraz czy o contencie należy myśleć w kategoriach rodzimego czy światowego rynku.

Lokalny widz w globalnym świecie

Jacek Świderski, prezes Wirtualnej Polski Holding zauważył, że "nie ma czegoś takiego, jak medium globalne". - Być może dla Brytyjczyków BBC jest takim medium, ale wciąż bariery językowe sprawiają, że biznes transgraniczny w Polsce praktycznie nie istnieje. Na co dzień wszyscy tworzą media w Polsce. Kulturę i media warto jednak mieć własne. Jako polska spółka mediowa nie czujemy presji ze strony globalnych graczy. Czujemy presję na poziomie produktów reklamowych - presja ze strony Google w tym obszarze jest oczywista - stwierdził Świderski.

Ze zdaniem szefa Wirtualnej Polski nie zgodziła się Edyta Sadowska, prezes zarządu Canal+, która oceniła, że ze strony globalnych graczy istnieje bardzo duża konkurencja. - O tym decyduje nie kapitał, finansowanie, ale raczej zasięg. W tym wyraża się globalność – w zasięgu - możemy wtedy uzyskać mniejsze koszty dotarcia do klienta. Zgadzam się, że lokalny content będzie najlepiej konsumowany, jednak z przewagą kosztową nad nami - którzy tworzą lokalne platformy streamingowe - nigdy nie będziemy mieć takiej siły jak Netflix, który ma olbrzymi dział badań i rozwoju - powiedziała Sadowska.

Dorota Żurkowska-Bytner, członek zarządu TVN stwierdziła z kolei, że „obecnie granica demograficzna i geograficzna nie istnieje”.
- Nie ma mediów lokalnych i globalnych. Są lokalne tematy, które interesują określoną grupę odbiorców. Najważniejszy jest widz, który nie dzieli się na rynki lokalne. To widać nawet na przykładzie naszych produkcji. Widz jest podobny na różnych rynkach, dzisiaj definiują go zainteresowania i pasje. Tak rodzą się społeczności wokół konkretnych produkcji - oceniła. - Bardzo dużo inwestujemy w badania, lokalnie bardzo dużo wiemy o widzu, to przynosi nam pewną przewagę - dodała.

Szef biura dystrybucji Telewizji Polskiej Marcin Klepacki wraził zdanie, że „trafnym podsumowaniem będzie stwierdzenie o lokalnym widzu w globalnym świecie”. - Globalność przenika się w kontekście kapitałowym. Pewne produkcje mogą być tańsze ze względu na ich globalizację czy unifikację na różnych rynkach. Musimy spojrzeć na to, że w Polsce bardzo dobrze sprzedają się produkcje stricte docu - pod lokalnego widza. Drugim aspektem jest dotarcie do widza tak, by ten content konsumował, podejście omni channelowe. Kwestia, która się tutaj pojawia to praw związanych z OTT, czyli blokowanie części contentu na ekranach smartfonów, komputerów - powiedział Klepacki.

Natomiast Gábor Harsányi, general manager VIMN Central Eastern Europe and Israel odpowiedział, że w tym samym momencie produkuje się lokalny content dla Polski i lokalny content globalnie. - Kluczem jest współpraca. (…) Konsumpcja na globalnych platformach idzie w różne strony, ale ciągle rośnie, więc warto robić ją dla wszystkich - dodał.

Dorota Żurkowska zauważyła, że „dla widza to, co jest najbardziej znane, jest mu najbliższe”. - Lokalny content ma największe znaczenie. (…) Nasze produkcje mamy w Norwegii, Stanach Zjednoczonych, Turcji, więc w tym wymiarze stajemy się medium globalnym z zacięciem lokalnym - stwierdziła.

Kluczem agregacja contentu

Prezes Telewizji Puls Dariusz Dąbski przypomniał, że kiedy pracował dla IBM, firma ta reklamowała się hasłem, które dobrze oddaje istotę problemu: „Bądź globalny, myśl lokalnie”. - W tej chwili jest oczywiste, że jeżeli firma jest obecna w 200 krajach, a jednym z nich jest Polska, potrzeby musi dopasować pod polskiego widza – powiedział. - Nigdy nie byłem zwolennikiem ilości kanałów, a jakości. Lepiej się skupić na treści. Widzę w tym większe szanse. (…) Szykujemy się, żeby produkować własny content, aby był unikalny, aby być jak najbliżej widza. Jeśli stacja, która jest tylko w Polsce nie będzie najbliżej widza, to kto będzie? To dla mnie oczywista sprawa - podkreślił.

Marcin Klepacki zaznaczył, że „lokalność jest dla widza nie do przecenienia”. - Oceniam, że mnogość opłat, platform, które się za chwilę pojawią, to „ściganie się” na treści doprowadzi do tego, że będziemy się skupiać na tym, kiedy włączyć platformę streamingową numer 1; a kiedy wyłączyć, bo będzie coś interesującego w kolejnej. Na tym będzie polegało zarządzie w tym chaosie - ocenił.

Według Edyty Sadowskiej, prezes Canal+ odpowiedzią na potrzeby rynku będzie agregacja treści. - Każdy z nas chce mieć najlepszą platformę i najlepszy content. Kluczem jest agregacja, partnerstwo, współpraca. Na koniec tak się stanie, jak to miało miejsce w przypadku platform satalitarnych, że pojawiło się 200 kanałów różnych nadawców, a klient ma możliwość zapłacenia tylko raz za dostęp do jednej platformy. Pamiętajmy, że ogląda te treści tylko 4 godziny dziennie, o co walczymy wszyscy - stwierdziła szefowa Canal+.

Dorota Żurkowska-Bytner oceniła z kolei, ze jako branża nadawcy powinni „bardzo mocno patrzeć na trendy i na to, w jaki sposób możemy widzowi ten content podać”. - Na przestrzeni lat platformy OTT - mimo, że są bardzo obecne na rynku polskim – wcale nie kanibalizują telewizji. Te 4 godziny i 20 minut to minuta różnicy oglądalności z roku na rok. (…) Na koniec istotne jest to, aby jako rynek wspólnie patrzeć na te trendy i pracować nad takimi rozwiązaniami, żeby mogło to stanowić wartość dla konsumenta, klienta - zaznaczyła.

Jacek Świderski dodał, że „współczuje wszystkim, którzy swój model biznesowy kreują tak, by konkurować z Netflixem. - To chyba najgorsze, co może się zdarzyć i nikomu tego nie życzę. Można się oczywiście pocieszać, że Netflix stracił w ostatnim czasie 30 proc. swojej wartości i to prawda, natomiast w samym styczniu tego roku zyskał 40 proc. Uważam, że konkurowanie z nimi to najgorsza możliwa strategia. Jako lokalni gracze musimy się zastanowić, jak się ustawić do nowych wyzwań na rynku medialnym. Jako człowiek z internetu nie mam poczucia, że zapanował chaos. Wreszcie bariera wejścia jest bardzo niska, nie trzeba mieć koncesji, żeby oferować treści multimedialne użytkownikom. Dla nas to jest normalne. Według mnie jedyne rozwiązanie, to budowanie takiego modelu biznesowego, aby był on komplementarny - podsumował. 

Na czele vod.pl

W sierpniu br. na pozycję lidera zasięgowego wśród serwisów z wideo na żądanie w Polsce wrócił vod.pl, wyprzedzając Netflixa. Duże wzrosty osiągnęły sekcja VoD na TVP.pl oraz działający w Polsce od niedawna Chili.com, natomiast spadki zanotowały Player.pl i Ipla.tv.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Polscy nadawcy walczą o lokalnego widza w globalnym świecie. "Kluczem agregacja"

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
rycho
a ja bede ogladal telewizje i nie bede konsumowal zadnego contentu nawet z agregacja
odpowiedź