SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Polski rynek sprzyja startupom, ale ich prowadzenie bywa trudną sztuką (opinie)

Polskie startupy z powodzeniem konkurują z odpowiednikami na Zachodzie, a do plajty młodych firm prowadzi zwykle brak wiary w sukces i czysto biznesowych kompetencji – oceniają dla Wirtualnemedia.pl założyciele startupów i eksperci tej branży: Michał Sadowski, Aureliusz Górski, Marek Rusiecki, Grzegorz Sperczyński, Artur Racicki i Tomasz Czapliński.

Article

W oczach międzynarodowych specjalistów finansowych i ekonomicznych Polska staje się krajem startupów. Młode, innowacyjne firmy z naszego kraju są nieraz dostrzegane przez poważnych inwestorów, a koncepcje powstałe w biurach startupów nad Wisłą coraz częściej wygrywają na świecie w prestiżowych konkursach z zagranicznymi rywalami.

Większość polskich startupów, które w ostatnich latach odniosły rynkowy (lokalny lub międzynarodowy) sukces, funkcjonuje w segmencie internetu i nowoczesnych technologii. Można wśród nich wymienić Game Technologies (projektanta i producenta kostki Dice+), Brand24 (narzędzie do monitorowania internetu i mediów społecznościowych), Social WiFi (kanał dotarcia do klientów na bazie darmowego internetu), Leia Display System (tworzenie obrazów holograficznych), czy Intelclinic (maska do snu polifazowego).

W rozmowie z Wirtualnemedia.pl założyciele polskich startupów i eksperci branży startupowej podkreślają, że chociaż w naszym kraju otoczenie biznesowe jest coraz bardziej przyjazne powstawaniu młodych firm, to wciąż istnieje sporo problemów, z którymi muszą zmierzyć się osoby rozpoczynające swoją działalności w modelu startupu. Zwracają też uwagę na inne wątki dotyczące funkcjonowania tego typu przedsięwzięć.

Firma w wieku dziecięcym

Podstawowe pytanie, na które odpowiedź nie jest tak oczywista, jak się z pozoru wydaje, dotyczy samej definicji startupu. Jakie warunki musi spełniać firma, aby być zaliczana do segmentu startupów? Opinie rozmówców Wirtualnemedia.pl nie są w tej sprawie jednomyślne.

- Każda nowa dziedzina boryka się z tym, że trudno od razu wytyczyć jej ramy i ubrać w definicję - podkreśla Aureliusz Górski, dyrektor zarządzający siecią Business Link zajmującą się rozwojem startupów. - Tak samo jest ze startupami, ponieważ definicji na ich temat można znaleźć wiele. Jedną z najtrafniejszych sformułował Steve Blank, współautor StartUp Owner Manual. Definiuje on startup jako "tymczasową organizację poszukującą powtarzalnego, skalowalnego i zyskownego modelu biznesowego". Z tej definicji wypływają dwie ważne przesłanki. Pierwsza to ta, że startup nie musi być firmą, a nawet sformalizowaną organizacją, a druga mówi o tym, że głównym celem ludzi działających w takiej formule jest znalezienie modelu biznesowego, który jest powtarzalny, skalowalny i zyskowny. Ta definicja najtrafniej obrazuje realny świat tej branży i pokazuje, że każdy może zbudować startup, jeżeli postępuje zgodnie z jej wskazówkami - mówi z naciskiem Górski.

Michał Sadowski, prezes zarządu Brand24 definiuje startup krótko, ale podkreśla dodatkowe wartości tego modelu biznesowego. - Startup to firma, która bardzo szybko się rozwija i większość przychodów reinwestuje właśnie we wspomniany rozwój. Startup to również pewna specyficzna kultura pracy i budowy projektów - zaznacza Sadowski.

Z kolei Artur Racicki, twórca startupów Social WiFi i Pozytywnie.pl jest zdania, że określenie „startup” jest ściśle związane z kwestiami finansowymi. - Dla mnie startup to firma, która samodzielnie nie jest w stanie wygenerować zysku - uważa. - Przedsiębiorstwem jest firma, która generuje przychód wyższe niż koszty (ma działający model biznesowy) lub nie generuje zysku świadomie, inwestuje go w celu przyspieszenia rozwoju usługi/produktu lub w celu otwarcia nowych rynków zbytu. Bez przyjęcia definicji nie ma jasnego momentu wyjścia ze startupu do przedsiębiorstwa. Dla mnie jest to moment, w którym firma zaczyna generować zysk, czyli ma większe przychody od kosztów. Ale trzeba być uważnym z definicjami, bo czy Twitter jest wciąż startupem, ponieważ generuje wielomilionowe straty? Nie jest. Istotny jest element inwestycji. Firma, aby się rozwijać musi inwestować, więc pomimo, że możemy być rentowni to rezygnujemy z tego na rzecz rozwoju czyli chęci skalowania biznesu. Wiele firm traktuje się jako startup nawet gdy jest już na rynku 5-6 lat. Dla mnie granicą są maksymalnie 3 lata, szczególnie w przypadku spółek innowacyjnych są to lata świetlne. Jeśli spółka przetrwała taki szmat czasu to znaczy, że znalazła model biznesowy i jest przedsiębiorstwem - zauważa Racicki.

Tomasz Czapliński, partner w SpeedUp Venture Capital Group zwraca uwagę na fakt, że dawne pojęcie startupu obecnie uległo zmianie. - Wcześniej startupami określano firmy technologiczne, które mając już gotowy produkt poszukiwały najlepszego modelu biznesowego, dzięki któremu ten produkt zmonetyzują. Prosto mówiąc to firma technologiczna na samym początku swojej drogi. Dziś startupem jest wszystko co zaczyna funkcjonować, wszystko co jest projektem, który zaczyna swoją przygodę z biznesem - opisuje.

Podobnie jak dla Racickiego, wątek kapitałowy jest najbardziej istotny dla Marka Rusieckiego, prezesa funduszu Xevin Investments. - Nie słyszałem o jakieś ogólnej definicji. Słowo startup stało się w ostatnich latach strasznie pojemne - zastrzega Rusiecki. - Na potrzeby inwestycyjne przyjąłbym takie założenie, że startup to spółka, która ciągle potrzebuje finansowania do swojego rozwoju pochodzącego od inwestorów wysokiego ryzyka. Tak więc startupem przestaje być spółka, która do rozwoju nie potrzebuje kapitału pochodzącego od aniołów biznesu/VC (szuka wtedy pieniędzy na giełdzie, w bankach lub w private equity). Inna definicja (wg mnie gorsza) to wiek spółki. Czyli startup to maksymalnie 5 lat, potem - jeśli przeżyje - to jest już spółka „dojrzała”. Te pierwsze 5 lat jest krytyczne, w tym okresie upada ponad 90 proc. podmiotów - podkreśla Rusiecki.

Polska sprzyja startupom

Według większości rozmówców Wirtualnemedia.pl proces założenia startupu jest w dzisiejszych warunkach łatwy, a obowiązujące w Polsce regulacje oraz mechanizmy wspierania przedsiębiorczości są wystarczające do prowadzenia młodej, innowacyjnej firmy.

- Założenie startup jest banalnie proste - podkreśla Artur Racicki. - Startup nie wymaga zakładania spółki z o.o. czy działalności gospodarczej. W pierwszej fazie startup może być zwyczajnie pracą własną czy małego zespołu, który robi coś nieformalnie po godzinach. Dalszych formalnych dróg jest wiele, każda jest prosta, wymaga krótkiego researchu w internecie i rejestracji. Dodam, że do założenia startupu nie są potrzebne studia - opisuje.

- Startupu nie trzeba zakładać, bo w wielu przypadkach do zbudowania modelu biznesowego nie trzeba mieć nawet firmy - wystarczy grupa ludzi, która ma między sobą pewne ustalenia o tym na jakiej zasadzie będą działać - zauważa Aureliusz Górski. - Do momentu gdy startup nie zarabia, nie musi mieć formy prawnej. Formalizowanie działalności zbyt wcześnie może utrudnić pozyskiwanie kapitału na rozwój. Na pewnym etapie warto jednak sformalizować organizację. Dostępnych jest wiele możliwości np. wykupienie członkostwa w AIP (Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości), która nadaje charakter prawny oraz czuwa nad rozwojem. Na następnym etapie warto pomyśleć o spółce, niekoniecznie tradycyjnej sp. z.o.o., gdyż ta nie zawsze jest najlepszym pomysłem. Wszystko zależy od modelu biznesowego i pomysłu na rozwój - podkreśla szef Business Link. Dodaje też, że Polska jest obecnie miejscem sprzyjającym powstawaniu startupów. - Na tle Europy ekosystem startupów w Polsce - całe otoczenie wspierające rozwój innowacyjnych biznesów - działa bardzo sprawnie - mówi Górski. - Powstało wiele inkubatorów, parków technologicznych, funduszy. W Polsce funkcjonuje sieć akceleratorów biznesu Business Link, która dostarcza przedsiębiorcom narzędzi umożliwiających rozwój, także na skalę globalną. Obecnie sieć ma oddziały w 10 najważniejszych biznesowo miastach. W przyszłym roku powstanie również  największy w Europie kompleks biuro dedykowany dla startupów na Stadionie Narodowym - Business Link Narodowy. Dowodem na to, że inwestowanie w Polsce w starupy opłaca się jest decyzja Googla, by w Warszawie powstał jeden z trzech campusów - wylicza.

Michał Sadowski potwierdza, że założenie w Polsce startupu jest łatwe. Przy okazji podkreśla, że do stworzenia innowacyjnej nowej firmy nie zawsze konieczne jest wymyślenie zupełnie nowego produktu lub usługi. - Nie uważam, żeby genialny pomysł był absolutnie kluczowy - zastrzega. - 64 proc. najszybciej wzrastających młodych firm w USA to te, które podniosły zwyczajnie istniejący już pomysł do nowego poziomu. To egzekucja ma największe znaczenie, nie pomysł. Możemy zrobić 150-ty portal randkowy, czy z ogłoszeniami, ale jeśli jego wykonanie będzie rozwiązywać problem lepiej niż poprzednie 149 - jest szansa na sukces. Moja rekomendacja to po prostu zacząć coś robić. Żyjemy w czasach, gdzie projekt internetowy można stworzyć bez lub z minimalną wiedzą programistyczną. Sklep możemy założyć na jednej z popularnych platform. Bloga również. Co jest istotne, to zacząć działać. Przy odrobinie cierpliwości i chęci - reszta przyjdzie sama - zapewnia Sadowski.

Element nowatorskiego pomysłu pomniejsza w swojej opinii także Tomasz Czapliński, stawiając raczej na inne elementy. - Pomysł nie jest wcale ważny, ważna jest jego egzekucja - mówi z naciskiem. - Przede wszystkim ważni są ludzie, którzy tworzą dany biznes, bo to na nich spoczywa odpowiedzialność za jego realizację, budowę produktu, działanie i zdobywanie rynku. W Polsce startupy są coraz bardziej popularne. Z roku na rok interesuje się nimi coraz większa grupa osób, i przestaje to być temat dotyczący tylko wąskiego grona. W Polsce mamy kilka głównych ośrodków startupowych, takich jak Warszawa, Poznań, Gdańsk czy Kraków oraz co najmniej kilka innych dużych miast, w których są ludzie zainteresowani tematem startupów. To dzięki tym osobom, które budują społeczności skupione wokół tematu startupów i te społeczności rozwijają, organizują wydarzenia i umożliwiają zdobycie wiedzy na temat startupów i rozwijania biznesu temat staje się tak bardzo popularny - podsumowuje Czapliński.

Skąd wziąć pieniądze?

Jednym z podstawowych kwestii, którą muszą zająć się twórcy startupów są finanse. Rozwój produktu lub usługi opracowywanych przez młodą firmę najczęściej nie jest bowiem możliwy bez pozyskania odpowiednich środków. Eksperci zapytani o to przez Wirtualnemedia.pl wskazują na kilka źródeł i sposobów pozyskania inwestorów i zgromadzenia kapitału.

- Mimo, że możliwości pozyskania zewnętrznych środków na dobre projekty jest wiele rekomenduję zawsze zaczynanie swoimi siłami, przy wsparciu rodziny, znajomych, mentorów - wylicza Artur Racicki. - Ciężka praca, pasja, determinacja, zarywanie nocy doprowadzą do pokazania światu tzw. MVP (minimum valuable product) -  produktu, usługi za którą już ktoś będzie chciał zapłacić lub przynajmniej ją testować. Po takiej weryfikacji łatwiej pozyskać istotnie większe środki od inwestorów. Jak już mamy swój MVP to możemy pójść do aniołów biznesu, funduszy zalążkowych (seed), które inwestują mniejsze kwoty tj. do ok. 1 mln zł, dalej do funduszy inwestycyjnych (VC), które inwestują większe kwoty w bardziej dojrzałe projekty, sprawdzone na rynku. W Polsce jest przeszło 100 różnych funduszy, pewnie ponad stu aniołów biznesu, wystarczy poświęcić czas na solidny research - doradza Racicki.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Polski rynek sprzyja startupom, ale ich prowadzenie bywa trudną sztuką (opinie)

4 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
pavv
Tacy mądrzy? Pogadamy za 2-3 lata jak szlag trafi 90% z tych startupów - cokolwiek to oznacza!
odpowiedź
User
prawda
Szanowni czytelnicy, szczególnie Ci którym startupy kojarzą się z łatwą kasą i z opier**laniem. Nie jest tak różowo, a wręcz przeciwnie jest bardzo źle. To że nie powstaje wysyp fajnych projektów wynika nie z braku kompetencji na rynku "startupowiczów" lecz ze sposobu działania funduszy inwestycyjnych, które zabijają kreatywność, przedsiębiorczość i efektywność biznesu. Ludzi (e-przedsiębiorców) mamy naprawdę świetnych szczególnie w rocznikach 1980-89. Niestety wbrew pozorom łatwej kasy na rynku nie ma, jest za to dużo kasy toksycznej, która zabija biznes jeszcze przed jego startem. I tak tracimy szansę pokoleniową na skok cywilizacyjny.
odpowiedź
User
pavv
Wnikliwie popatrzyłem na oferty w/w tzw. startupów i śmiem twierdzić, że ofertę może i mają ciekawą, ale odbiorców brak! Ludzie ich ofert do niczego nie potrzebują. Skończą jak biznesy internetowe w latach 1999-2004.
odpowiedź