SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Hybrydowa premiera „Mulan” bez komercyjnego sukcesu. „Disney nie miał wyjścia, chciał ograniczyć straty”

Firmowany przez Disneya film „Mulan” miał być jednym z kinowych hitów w 2020 roku. Jednak z powodu pandemii tytuł trafił do niewielu kin i zarobił w pierwszy weekend jedynie 5,9 mln dolarów. Film trafił też do oferty Disney+ w cenie 30 dolarów, co nie wzbudziło entuzjazmu użytkowników serwisu. - Disney znalazł się w bezprecedensowej sytuacji bez wyjścia, musi ograniczyć straty. Ale użytkownicy serwisów streamigowych niechętnie dopłacają do subskrypcji. Jeśli w ślady Disneya pójdą inni, to obraz platform VoD mocno się zmieni - oceniają dla Wirtualnemedia.pl eksperci branży filmowej.

'Mulan', fot. Walt DisneyArticle

„Mulan" to aktorska adaptacja animacji Disneya z 1998 r., powstała na bazie chińskiej baśni. Opowiada o młodej dziewczynie, która udaje mężczyznę, aby dołączyć do armii i walczyć o wolność swojego kraju.

Czytaj także: Protesty przeciwko filmowi "Mulan"

W roli głównej występuje Liu Yifei, znana też jako Crystal Liu. Donnie Yen gra mentora bohaterki Tunga. Jet Li wciela się w cesarza Chin, który zarządza mobilizację. Gong Li portretuje czarny charakter - wiedźmę. Xana Tang gra siostrę Mulan. Utkarsh Ambudkar gra oszusta o imieniu Skath, a Ron Yuan wciela się w sierżanta Qianga. W filmie grają także Jason Scott Lee, Yoson An, Tzi Ma, Rosalind Chao, Cheng Pei-Pei oraz Nelson Lee.

 

Kinowa porażka

„Mulan” miał być jednym z tegorocznych kinowych hitów Disneya, zarówno pod względem komercyjnym, jak i frekwencyjnym. Jednak z powodu pandemii koronawirusa droga filmu na ekrany okazała się wyjątkowo trudna.

Pierwotnie „Mulan” 27 marca br. miał trafić do kin na terenie Stanów Zjednoczonych i m.in. Polski, lecz premiera została opóźniona z powodu lockdownu i zamknięcia kin. Później zmieniono datę najpierw na 24 lipca, a potem 21 sierpnia, jednak ten termin także okazał się nieaktualny. Ostatecznie produkcja Disneya trafiła do wybranych kin 4 września br., w Polsce premierę „Mulan” zaplanowano na 11 września.

Ograniczona przez pandemię dystrybucja kinowa filmu oraz słaba frekwencja miały istotny wpływ na wyniki osiągnięte przez nowy tytuł. Według informacji serwisu Deadline w pierwszy weekend wyświetlania w kinach „Mulan” przyniósł jedynie 5,9 mln dol. To słaby rezultat biorąc pod uwagę, że np. filmowy hit „Tenet” w tym samym czasie zarobił 58,1 mln dol.

Niechęć na Disney+, większość nie kupi „Mulan”

Jeszcze przed kinową premierą „Mulan” Disney zapowiedział, że 4 września tytuł pojawi się na Disney+, jednak nie w abonamencie. Za dostęp do filmu trzeba zapłacić dodatkowo 29,99 dol. Widzowie nie będący subskrybentami Disney+ nie mogą wykupić dostępu do „Mulan". W ramach opłaty widzowie nie są ograniczeni czasem przeznaczonym na oglądanie filmu i mogą powracać do niego dowolną liczbę razy.

Po zaoferowaniu „Mulan” na Disney+ reakcja użytkowników tej platformy okazała się bardzo chłodna. Wielu subskrybentów serwisu uważa cenę za dostęp do filmu za zbyt wysoką biorąc pod uwagę, że miesięczny abonament w Disney+ kosztuje w USA 6,99 dol.

Część użytkowników platformy woli po prostu zaczekać. Disney zapowiada bowiem, że po upływie trzymiesięcznego okresu karencji od 4 grudnia br. „Mulan” stanie się dostępny w ramach zwykłej subskrypcji, bez dodatkowych opłat.

Na razie nie są dostępne żadne wskaźniki dotyczące tego ilu użytkowników Disney+ zdecydowało się na zakup „Mulan” poza subskrypcją. Jednak jedna z ankiet przeprowadzonych na Twitterze wskazuje, że ponad 67 proc. subskrybentów serwisu nie zamierza zapłacić dodatkowych pieniędzy za możliwość obejrzenia filmu w domowych warunkach ze względu na zbyt wysoką cenę.

Disney nie miał wyjścia, hybrydowe premiery nie będą normą

W wypadku eksperymentalnej, hybrydowej premiery „Mulan” Disney nie może mówić o sukcesie i prawdopodobnie film raczej przyniesie straty niż zyski. W rozmowach z Wirtualnemedia.pl eksperci branży filmowej zwracają uwagę na kilka przyczyn przeprowadzenia przez Disneya tego eksperymentu oraz jego ewentualne konsekwencje. Jednym z nich jest Wiesław Kot, krytyk filmowy.

- Disney ze swym filmem „Mulan" znalazł się w sytuacji patowej, na którą nie był przygotowany, bo nie mógł być – ocenia Wiesław Kot. - Premiera tej realistycznej historii, którą widzowie znają już w postaci disneyowskiej animacji, była szeroko zapowiadana i - jeszcze przed pandemią - spodziewano się, że będzie to wysoce dochodowy blockbuster w skali całego roku 2020.

Zdaniem krytyka kiedy oczekiwania zostały podkręcone i przyszła pandemia, spodziewano się, że „Mulan" okaże się tym przełomowym tytułem, od którego zacznie się powrót widowni do kin.

- Tymczasem pandemia ustąpić nie zamierza, widownia od kin stroni, a Disney zapowiedzianego tytułu nie mógł odraczać w nieskończoność - wyjaśnia Kot. - Więc decyzja o dystrybucji hybrydowej, kinowo-sieciowej, na której musiał stracić. Potrójnie, bo niewygórowana cena 30 dolarów (dla całej rodziny!) jednak odstraszała, a kiedy film wejdzie do kin po premierze na wideo, urok nowości przestanie działać. No i część zysków przechwycili piraci. Poza tym takie filmy jak „Mulan" ogląda się jak widowisko, na ogromnym ekranie, a nie z telewizyjnego prostokąta, choćby i największego. Tak więc Disney - i inni! - z tymi hybrydowymi premierami będzie zapewne bardziej ostrożny. Tylko co innego niż hybrydowa premiera może w tej sytuacji wymyślić? - podsumowuje Kot.

Dawid Muszyński, redaktor naczelny portalu naEKRANIE.pl. podkreśla, że subskrybenci VoD w większości nie są chętni do dodatkowych opłat za treści, stąd brak sukcesu „Mulan” w sieci.

- Decyzja Disneya miała podłoże biznesowe i była testowaniem ominięcia pośredników - zauważa Dawid Muszyński. - Moim zdaniem w dużej mierze przegrała z piractwem, bo wersja szybko wyciekła do internetu. W moim przekonaniu użytkownicy VoD którzy wykupują subskrypcje danej platformy niechętnie patrzą na opcję dokupienia dodatkowych tytułów w ramach tej samej usługi. I to za nie małe pieniądze.

Czytaj także: Załamanie frekwencji w polskich kinach. Nieco ponad pół miliona widzów w lipcu

Według naszego rozmówcy dochodzi do tego jeszcze fakt, że „Mulan” nie jest filmem skierowanym do tych najmłodszych widzów, więc zainteresowanie z ich strony jest dużo mniejsze niż przy na przykład „Pięknej i Bestii”.

- Jestem przekonany, że sytuacja wyglądałaby zgoła inaczej gdyby w takiej dystrybucji Disney puścił „Czarną Wdowę” czy „Co w duszy gra” - ocenia Muszyński. - Dystrybutorzy nie porzucą tego pomysłu i będą dalej próbować. Już krążą plotki że Warner Bros może spróbować takiej formy dystrybucji przy „Wonder Woman 1984”, choć trudno mi  w to uwierzyć. Istnieje więc obawa, że jeśli ten system zacznie się w końcu sprawdzać to VoD jakie znamy może tym samym bezpowrotnie zniknąć. Znakomitym przykładem są sportowe kanały telewizyjne, które zaczęły sprzedawać konkretne wydarzenia, np. Ligę Mistrzów oddzielne poza kanałami sportowymi za które i tak abonenci muszą dodatkowo płacić - zaznacza naczelny naEKRANIE.pl.

Spółka Walt Disney Company w II kwartale br. zanotowała przychody w wysokości 18,009 mld dol., co oznacza wzrost rok do roku o 21 proc. W tym samym okresie zysk operacyjny Disneya osiągnął poziom 2,416 mld dol. i był o 37 proc. niższy w skali roku. Z kolei zysk przypadający na jedną akcję koncernu wyniósł 60 centów, podczas gdy rynek oczekiwał wskaźnika w wysokości 89 centów za jeden udział.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Hybrydowa premiera „Mulan” bez komercyjnego sukcesu. „Disney nie miał wyjścia, chciał ograniczyć straty”

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Prezes
Ktoś to zaproponował i ktoś będzie musiał dać głowę pod miecz
odpowiedź
User
Shirley
Tytuł filmu to zdaje się żeńskie imię Mulan, więc pisanie "brak sukcesu Mulana" jest strasznie rażące.
odpowiedź
User
ujgur
Zapomniano wspomnieć w artykule o protestach i bojkocie filmu ze względu na znaczny udział rządu Chin w produkcji.
odpowiedź