SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Posądzenia o szpiegostwo uderzą w wizerunek Huawei w Polsce. „Twardy orzech dla PR-owców, nie mają od czego zacząć”

Dyrektor sprzedaży Huawei w Polsce został zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Chin. Firma zwolniła z pracy swojego menedżera, jednak nie ustrzeże jej to przed wizerunkowymi stratami. - Mleko się rozlało. PR-owcy Huawei mają twardy orzech do zgryzienia. Wizerunek marki ucierpi, ale przed spadkami sprzedaży może ją ochronić agresywna polityka marketingowa, duże promocje cenowe czy kampanie reklamowe - oceniają eksperci w rozmowach z Wirtualnemedia.pl.

Article

Kryzys Huawei w Polsce rozpoczął się w piątek, gdy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała, że we wtorek jej funkcjonariusze zatrzymali Weijinga W., dyrektora sprzedaży Huawei w Polsce, oraz Piotra D, obecnie menedżera Orange Polska, a wcześniej pracującego m.in. w ABW i Urzędzie Komunikacji Elektronicznej. Obaj mężczyźni są podejrzewani przez Prokuraturę Krajową o szpiegostwo dla Chin, za co grozi do 10 lat więzienia. W czwartek sąd zgodził się na aresztowanie ich na trzy miesiące.

Galopujący kryzys

W dniu pojawienia się informacji o aresztowaniu Huawei w komunikacie przesłanym do redakcji Wirtualnemedia.pl zapewnił że przestrzega wszystkich przepisów wymaganych na rynkach, na których funkcjonuje koncern.

- Spółka Huawei jest świadoma zaistniałej sytuacji i na bieżąco ją obserwuje. Na razie nie udzielamy komentarza w tej sprawie. Spółka Huawei przestrzega wszystkich obowiązujących praw i przepisów w krajach, w których prowadzi działalność. Ponadto od każdego swojego pracownika spółka Huawei wymaga stosowania się do przepisów prawnych oraz zasad obowiązujących w krajach, w których firma ma swoje oddziały – zapewnił Huawei w komunikacie.

Także w piątek polski rząd ustami Karola Okońskiego, pełnomocnika ds. cyberbezpieczeństwa potwierdził że nasze służby od dawna analizują działania Huawei w Polsce, a rząd nie wyklucza w przyszłości działań wynikających z ograniczonego zaufania do chińskiego koncernu.

Już po tej rządowej zapowiedzi Huawei w kolejnym oświadczeniu przesłanym do nas poinformował że dyrektor sprzedaży został zwolniony ze swojego stanowiska w polskim oddziale firmy.

- Spółka Huawei podjęła decyzję o rozwiązaniu umowy o pracę z panem Wang Weijing, który został aresztowany pod zarzutem łamania polskiego prawa. Zarzucane mu czyny nie mają związku z naszą firmą. Podjęliśmy tę decyzję zgodnie z zapisami umowy o pracę, ponieważ incydent nadwyrężył wizerunek firmy – głosi komunikat Huawei.

Według niektórych spekulacji aresztowanie menedżera polskiego oddziału Huawei może być elementem współpracy służb działających w ramach sojuszu kontrwywiadów kilku państw – USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii, czyli krajów które wcześniej wprowadziły restrykcje wobec Huawei. Zatrzymanie w naszym kraju pracownika koncernu ma dostarczać dowodów na słuszność izolowania Huawei jako współpracownika chińskich służb. W wywiadzie udzielonym stacji RMF Karol Okoński uniknął jednak odpowiedzi na podobną interpretację wydarzeń i związek aresztowania z naruszeniem cyberbezpieczeństwa zasłaniając się obowiązującą go tajemnicą i brakiem dostatecznej wiedzy w tym zakresie.

Mleko się rozlało, brak skruchy po stronie Huawei

Wątpliwości dotyczące współpracy Huawei z chińskimi służbami istnieją nie od dzisiaj, i początkowo nie narodziły się w Polsce. Na początku grudnia ub.r. Meng Wanzhou, wiceprezes i dyrektor finansowa Huawei, została aresztowana przez kanadyjskie służby. Powodem było dochodzenie prowadzone przez Stany Zjednoczone w sprawie nieprzestrzegania przez chiński koncern sankcji nałożonych na Iran.

Władze USA wykluczyły Huawei z prac nad rozwojem sieci telekomunikacyjnej 5G. Podobne decyzje podjęła Australia, natomiast Nowa Zelandia i Wielka Brytania zrezygnowały z usług chińskiego producenta przy zamówieniach publicznych.

Z kolei władze Czech zapowiedziały, że nie będą korzystać z urządzeń i usług Huawei przy tworzeniu miejscowej infrastruktury teleinformatycznej. Jako powód podano zastrzeżenia Krajowego Biura Cybernetyki i Bezpieczeństwa Informacji. Kilka dni później czeski rząd złagodził swoje stanowisko, zaznaczając, że przy zamówieniach publicznych nie chce dyskryminować żadnej z firm technologicznych.

Pomimo tych wszystkich zastrzeżeń pod koniec grudnia ub.r. przedstawiciele największych telekomów w Polsce oraz Ministerstwa Cyfryzacji deklarowali w rozmowach z Wirtualnemedia.pl, że nie zamierzają kończyć współpracy z Huawei ani wykluczać chińskiej firmy z prac nad siecią 5G.

Teraz sytuacja się zmieniła, bowiem podejrzenia o powiązania Huawei z chińskimi służbami pojawiły się bezpośrednio w Polsce, i dla naszych instytucji państwowych, firm i użytkowników nie są już wyłącznie doniesieniami zachodnich mediów.

W jaki sposób wpłynie to w krótszej i dłuższej perspektywie na wizerunek Huawei na naszym rynku? Anna Robotycka, managing partner w F11 Agency/Amin Worldwide w rozmowie z Wirtualnemedia.pl nie ukrywa, że konsekwencje mogą być bardzo poważne.

- Huawei odcięło się natychmiast od swojego aresztowanego pracownika, ale zwolnienie go było jedyną możliwą opcją – ocenia Anna Robotycka. - Problem w tym, że owo zwolnienie nie ma wpływu na to, że mleko się już rozlało. Naprawdę się rozlało.

Jak wylicza nasza rozmówczyni polski rząd wzywa Huawei do wyjścia z Polski, politycy z partii rządzącej deklarują, że nie używają Huawei, część konsumentów już rozsyła w sieci deklaracje, że jednak wrócą do swoich Samsungów, a Robert Lewandowski zapewne czyta swój kontrakt po raz drugi zastanawiając się, czy może sprytnie się z niego wycofać nie tracąc pieniędzy.

- Pamiętajmy, że do przysłowiowego Kowalskiego nie dotrą przekazy związane z blokadą Huawei w sieciach 5G w USA, Nowej Zelandii, Japonii czy we Francji i Czechach. Do niego dotrze prosty przekaz opierający się na słowach szpieg, Chiny, brak bezpieczeństwa – podkreśla Robotycka. - I te słowa klucze będą ważniejsze niż niższa cena Huawei w porównaniu do Samsunga. Problem w tym, że polski oddział Huawei może tylko minimalizować straty, ponieważ nie jest ośrodkiem władzy i miejscem, w którym określa się strategię wyjścia z kryzysu. O tym jak Huawei naprawdę chce rozwiązać kryzys świadczą prędzej nagłówki chińskich gazet niż ruchy (skądinąd poprawne) działu PR czy marketingu w Polsce.

Ekspertka przypomina, że kilka dni temu aresztowany pracownik Huawei występujący m.in. jako Stanisław W. zalajkował na LinkedIn wypowiedź innego wysoko postawionego pracownika Huawei (Edwin Diender) komentującego zablokowanie udziału Huawei w budowie sieci 5G we wcześniej wymienionych krajach w następujący sposób: „It's simple. 5G markets that choose to not work with us – they are like an NBA game without star players: the game goes on, but with less deftness, flair and expertise. It's simple and it's a choice."

- I to pokazuje jakie nastawienie do wszelkiego rodzaju kryzysów ma Huawei – ocenia Robotycka. - Reasumując: by wyjść z jakiegokolwiek kryzysu musi być spełniony podstawowy, książkowy warunek - poczucie skruchy. A tej nie znajdziemy w sercu Huawei, co Polaków może tylko i wyłącznie rozzłościć. Współczuję PR-owcom Huawei, bo nie mają od czego zacząć, są w punkcie, w którym działania naprawcze będą torpedowane z „zewnątrz", czyli z Centrali. Poza tym, gdy choć minimalnie „poskrobiemy" niezastąpionego Linkedina i zobaczymy jakie są fakty, uświadomimy sobie, że sprawa jest niemalże nie do uratowania. Dlaczego? Ponieważ Pan Stanisław W. (czyli aresztowany) pracował w Huawei przez ponad 7 lat, przez wiele lat zajmując się relacjami ze firmami państwowymi, przez ponad 5 lat był dyrektorem ds. PR (sic!), a zaczynał jako attache w Konsulacie Generalnym w Chinach. Nie jest to zwykły inżynier, ale osoba, która obecność, działania marketingowe i sprzedażowe w Polsce kształtowała - zaznacza Robotycka.

Najgroźniejsze działania legislacyjne

Nieco łagodniej na obecny kryzys Huawei w Polsce spogląda Jacek Kotarbiński, ekonomista i ekspert z zakresu marketingu. Jego zdaniem przy umiejętnie prowadzonych działaniach marketingowych i reklamowych straty wizerunkowe nie muszą zaowocować znaczącym spadkiem sprzedaży sprzętu Huawei na naszym rynku.

- Na pewno powinnyśmy jednoznacznie odróżnić efekt kryzysu wizerunkowego od efektów sprzedażowych - zaznacza zdecydowanie Jacek Kotarbiński. - Nawet największy hejt w sieci czy poważne perturbacje marki natury prawnej nie musi się bezpośrednio przenosić na trwałe spadki sprzedaży. W sytuacji spółek giełdowych widać to w notowaniach: takie problemy miał Facebook czy United Airlines w kontekście kryzysów wizerunkowych.

Ekspert przyznaje, że każda marka, w tym Huawei ma zawsze szereg możliwych strategii obrony przed potencjalnymi skutkami kryzysu. To przede wszystkim obniżanie cen na swoje produkty czy usługi, intensyfikacja działań reklamowych,
wzmocnienie oddziaływania public relations szczególnie w kontekście lobbowania na rzecz marki.

- Efektem tego ostatniego jest np. nie podejmowanie tematu Huawei przez dziennikarzy lub wygaszanie medialnego zamieszania - wyjaśnia Kotarbiński. - Huawei jest największym na świecie producentem urządzeń telekomunikacyjnych i, obok Samsunga i Apple, jednym z trzech największych producentów smartfonów. To nie jest mała organizacja, którą może zdmuchnąć z rynku tego rodzaju kryzys. Moim zdaniem tylko posunięcia legislacyjne związane z zakazem sprzedaży czy wykluczeniami zakupów infrastruktury technicznej mogą wpłynąć na tę markę.

Nasz rozmówca przyznaje, że oczywiście nigdy nie wiadomo jak zachowają się klienci detaliczni czy biznesowi. Jesteśmy bowiem przed etapem wprowadzania sieci 5G.

- Niemniej nie sądzę, żeby zachowania konsumenckie w jakimś stopniu lawinowo spowodowały odpływ użytkowników – zaznacza Kotarbiński. - Warto zauważyć, że nikt dziś już nie pamięta o wybuchających akumulatorach Samsunga Galaxy Note 7 z 2016 roku. Wtedy był to poważny problem techniczny i również padały pytania o przyszłość marki. W sytuacji Huawei problemem nie są kwestie techniczne, ale bezpieczeństwa danych i informacji przetwarzanych przez koncern, w Polsce dodatkowo podejrzenia o szpiegostwo. Wszystkie firmy telekomunikacyjne tego rodzaju zbierają nasze dane i je przetwarzają. Dziś w zasadzie stoimy przez wyborem czy wolimy by robiły to korporacje podlegające legislacjom amerykańskim, europejskim, chińskim czy koreańskim. Na przykład w USA obowiązuje zakaz zakupów sprzętu Huawei przez instytucje publiczne, nie sprzedawane są też w sieciach komórkowych.

 W przekonaniu eksperta ograniczenia działalności Huawei będą przede wszystkim inicjowane przez system prawny, a o tym decydują politycy.

- Mogą pojawiać się wykluczenia w procedurach przetargowych, zakazy zakupowe przez jednostki publiczne czy ograniczenia w dystrybucji. Nie zmienia to postaci rzeczy, że dla wielu klientów istniejący kryzys nie będzie miał znaczenia dla ich wyborów zakupowych. Nawet jeśli pojawią się w Polsce spadki sprzedaży smartfonów Huawei, koncern będzie wpływał na pobudzenie sprzedaży poprzez promocje cenowe czy kampanie reklamowe -  przewiduje Kotarbiński.

W ostatnim okresie Huawei przeżywa kryzys zaufania, jest bowiem oskarżany o przekazywanie chińskim służbom danych użytkowników, a kilka krajów wycofało się ze strategicznej współpracy z tym producentem. Na razie jednak nie ma to większego wpływu na wyniki biznesowe Huawei, który spodziewa się że rok 2018 zamknie przychodami na poziomie 108,5 mld dol.

W Polsce do tzw. teamu marki Huawei należą Anna Lewandowska, Kuba Wojewódzki, aktorka Marta Wierzbicka, Damian Kardas, zwycięzca IV edycji programu „Masterchef”, Sarsa i fotograf Błażej Jeleń. Głównym ambasadorem marki jest piłkarz Robert Lewandowski, który z marką współpracuje ponad dwa lata.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Posądzenia o szpiegostwo uderzą w wizerunek Huawei w Polsce. „Twardy orzech dla PR-owców, nie mają od czego zacząć”

6 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
tl
Bicie piany. Pracuję w salonie operatora i wielu klientów wybiera Huawei ze względu na cenę. Pan Rysio z żoną Krysią kupią Huawei bo nie stać ich na Samsunga i tyle.
12 5
odpowiedź
User
Commik
Banalny kryzys, "ekspertka" bez kompetencji w tym obszarze. WM serio?...
6 5
odpowiedź
User
-
Ci PR-owcy są głupi!
Lepiej niech ABW poprosi ministra sprawiedliwości o wprowadzenie spółki HUAWEI POLSKA w stan upadłości likwidacyjnej - byłby to bardzo dobry krok!
7 5
odpowiedź
User
Georgette
Republika bananowa podąża za swoim hegemonem
5 4
odpowiedź
User
Maria Awaria
Ludzie jakie PRy!???? Mamy od kilku lat wojnę. Odbywa się ona na szczęście w naszej strefie geograficznej a razie za pomocą tzw. niekonwencjonalnych środków ... A telefonia, podsłuch jest narzędziem do obszarów wojny informacyjnej. Ze strategicznego punktu widzenia powinniśmy opierać komunikację na technologiach europejskich. Ale niestety Nokia praktycznie nie istnieje. Może trzeba budować nowe marki ale nasze. Póki nie zrozumieją tego politycy i nie zaczną pracować z biznesem, póki nasza branżunia nie będzie zbudowana na wartościach (zamiast na pieniądzu) i nie spojrzy na problem w kontekście odpowiedzialności, i naszego interesu narodowego...póty będziemy na równi pochyłej... Konsumenci wiadomo będą ulegać magii celebrytów i niskich cen... więc na nich nie liczmy. Trzeba to odwrócić... inaczej za 50 lat będziemy jeszcze bardziej zapyziałą prowincją. A światem będą rządziły Chiny...w kompletnie nieakceptowalnym nam europejczykom paradygmacie zarządzania ludźmi. Zatem nie o PRach ale o odpowiedzialnosći rozmawiajmy.
13 4
odpowiedź