SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Stanisław Trzciński: projekt ustawy o artystach zawodowych to duży krok naprzód

Projekt ustawy o artystach zawodowych to duży krok naprzód - powiedział PAP Stanisław Trzciński, kulturoznawca i członek zespołu Centrum Badań nad Gospodarką Kreatywną na Uniwersytecie SWPS. Zaznaczył, że kontrowersje wokół opłaty reprograficznej od wielu lat pobudzane są przez lobby importerów elektroniki.

Stanisław Trzciński, fot. akpa Article

W ubiegłym tygodniu na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano zaktualizowany projekt ustawy o artystach zawodowych. To zakończenie procesu kilkumiesięcznych prac legislacyjnych obejmujących m.in. konsultacje publiczne oraz uzgodnienia międzyresortowe.

565 mln zł rocznie z opłaty reprograficznej

Koszty projektowanych rozwiązań nie obciążają podatnika, ponieważ będą finansowane z wpływów z tzw. opłaty reprograficznej i opłaty od czystych nośników (tzw. rekompensata na rzecz uczciwej kultury) uiszczanej od połowy lat 90. przez producentów i importerów sprzętu elektronicznego. Taka rekompensata od kilkudziesięciu lat funkcjonuje już w większości krajów europejskich, m.in. w Niemczech, Francji, Włoszech i na Węgrzech.

W projekcie zapisano, że danina będzie wynosiła od 1 do 4 proc. cen brutto objętych nią urządzeń i produktów. Producenci i importerzy mają ją opłacać co kwartał do regionalnych urzędów skarbowych. W efekcie konsultacji społecznych z listy opłaty reprograficznej wyłączono urządzenia przemysłowe, co jest zgodne ze stosownymi wyrokami Trybunału Sprawiedliwości UE.

49 proc. przychodów z opłaty będzie trafiać do Funduszu Wsparcia Artystów Zawodowych, a pozostałe środki do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi artystów wykonawców (11,5 proc.), producentów fonogramów i wideogramów (11,5 proc.) oraz wydawców (5 proc.).

W przypadku daniny od sprzedaży czystych nośników, kserokopiarek, skanerów i drukarek 30 proc. wpływów będzie zasilać Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych, a po 35 proc. - organizacje zarządzające zbiorowo prawami twórców i wydawców.

Według resortu kultury roczne wpływy z poszerzonej daniny wyniosą prawie 565 mln zł, z czego zdecydowaną większość zapewni sprzedaż importowanych komputerów i tabletów (255,12 mln zł, przy stawce 2,5 proc.) oraz nośników pamięci (249,98 mln zł, przy 4 proc.).

40,54 mln zł ma przynieść import telewizorów, a 19,18 mln zł - drukarek i skanerów (zakładając odpowiednio 2,5 i 3 proc. stawki nowej daniny).

Dobry pomysł?

Trzciński ocenił, że pojawiające się w przestrzeni publicznej kontrowersje związane z rozszerzeniem opłaty reprograficznej są "od ponad dekady pobudzane przez lobby przemysłu dystrybutorów, importerów urządzeń elektronicznych". "Nikt inny nie jest przeciwko tej ustawie, a tych, którzy są - np. kilku znanych Youtuberów i dziennikarzy - inspiruje to samo lobby" - podkreślił.

Dodał, że "polskie środowiska kreatywne, które jako jedyne w Europie są tak bardzo poszkodowane brakiem właściwych regulacji, walczą o nie od wielu lat, straty są już wielomiliardowe, a już 2 lata temu udało nam się na Uniwersytecie Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w zespole pod kierunkiem prof. dr hab. Doroty Ilczuk policzyć, kto podlegałby działaniu takiej ustawy".

Jak mówił, "jedyny nośny społecznie, choć nieprawdziwy argument przeciw opłacie reprograficznej jest taki, że to nowy podatek". "Nie jest to, ani nowy podatek, ani nowa danina – takie hasła mają jedynie podburzać nieznające się na prawie społeczeństwo, co miałoby powstrzymać większość posłów przed poparciem dla takiego rozwiązania. Tymczasem MKiDN oprócz zaktualizowania listy urządzeń objętych opłatą reprograficzną o te najnowocześniejsze, postanowiło jeszcze połowę tych pieniędzy przeznaczyć na system emerytalny i socjalny dla około 60 tys. polskich twórców, artystów, którzy tego systemu do tej pory nie mieli. W tej grupie zamożni celebryci stanowią nie więcej niż 1 proc." - wskazał.

Zauważył, że Polska to jedyne państwo w Unii Europejskiej, gdzie urządzenia smart nie są objęte taką opłatą, przez co np. w Niemczech roczne wpływy z opłaty reprograficznej wynoszą ponad 330 mln euro, a w Polsce jedynie ok. 1,7 mln euro.

Wyrażając poparcie dla tych rozwiązań zaznaczył, że ma "jedno zastrzeżenie dotyczące tego, że opłatą nie będą objęte smartfony". "Jest to wynik m.in. protestów importerów i producentów sprzętu elektronicznego, a także obietnicy wyborczej prezydenta RP. W mojej ocenie lobbyści nie docenią faktu, że opłatą nie są objęte smartfony. Nadal będą protestowali, a kompromis będzie jednostronny" - ocenił.

Podkreślił, że nawet bez objęcia smartfonów opłatą reprograficzną ustawa jest "dużym krokiem na przód". "W ramach projektu nowy system będzie finansowany kwotą 400 mln zł rocznie. A to przecież wielokrotnie więcej, niż otrzymują każdego roku z jednego tylko ZAiKS-u polscy twórcy, po odliczeniu ok. 75 proc. tantiem należnych zagranicznym autorom" – podsumowuje Trzciński.

Zwrócił uwagę na to, że projekt ustawy o artystach zawodowych nie przesądza tego "kto jest artystą, a kto nie". "Przystąpienie do systemu jest dobrowolne" - zaznaczył.

Jak mówił, "konsultantami przy tworzeniu tego prawa byli artyści, którzy mieli różne poglądy polityczne". "To jest sensowna ustawa, która została niestety ograniczona w ramach konsultacji, ale na pewno nie jest to koniec walki o sprawiedliwość" - dodał.

Projekt ustawy po zaopiniowaniu przez Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji zostanie skierowany na Komitet Stały Rady Ministrów. W ciągu kilku miesięcy powinien trafić do Sejmu.

Opłata reprograficzna funkcjonujące w Polsce od 1994 r.

Opłata reprograficzna, funkcjonująca w Polsce od 1994 r. jest zryczałtowaną rekompensatą przekazywaną artystom przez producentów i importerów sprzętu elektronicznego umożliwiającego tzw. dozwolony użytek osobisty, czyli korzystanie na własne potrzeby z utworów takich jak muzyka, film, obraz czy tekst, co znacząco zwiększa popyt na urządzenia elektroniczne. Opłata zazwyczaj pobierana jest od takich urządzeń jak komputery, tablety, kopiarki, odtwarzacze czy SmartTV, a także od tzw. czystych nośników danych (płyt, dysków, pendrive’ów, kart pamięci). W Polsce lista urządzeń nie była aktualizowana przez kilkanaście lat i opłatą wciąż objęte są magnetofony i magnetowidy oraz kasety audio i VHS. Opłata nie jest podatkiem, wpływy z niej nie zasilają budżetu państwa ani samorządów terytorialnych.

Dołącz do dyskusji: Stanisław Trzciński: projekt ustawy o artystach zawodowych to duży krok naprzód

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
iiii
bełkot
6 0
odpowiedź
User
bingo
"W ramach projektu nowy system będzie finansowany kwotą 400 mln zł rocznie. A to przecież wielokrotnie więcej, niż otrzymują każdego roku z jednego tylko ZAiKS-u polscy twórcy"

"Wielokrotnie więcej" niż nasi wspaniali "twórcy" są w stanie zarobić uczciwą drogą. Właśnie tak się okrada Polaków.
7 0
odpowiedź
User
MKCharzynski
Do bingo.Oplata reprograficzna jest odszkodowaniem za kopiowanie bez wnoszenia opłat. Każdy ma prawo do wynagrodzenia za swoją pracę.
0 4
odpowiedź