SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Eksperci oceniają wiosenną ramówkę Radia ZET. "Próba powrotu do korzeni stacji?"

- Zetka ma szansę, by nawiązać rywalizację z konkurentem. Nowa ramówka to próba odpowiedzi na to wyzwanie i efekt pogłębionych analiz. Skoro stacja od lat nie zbliża się w znaczący sposób do lidera, próbuje czegoś nowego - uważa prof. Tadeusz Kowalski, medioznawca z UW, oceniając wiosenną ramówkę Radia ZET. Stacja 4 kwietnia zmieniła ekipę porannej audycji, wprowadziła codzienną listę przebojów i skróciła pasma programowe. - Im więcej różnorodności na antenie, tym więcej osób może zainteresować nasza oferta - komentuje Maciej Myśliwiec, medioznawca z agencji Social Sky.

Article

Radio ZET stopniuje napięcie. 1 lutego ogłasza, że Marek Starybrat wraca do stacji po siedmioletniej przerwie. Po raz pierwszy wiąże się z nią w 1998 r. Wygrywa wtedy konkurs na prezentera Zetki. Przez 11 lat prowadzi (m.in. w parze z Jarosławem Budnikiem) poranne pasmo "Dzień dobry bardzo". Radio ZET informując o powrocie Marka Starybrata, dodaje, że współpracuje on z zespołem programowym stacji, a wiosną będzie go można usłyszeć na antenie. To pierwszy znak, że Zetka szykuje zmiany.

26 marca ze słuchaczami żegna się Beata Tadla. Odchodzi z rozgłośni po trzech latach współpracy z Radiem ZET. Stacja nie podaje powodów rozstania z dziennikarką. Wiadomo jednak, że wraz z jej odejściem z anteny znikają prowadzone przez nią audycje: "ZET jak związki" i "To właśnie weekend". To kolejny sygnał, że radio zmieni ramówkę.

Trzy dni później Damian Michałowski, jeden z najdłużej pracujących w stacji prezenterów (od dwóch lat współpracuje też z telewizją TVN), pisze na Facebooku: "Dziwne to będzie uczucie obudzić się rano i nie spieszyć się do radia. Na razie nie usłyszymy się w Radiu ZET". Jego post to sygnał dla słuchaczy, że po 12 latach żegna się z rozgłośnią. "Czasami trzeba zrobić krok w tył, trochę odpocząć i za chwilę postawić dwa w przód. I taki jest plan. Nie mówię 'żegnam', a 'do usłyszenia'" - kończy swój wpis.

Piątek, 1 kwietnia. Agnieszka Kołodziejska i Robert Karpowicz, prowadzący "Dzień dobry bardzo", dziękują na antenie za wspólne poranki. Mówią, że od poniedziałku pojawią się w innych porach. Proszą też, by ciepło powitać nowych prowadzących poranny program. W sieci część słuchaczy traktuje tę zapowiedź jako primaaprilisowy żart. Kilka godzin później stacja publikuje jednak komunikat. Ogłasza wiosenną ramówkę Radia ZET. I tym samym potwierdza sporo zmian w programie od 4 kwietnia.

Nowy poranek z rozrywką i informacją

Największa dotyczy porannej audycji. "Dzień dobry bardzo" zyskuje nowych gospodarzy. Wiosną słuchaczy mają budzić Marek Starybrat i Robert Motyka, współzałożyciel kabaretu Paranienormalni i były radiowiec (do 2009 r. pracował m.in. w Radiu Złote Przeboje i Roxy FM). Program zostaje skrócony o godzinę (trwa teraz od godz. 5:30 do 9). Stałymi elementami porannego programu jest "Kalendarium muzyczne" Tomasza Kasprzyka, "Piosenki z lektorem", czyli najpopularniejsze zagraniczne przeboje z tłumaczeniami w interpretacji Stanisława Olejniczaka (znanego lektora), a także nadawane od wielu lat cykle: "Nosel wkręca" Kamila Nosela oraz "Gość Radia ZET", czyli wywiady Beaty Lubeckiej z politykami i ekspertami. W porannej audycji wiosną debiutuje nowy cykl Szymona Majewskiego - satyryczne rapsy "SzyminEMa" z udziałem postaci ze świata polityki, kultury czy sportu, które będą komentarzem do bieżących wydarzeń.

- Poranek powinien być pasmem lekkim, by wprowadzać słuchaczy w dobry nastrój - uważa prof. Tadeusz Kowalski, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. - "Dzień dobry bardzo" oferuje im zarówno rozrywkę, jak i informacje. Rozmowy Beaty Lubeckiej wprowadzają do porannego pasma więcej powagi, ale nie na tyle, by odciągnąć słuchaczy nastawionych przede wszystkim na zabawę i muzykę.

Medioznawca przyznaje jednak, że trzeba być ostrożnym we wprowadzaniu zmian w ramówce. - Słuchacze przyzwyczajają się do prowadzących poszczególne pasma programowe i godzin, w których są nadawane. Ich zmiana burzy im porządek dnia, a czasem nawet odbiera chęć słuchania stacji, dlatego trzeba uważać, by nie dokonywać zbyt radykalnych modyfikacji w ramówce - przestrzega prof. Kowalski.

Ludzie radia od lat powtarzają, że najważniejsza jest poranna audycja, bo to od jej sukcesu zależy, czy słuchacze pozostaną przy stacji przez resztę dnia. Mimo to nagła zmiana prowadzących "Dzień dobry bardzo" nie dziwi prof. Jacka Dąbały, medioznawcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autora wydanej ostatnio w otwartym dostępie w internecie książki "Media ćwiczą rozum. Vademecum rozsądku dla obywateli, polityków i dziennikarzy". - Nie przesadzałbym z tym przywiązywaniem wagi do przyzwyczajeń słuchaczy. Dziś liczą się odważne decyzje. W mediach nagłe zwroty są jak najbardziej uzasadnione, ponieważ ten rynek jest tak różnorodny, że trzeba szybko reagować na to, co robi konkurencja. To naturalne, że każda stacja szuka własnej drogi. Ale w ostatnich decyzjach szefostwa Zetki widzę chęć poszukiwania dla swoich prezenterów takich ról, w jakich do tej pory ich nie obsadzano. Tylko odważny menadżer może się zdobyć na taki krok - komentuje prof. Dąbała.

Nowa popołudniówka, by pozyskać ambitnych słuchaczy?

Takim przykładem może być nowy popołudniowy magazyn informacyjno-rozrywkowy "Dzieje się w Radiu ZET" prowadzony przez Agnieszkę Kołodziejską z relacjami od reporterów stacji z całej Polski i świata oraz rozmowami ze słuchaczami. Dziennikarka w ostatnim czasie pojawiała się w porannym programie w Zetce. Nowe pasmo Agnieszki Kołodziejskiej jest nadawane od poniedziałku do piątku w godz. 15-17. Jego wprowadzenie do ramówki chwali Maciej Myśliwiec, medioznawca z agencji Social Sky. - To czas powrotów z pracy z domu, gdy wielu słuchaczy ma włączone radio w samochodzie. Dlatego dobrym pomysłem jest informowanie wtedy o tym, co dzieje się w kraju i na świecie. Po południu Radio ZET emituje też powtórki humorystycznych cykli Szymona Majewskiego i Kamila Nosela, co jest próbą przeniesienia charakteru porannego pasma na to popołudniowe - ocenia medioznawca.

Z kolei prof Dąbała dopatruje się w nowym, popołudniowym paśmie Zetki próby pozyskania nowych słuchaczy. - Tych bardziej ambitnych, poszukujących czegoś więcej niż tylko radia z muzyką. Być może to próba powrotu do korzeni stacji - zastanawia się medioznawca z UJ.

Prof. Kowalski przypomina, że Andrzej Woyciechowski, który zakładał Radio ZET, chciał, by była to stacja informacyjno-rozrywkowa z silną publicystyką. - Po jego śmierci Zetka zmieniła charakter. Stała się zdecydowanie bardziej rozrywkowym medium, gdzie ważniejsza zaczęła być muzyka i konkursy z wielkimi nagrodami. Być może nowa ramówka to krok ku pogłębieniu tej tendencji - przypuszcza nasz rozmówca.

Stare i nowe elementy ramówki

Maciej Myśliwiec ocenia, że mimo wszystko wiosenna oferta programowa Radia ZET nie przynosi wielkiej zmiany. - Większość prezenterów pozostaje na antenie, a stacja nadal jest nastawiona na rozrywkę. Świadczy o tym obecność Szymona Majewskiego z nowym cyklem o poranku i po południu oraz utrzymywanie na antenie audycji "Nosel wkręca", która jak rozumiem nadal bawi słuchaczy. Nie da się przeprowadzić rewolucji w ramówce i zmienić wszystkich dziennikarzy - mówi medioznawca z agencji Social Sky.

Za to prof. Dąbała przyznaje, że trudno wymyślić coś zdecydowanie innego. - Dlatego wiosenna ramówka Radia ZET bazuje w większości na osobach znanych z anteny i formule, która została wdrożona znacznie wcześniej. Są jednak i nowe elementy. To większy nacisk na audiowizualność, czyli dbałość, by to, co słychać w radiu, miało również swoje odzwierciedlenie w obrazie. Tak odbieram spot promujący nową ramówkę, w którym występują prezenterzy stacji. Radio ZET zmieniło też scenografię studia, z którego nadaje program - mówi prof. Dąbała. Medioznawca dodaje, że rozgłośnia jeszcze mocniej stawia na kontakt ze słuchaczami: - Ich opinie można usłyszeć w nowym popołudniowym paśmie stacji. Również podczas majówki Radio ZET rusza w plener, by spotkać się ze swoimi odbiorcami.

- Cieszę się, że w poranku pozostały rozmowy Beaty Lubeckiej z politykami - komentuje prof. Kowalski. - To dziennikarka z dużym doświadczeniem, która potrafi stanowczo egzekwować odpowiedzi i stawiać trudne pytania. W Radiu ZET zachowano też niedzielną poranną audycję z politykami różnych opcji, którą prowadzi świetny dziennikarz i komentator Andrzej Stankiewicz. Dobrze, że Zetka nie porzuca swojego informacyjnego charakteru, bo radio jako źródło wyłącznie muzyki i rozrywki powoli się kończy. W dobie serwisów streamingowych nie ma sensu stawiać tylko na granie piosenek. Tym bardziej, jeśli w bazie muzycznej stacji jest kilkaset zapętlonych w kółko utworów.

Lista przebojów wypełniaczem ramówki?

Mimo to Radio ZET postanowiło wiosną wprowadzić na antenę codzienną listę przebojów emitowaną po godz. 20. Kolejne notowania odlicza ze słuchaczami Marcin Wojciechowski między godz. 20 a 21. Przez kolejne trzy godziny prezenter serwuje muzyczne nowości, rozmawia z gwiazdami, prezentuje fragmenty koncertów na żywo i organizuje konkursy z nagrodami.

Maciej Myśliwiec zauważa, że rozgłośnie w ostatnich latach odchodzą od list przebojów, bo radio stało się medium towarzyszącym. - Dziś słuchamy go, wykonując inne czynności, a nie po to, by dowiedzieć się, które miejsce zajęła nasza ulubiona piosenka. Tym bardziej, że sami możemy sobie stworzyć listę przebojów w muzycznych serwisach streamingowych. W latach 90., gdy znacznie mniej się działo, dzwoniło się do radia, by zagłosować na swoich faworytów, a przy okazji coś wygrać - uważa medioznawca. - Być może pomysł Zetki na codzienną listę przebojów to próba sprawdzenia, czy taka pozycja w programie się jeszcze sprawdza, a może to po prostu wypełniacz ramówki, bo stacja nie miała lepszego pomysłu, jak zagospodarować wieczorne pasmo.

Z kolei prof. Kowalski zwraca uwagę, że zestawienia najpopularniejszych utworów są obecnie ważną pozycją muzycznych serwisów streamingowych. - Oczywiście te listy aktualnych hitów powstają w oparciu o algorytmy, a nie głosowania użytkowników. Skoro jednak Zetka postawiła na codzienną listę przebojów, to jest to pewnie próba utrzymania słuchaczy wieczorem przy radiu poparta badaniami - ocenia medioznawca z UW.

Prof. Dąbała zgłasza za to uwagi dotyczące brzmienia Zetki. - Gdybym miał coś sugerować szefom Radia ZET, to zalecałbym przeanalizować muzykę prezentowaną na antenie. W tej chwili playlista jest dość nierówna, mocno popowa i bardzo podobna do wielu innych stacji, szczególnie RMF-u, co nie pozwala odpowiednio mocno odróżniać się Zetce na tle konkurencji - radzi.

Krótsze pasma w Zetce, dłuższe w RMF-ie

Radio ZET w wiosennej ramówce postawiło też na krótsze pasma niż przed zmianą. Od godz. 9 do 12 Ewelina Pacyna prowadzi audycję "Dzień dobry bardziej". Nadawca podkreśla, że to "energetyczne pasmo z siłą muzyki, konkursami i wiadomościami spoza pierwszych stron gazet". Po niej na kolejne trzy godziny (godz. 12-15) antenę przejmuje Robert Karpowicz z pasmem towarzyszącym "Chwytaj dzień w Radiu ZET". Z kolei między godz. 17 a 20 można słuchać programu "Szczyt wszystkiego w Radiu ZET" z Marcinem Sońtą i Michałem Korościelem. Ma to być "codzienna dawka sarkazmu, ironii i absurdu".

- Zasada przemienności dobrze robi radiu, bo im więcej różnorodności na antenie, tym więcej osób może zainteresować nasza oferta. Choć jest też ryzyko, że taka strategia pozwoli na migrację słuchaczy do innych stacji, jeśli będą nas słuchać tylko w wybranych godzinach - komentuje krótsze pasma w Radiu ZET Maciej Myśliwiec. Za to w weekend stacja postawiła nawet na sześć godzin programu prowadzonego przez jednego prezentera. - Wtedy mniej się słucha radia, a szczególnie wiosną, gdy więcej czasu spędzamy na zewnątrz. Jednak niezależnie od pory roku nie ma sensu często dzielić pasma w weekend, bo to czas odpoczynku, gdy stacja taka jak Zetka ma relaksować - dodaje Myśliwiec.

Główny konkurent Zetki - krakowskie Radio RMF - nadaje w ciągu dnia zaledwie cztery pasma. Poza porannym pozostałe trwają po pięć godzin. Postawienie na krótsze pasma przez Zetkę dobrze ocenia też prof. Kowalski. - Zazwyczaj taka zmiana zwiększa dynamikę radia i wprowadza więcej głosów na antenę. Dzięki temu prowadzący mogą między sobą konkurować, szukając jak najatrakcyjniejszej formuły dla swojego programu. Większa rotacja DJ-ów w ciągu dnia działa ożywczo na antenę, zwłaszcza, jeśli pasma niespecjalnie się między sobą różnią. W ten sposób Zetka zapobiega monotonii na antenie. Długie pasma powodują, że często próbuje się je na siłę czymś wypełniać. Być może RMF wybrało taki model, bo jest to dla nich opłacalne finansowo, a wyniki od lat mają fantastyczne - przypuszcza medioznawca z UW.

"Radio ZET podejmuje ryzyko"

- Patrząc na wiosenną ofertę programową Radia ZET, widać, że utrzymana jest formuła rozrywkowa ze stosunkowo niewielkim udziałem informacji na antenie, co dobrze się sprawdza w przypadku radia RMF, zdecydowanego lidera pod względem słuchalności - dodaje prof. Kowalski. Te dane nie zmieniają się od lat. Radio RMF ma ponad dwa razy tyle słuchaczy co Radio ZET. Według ostatniego badania Radio Track udział krakowskiej stacji pod względem słuchania w pierwszym kwartale tego roku w grupie wiekowej 15-75 lat wyniósł 31,3 proc. To najwyższy wynik RMF FM w historii badań słuchalności. Radio ZET jest na drugim miejscu, ale jego udział jest na poziomie 13,7 proc. (stacja w ostatnim badaniu notuje najwyższy w zestawieniu wzrost względem analogicznego okresu z 2021 r. - aż o 1,6 pkt proc.).

Prof. Kowalski uważa, że potencjał wzrostu RMF-u powoli się wyczerpuje. - Dlatego Zetka ma szansę, by nawiązać rywalizację z konkurentem. Nowa ramówka to próba odpowiedzi na to wyzwanie i efekt pogłębionych analiz. Skoro stacja od lat nie zbliża się w znaczący sposób do lidera, próbuje czegoś nowego. Drugie miejsce w rankingu słuchalności to pozycja aspirująca. Radio ZET podejmuje ryzyko, wprowadzając zmiany, ale liczy, że przyniesie to poprawę wyników - uważa medioznawca.

Maciej Myśliwiec traktuje wiosenną ramówkę Radia ZET jako eksperyment nadawcy, który chce sprawdzić, jak te zmiany odbiją się na wynikach słuchalności poszczególnych pasm. - Dla szefów Zetki to sygnał, czego odbiorcy oczekują w różnych porach dnia: czy wolą po południu informacje czy muzykę, a może jedno i drugie. Jeśli na jesień Radio ZET skopiuje wiele pomysłów z wiosennej ramówki, to znaczy, że sprawdziły się rozwiązania wprowadzone w kwietniu. Jeśli nie, to można spodziewać się kolejnych nowości - przypuszcza medioznawca z agencji Social Sky. - Może być też tak, że stacja celowo pozbawia spójności programowej, by kierować ją do różnych grup odbiorców. A to może mieć wpływ na lepsze targetowanie reklam i być ukłonem w stronę reklamodawców, a nie słuchaczy.

Dołącz do dyskusji: Eksperci oceniają wiosenną ramówkę Radia ZET. "Próba powrotu do korzeni stacji?"

26 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Tom
Fajnie, że wróciło Zet Dance. W końcu jest czego posłuchać jeżdżąc na Bolcie w sobotnie wieczory.
odpowiedź
User
Ręce opadają
O matko, co to za bełkot. Medioznawcy od siedmiu boleści, którzy dnia nie spędzili w żadnej stacji. Analiza głębokości kałuży
odpowiedź
User
Utb
Niby nowe pasma ale wciąż to płytki przekaz bez rozsądnych treści... Muzyczka wciąż na okrągło tą sama. Głupie żarty.... Niestety nic tam się się nie zmienia na lepsze
odpowiedź