SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Rosja chce kontrolować platformy streamingowe. Zagraniczni gracze będą mogli zarabiać, ale nie decydować

Poseł Anton Gorelkin z proputinowskiej partii Jedna Rosja przygotował projekt ustawy ograniczającej władzę zagranicznych firm w platformach streamingowych. Zachodnie koncerny będą mogły zarabiać pieniądze, ale nie decydować o kierunkach biznesowych.

Jak informuje "Kommiersant", w pierwotnej wersji udział podmiotów zagranicznych w spółce nie mógł przekraczać 20 proc. Zrezygnowano z tego pułapu. Zagraniczne firmy będą mogły czerpać zyski z rosyjskiego rynku, ale w takich firmach obcy kapitał będzie mógł dysponować tylko mniej niż połową udziałów.

Spółki będą mogły otwierać przedstawicielstwo w Rosji, ale będą musiały być zarządzane przy pomocy międzynarodowego funduszu, w którym będą przedstawiciele Federacji Rosyjskiej. Taki system działa już na przykład w przypadku wyszukiwarki Yandex.

Zobacz także: Netflix zmienił tłumaczenie słowa "banderowiec" w rosyjskim filmie

Zagraniczni gracze będą musieli udostępnić biblioteki

Ograniczenia dotyczą platform streamingowych związanych z zagranicznymi koncernami. Tych działających typu Netflix (w Rosji działa dzięki operatorowi Narodowa Grupa Medialna), Amazon Prime Video, jak i tych, które mogą się pojawić w największym powierzchniowo kraju świata, czyli Disney+.

Zmiany w przepisach nie będą obejmować tylko struktury właścicielskiej platform. Większościowi, a więc rosyjscy udziałowcy takich podmiotów będą zobligowani do udostępniania bibliotek z wideo na żądanie innym graczom.Ci, którzy tego nie uczynią będą mogli liczyć się z nałożeniem zakazu rozpowszechniania w Smart TV, Android TV i innych urządzeniach.

W ten sposób, zdaniem przedstawiciela proputinowskiej partii, zagraniczni dostawcy nie uzyskają monopolu w Rosji.

Oskarżenia o kontrolowanie umysłów

Krytyczne głosy na temat zachodnich platform streamingowych pojawiają się w Rosji co jakiś czas. Kilka lat temu rosyjski minister kultury Władimir Miediński zasugerował w wywiadzie, że powstanie i wzrost popularności Netflixa to nie przypadek. Za serwisem ma stać rząd Stanów Zjednoczonych, który chce kontrolować umysły.

- Rozumieją, jak dostać się do każdego domu, wchodząc do każdego telewizora za pomocą Netflix i przez ten telewizor do głów wszystkich na Ziemi - mówił Miediński, cytowany przez portal Rambler News Service.

Politycy PiS krytykują Netflix za wspieranie LGBT

W Polsce również politycy obawiają się wpływu Netflixa i innych platform tworzonych przez światowe koncerny na opinię publiczną. - Są pewne zmiany pokoleniowe. To, że uczestniczy w tym młodzież. Że młodzież jest teraz głównie wychowywana przez Netflixa, Tik Toka i tego rodzaju instytucje, gdzie ten liberalno-lewicowy światopogląd dominuje - mówił w rozmowie z Onetem w zeszłym roku wiceminister infrastruktury Marcin Horała w kontekście protestów przeciwko zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych.  - Czy można wycofać wykupiony pakiet na Netflix? Skala homopropagandy, genderyzmu i całej tej tęczowej przemocy jest zatrważająca. Nie jest to warte jednego grosza! - grzmiał z kolei na Twitterze poseł Mariusz Kałużny z Solidarnej Polski.

Szef KRRiT niepokoi się wzrostem znaczenia światowych graczy

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w ostatnim czasie przynajmniej dwa razy wyraził zaniepokojenie wzrostem znaczenia globalnych koncernów medialnych. Na konferencji PIKE skomentował zapowiadaną fuzję WarnerMedia z Discovery. - Większych fuzji na rynku medialnym już nie będzie i wszyscy tutaj pewnie za wyjątkiem obecnej pani prezes Doroty Żurkowskiej-Bytner (przyp. red. członek zarządu TVN Grupy Discovery) mogą się czuć zaniepokojeni. W związku z tym moim zdaniem pewne rozwiązania dla polskiego rynku trzeba wprowadzać w tej chwili - zasugerował Kołodziejski. Nie sprecyzował jednak jakie rozwiązania ma na myśli.

"Globalni gracze przez internet coraz śmielej opanowują coraz większą część naszego rynku"

Później, zapowiadając zamówiony przez KRRiT TePanel, który prezentuje korzystne dla TVP dane dotyczące oglądalności, wspominał o rosnącym znaczeniu platform streamingowych. - Technologia telewizyjna i radiowa posunęła się tak daleko, że nie możemy dzisiaj bazować na tradycyjnych, starych pomiarach. Musi wprowadzać nowe elementy. Jeżeli tego nie zrobimy, to polski rynek telewizyjny i radiowy przegra z globalnymi graczami. Temu poświęcone są wszystkie prace, z którymi się z państwem dzielimy. Nie chodzi o konkurowanie z tą, czy inną pracownią. Chodzi o wypracowanie zupełnie nowego standardu, modelu badań, bo globalni gracze przez internet coraz śmielej opanowują coraz większą część naszego rynku - mówił Kołodziejski.

Dołącz do dyskusji: Rosja chce kontrolować platformy streamingowe. Zagraniczni gracze będą mogli zarabiać, ale nie decydować

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
i tak i nie
pewnie PISowcy już tłumaczą rosyjską ustawę i przygotowują ją na rynek polski
odpowiedź
User
Xyz
Z kolei UE chce ograniczyć rozpowszechnianie produkcji brytyjskich. Ma być zapis, że ileś tam procent ma być przygotowana przez kraje członkowskie UE. Nie może tak być, że widzowie mają mieć łatwy dostęp do "Downton Abbey", "The Crown" i Monty Pythona. Nie daj Boże, że w innych krajach europejskich pokochają Brexit.
odpowiedź