SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

„Gang zielonej rękawiczki” organizuje wycieczkę do przeszłości. Czy to polska odpowiedź na „Grace i Frankie”?

Nowy polski serial Netfliksa „Gang zielonej rękawiczki” to nietypowa komedia kryminalna, której akcja rozgrywa się w domu starców. Dla fanów serialu „Matki, żony i kochanki” obsada będzie miłą niespodzianką.

Ostatnie tygodnie na platformie Netflix upływają pod znakiem produkcji true crime. Nie opadł jeszcze kurz po „Dahmerze – Potworze: Historii Jeffreya Dahmera”, a pojawił się kolejny serial Ryana Murphy’ego – „Obserwator”. „Gang zielonej rękawiczki” zdecydowanie nie wpisuje się w ten nurt i raczej zaskoczy widzów swoją tematyką. Kolejna polska produkcja dla platformy, to rzecz nietypowa. Owszem, promowana jako komedia kryminalna, ale nie taka jakiej byśmy się spodziewali. Tytułowy gang tworzą bowiem trzy sprytne i przebiegłe emerytki – Kinga (Małgorzata Potocka), Zuza (Magdalena Kuta) i Alicja (Anna Romantowska). Serial swoją estetyką przypomina produkcje lat 90., ale zdecydowanie różni się tym, jak wówczas pokazywano na ekranie seniorów.

Bohaterki bez peleryn

Tytułowe trio to bohaterki przypominające w swoim działaniu Robin Hooda i Arsène’a Lupin w jednym – okradają zamożnych, niezbyt sympatycznych ludzi po to, żeby pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Ta nieco naiwna strategia, dobrze sprawdza się w serialu ponieważ nasze emerytki nie są cyniczne i wyrachowane. Wykorzystują swoje umiejętności, a tych nie powstydziłby się MacGyver (mają talent do brawurowych włamań, ucieczek i pościgów). Chcą pomagać ludziom zapomnianym przez resztę świata.

Ta strategia wpędza je w kłopoty i muszą ratować się ucieczką przed organami ścigania więc ukrywają się w domu opieki. A tam poznają całą galerię barwnych osobowości. „Gang zielonej rękawiczki” wypełnia niszę opowieści o seniorach. Seniorach pokazywanych inaczej niż tylko jako dobrotliwych dziadków dla wnucząt, czy wyrozumiałych rodziców dorosłych dzieci. Netflix już w 2015 wywołał rewolucję serialem „Grace i Frankie”. Produkcja ta opowiadała historię dwóch emerytek, które nie chcą siedzieć na kanapie i czekać na śmierć. Dzięki gwiazdorskiej obsadzie (Jane Fonda i Lily Tomlin), serial ponad 7 lat cieszył się wielkim powodzeniem wśród subskrybentów platformy.

Plany na jesień życia

„Gang zielonej rękawiczki” zdaje się podążać tą samą drogą – chce odkłamywać wizerunek ludzi w jesieni życia jako żyjących wyłącznie dla młodszych pokoleń. Bohaterki spełniają się w każdej sferze życia – poszukują miłości, stawiają sobie wyzwania intelektualne, zawierają nowe przyjaźnie, myślą o przyszłości, czyli robią to, co wszyscy inni ludzie. Pobyt w domu opieki, nazywanym nieco ironicznie, po prostu „Drugim Domem”, to dla nich okazja zmierzenia się ze swoimi strachami. Kinga chyba jako jedyna z całej trójki jest najmniej pogodzona z upływającym czasem dlatego zderzenie z ludźmi od niej starszymi, ale nie tak bardzo, jak by tego chciała, stanowi dla niej rodzaj katharsis. Bohaterka grana przez Annę Romantowską, idealnie współgra z tym, jak pamiętamy inne role tej aktorki. Niedawno pojawiła się w „Grach rodzinnych” Netfliksa i te dwie postaci łączy vibe silnej intuicji, życiowej mądrości, ale też sprytu i umiejętności czytania ludzkich intencji. Magda z kolei jest typem zadaniowca i skuteczną egzekutorką. Myśli, planuje, realizuje.

Niczym Robin Hood i Arsène Lupin

Poza wątkiem kobiecej przyjaźni i szukania swojego miejsca na emeryturze, mamy także historię kryminalną. Bohaterki okradają cynicznych przedsiębiorców, ale i trafiają na ślad afery w domu opieki. W obsadzie mamy świetnych aktorów drugiego planu. Poza wspominanym trio, pojawia się też Andrzej Grabowski, jako były mąż Kingi, a także Olgierd Łukaszewicz jako być może, ten przyszły.

Słabą stronę produkcji stanowi scenariusz Anny Novák-Zemplińskiej i Joanny Hartwig-Skalskiej, który ma sporo dziur logicznych. Część z nich można tłumaczyć specyfiką świata przedstawionego i rodzajem hiperbolizacji, ale niektóre wymagają dopowiedzenia. Sposób działania bohaterek przypomina metody wspominanego już Arsène’a Lupin, są równie śmiałe, bezwzględne wobec czarnych charakterów i czułe wobec potrzebujących pomocy. Warto wspomnieć, że Netflix od 2021 emituje własną wersję współczesnych przygód Arsène’a Lupin, serial zatytułowany jest po prostu „Lupin”, czyli wszystko zostaje w rodzinie.

Pewien nieznośny duet

Gang zielonej rękawiczki”, to już drugi w tym roku polski serial z akcją częściowo toczącą się w zakładzie pogrzebowym. Dopiero co oglądaliśmy „Minutę ciszy” na Canal+, a tym razem Netflix zaprasza nas za kulisy działalności pogrzebowej. W tym przypadku oglądamy historię w krzywym zwierciadle, gdyż firma pogrzebowa służy za przykrywkę do brudnych interesów. W roli grabarzy występują bracia Mroczek, Rafał i Marcin. Ich rola ma charakter stricte komediowy, ale nie wypada zbyt dobrze na tle występów zawodowych aktorów. Bohaterowie mają nawet te same imiona, Rafał i Marcin. Można odnieść wrażenie, że mieli być wyrazistym kontrapunktem (przytrafiają im się kuriozalne przygody w czasie podróży karawanem), ale nie do końca wpisują się w estetykę serialu, jego subtelność.

>>> Praca.Wirtualnemedia.pl - tysiące ogłoszeń o pracę

Z pewnością „Gang zielonej rękawiczki”, to nie jest serial dla każdego. Dla fanów „Grace i Frankie”, może to być miła niespodzianka, albo spore rozczarowanie. W ciągu ośmiu półgodzinnych odcinków nie mamy szansy żeby dobrze poznać nie tylko trzy główne bohaterki, ale i licznie obsadzony drugi plan. Jego postaci pisane są momentami zbyt grubą kreską, mamy sporo typów, a nie pełnokrwistych bohaterów. Jest w tej opowieści sporo czułości i krzepiącego wsparcia. Brakuje jednak pogłębionego spojrzenia na bohaterów, nadania im konkretnych cech.

W podróży do przeszłości

„Gang zielonej rękawiczki” Tadeusza Śliwy, to produkcja mocno odcinająca się od dotychczasowych polskich seriali na Netfliksie. Zdecydowanie bardziej kameralna od zrealizowanej z rozmachem „Wielkiej wody” i trafiająca do innej widowni niż zeszłoroczna komedia „Sexify”, przeznaczona dla młodych dorosłych. Dla fanów Mirosława Zbrojewicza, to zdecydowanie pozycja obowiązkowa. Jego rola ekscentrycznego policjanta powinna przypaść do gustu widowni. Co ciekawe, Zbrojewicz w „Minucie ciszy” także wciela się w postać policjanta, a nawet w „Matkach, żonach i kochankach” też grał mundurowego. Widać, ten typ tak ma. Z kolei widownia kochająca „Matki, żony i kochanki” koniecznie powinna sprawdzić, jak miewają się ich ulubione aktorki w nowych rolach.

Netflix ma ponad 220 mln subskrybentów  

Netflix ma na świecie 220,67 mln subskrybentów. Wzrost liczby subskrybentów Netflixa był dużo wyższy od prognozy sprzed trzech miesięcy wynoszącej 1 mln. Platforma wróciła do dodatniej dynamiki, po tym jak w pierwszym kwartale br. straciła netto 0,2 mln klientów, a w drugim - 0,97 mln.

W czwartym kwartale br. Netflix spodziewa się pozyskać netto 4,5 mln subskrybentów. Przychody mają zmaleć rok do roku z 7,71 do 7,78 mld dolarów, marża operacyjna - z 8,2 do 4,2 proc., a zysk netto - z 607 do 163 mln dolarów.

Z danych Mediapanelu wynika, że wrześniu br. jego stronę internetową i aplikację mobilną odwiedziło 12,21 mln polskich użytkowników. To 41,13 proc. wszystkich internautów z kraju. Każdy subskrybent spędził przy treściach platformy średnio 5 godzin, 39 minut i 38 sekund

Dołącz do dyskusji: „Gang zielonej rękawiczki” organizuje wycieczkę do przeszłości. Czy to polska odpowiedź na „Grace i Frankie”?

6 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
slew
Oj zapowiada się kolejny gniot
odpowiedź
User
Dindu nuffin
Co to za goffffno?
odpowiedź
User
Stara kobieta, która wiele widziała
Jeszcze nie obejrzeli go millenialsi i zeci a juz nazywaja g*m. Ogladajcie dziela na swoim poziomie!
odpowiedź