SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Sławomir Jastrzębowski: Tekst o Durczoku wygląda na zlecenie i cuchnie sądem kapturowym

Tekst we „Wprost” to nie jest żadne dziennikarstwo, to jest czyste obrzydlistwo. Wygląda na zlecenie na Kamila Durczoka realizowane prymitywną metodą „na chama” - ocenia Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy Super Express.

Sławomir Jastrzębowski, fot. Andrzej Lange/Super Express Article

Intencje autorów są aż nazbyt wyraziste: za wszelką cenę i wszelkimi sposobami zniszczyć gwiazdę TVN. Fakty w tym tekście się nie liczą, bo żadnych faktów, które miałyby kompromitować dziennikarza tam po prostu nie ma. Chodzi wyłącznie o mechanizm „unurzania”, czyli skojarzenia szefa „Faktów” z czymś niewłaściwym. Temu służy po pierwsze język autorów: „został przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania”. Przyłapany? Ucieka? Przecież to nachalnie prostacka nieprawda i cały tekst taki jest. Po drugie, temu służy sekwencja bzdur rozwijanych w artykule. Dziennikarze „Wprost” wchodzą do cudzego mieszkania, w którym Durczok był nie wiadomo jak długo, i ze sobie tylko znanych powodów kojarzą jego osobę z białym proszkiem i erotycznymi akcesoriami, które mogli przecież przynieść sami. Jakim prawem? Prostym: zniszczyć za wszelką cenę.

Ten materiał, który wejdzie do historii polskiej dziennikarskiej hańby, kończy się kuriozalnie „Za tydzień dalszy ciąg śledztwa „Wprost” dotyczącego molestowania i lobbingu w stacji telewizyjnej”. Jaki dalszy ciąg śledztwa, skoro oni nie przeprowadzili żadnego śledztwa, natomiast wysłuchali zwierzeń jakiejś pani? Ten tekst cuchnie sądem kapturowym.


Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy Super Express

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Sławomir Jastrzębowski: Tekst o Durczoku wygląda na zlecenie i cuchnie sądem kapturowym

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ekspert
pierwszy raz w życiu zgadzam się z naczelnym Super Expressu - chyba pora umierać ... ;)
56 40
odpowiedź
User
osiem
Kurde, co za czasy. Naczelny tablodu, gada jak filozof, a tygodnik opinii szczeka jak hiena...
67 26
odpowiedź
User
jackjack
Dlaczego ta sprawa "śmierdzi": 1. Dziennikarce zostaje złożona "niemoralna propozycja". Odmawia, co jak twierdzi, łączy się z negatywnymi konsekwencjami. Odchodzi ze stacji. Po wielu miesiącach dziennikarka postanawia opowiedzieć publicznie (choć "anonimowo") o tym zajściu (poza słowami nie oferując żadnego dowodu). Dlaczego robi to dopiero teraz? Czy redakcja szuka innych źródeł w tej samej stacji, potwierdzających wersję dziennikarki? Dlaczego redakcja nie zwraca się z prośbą o komentarz do osoby oskarżanej o molestowanie? 2. Redakcja zna imię i nazwisko rzekomo molestowanej dziennikarki (która jest znaną osobą publiczną) oraz imię i nazwisko osoby oskarżanej o molestowanie. Redakcja nie podaje danych żadnej z tych osób. Dlaczego? 3. 2 tygodnie później: na swojej okładce redakcja umieszcza czarno-białą fotografię popularnego dziennikarza, podpisując ją złowieszczym tytułem (tak tytuł jak i stylistyka nawiązują do premiery adaptacji bestsellerowej powieści dot. seksualnych dewiacji), po czym łączy sprawę domniemanego molestowania sprzed wielu miesięcy z niedawną awanturą w warszawskim mieszkaniu i znalezionymi weń "białym proszkiem", pornografią, bielizną, listem z US, zabazgraną kartką z logiem stacji TV, zniszczonymi telefonami kom. i kamerą, środkiem farmaceutycznym ograniczającym łaknienie, kartą kredytową, fifką i dmuchanymi lalami. Po co? 4. Redakcja nie analizuje zebranego materiału (List - czy jest prawdziwy? Pismo na kartce - czy należy do domniemanego autora? Karta kredytowa - do kogo należy? Czy "proszek" to narkotyk? Jeśli policja była w mieszkaniu, dlaczego nie zwróciła na to uwagi?) 5. Po co dziennikarz "zabarykadował się w mieszkaniu"? Gdyby chciał uniknąć ewentualnej kompromitacji, zapakowałby rzeczy do torby i zwyczajnie wyszedł... 6. Który fetyszysta gromadzi w jednej torbie różnoraką damską bieliznę i swoje krawaty? Odpowiedź jest prosta: Nikt tego nie robi, ale dobrze to wygląda, szczególnie w tygodniu premiery "50 twarzy Greya"... Kto przynosi na domniemanie miłosne spotkanie wydruk z mejla dot. lekcji angielskiego? Nikt tego nie robi, ale w Polsce najłatwiej się kompromituje, jeśli się wytknie nieznajomość języka obcego... Kto zabiera na intymne spotkanie stary list z Urzędu Skarbowego? Nikt tego nie robi, ale prawie każdy kiedyś dostał taki list, więc prawie każdy uzna, że list jest autentyczny... Kto zostawia swoją kartę kredytową oprószoną narkotykiem, a gdy słyszy, że nadchodzi policjant, zamyka się w mieszkaniu, po czym wychodzi, zostawiając kartę na widocznym miejscu? Nikt tego nie robi, ale dobrze to wygląda. "Wprost", nie po raz pierwszy, stawia krótkoterminowy zysk, nad własną wiarygodność. Tym razem, ma do stracenie więcej, niż tylko to. Dlaczego nierozważnie ryzykuje?
25 35
odpowiedź
User
Erwu
Skoro nawet hiena mówi, że coś śmierdzi, to musi to być szyte grubymi nićmi. I mam nadzieję, że tym razem Latkowski za to "beknie".
26 27
odpowiedź
User
serio
No tak ładna linia obrony. najpierw Żakowski, potem politycznie poprawny Meller , teraz Jastrzębowski
czyżby panowie mieli tez coś na sumieniu i bali się, że wyjdzie to kiedyś na jaw w jakimś Wprost, albo innym tygodniku "Opinii" ??? poczekajmy z sądami na dalszy ciag rewelacji tygodnika "W". spokojnie panowie szlachta.
39 13
odpowiedź