SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Śledztwo ws. śmierci dziennikarza TVN - wiele znaków zapytania

Prowadząca śledztwo ws. zabójstwa dziennikarza Pawła K. - współpracującego z "Dzień dobry TVN" - w Parku Śląskim Prokuratura Rejonowa w Chorzowie od początku brała pod uwagę, że zbrodni mógł się dopuścić mąż kobiety, z którą 30-latek spędził feralny wieczór, choć zeznała ona, że nie rozpoznała napastnika.

fot. Shutterstock.com Article

Kamil Żyła, który pracował jako górnik w jednej ze śląskich kopalń, jest poszukiwany listem gończym. Zaraz po śmierci dziennikarza zniknął. Prawdopodobnie wyjechał za granicę.

Współpracownik TVN zmarł po ciosach nożem

W nocy z 26 na 27 marca policja otrzymała informację o śmierci mężczyzny, który został przewieziony na pogotowie ratunkowe w Katowicach. Jego życia nie udało się uratować mimo reanimacji, miał wiele ran zadanych nożem. Był to 30-letni dziennikarz Paweł K., współpracujący z redakcją "Dzień dobry TVN".

Według dotychczasowych ustaleń Ewelina Ż. i 30-letni Paweł K. spędzili wieczór na randce – byli na kolacji i na gali boksu. Para miała się wkrótce pożegnać, ale wówczas do samochodu, w którym siedzieli, zaparkowanego w pobliżu stadionu GKS Katowice, zakradł się mężczyzna i zaatakował dziennikarza nożem. Początkowo zadawał ciosy siedzącemu w aucie, potem atakowany wypadł na zewnątrz. Sprawca zbiegł, a kobieta zawiozła dziennikarza na pogotowie. Nie udało się go uratować. Sekcja zwłok wykazała, że zadano mu ok. 50 ciosów. Zabezpieczono narzędzie zbrodni – był to kuchenny nóż.

Ewelina Ż. zeznała, że nie rozpoznała napastnika.

Prokurator rejonowy w Chorzowie Cezary Golik przyznał, że sprawstwo męża Eweliny Ż. było od początku brane pod uwagę przez śledczych jako jedna z hipotez. "Śledztwo komplikowało jednak stanowcze twierdzenie kobiety, że to nie był jej mąż" – zaznaczył.

Ewelina Ż. ma w śledztwie status świadka. W toku postępowania zasięgnięto opinii psychologa. "Istnieje mechanizm psychologiczny powodujący, że człowiek będący w stanie silnego stresu i szoku ma zaburzone postrzeganie" – wskazał prok. Golik pytany o to, czy jest możliwe, że kobieta nie rozpoznała w napastniku własnego męża.

W odpowiedzi na pytanie PAP, czy jest możliwe ewentualne pociągnięcie kobiety do odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań, prokurator Golik powiedział: "Taka możliwość jest zawsze. Na pewno na tym etapie postępowania to nie jest przesądzone".

To Kamil Żyła zaatakował dziennikarza

Po zebraniu dodatkowych dowodów prowadzący postępowanie nabrali przekonania, że to Kamil Żyła zaatakował dziennikarza. Prokuratura zarzuca mu także zamontowanie na samochodzie żony urządzenia lokalizującego, z którym kobieta jeździła prawdopodobnie kilka dni. Zarzuty w tym wątku śledztwa usłyszał też znajomy Żyły, który miał mu pomóc w śledzeniu żony. Miał on kupić kartę SIM, która znalazła się w lokalizatorze, zarejestrować ją na swoje nazwisko i przekazać domniemanemu sprawcy zabójstwa.

1 kwietnia chorzowska prokuratura sformułowała zarzuty wobec Kamila Żyły i wniosła o jego aresztowanie. Poszukiwania utknęły jednak, ponieważ Sąd Rejonowy w Chorzowie ustalił termin posiedzenia w sprawie aresztu dopiero na 9 maja, co rodzina zamordowanego dziennikarza przyjęła z zaskoczeniem i rozczarowaniem.

"Opóźnia to wydanie za podejrzanym Europejskiego Nakazu Aresztowania, a każdy dzień zwłoki zmniejsza szansę na szybkie znalezienie sprawcy" – przekonywali bliscy ofiary.

9 maja Sąd Rejonowy w Chorzowie zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny, co umożliwiło wydanie za nim listu gończego. Prokuratura chce, by podejrzany był także ścigany poza granicami Polski. O wydanie za nim europejskiego nakazu aresztowania (ENA) śledczy wystąpili już do Sądu Okręgowego w Katowicach.

Komunikat z rysopisem i zdjęciem podejrzanego został opublikowany na stronie internetowej chorzowskiej i śląskiej policji. Kamil Żyła był ostatnio zameldowany w Jastrzębiu-Zdroju, w sierpniu skończy 35 lat. Ma 175-180 cm wzrostu, waży ok. 75 kg, ma szczupłą sylwetkę i brązowe oczy. Ma ciemne włosy, które – jak podają śledczy – mógł zafarbować na jasny blond – właśnie takie ma na udostępnionym przez policję zdjęciu. Ma też wytatuowane logo klubu FC Barcelona.

"Prowadzimy naprawdę bardzo szeroko zakrojone działania w celu ustalenia miejscu pobytu poszukiwanego. W związku opublikowaniem jego wizerunku zwracamy się też z apelem do społeczeństwa o informację, jeśli ktoś widział w ostatnim czasie tę osobę" – powiedział PAP komisarz Arkadiusz Bień z Komendy Miejskiej Policji w Chorzowie.

"To może zająć tygodnie lub miesiące, ale ufam, że prędzej czy później zostanie zatrzymany" – ma nadzieję prokurator Cezary Golik.