SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Prokurator krajowy: TVN nie znalazł wszystkich nagrań z urodzin Hitlera, świadkowie zarzucają operatorowi stacji prowokowanie

Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski poinformował, że stacja TVN nie przekazała śledczym wszystkich nagrań z obchodów rocznicy urodzin Adolfa Hitlera przedstawionych w „Superwizjerze”, tłumacząc, że nie udało się odnaleźć tych materiałów. Przesłuchani uczestnicy wydarzenia twierdzą, że operator stacji Piotr Wacowski zachęcał ich do rasistowskich wypowiedzi.

Kadr z reportażu "Superwizjera" o neonazistach, fot. TVN Kadr z reportażu

Reportaż o neonazistach wyemitowany w „Superwizjerze” TVN w styczniu br. przygotowali Piotr Wacowski, Bertold Kittel i Anna Sobolewska. Udało im się przeniknąć incognito do środowiska skupionego wokół stowarzyszeniu Duma i Nowoczesność i fundacji Orle Gniazdo, nagrali z ukrycia m.in. obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitler zorganizowane 13 maja ub.r. w lesie niedaleko Wodzisławia Śląskiego.

Na początku października zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie. Adam D. dobrowolnie poddał się karze i został skazany przez Sąd Okręgowy w Wodzisławiu Śląskim za propagowanie faszyzmu i nielegalne posiadanie broni na 13 tys. grzywny.

Pytania wPolityce.pl o udział TVN, Wacowski wezwany jako podejrzany

O sprawie znów zaczęło być głośno na początku listopada, kiedy Wojciech Biedroń na wPolityce.pl opisał wyjaśnienia złożone przez Mateusza S., jednego z organizatorów urodzin Hitlera. Mężczyzna, któremu śledczy postawili zarzuty, stwierdził, że otrzymał 20 tys. zł na organizację tego wydarzenia od osób nalegających, żeby uczestniczyła w tym dziennikarka TVN (ukrywała się pod fikcyjną tożsamością).

- Wiele wskazuje na to, że grupa przebierańców z lasu pod Wodzisławiem Śląskim to w rzeczywistości opłaceni statyści. W czyim filmie zagrali? Kto naprawdę sfinansował tę imprezę i jaki był rzeczywisty udział dziennikarzy i ich stacji w tym wydarzeniu? Czy ujawnili istniejące zjawiska, czy też byli ich animatorami? - zapytał dziennikarz wPolityce.pl. - Na te wszystkie pytania próbuje teraz odpowiedzieć prokuratura. - dodał.

Do jego tekstu szybko odniosła się redakcja „Superwizjera”, wydając komunikat, w którym zaprzeczyła sugestiom wynikającym z wyjaśnień Mateusza S. - W związku z tymi doniesieniami kategorycznie zaprzeczamy, aby jakikolwiek członek ekipy TVN biorącej udział w realizacji reportażu „Polscy neonaziści” przekazał jakiekolwiek pieniądze Mateuszowi S. ps. Sitas lub komukolwiek, kto brał udział w organizacji urodzin Adolfa Hitlera w lesie w okolicy Wodzisławia Śląskiego. Powielanie takich informacji narusza dobra osobiste autorów reportażu oraz stacji TVN. W związku z tym rozważamy podjęcie kroków prawnych - napisano.

Dodano, że Mateusz S. rozmawiał ze śledczymi już po tym, jak postawiono zarzut propagowania ustroju totalitarnego. - W związku z tym nie mógł w tym postępowaniu złożyć „zeznań”, na które powołuje się portal wPolityce. Mógł składać wyjaśnienia, w trakcie których mógł dowolnie formułować linię obrony, a mówiąc wprost - mógł kłamać w swojej obronie - podkreśliła ekipa redakcyjna „Superwizjera”.

TVN pozwał wydawcę wPolityce.pl i tygodnika „Sieci” za sugestie, że stacja lub jej pracownicy mogli zapłacić za organizację rocznicy urodzin Adolfa Hitlera. - Oskarżenia te są całkowicie niezgodne z prawdą, co wykaże postępowanie przed sądem - zapewnił nadawca.

W piątek 23 listopada do mieszkania Piotra Wacowskiego przyszło dwóch funkcjonariuszy ABW, przekazując mu wezwanie na przesłuchanie w charakterze podejrzanego o propagowanie faszyzmu. Skąd ten zarzut? Na jednym ze zdjęć z obchodów urodzin Hitlera operator „Superwizjera” wykonywał faszystowski gest pozdrowienia Następnego dnia wieczorem TVN wydał komunikat, w której stanął w obronie dziennikarzy „Superwizjera”.

- Autorzy reportażu postępowali zgodnie ze wszystkimi standardami dziennikarstwa śledczego. Stawianie tego, który ujawnia działalność przestępczą na równi z przestępcami traktujemy jako próbę zastraszenia dziennikarzy - oceniła firma. - Jednocześnie informujemy, że wczoraj TVN złożył pozew przeciwko tym, którzy insynuowali w ostatnim czasie, że materiał był inscenizowany - dodała.

Prokuratura Krajowa w niedzielę 25 listopada poinformowała, że uznała postawienie zarzutów Piotrowi Wacowskiemu za przedwczesne i odwołała wezwanie na przesłuchanie. Ponadto zdecydowała o przekazaniu tej sprawy do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, która prowadzi postępowanie w sprawie podżegania do zorganizowania spotkania ku czci Hitlera poprzez przekazanie jego organizatorowi kwoty 20 tysięcy złotych.

TVN nie odnalazł całego nagrania urodzin Hitlera

Pod koniec listopada Centrum Monitoringu Wolności Prasy, działające przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, skierowało pytania do prokuratury o jej ustalenia na temat okoliczności wydarzenia pokazanego w reportażu „Superwizjera”. W środę organizacja udostępniła pismo, które otrzymała poprzedniego dnia od prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

Poinformował on, że TVN nie przekazał prokuraturze pełnego materiału nakręconego podczas obchodów rocznicy urodzin Hitlera. Firma początkowo tłumaczyła się feriami zimowymi, a potem przekazała, że nie udało się odnaleźć tych nagrań.

- Prokuratura dysponuje tylko fragmentami zapisów kilkugodzinnego spotkania, wyemitowanymi w kilkunastominutowym reportażu TVN. Nie posiada całości nagrania „urodzin Hitlera”, co niewątpliwie stanowiłaby obiektywny i bardzo cenny materiał dowodowy, pozwalający odtworzyć ich przebieg „od początku do końca” - stwierdził Bogdan Święczkowski. - Pozwoliłoby to na wszechstronne wyjaśnienie sprawy i mogłoby być jednocześnie potwierdzeniem, że zaangażowani w tę sprawę reporterzy TVN dochowali standardów dziennikarskiej uczciwości i rzetelności - dodał.

Według zeznań przywołanych przez prokuratora krajowego Piotr Wacowski miał prowokować innych uczestników zdarzenia do wypowiedzi rasistowskich, a nawet do przemocy. - W odniesieniu do jego zachowania świadek zeznał: „On cały czas mówił, że trzeba coś zrobić z uchodźcami, bo za dużo ‘tych ciapaków’, że trzeba zorganizować jakąś akcję, żeby się oni bali”. Z relacji świadków, jak i z wstępnej analizy wyemitowanych przez TVN nagrań wynika również, że wskazany wyżej pracownik stacji brał aktywny udział we wznoszeniu nazistowski dekoracji. Miał m.in. co chwila oferować swoją pomoc. „To chciał pomóc w przybyciu swastyki, to chciał zawiesić obraz itp.” - opisał Święczkowski. Zaznaczył, że powyższe stwierdzenia są weryfikowane w ramach śledztwa.

Ponadto poinformował, że Prokuratura Okręgowa w Gliwicach zakończyła już zasadnicze śledztwo i w najbliższym czasie skieruje akt oskarżenia przeciw kolejnym sześciu osobom, które brały udział w świętowaniu urodzin Hitlera. Zostaną oskarżone m.in. o publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego.

Nagrody za reportaż

Helsińska Fundacja Praw Człowieka w otwartym stanowisku wyraziła „zaniepokojenie atmosferą, jaką kreuje Ministerstwo Sprawiedliwości, służby specjalne oraz partia rządząca” wokół autorów reportażu o świętowaniu urodziny Hitlera. Natomiast Rzecznik Praw Obywatelskcih Adam Bodnar zapowiedział, że spyta o sprawę prokuraturę i ABW.

Bertold Kittel, Anna Sobolewska i Piotr Wacowski za reportaż o neonazistach otrzymali w tym roku kilka wyróżnień dziennikarskich, m.in. Nagrodę Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego.

Dołącz do dyskusji: Prokurator krajowy: TVN nie znalazł wszystkich nagrań z urodzin Hitlera, świadkowie zarzucają operatorowi stacji prowokowanie

24 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
swojak
nie mogą znaleźć "surówki" z materiałem wyjściowym, surówka zaginęła?! Bez jaj, panie i panowie z TVN. Takie tłumaczenie jest dobre dla ludzi, którzy nie kumają tej branży. Surówkę na dyskach trzyma się latami, żeby w razie potrzeby, móc się np. bronić w sądzie przed fałszywymi oskarżeniami. A konkretnie trzyma się ją 5 lat, bo tyle czasu mają zainteresowani na ewentualne pozwanie autora publikacji w procesie cywilnym. I tylko się można wkurzyć, że "ustawka" stała się tzw. wyznacznikiem dziennikarstwa "śledczego", ale na szczęście tyko dla jurorów w kilku konkursach, bo nie dla dziennikarzy. Każdy kto kuma ten fach, tylko się uśmiechnie, słysząc tłumaczenia autorów tego "reportażu".
1 0
odpowiedź
User
strach
strach że prawda wyjdzie na jaw? że trzeba będzie zwrócić nagrody? że obciach? a może reportaż superwizjera "gdzie jest surówka" i kolejne nagrody za reportaż roku ?
1 0
odpowiedź
User
PiS da
Faszyzm, jaki faszyzm? W państwie PiS nie ma faszyzmu, jest tylko młodzież patriotyczna.
0 1
odpowiedź