SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Sztuczna inteligencja ma kontrolować ludzi. Rząd w Chinach wprowadza system oceniania obywateli i przewidywania przestępstw

Coraz częściej sztuczna inteligencja towarzyszy człowiekowi. Wspierane przez SI są już smartfony, telewizory, a nawet samochody i samoloty. Wkrótce SI może opanować niemal każdą dziedzinę naszego życia. Sztuczna inteligencja ma jednak też ciemną stronę. Władze w Pekinie do 2020 roku planują wprowadzić System Zaufania Społecznego, który będzie inwigilował wszystkich obywateli. Mieszkańcy Chin będą oceniani pod kątem wypłacalności, kontaktów międzyludzkich oraz przyzwyczajeń zakupowych. Kolejnym krokiem będzie wykorzystanie SI i technologii przetwarzania obrazu do przewidywania przestępstw.

Piotr Mieczkowski Article

– Zaproponowany przez Chiny system ma polegać na tym, że rząd będzie przetwarzał informacje o obywatelach i przyznawał im punkty. Jeśli nie mamy odpowiedniej liczby punktów, to np. nie możemy wejść do pociągu, ponieważ władza uważa, że nie płacimy rachunków albo jesteśmy elementem wywrotowym, który może spowodować zamieszanie w pociągu – mówi Piotr Mieczkowski, dyrektor wykonawczy Fundacji Digital Poland.

Chiny w sztucznej inteligencji upatrują szansę na robotyzację przemysłu i wzrost gospodarczy, chcą dzięki niej zdominować świat. Obecnie chiński rynek to przede wszystkim trzy wielkie firmy – Baidu (odpowiednik Google’a), Alibaba (platforma sprzedażowa) i Tencent (odpowiednik Facebooka). Za każdą z nich stoi silne zaplecze technologiczne, własne centra badawcze sztucznej inteligencji oraz ogromne inwestycje w start-upy zajmujące się SI.

W rozwój SI zaangażowane są także bardzo mocno chińskie władze. Rząd chce, aby do 2030 r. Chiny stały się liderem technologicznym w obszarze SI z rynkiem o wartości 150 mld dol. Dla porównania analitycy MarketsandMarkets przewidują, że globalny rynek SI w 2025 r. ma być wart 190 mld dol. Jednym z elementów opierającym się na sztucznej inteligencji będzie System Zaufania Społecznego.

– Przypomnijmy, że to jest naród, który ma prawie 1,4 mld ludności. Rząd chiński nie chce dopuścić do zamieszek, więc chce faktycznie wykorzystać przetwarzanie danych i uczenie maszynowe, sztuczną inteligencję, do zarządzania społeczeństwem. Informacje będą zbierane z szeregu danych, czyli z mediów społecznościowych, z informacji od banków dotyczących tego, czy spłacam rachunki na czas, od różnego rodzaju usługodawców, czy wywiązuję się ze zobowiązań, z jakich usług korzystam, jakie mam np. przewinienia – tłumaczy Piotr Mieczkowski.

Według raportu Fundacji Digital Poland łącznie w Chinach jest ponad siedemset spółek zajmujących się sztuczną inteligencją. Od kwietnia 2018 r., najbardziej wartościowym start-upem SI na świecie jest chiński SenseTime Group Ltd, którego wartość przekracza 3 mld dol. Firma specjalizuje się w przetwarzaniu obrazu i rozpoznawaniu twarzy. Właśnie na technologii rozpoznawania twarzy ma się opierać system SZS.

– Chiny bardzo mocno rozwijają przetwarzanie danych wokół zachowania i poruszania się obywateli. Mają największą bazę kamer wizyjnych na świecie, wiedzą, jak obywatele się przemieszczają, poszukują także w ten sposób przestępców. My takie kamery dopiero testujemy, np. aby wpuścić dany samochód na autostradę bez opłat gotówkowych czy wyjechać z galerii handlowej na bazie tablicy rejestracyjnej bez rozliczania, natomiast w Chinach faktycznie jest to kontrola społeczeństwa – mówi ekspert.

Kamery miejskie podłączone są do państwowego systemu monitorowania oraz identyfikacji obywateli, który potrafi automatycznie rozpoznać w tłumie m.in. osoby, za którymi wydano list gończy. O skuteczności tego systemu najlepiej świadczy przypadek poszukiwanego mężczyzny, którego kamery monitoringu rozpoznały i wskazały do aresztowania wśród sześćdziesięciotysięcznego tłumu bawiącego się na koncercie piosenkarza Jackie Cheunga.

Chińczycy chcą jednak pójść o krok dalej i wykorzystać sztuczną inteligencję nie tylko do aresztowania przestępców, lecz także do przewidywania zbrodni. Wykorzystując przeszło 170 mln zainstalowanych w Chinach kamer, technologię przetwarzania obrazu i różnego rodzaju dane, takie jak punkty z programu SZS, bilingi czy informacje o podróżach, testowany jest już system, który w porę ostrzeże służby o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Tworzone są listy osób niebezpiecznych, które obarczone są wyższym ryzykiem popełnienia zbrodni.

– Pierwsze takie przypadki przewidywania już się pojawiają. Spółka IBM w Nowym Jorku po przeanalizowaniu danych, gdzie najczęściej dochodzi do przestępstw i o której godzinie, potrafiła przewidzieć, gdzie wysłać patrol policyjny, aby do takich zdarzeń mogło nie dojść. Oczywiście nie były wskazane konkretne osoby, ale bardziej godziny, miejsca i punkty, gdzie taka policja powinna się pojawić. Faktycznie w Chinach to idzie jeszcze dalej, dlatego że bardziej dąży to do prewencji – mówi przedstawiciel Fundacji Digital Poland.

Z narzędzi inwigilacyjnych korzysta nie tylko chiński rząd, który nie ukrywa swoich działań, oficjalnie wprowadzając system punktowania. W 2013 roku Edward Snowden za pośrednictwem amerykańskiej prasy, ujawnił inwigilacyjne działania amerykańskiego rządu. W ramach programu PRISM amerykańskie agencje mogły podsłuchiwać, podglądać i czytać korespondencję wszystkich ludzi na świecie. Tymczasem wielkie korporacje takie jak Google czy Facebook nieustannie zbierają dane swoich użytkowników, wykorzystując je do tworzenia profili osobowych ułatwiających właściwe targetowanie reklam.

Według raportu CB Insights, na sto najbardziej obiecujących spółek SI aż siedem pochodzi z Chin, z czego pięć ma status jednorożca (ich wartość przekracza 1 mld dol.).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Sztuczna inteligencja ma kontrolować ludzi. Rząd w Chinach wprowadza system oceniania obywateli i przewidywania przestępstw

3 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
techno-agresja poziom:INSANE!
Mówiłem, że zajdzie to za daleko, Chiny to największe maniaki technologiczne na świecie, nie znają umiaru w niczym, problem tylko, że Europa może mieć podobne zakusy i iść podobnym śladem, ale na takie coś absolutnie zgody nie będzie, nawet za kilka lub kilkanaście lat albo i więcej. Wszystko zaczyna się od smartfonów, później będzie internet rzeczy, robotyki/sztuczne inteligencje, drony, algorytmy do przewidywania decyzji i zdarzeń, skany oka, twarzy, palca, dłoni, głosu, czipy. Wszystko co wymieniłem służy wyłącznie zniewoleniu, ale najpierw trzeba to wprowadzić w demokratyczny sposób, nie budzący kontrowersji, pokazywać ludziom jakie to pomocne, jakie bezpieczne i tak dalej, jak się ludzie nabiorą i połknął haczyki to później będzie heca na całego. Orwell przy tym co może nadejść w obecnych czasach manii technologiczno-technokratycznych ulepszeń i obsesji na tym tle może się tylko schować. Postęp technologiczny zmierza do tego, aby ludzi ogłupić( świetnie do tego sprawdziły się media społecznościowe i smartfony), zniewolić i pozbawić prywatności. To będzie system, w którym rządzący wiedzą co myślisz, co czujesz, z kim przebywasz, o czym rozmawiasz, jak wygląda pomieszczenie w którym się znajdujesz, wszystko, wszyściutko, ale z początku będą gadać takie farmazony, że to tylko służy celom marketingowym, do profilowania treści itp. - nieprawda, zakłamywanie do potęgi entej, mając olbrzymie połacie danych o ludziach, nie tylko podstawowych można zgotować im taki reżim, że nawet komunizm to przy tym byłby kabaret. Są ludzie na świecie, którzy mają zbyt bardzo duże ambicje i dyktatorskie zapędy i pod płaszczykiem dobra chcą zaszkodzić niewinnym ludziom. Każdy ma prawo, a nawet obowiązek znać, że istnieje takie coś jak ciemna strona postępu technologicznego i co ciekawe ta ciemna strona oczywiście pokazywana jest ludziom jako coś dobrego, wygodnego, wyręczającego, bezpiecznego. Nie da się ukryć, że wpływ na te postępy mają osobistości o poglądach lewicowych liberalnych, im się wydaje, że postępem technologicznym, wyręczaniem człowieka gdzie i jak się tylko da na poziomie i fizycznym i psychicznym bawią świat, mania wielkości sięga zenitu. Należy współczuć tylko Chińczykom, bo wielu z nich nawet nie zdaje sobie sprawy na co się piszą.
16 9
odpowiedź
User
Max
Chińczycy się na to nie piszą. Zostali na to zapisani, a to różnica
13 8
odpowiedź
User
jigsaw
Chińczycy się na to nie piszą. Zostali na to zapisani, a to różnica
. No to można by powiedzieć, że mają inwigilację, podglądanie, podsłuchiwanie i szpiegowanie wliczone w cenę. Takie all-inclusive. Chociaż w sumie to dopiero będzie, gdy dostaną elektroniczne znamiona w postaci czipów podskórnych. Świat na głowę upada, nikt nie widzi do jakiego złego stopnia to wszystko prowadzi, jasne liberalizować dalej technologie, dalej spłycać i upraszczać ludziom życie by nie robili i nie myśleli. Demokracja przekształca się w technokrację, a od tego już bardzo niewiele dzieli do technokratyzmu vel reżimu technokratycznego. To jest po prostu obrzydliwe jak można żerować na ludzkiej naiwności, czasem głupocie, a czasem niewiedzy lub braku świadomości, poinformowania. To tak jakby zastawiać wnyki na zwierzynę, tak traktować ludzi nie można. Ludzie mają prawo a nawet obowiązek wiedzieć o wszystkim co dotyczy ich losów i przyszłości, nawet dowiedzieć się o rzeczach niekoniecznie przyjemnych lub mogących budzić niepokój, bo na tym polega demokracja, że rządzą ludzie, ale ludzie świadomi, odpowiedzialni, a nie ogłupieni, zmanipulowani propagandami, którym robi się wodę z mózgu. Granica gdzie jest stabilnie w postępie technologicznym zdaje się być zacierana. Otwarciem puszki Pandory było wprowadzenie smartfonów na rynek, to w jaki sposób pozmieniały ludzi te urządzenia świadczy o tym, ile z nich ma bardzo podatną psychikę na często bardzo błahe zachcianki. Społeczeństwo informacyjne to też chytry wymysł XXI wieku, ludzie mają być stale głodni wiedzy, informacji, kontaktu, a gdzie to wszystko w sposób szybki i łatwy dostaną? - W smartfonie!, a na takiej aktywności zyskuje marketing. Cyfryzacja i przemysł technologiczny współpracują ze sobą, to istna koalicja, media zaś korzystają z tych dobrodziejstw technologicznych, a klamrę dopina marketing, który nie musi się starać o klientów jak dawniej, teraz wszystko ściąga, chociażby z Facebooka. Można by powiedzieć, że układ doskonały, jednak odnoszę wrażenie, że to ludzie zaczynają już służyć mediom, marketingowi, przemysłowi technologicznemu i cyfryzacji a nie one im, to może być niebezpieczne, bo nie wiadomo jakie ambicje i zakusy mają te cztery sektory. Coś co jest z wyglądu ładne, do tego bardzo funkcjonalne i rzekomo zapewnia bezpieczeństwo może w istocie rzeczy być pułapką, albo móc się nią stać. Facebook i Instagram również wpłynęły na ludzi i bynajmniej wcale nie do końca pozytywnie, a wręcz przeciwnie negatywnie, jedni zaczęli gwiazdorzyć, przechwalać się swoją osobą inni popadli w kompleksy widząc atrakcyjne ciała modelek czy umięśnionych mężczyzn, jednych doprowadzają do gniewu czy zazdrości innych do smutku i depresji. A co jeśli okaże się, że świat byłby przyjemniejszy gdyby chociaż spróbować zmarginalizować udział smartfonów i mediów społecznościowych w naszym życiu, jakby dziwnym cudem okazało się, że mamy więcej czasu dla siebie, rodziny czy znajomych, jakby się okazało, że jesteśmy szczęśliwsi, że nie musimy się obnażać, że nasza prywatność jest należycie szanowana i szanujemy ją u innych nie wtrącając się w ich sprawy prywatne?. Byłby to przełom czy może po prostu powrót do normalności? Warto dodać, że kilkanaście lat temu nie było smartfonów, mediów społecznościowych jak Facebook( w powijakach) czy Instagram też i co i ludzie jakoś żyli i bądź co bądź wydawali się szczęśliwsi. Odzierając się z prywatności, pozbawiając naturalności, żyjąc powierzchownością, ułudą i obłudą staniemy się ufoludkami i nie będziemy potrafili się ze sobą porozumiewać w prawdziwym świecie, bo będziemy widzieli tylko tą maskę, cień, zarys osoby, a nie jaka ona jest naprawdę, bo widzimy się z perspektywy napompowanej, sztucznie wyidealizowanej i wykreowanej na Facebooku tudzież Instagramie. Media społecznościowe, które wymieniłem i smartfony to wszystko jest zmorą naszych czasów, psują urok i klimat spotkań czy to w gronach rodzinnych czy towarzyskich, dzielą poglądowo, nasilają różnice w charakterach prowadząc do konfliktów. To społeczne truciciele i usypiacze narodów, powinny być definitywnie zakazane, ale nie znienacka, lecz tak, by każdy mógł się na to przygotować, że to będzie wydarzenie historyczne, bo zakończy epokę społeczeństwa informacyjnego i cyfrowo-technologicznego niewolnictwa zgotowanego ludziom od 2010/2012(mniej więcej) roku. I nastanie dawna harmonia, nie trzeba żadnych sztucznych inteligencji czy algorytmów, nie trzeba robotów ani dronów, nie trzeba żadnych systemów ze skanem palca, dłoni, twarzy, oka czy głosu, a tym bardziej czipów. Dość techno-zboczeństwa, Czas zejść na ziemie i nie robić z życia filmu science-fiction.
12 9
odpowiedź