SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

WP pisze o zarzutach podwładnych wobec Tomasza Lisa. „Zachowania mogące mieć cechy mobbingu”

Podwładni Tomasza Lisa w "Newsweeku" co najmniej od czterech lat mieli zgłaszać w firmie niewłaściwe zachowania swojego szefa – pisze Wirtualna Polska. W redakcji miało dochodzić do poniżania pracowników, wyśmiewania ich i zgłaszanych przez nich tematów, co prowadziło u niektórych z dziennikarzy do ataków paniki. Tomasz Lis kategorycznie zaprzecza zarzutom.

Tomasz Lis (screen: YouTube/Tomasz Lis) Article

Pod koniec maja Ringier Axel Springer Polska poinformował lakonicznie, że Tomasz Lis nie będzie już szefował „Newsweekowi”, po dekadzie prowadzenia pisma. Tryb i powody nagłego rozstania z redakcją do teraz pozostają tajemnicą, obie strony konsekwentnie odmawiają komentarzy na ten temat. 

Tomasz Lis nie odpowiadał na żadne pytania w tej sprawie.

WP: "Negatywne zachowania naczelnego"

W piątek Szymon Jadczak na portalu Wirtualna Polska napisał, że udało mu się ustalić przynajmniej niektóre z okoliczności, jakie mogły mieć wpływ na pożegnanie Lisa z „Newsweekiem”. Po rozmowach z kilkudziesięciu osobami, które pracują, pracowały lub miały kontakt z Tomaszem Lisem, Jadczak pisze: „Wszystkie co do jednej potwierdzały różnego rodzaju zachowania Tomasza Lisa mogące mieć cechy mobbingu. Dotarliśmy też do maili, wiadomości oraz pism, z których jasno wynika, że podwładni Lisa zgłaszali negatywne zachowania naczelnego, a informacje o tym docierały do właściwych komórek firmy.”

O jakie zachowania chodzi? WP cytuje fragment jednej ze skarg, dotyczącej zachowania naczelnego w trakcie poniedziałkowych kolegiów: „Wszystko zależy od tego, w jakim nastroju będzie szef. Jeśli w dobrym, to zacznie opowiadać świńskie, pełne seksualnych odniesień kawały i wszyscy odetchną z ulgą. Ale jeśli będzie w złym, będzie po kolei wyśmiewał każdy zgłaszany temat. Będzie złośliwy i bezlitosny, a wszyscy spuszczą głowy i będą udawali, że nie słyszą i nie widzą, jak ich kolega jest upokarzany. (…)  Czy szef będzie krzyczał, bo ktoś nieopatrznie zgłosi temat, który go wkurzy? Na przykład wywiad z jakimś lewicowym socjologiem, co zostanie skwitowane zdaniem: "Niech, kur...a, spierdala komuch, w mojej gazecie dla takich debili miejsca nie ma". Każda propozycja artykułu, który w jakiś sposób dotyczy praw kobiet, jest wyszydzana i odrzucana z komentarzem w rodzaju: "w dupie wam się przewraca" - brzmi fragment pisma skierowanego przez pracownika do działu HR w Ringier Axel Springer Polska.

Kilka skarg na Lisa do działu HR i związkowców w RASP

Portal przytacza też wypowiedź jednego z redaktorów tygodnika: „Naczelny zagląda w dekolt jednej z redaktorek i komentuje kolor jej stanika. Były też okropne kawały o gejach, koledzy geje z redakcji fatalnie to znosili”.

Mimo zgłaszania tego typu zachowań pracodawcy, ten nie podjął skutecznych działań. W lipcu 2020 r. o zachowaniach Lisa poinformowany został przewodniczący NSZZ "Solidarność" w RASP, Mariusz Kotowski. „Przekazał niepokojące informacje Jakubowi Kudle, szefowi działu prawnego RASP oraz szefowi komisji antymobbingowej w wydawnictwie. Kotowski umówił wstępnie spotkanie z Kudłą i pracownikiem zgłaszającym nieprawidłowości. Ale nigdy do niego nie doszło. RASP nie odpowiedział na pytanie, dlaczego tak się stało” – pisze Jadczak.

W 2021 r. w RASP powstał kolejny związek zawodowy: Inicjatywa Pracownicza. I on również otrzymał zgłoszenie od jednej pracownicy "Newsweeka" dotyczące niewłaściwego zachowania Lisa. Potwierdził to WP przedstawiciel organizacji.

O takim zachowaniu Tomasza Lisa opowiada też były sekretarz redakcji "Newsweeka" Ryszard Holzer, który kilka lat temu przeszedł do "Forbesa". - Złośliwości wobec mnie z czasem się nasilały, gdy zacząłem jasno dawać do zrozumienia, że nie podoba mi się sposób zarządzania gazetą oraz traktowania ludzi. To było mnóstwo drobnych rzeczy, które składały się w całość, nieprzyjemną atmosferę przesiąkniętą chamstwem. Parę razy zwracałem uwagę Tomaszowi Lisowi, że są to zachowania na pograniczu mobbingu. Nie reagował. Ostatecznie musiałem odejść do innej redakcji w ramach tego samego koncernu - opisuje Holzer.

Pierwsze sygnały o niewłaściwym zachowaniu Tomasza Lisa w redakcji „Newsweeka”, do których dotarła WP, pochodzą z 2018 roku. Jeden z dziennikarzy poskarżył, się, że naczelny kilka razy wyśmiewał w obecności innych osób jego wygląd i ubiór. Ze zgłaszającym spotkali się pracownicy działu HR firmy, nie przyniosło to żadnych efektów.

Inna osoba zgłosiła się do szefowej tego działu Moniki Remiszewskiej z prośbą o przeniesieni do innego zespołu w ramach wydawnictwa, uzasadniając to niewłaściwym zachowaniem Tomasza Lisa. Nie zdecydowała się złożyć w tej sprawie formalnej skargi, po kolejnym spotkaniu z Remiszewską nie dostała propozycji pracy w inne redakcji.

Z wyjątkiem Ryszarda Holzera w tekście WP byli i obecni pracownicy „Newsweeka” wypowiadają się anonimowo, ponieważ obawiają się reakcji Lisa. - "To jest człowiek mściwy", "wciąż bardzo potężny", "zdolny zaszkodzić każdemu, kto mu podpadnie" - przytoczono ich uzasadnienia.

Tomasz Lis: kategorycznie zaprzeczam

Były szef „Newsweeka” za pośrednictwem swojego prawnika odniósł się do informacji publikowanych przez WP. „Kategorycznie zaprzeczam. Żadne wyszydzanie wyglądu czy ubioru nie miało miejsca, bo - poza wszystkim - są to kwestie, które zupełnie mnie nie interesują. Równie kategorycznie zaprzeczam, by dochodziło do gnębienia, prześladowania czy zastraszania kogokolwiek. Nie jest prawdą, że "część pracowników informowała mnie, że była mobbingowana" – czytamy w stanowisku.

Lis wyjaśnia też: „Uważam, że nigdy nie naruszałem niczyich psychicznych i fizycznych granic oraz niczyjej strefy komfortu. Nie komentowałem wyglądu lub ubioru. Te kwestie są dla mnie nieistotne. Jeśli chodzi o osoby nieheteronormatywne, to funkcjonowały u nas w środowisku absolutnie przyjaznym. Z pełną swobodą mówiły o swych preferencjach i problemach. Mogły liczyć na wsparcie i pomoc. Odnosiłem się do nich z szacunkiem i sympatią”.

W piątek podczas cotygodniowej rozmowy w Radiu Tok FM, Tomasz Lis skomentował, że artykuł w WP oparty jest na "kłamstwach i półprawdach dwóch osób, które wyrzucił z redakcji”. Zaznaczył, że nie miał jeszcze czasu, żeby dokładnie przeczytać tekst.

- Jest to KŁAMSTWO. Tekst jest oparty na relacjach kilkudziesięciu osób. Aż tylu ludzi to chyba Lis z redakcji nie wyrzucił - skomentował Szymon Jadczak na Twitterze.

- PROŚBA‼️ Wiem, że osób skrzywdzonych (zwłaszcza kobiet) jest wiele więcej niż w tekście. Nie bójcie się! Nie wstydźcie się! Odważcie się mówić. Tę sprawę trzeba doprowadzić do końca. Ale mogę to zrobić tylko z Waszą pomocą - dodał Jadczak.

Poseł PiS Piotr Sak chciał, by sprawą stosunków panujących w „Newsweeku” zajęła się Państwowa Inspekcja Pracy, ale kilka dni temu poinformowała nas, że - przynajmniej na razie - nie zajmie się tym. - Doniesienia medialne sugerujące istnienie działań mobbingowych wobec pracowników nie zawsze są wystarczającą przesłanką do podejmowania działań kontrolnych – wyjaśnił rzecznik GIP, Juliusz Głuski-Schimmer.

Nowym redaktorem naczelnym "Newsweeka" od początku lipca br. będzie Tomasz Sekielski.

Dziennikarze: o zachowaniu Lisa środowisko wiedziało od lat

Niektórzy publicyści i komentatorzy na Twitterze zwrócili uwagę, że informacje o niewłaściwym zachowaniu Tomasza Lisa w różnych redakcjach, w których pracował, pojawiały się od lat.

- Zmienia się wrażliwość - na lepsze. O tym, że T. Lis jest mobberem wiadomo było gdzieś od końca lat 90-tych, gdy wyciekło nagranie (znane także jako "Lista pryszczy na d...") na którym obsobacza pracownika. Tyle, że wtedy nas to bawiło i nikt nie zwrócił uwagi na niestosowność - przypomniał Stefan Sękowski, związany z Nową Konfederacją i „Do Rzeczy”. - Później był wyciek z wypowiedziami K. Durczoka i przełom w postaci afery wokół jego zachowań. Ale wielu dziennikarzy którzy pracowali w branży od lat 90-tych się spotkało z podobnymi sytuacjami. Miałem szczęście, że w moim otoczeniu były to sytuacje rzadkie. Ale były - zaznaczył.

- Przełożony udający, że wymiotuje do kosza na śmieci podczas lektury tekstu, teatralnie drący go na kawałki, rzucający krzesłami po pokoju gdy mu coś się nie podoba, piszący wiązanki bluzgów w komentarzach zamiast krótko i zwięźle, co mu się nie podoba - znacie to? - spytał Sękowski.

Aktywista Jan Śpiewak przypomniał reportaż w „Dzienniku” z 2008 roku opisujący zachowanie Tomasza Lisa i jego ówczesnej partnerki Hanny Lis w okresie, gdy pracowali w „Wydarzeniach” Polsatu.

- Cztery lata temu B. Węglarczyk (redaktor naczelny Onetu - przyp.) zapowiadał, że Tomasz Lis poda mnie do sądu za to, że nazwałem go naczelnym mobberem mediów RP. No i nie podał mnie. Ciekawa sprawa - przypomniał Piotr Gursztyn z TVP.

- To powszechna wiedza gdzieś od ponad 20 lat, tyle, że kiedyś nikt nawet nie znał słowa mobbing. ale btw imho, Lis nie poleciał za mobbing, tylko za to, że był z powodu swoich obsesji polit. coraz większym obciążeniem dla RASP. Mobbing to tylko b. poręczny kij - ocenił.

- Nie znam dziennikarza, który pracował z Lisem, a który nie opowiadałby - zwykle po ewakuacji z zarządzanych przez Lisa tytułów - o wyzwiskach i traktowaniu ludzi jak popychadeł - stwierdziła Adriana Rozwadowska z „Gazety Wyborczej”.

Krytycznie oceniono też działania Ringier Axel Springer Polska w sprawie sygnałów o niewłaściwym zachowaniu Lisa. - Wirtualna Polska wykonała kawał dobrej roboty ws. Tomasza Lisa. Teraz piłka jest po stronie RASP i Newsweeka. Zamilczanie, udawanie, że nie ma tematu nie są drogą. Mobbing, seksizm, agresja werbalna jest niedopuszczalna społecznie. I nie ma znaczenia kogo dotyczą zarzuty - napisał Tomasz Terlikowski.

- Z afery z Lisem wyłania się jeszcze jedna rzecz. Niezależnie jak dużą korporacją jesteś i jakie sobie "zasady" wypiszesz w swoich kodeksach dobry praktyk czy innych fantazyjnych HR-owych pisemkach. Dział HR zawsze będzie bronił firmy a nie pracownika. A jeśli już jesteś ważną osobą w tej firmie to możesz przez 4 lat kurwami na lewo i prawo rzucać i nikt ci nic nie zrobi - stwierdził Grzegorz Marczak z Antywebu.

Marcin Gadziński, który niedawno odszedł z Agory, przypomniał, że dwa lata temu firma nie uzyskała od Ringier Axel Springer Polska wyjaśnień w sprawie ujawnionego wówczas niewłaściwego zachowania byłego dziennikarza „Przeglądu Sportowego” Tomasza Włodarczyka wobec Izabeli Koprowiak (nadal pracuje w „PS”).

- 2 lata temu byliśmy z @wilkowicz zaszokowani i zasmuceni postawą szefów i HR koncernu RASP w sprawie tego, co spotkało w Przeglądzie Sportowym Izę Koprowiak. Dziś widać, że zamiatanie pod dywan i umywanie rąk to była metoda, a nie przypadek - ocenił Gadziński.

Tomasz Lis w mediach od trzech dekad

Lis redaktorem naczelnym „Newsweek Polska” został w kwietniu 2012 roku, niedługo po tym jak rozstał się z tygodnikiem „Wprost”, którym kierował przez niecałe dwa lata. Karierę dziennikarską zaczynał jednak w 1990 roku w „Wiadomościach” TVP1. W latach 1994-97 był korespondentem TVP w Waszyngtonie. Od 1997 do 2004 tworzył „Fakty” w TVN, a później „Wydarzenia” w Telewizji Polsat, gdzie również prowadził autorski program „Co z tą Polską” i był członkiem zarządu.

W latach 2008-2016 był autorem i prowadzącym programu „Tomasz Lis na żywo” nadawanego w TVP2. Między 2016-2020 rokiem prowadził cotygodniowy program „Tomasz Lis.” na stronie internetowej „Newsweeka” i Onet.pl. W ub.r. zastąpił go podcast „Świat_pl”. Od 2012 r. Lis jest zaangażowany w projekt internetowy - jest większościowym udziałowcem spółki wydającej serwisy grupy Natemat. W ostatnich latach jednak nie ukazywały się tam żadne jego teksty.

Według danych PBC w 2021 roku średnia sprzedaż ogółem „Newsweek Polska” wynosiła 70 597 egz., po spadku rok do roku o 6,3 proc.

Dołącz do dyskusji: WP pisze o zarzutach podwładnych wobec Tomasza Lisa. „Zachowania mogące mieć cechy mobbingu”

79 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
adaś18
Jeśli Lis nie poda Jadczaka i Wirtualnej Polski do sadu i sprawy nie wygra, to już po nim. Choć i to może nie pomóc.
59 4
odpowiedź
User
Tomku, kiedy proces?
Lis poda Jadczaka i WP do sadu tak jak podal w 2015 roku prof. Spiewaka gdy ten stwierdzil, ze Lis jest antysemitą. Na wygrazaniu i wymachiwaniu tangą sie skonczy. Taki koles.
52 2
odpowiedź
User
Wróżka
Ciemność widzę, ciemność przed Tomaszem...
A taki był ładny, amerykański. Na zewnątrz. W środku Łukaszenka.
Karma wraca i pożywi. Widzisz Tomaszu, jak to jest?

BTW. W TOK FM było dziś zabawnie. Lis powtórzył co mówi o tekście WP, a reszta trzódki nie skomentowała, bo nie zdążyła przeczytać :-) Ech, Ci moralizatorscy naprawiacze świata... :P
97 3
odpowiedź