SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Trendy na rynku seriali: oglądamy rodzime produkcje i adaptacje formatów, które sprawdziły się za granicą

Większość produkowanych dziś seriali to produkcje powstające z myślą o lokalnych rynkach. - Lubimy oglądać polskich aktorów, zanurzać się w polską rzeczywistość - potwierdza Andrzej Muszyński, prezes ATM Grupy.

serial "Pakt", fot. hbo Article

Z raportu firmy Eurodata TV Worldwide, która gromadzi dane na temat widowni programów telewizyjnych, wynika, że aż 32 proc. prime-timu europejskie stacje telewizyjne przeznaczają na seriale. Większość z nich (65 proc.) to realizacje powstające z myślą o lokalnych rynkach. W pierwszej piętnastce najpopularniejszych seriali aż 84 proc. stanowiły rodzime produkcje.

Andrzej Muszyński, prezes ATM Grupy, dostrzega te trendy również na polskim rynku. - Lubimy oglądać polskich aktorów, zanurzać się w polską rzeczywistość. Ta tendencja dotyczy też kina - zauważa Muszyński. - Bardzo widoczny jest trend polegający na poszukiwaniu treści programowych, którymi stacja dysponuje na wyłączność - mówi Wirtualnemedia.pl prezes ATM Grupy. - Tym najskuteczniej przyciąga się widownię: czy są to wielkie imprezy sportowe, programy rozrywkowe, czy seriale - działa to tak samo. Do tego dochodzi element lokalności - dodaje Muszyński.

Małgorzata Fogel z Akson Studio również potwierdza, że polski widz chętniej sięga po seriale z własnego podwórka. - Widownia ma coraz wyższe wymagania wobec produktów krajowych, ponieważ ogląda dobre produkcje zagraniczne, do których ma dostęp - mówi Wirtualnemedia.pl Małgorzata Fogel. - Stacje oraz producenci, aby dorównać trendom płynącym zza granicy, stają się coraz odważniejsi zarówno w doborze tematów, jak i w budżetach przeznaczonych na seriale - mówi Fogel.

Kolejnym trendem na rynku seriali jest współpraca nadawców telewizyjnych z platformami VOD. To zmniejsza koszty produkcji, zapewnia większą widownię i międzynarodową dystrybucję kontentu. Jednym z przykładów takiej współpracy jest serial „Narcos”, który po premierze na Netflixie został wyemitowany w amerykańskiej Univision.

Zauważalną tendencją jest także adaptowanie seriali, które zdobyły popularność w innych krajach, na potrzeby lokalnych rynków. Wśród krajów europejskich udział lokalnych adaptacji podwoił się w stosunku do sezonu 2014-15. Na polskim rynku z taką udaną adaptacją mamy do czynienia w przypadku serialu „Pakt”, którego pierwszy sezon został oparty na norweskim serialu „Mammon”. HBO pokazuje właśnie drugi sezon produkcji i zapowiada także drugi sezon serialu HBO „Wataha”.

Jednym z najmodniejszych obecnie gatunków są seriale historyczne, by wspomnieć chociażby ostatnią nowość Netfliksa - serial „The Crown". Jak zauważył Andrzej Muszyński, seriali kostiumowych (poza wojennymi) nie mieliśmy w ostatnich latach w Polsce prawie wcale, gdyż są kosztowne w realizacji. Wyjątkiem był „Bodo” . - Z ciekawością czekam na „Belle Epoque” - mówi Andrzej Muszyński. - Chcąc przyciągnąć widza, trzeba go zainteresować. Kostium, podobnie jak gwiazdorska obsada, jest skutecznym wabikiem promocyjnym. Ponieważ oba wymienione przeze mnie elementy są drogie, decydują się na nie zazwyczaj stacje z segmentu premium, platformy VOD i te stacje naziemne, które chcą na jakości programowej budować swój wizerunek - dodaje Muszyński.

Małgorzata Fogel z Akson Studio, które jest producentem serialu „Belle Epoque”, również dostrzega, że polski widz chętniej sięga po seriale rodzimej produkcji oraz historyczne. - Widownia ma coraz wyższe wymagania wobec produktów krajowych, ponieważ ogląda dobre produkcje zagraniczne, do których ma dostęp - mówi Małgorzta Fogel. - Stacje oraz producenci, aby dorównać trendom płynącym zza granicy, stają się coraz odważniejsi zarówno w doborze tematów, jak i w budżetach przeznaczonych na seriale. Nie jest przypadkiem, że robimy w tym roku dwa seriale historyczne, w tym pierwszy na taką skalę ze stacją TVN - mówi Małgorzata Fogel.

„Belle Epoque”, 10. odcinkowy serial kostiumowo-kryminalny, będzie miał premierę na wiosnę 2017 r. Studio Akson jest producentem wykonawczym serialu na zlecenie TVN. Na wiosnę będzie miał premierę również drugi serial historyczny wyprodukowany przez Akson Studio, „Wojenne dziewczyny”, realizowany dla TVP1.

Jak powiedziała Małgorzata Fogel, Akson Studio ma w planach kolejne seriale historyczne, ale jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o konkretach. W swoim portfolio kilka tego typu seriali ma także ATM Grupa, ale jak powiedział Andrzej Muszyński do tej pory zainteresowanie nimi był ograniczone. - Wierzę w ekranizację cyklu powieściowego Marka Krajewskiego o detektywie Mocku - powiedział Muszyński.

Więcej polskich seriali w telewizji

Jak już informowaliśmy Canal+ skupi się w najbliższych latach na produkcji polskich seriali. Od 2018 r. co roku ma pokazywać dwie lokalnie zrealizowane produkcje. Już trwają prace nad drugim sezonem „Belfra”, w planach są także ekranizacje książek szpiegowskich Vincenta V. Severskiego oraz „Króla” Szczepana Twardocha. Także TVN zapowiada nowe polskie seriale m.in. „Belle Epoque” i "Kaprys losu" czy trzeci sezon serialu „Druga szansa” i drugi „Na noże".

Z kolei „Niania w wielkim mieście” to tytuł nowego serialu, który pojawi się na antenie Polsatu wiosną przyszłego roku.  Natomiast TVP zapowiada serial historyczny „Korona królowej” o Jagiellonach oraz wspomnianie „Wojenne dziewczyny”.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Trendy na rynku seriali: oglądamy rodzime produkcje i adaptacje formatów, które sprawdziły się za granicą

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Ała
Parcie na adaptacje najlepszychprodukcji zagranicznych to efekt stopnia znajomości języka angielskiego przez elitę - rozumianą nie w kontekście politycznym, lecz jako szczyt w piramidzie popytu. Tych, którzy pierwsi sięgają po dobra i nowinki.

W Polsce mieliśmy mało czasu na naukę języka angielskiego. Nikt nam nie puszczał filmów zagranicznych z napisami. Więc znamy angielski nie jak swój drugi język, drugą łacinę świata Zachodniego, lecz jako język obcy nauczony. Wystarczająco, by patrzeć na zagraniczne produkcję i doceniać ich jakość. Ale nie wystarczająco, by je po prostu oglądać. Stąd poszukujemy ławiejszych przeróbek na polski.

Więcej oryginałów z napisami!
19 9
odpowiedź
User
widz
te polskie seriale "niby" kostiumowe są amatorskie, np. jak ten Bodo, nie daje się tego oglądać
12 9
odpowiedź
User
witam
Parcie na adaptacje najlepszychprodukcji zagranicznych to efekt stopnia znajomości języka angielskiego przez elitę - rozumianą nie w kontekście politycznym, lecz jako szczyt w piramidzie popytu. Tych, którzy pierwsi sięgają po dobra i nowinki.

W Polsce mieliśmy mało czasu na naukę języka angielskiego. Nikt nam nie puszczał filmów zagranicznych z napisami. ...
Więcej oryginałów z napisami!
Oryginały z napisami tak, ale tylko jako wybór obok lektora (po to mamy zaawansowane dekodery). Napisy to utrudnienie jak chcesz tylko słuchać, a nie znasz ang na tyle, albo dla starszych, co nie znają, a z czytaniem nienadążą lub niedowidzą. Poza tym wg badań poza Skandynawią w PL jest świetna znajomość ang względem reszty Europy. Ja wiem, że niby jest słabo, ale popatrz jak mówią w ang Włosi, Francuzi czy Hiszpanie. A poza tym już udowodniono, że filmy z napisami mogą tylko trochę pomóc w nauce ale nie nauczą nas angielskiego - to działa w Skandynawi, bo języki są pokrewne - u nas jest za duża bariera - u nas w ten sposób nauczyłbyś się np. czeskiego, bo ta sama rodzina językowa.
14 9
odpowiedź
User
ała
Francuzi są absolutnie fatalni. Zaczynają zdania po angielsku, kończą po francusku. Z powodu swej mniemanej wyższości kulturowej nad Anglikami. Jestem w stanie tolerować Francuza, który wrzuca swe słówka, bo po prostu nie zna innych. Ale ich wywyższania kulturowego nie toleruję i kilka razy dawałem wyraz niezadowolenia z francuskich wstawek.

Co ciekawe, nigdy nie zdarzyły mi się takie przygody z rzekomo gburowatymi Niemcami. Starają się być użyteczni, nawet jeśli mówią słabo.

Ewidentnie najlepiej rozmawia się ze wszystkimi Skandynawami. Mają podobny atlantycki akcent, jak my.
9 9
odpowiedź
User
kozanostra1992
Francuzi są absolutnie fatalni. Zaczynają zdania po angielsku, kończą po francusku. Z powodu swej mniemanej wyższości kulturowej nad Anglikami. Jestem w stanie tolerować Francuza, który wrzuca swe słówka, bo po prostu nie zna innych. Ale ich wywyższania kulturowego nie toleruję i kilka razy dawałem wyraz niezadowolenia z francuskich wstawek.

Co ciekawe, nigdy nie zdarzyły mi się takie przygody z rzekomo gburowatymi Niemcami. Starają się być użyteczni, nawet jeśli mówią słabo.

Ewidentnie najlepiej rozmawia się ze wszystkimi Skandynawami. Mają podobny atlantycki akcent, jak my.
Jakoś nie przypominam sobie, żeby Polska leżała nad Atlantykiem... geografia się kłania, koleżanko!!! :p
8 8
odpowiedź