SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Sekretarz generalny PiS pyta Inspekcję Pracy o sprawę byłego operatora w TVN, pisze o „szkodzie na rzecz Skarbu Państwa”

Sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski zwrócił się do Głównego Inspektora Pracy o analizę sprawy byłego operatora TVN Kamila Różalskiego. To kolejny polityk obozu rządzącego interweniujący w tej sprawie. W zeszłym tygodniu media opisały, że żona Sobolewskiego po odejściu z rad nadzorczych spółek państwowych znalazła pracę w firmach podlegających samorządom.

Krzysztof Sobolewski, fot. PAPArticle

- Pismo, to pokłosie ostatnich wydarzeń, czyli zwolnienia redaktora naczelnego „Newsweeka” Tomasza Lisa czy zawieszenia dziennikarki „Faktu” Agnieszki Burzyńskiej. W trosce o czwartą władzę postanowiłem przyjrzeć się sprawie pana Kamila - stwierdził Krzysztof Sobolewski w rozmowie z PAP.

W piśmie, datowanym na 1 lipca, Sobolewski zwrócił się do Głównego Inspektora Pracy Katarzyny Łażewskiej-Hrycko o analizę sprawy Kamila Różalskiego.

>>> Praca.Wirtualnemedia.pl - tysiące ogłoszeń z mediów i marketingu

Przypomniał, że zgodnie z "przedstawionymi faktami Pan Kamil Różalski był zatrudniony na podstawie umowy o pracę w TVN S.A. w latach 1998-2012 na stanowisku operatora kamery".

- Niestety po bezprawnej presji pracodawcy od stycznia 2013 roku został przymuszony do zaakceptowania rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron, a następnie podjęcie współpracy na podstawie podjęcia własnej działalności gospodarczej, bądź umowy o dzieło, jeśli by tego nie uczynił, mógł stracić pracę - napisał Sobolewski.

Sobolewski: proceder praktykowany przez TVN ze szkodą dla Skarbu Państwa

W piśmie wskazał, że Różalski przez kilka kolejnych lat świadczył usługi dla TVN, a jego zadania i obowiązki oraz sposób podlegania przełożonym został taki sam jak w warunkach wcześniejszej umowy o pracę. - Ponadto wielokrotnie dokonywano antydatowania umów, przy czym kolejno pozbawiano go szeregu uprawnień, które wynikały z regulacji Kodeksu Pracy - dodał poseł PiS powołując się na informacje przedstawiane przez Różalskiego.

- Z relacji Pana Kamila wynika, że podobne praktyki zatrudniania osób dotyczyły około 1800 pracowników. Proceder ten praktykowany przez TVN S.A spowodował znaczne uszczuplenie - szkodę na rzecz Skarbu Państwa w związku z redukcją wpłat składek w zakresie ZUS oraz innych danin podatkowych - czytamy w piśmie Sobolewskiego.

Polityk podkreślił, że sprawa Różalskiego istnieje w przestrzeni publicznej od dłuższego czasu. - Dlatego zwracam się z pytaniem: Czy w wyżej wymienionej sprawie były podejmowane odpowiednie kroki z ramienia PIP? - czytamy.

- Jeśli PIP w tej sprawie podjął odpowiednich działań, to jakie są ustalenia po dokonaniu kontroli? Jeśli nie podejmowano w tej sprawie żadnych działań to z uwagi na poważny charakter sprawy, zwracam się z prośbą o dogłębną analizę faktów podnoszonych w przedmiotowej sprawie oraz podjęcie niezbędnych działań mających na celu wyjaśnienie podnoszonej sprawy - dodał w piśmie Sobolewski.

- Proszę wszystkich o nie polaryzowanie tego politycznie. Zło nie ma poglądów politycznych. Wspólnie mamy szansę ukarać winnych - skomentował Kamil Różalski we wtorek na Twitterze.

- Discovery, Inc. i TVN S.A. świadomie łamało prawo i mam na to dowody. Do ZUS powinno trafić ponad 450 mln zł. Pokrzywdzonych jest ponad 1800 osób - podkreślił.

Główny Inspektorat Pracy skontrolował TVN

Kamil Różalski swoje zarzuty wobec praktyk pracowniczych TVN upublicznił na początku ub.r. Opisał, że kilka lat wcześniej duża grupa osób zatrudnionych przez nadawcę musiała pod presją zwierzchników przejść z etatów na umowy cywilnoprawne.

- Ja, moje koleżanki i koledzy byliśmy traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Stawaliśmy się ofiarami mobbingu, współczesnego niewolnictwa, wykluczenia zawodowego, szantażu, odwetu. Byliśmy zmuszani przez pracodawcę do pracy po 16-17 godzin dziennie, w wyniku czego traciliśmy zdrowie - stwierdził.

Już jesienią 2019 roku grupa współpracowników stacji skierowała w tej sprawie skargę do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W połowie ub.r. ZUS rozpoczął kontrolę w TVN. Natomiast po wniosku złożonym przez Kamila Różalskiego od maja do października ub.r. działania kontrolne u nadawcy prowadził Główny Inspektorat Pracy.

Kontrola wykazała, że TVN przeprowadził analizę warunków zatrudnienia i od 27 maja do 31 sierpnia zawarł umowy o pracę z 396 osobami współpracującymi dotychczas z firmą na podstawie umów cywilnoprawnych. Nastąpiło też „realne zmniejszenie liczby osób świadczących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych”: według stanu na 24 lutego były to 1863 osoby, zaś na dzień 1 października - 1096 osób.

- W ostatnim czasie zakończyło się też postępowanie wobec TVN prowadzone w 5 indywidualnych sprawach operatorów przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. ZUS - w przeciwieństwie do PIP - wydał decyzje, w których potwierdził cywilnoprawny charakter współpracy z operatorami i nie potwierdził, że operatorzy powinni być zatrudnieni na podstawie umów o pracę przez Spółkę - przekazał TVN Grupa Discovery portalowi Wirtualnemedia.pl w listopadzie.

Wiosną ub.r., po przeprowadzeniu sporych zwolnień w biurze reklamy TVN Media oraz redakcji TVN24 i jego portalu internetowego, nadawca zapowiedział, że w najbliższych miesiąca kilkuset współpracownikom zaproponuje zatrudnienie na etacie. - W 2021 roku zawarliśmy 800 umów o pracę w ramach nowych etatów. W tym roku planowane jest zatrudnienie kolejnych kilkudziesięciu osób - informował na początku br.

W kwietniu br. Państwowa Inspekcja Pracy wystąpiła do sądu z pozwem o ustalenie stosunku pracy wykonywanej w TVN przez Kamila Różalskiego. - Mam nadzieję, że sądy będą odrzucały wnioski TVN o utajnienie postępowań sądowych i że nie pozwolą, by sprawy ciągnęły się w nieskończoność - komentował Różalski w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

W połowie ub.r. Robert Wyczałkowski, który jako operator pracował w TVN przez 17 lat, podał do sądu pracy nadawcę w celu ustalenia, w jakim trybie był związany z nadawcą. Proces jest obserwowany przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Poseł Solidarnej Polski też pytał o sytuację pracowniczą w TVN

Krzysztof Sobolewski to kolejny przedstawiciel obozu rządzącego, który zwraca się z pytaniami do instytucji państwowych o sytuację Kamila Różalskiego. W październiku ub.r. takie pytania do Państwowej Inspekcji Pracy i ZUS złożył poseł Solidarnej Polski, Piotr Sak.

Wnioskował o „dogłębną analizę faktów oraz podjęcie działań ukierunkowanych na realizację praw pracowniczych oraz o rozważenie „zasadności i legalności prawnie relewantnych działań pracodawcy w związku z suponowaną praktyką formalizowania stosunku pracy w ramach umów cywilnoprawnych z intencją radykalnego uszczuplenia wpływu składek na ubezpieczenie społeczne kosztem transferu środków na rzecz inwestora zagranicznego - w sytuacji spełnienia stosownych przesłanek natury merytorycznej i formalnej”.

W 2020 roku grupa kapitałowa TVN zanotowała spadek przychodów o 9,8 proc. do 1,87 mld zł, a jej zysk netto zmalał z 540,57 do 486,98 mln zł. Nakłady na wynagrodzenia i świadczenia pracownicze zwiększyły się z 218,97 do 221,67 mln zł (z czego koszty programu motywacyjnego dla kluczowych menedżerów - z 3,61 do 5,57 mln zł). Na koniec 2020 roku grupa zatrudniała 1 639 pracowników etatowych, o 14 więcej niż rok wcześniej.

„Fakt” i TVN24 opisały nowe stanowiska żony Krzysztofa Sobolewskiego

W zeszłym tygodniu TVN24 i „Fakty” TVN informowały, na podstawie jej oświadczenia majątkowego, że żona Krzysztofa Sobolewskiego jesienią ub.r. weszła do władz dwóch spółek samorządowych: została wiceprezesem Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Kamieniu Pomorskim (do końca ub.r. zarobiła tam 48,2 tys. zł brutto) oraz członkiem rady nadzorczej spółki Zamek w Ogrodzieńcu (jej wynagrodzenia do końca roku wyniosło 9,1 tys. zł).

Jako pierwszy szczegóły oświadczenia majątkowego Sylwii Sobolewskiej opisał „Fakt”.

Krzysztof Sobolewski był o to pytany w zeszły wtorek na konferencji prasowej. - Przyjęta uchwała w zeszłym roku dotyczyła spółek Skarbu Państwa, moja żona jest osobą prywatną, nie jest publiczną i to wszystko, co w tej chwili mogę powiedzieć. Z tego, co wiem, a raczej dobrze wiem, to nikt z mojej rodziny nie jest ani powiązany ze spółkami Skarbu Państwa, ani w nich nie pracuje - stwierdził.

W połowie ub.r. żona polityka została odwołana z rad nadzorczych trzech spółek Skarbu Państwa: Anwilu, Orlenu i Portu Lotniczego Szczecin Goleniów (od początku roku zdążyła tam zarobić łącznie 103,4 tys. zł brutto). Sobolewski poinformował o tym kilka dni po kongresie PiS, na którym przyjęto uchwałę zakazującą członkom najbliższych rodzin posłów i senatorów partii pracy w firmach państwowych, z wyjątkiem osób zatrudnionych tam na podstawie kompetencji i doświadczenia zawodowego, a także w związku z „nadzwyczajną sytuacją życiową”.

W RASP kontrolerzy z Państwowej Inspekcji Pracy

W miniony piątek działania w redakcji „Newsweek Polska” zaczął Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie. Kontrola dotyczy obowiązujących w Ringier Axel Springer Polska procedur i regulaminów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych, czyli w praktyce tego, czy pracownicy mogli skutecznie zgłaszać niepożądane zjawiska i zachowania w redakcji.

- Trudno powiedzieć, jak długo potrwa kontrolowanie, wszystko zależeć będzie od tego, jak wydawca będzie współpracował, jeżeli chodzi o przeprowadzenie czynności i jak obszerny będzie materiał. Tego oczywiście na dzień dzisiejszy nie wiadomo - przekazał portalowi Wirtualnemedia.pl Przemysław Worek, rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie.

Pod koniec maja ze stanowiskiem naczelnego "Newsweeka" w nagłym trybie pożegnał się Tomasz Lis. Ponad tydzień temu Szymon Jadczak w tekście na Wirtualnej Polsce szczegółowo opisał, że dziennikarze pisma w ostatnich latach doświadczali zachowań ze strony redaktora naczelnego, które można określić jako mobbing. Lis temu kategorycznie zaprzeczył.

We wtorek kierownictwo Radia TOK FM (Agora) zdecydowało, że do wyjaśnienia stawianych mu zarzutów Tomasz Lis nie będzie zapraszany do emitowanej w piątki rano audycji publicystycznej Jacka Żakowskiego, w której był stałym gościem przez 19 lat.

W piątek Jacek Żakowski odczytał oświadczenie, w którym Tomasz Lis przekonuje, że sam zdecydował się zawiesić swoją obecność w mediach i zaczyna urlop, którzy doradzali mu lekarze. Żakowski przedstawił też swoje obszerne stanowisko w tej sprawie. Stwierdził, że po rozmowach z dziennikarzami "Newsweeka" ustalił, że Tomasz Lis „niewątpliwie nie zachowywał się wobec części podwładnych tak, jak powinien, i zapewne słusznie przestał być naczelnym". Żakowski zastrzegł, iż niepotwierdzone pogłoski i "groźnie brzmiące plotki" nie mogą być przyczyną jego śmierci cywilnej. Dziennikarzom z kolei zarzucił Żakowski "łamanie standardów, zbyt pochopne wyciąganie wniosków, fałszywą interpretację faktów, lekkomyślność i brak profesjonalizmu".

W weekend informacje, że Tomasz Lis źle traktował część podwładnych, potwierdził w swoim pierwszym wstępniaku nowy naczelny „Newsweeka” Tomasz Sekielski, a dziennikarka Renata Kim poinformowała, że to ona zawiadomiła wcześniej o tym dział HR firmy i działające w niej związki zawodowe.

Natomiast w sobotę redaktorzy naczelni „Faktu” i Onetu (Ringier Axel Springer Polska) poinformowali, że dziennikarka polityczna Agnieszka Burzyńska została zawieszona w pracy z powodu „potencjalnego konfliktu interesów”. Nie podano żadnych dodatkowych informacji, niektórzy dziennikarze sugerowali ostatnio, że Burzyńska jest w relacji osobistej z jednym z posłów opozycji, w połowie czerwca na antenie RMF FM powiedział o tym Paweł Kukiz, przy czym nie podał żadnych nazwisk.

„Jeśli chodzi o konflikt interesów? Wszystkie rozmowy są w internecie” - skomentowała Burzyńska na Twitterze.

Dołącz do dyskusji: Sekretarz generalny PiS pyta Inspekcję Pracy o sprawę byłego operatora w TVN, pisze o „szkodzie na rzecz Skarbu Państwa”

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Plug
Niech się zapyta Polaków czy chcąca mieć Banderystan w swoim państwie i utrzymywać miliony ludzi ze swoich podatków
odpowiedź
User
Plug
Niech się zapyta Polaków czy chcąca mieć Banderystan w swoim państwie i utrzymywać miliony ludzi ze swoich podatków
odpowiedź
User
miauuu
A jaką szkodę dla skarbu państwa wyrządza ten tłusty kocur z rodzinką?
odpowiedź