SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

„W sieci” nie pokaże oryginału zdjęcia Tuska i Putina. „To niebezpieczne”

Rzecznik rządu Paweł Graś zaapelował do tygodnika „W sieci”, żeby ujawnił informacje o zdjęciu z okładki nowego numeru, pokazującym uśmiechniętych Donalda Tuska i Władimira Putina. - Proszę nie oczekiwać, że kiedykolwiek ujawnimy takie szczegóły. Ujawnianie tajemnic Smoleńska to nie jest bezpieczne zajęcie - odparł Jacek Karnowski, naczelny „W sieci”.

„W sieci” nie pokaże oryginału zdjęcia Tuska i Putina. „To niebezpieczne”

Na okładce bieżącego numeru „W sieci” znajduje się zdjęcie uśmiechających się do siebie Donalda Tuska i Władimira Putina wykonane w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Jak głosi podpis, sytuacja miała miejsce „tuż po tragicznej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i polskiej elity”.

- Jak to możliwe, że w kilka godzin po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego premier polskiego rządu wykonuje gest powszechnie uważany za oznakę triumfu i zadowolenia? Skąd bierze się ten pełen satysfakcji uśmiech na jego twarzy - pyta Jacek Karnowski w artykule wstępnym zatytułowanym „Dogadani?”. - Ta fotografia jest ważniejsza niż wszystkie kłamliwe raporty MAK i komisji Millera. Jest ważniejsza niż wszystkie słowa wypowiedziane przez rządowych ekspertów i przedstawicieli polskich władz w obronie nieprawdy. Ta fotografia wyraźnie potwierdza intuicję tak wielu z nas: wokół tragedii smoleńskiej toczyła się i nadal toczy nieczysta gra pomiędzy Warszawa a Moskwą - dodaje. - Zdjęcie z naszej okładki stawia pytanie, na które musi paść odpowiedz. Kim są dla siebie, w kontekście tragedii, polski premier i rosyjski prezydent, wówczas premier? Wspólnota czego i łączy? - pyta Karnowski.

Przypomnijmy, że to kolejna w ostatnim czasie okładka „W sieci” budząca kontrowersje. Dwa tygodnie temu tygodnik przedstawił Tomasza Lisa w nazistowskim mundurze, na co dziennikarz zapowiedział pozwanie pisma do sądu (przeczytaj o tym więcej). Natomiast w sierpniu ks. Adam Boniecki znalazł się na okładce „W sieci” wystylizowany na diabła (więcej na ten temat).

Politycy rządu zdecydowanie skrytykowali okładkę „W sieci” z uśmiechniętymi Tuskiem i Putinem. - Chciałbym usłyszeć od braci Karnowskich, że oni naprawdę uważają, że oto dwóch morderców cieszy się z wykonanego zadania. Bo zdaje się, że mają to na myśli - powiedział minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w „Kropce nad i” w TVN24. Podkreślił, że Donald Tusk z ogromnym smutkiem reagował, gdy odczytywano mu listę ofiar katastrofy smoleńskiej. - Sugerowanie, że premier wykonał zamach i się z tego cieszy z przywódcą obcego państwa jest czymś tak obleśnym, że ja nie znajduję słów - dodał Sikorski, sugerując, że w sprawie publikacji „W sieci” powinni się wypowiedzieć przedstawiciele Kościoła.

We wtorek na antenie TVP1 wątpliwości co do autentyczności zdjęcia z okładki „W sieci” wyraził rzecznik rządu Paweł Graś. - Ja takiej sytuacji nie pamiętam. Nie przypominam sobie ani takiego wyrazu twarzy premiera Tuska i Putina, ani takich gestów. Pamiętam przerażenie, smutek, żal. Na pewno nie było tam miejsca na radość i inne tego typu gesty - stwierdził. - To zdjęcie czy też fotomontaż ma sugerować, że premier polskiego rządu w obecności Władimira Putina cieszył się, że zginęło 96 Polaków, w tym jego przyjaciele. Ta insynuacja jest podła, obrzydliwa, niedopuszczalna - dodał.

Jednocześnie Graś zaapelował do Jacka Karnowskiego, żeby ujawnił autora i przekazał oryginał okładkowej fotografii, tak żeby jej autentyczność mogli zweryfikować eksperci. - Dotarłem do zdjęcia fotografa PAP wykonanego w tym samym momencie. Widać na nim zupełnie inne emocje i wyraz. Eksperci powinni sprawdzić, czy zdjęcie „W sieci” jest prawdziwe - zaznaczył rzecznik rządu.

Redaktor naczelny tygodnika nie zamierza przekazywać rządowi żadnych informacji o okładkowym zdjęciu. - Proszę nie oczekiwać, że kiedykolwiek ujawnimy takie szczegóły. Proszę pamiętać, że ujawnianie tajemnic Smoleńska to nie jest bezpieczne zajęcie. Nie udzielimy odpowiedzi na to pytanie. Ani teraz, ani w przyszłości - stwierdził Jacek Karnowski w rozmowie z czytelnikami na facebookowym fanpage’u „W sieci”. Zaznaczył, że fotografia nie pochodzi z ośrodków rosyjskich ani z polskiej administracji. - Gdybyśmy mieli jakiekolwiek wątpliwości, nie zdecydowalibyśmy się na publikację. A dlaczego teraz? Bo teraz udało nam się do niego dotrzeć - podkreślił Karnowski.

Postawa naczelnego „W sieci” jest zgodna z prawem prasowym, którego art. 15 ust 2 pkt stanowi, że dziennikarz nie ma obowiązku podawania źródła informacji, co więcej może mieć obowiązek zachowania w tajemnicy autora zdjęcia, jeżeli ten będąc informatorem dziennikarza (dostarczycielem zdjęcia) zastrzegł anonimowość. Dlatego w świetle prawa nie można zweryfikować autentyczności zdjęcia, natomiast można podać w wątpliwość rzetelność publikacji i staranność dziennikarską jej autorów. Komentujący tę sprawę w „Rzeczpospolitej” prawnicy stwierdzili, że Donald Tusk może pozwać „W sieci” za okładkę i towarzyszące jej teksty, a w toku procesu być może wyjaśnione zostanie, kto i w jakich okolicznościach wykonał sporne zdjęcie.

W sierpniu br. średnia sprzedaż ogółem „W sieci” wynosiła 94 255 egz. (według ZKDP - zobacz wyniki wszystkich tygodników opinii).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: „W sieci” nie pokaże oryginału zdjęcia Tuska i Putina. „To niebezpieczne”

58 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
lolek
dzisiaj pierwszy raz w duzym sklepiej z prasa zobaczylem brak "W Sieci" ;]
odpowiedź
User
Mike
Co jeszcze wymyślą bracia Kloaczni żeby podnieść sprzedaż tego parszywego gniota? Co jeszcze są w stanie zrobić brunatne zlewy żeby jeszcze bardziej podzielić Polskę?
odpowiedź
User
kamil
Karnowscy to kłamcy i sługusy jedynej słusznej partii.
odpowiedź
User
Obserwator
Trzy procesy - Boniecki, Lis i Tusk - i po tygodniku
odpowiedź
User
Lee
A co na to Tusk?
odpowiedź