SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Wojciech Mann: w mediach publicznych trwa przemysłowy przerób dyrektorów

Zdaniem Wojciecha Manna w mediach publicznych trwa „przerób przemysłowy różnych dyrektorów, którzy nawet nie zdążą się przyzwyczaić do stanowiska, a już są zamieniani przez nowych”. Mannowi nie podoba się, że tacy dyrektorzy często zbyt szybko zdejmują programy z anteny.

Wojciech Mann: w mediach publicznych trwa przemysłowy przerób dyrektorów

Wojciech Mann zapytany przez „Gazetę Wyborczą” o swoją wypowiedź sprzed kilku lat, że radiowej Trójce „grozi zamiana w propagandową tubę PiS”, przyznał: „Komentowałem, ale zawsze potem gryzłem się w język”. Dziennikarz podkreślił przy tym, że nie podobają mu się częste zmiany w kierownictwach mediów publicznych, z którymi związany jest od lat, zwłaszcza jeśli towarzyszą temu pochopne decyzje o zdejmowaniu programów z anteny z powodu niezadowalającej oglądalności. „Uwaga, która mówi, że zrobimy program, a jak się nie uda, to po dwóch odcinkach go zdejmiemy świadczy o kompletnym braku profesjonalizmu. Mi się zdarzały takie sytuacje. A widzowi czy słuchaczowi trzeba dać szansę. Są programy, które pomalutku łapią oglądalność” - ocenił Mann.

>>> Program Wojciecha Manna od 9 września w TVP2. „Popkultura w rupieciarni” 

Dla przykładu Wojciech Mann przypomniał program „MC2”, który 5 lat temu prowadził w TVP2 wspólnie z Krzysztofem Materną. „‘MC2’ robiliśmy z jakimś absurdalnym rozmachem w hali w Łodzi. Nawet nie wiadomo dlaczego, ale taka była sugestia ówczesnego kierownictwa Dwójki” - opisał Mann. „Ten program sam siebie nie zdążył nauczyć. Miał raptem pięć emisji z przerwą tygodniową czy dwutygodniową i przesunięciem na inną godzinę nadawania. Najwyraźniej nie był w grupie ulubionych” - ocenił dziennikarz, dodając: „To nie tylko domena publicznej telewizji. Jak się coś nie podoba jakiemuś dyrektorowi, a brakuje mu śmiałości, żeby to zdjąć, to robi się takie różne zabiegi: przesuwa się, nie zapowiada się”.

>>> Wojciech Mann odchodzi, koniec „Szansy na sukces” (wideo)

Mann ujawnił, że otrzymał ostatnio kilka propozycji pracy w innych stacjach telewizyjnych, ale nie zdecydował się skorzystać z którejkolwiek z nich. „Mimo tych wszystkich opowieści o kiepskiej kondycji TVP, zapowiedziach upadku, pomyślałem sobie o lojalności. Bo gdybym poszedł do innej telewizji to sam bym sobie postawił szlaban na powrót” - uzasadnił, dodając, że ważna jest dla niego również  program „Po trochu wyciągane z lochu, czyli Archiwizja”, który prowadzi w TVP Kultura wspólnie z Grzegorzem Wasowskim.

Wojciech Mann przyznał też, że nadal lubi swoje dawne programy satyryczne, na czele z „Za chwilę dalszy ciąg programu”, dlatego przygotowując swój nowy program w TVP2, „Kocham to, co lubię”, zastanawiał się nad współpracą z Krzysztofem Materną czy Grzegorzem Wasowskim. „Jednak nie chcę się bawić w cytowanie tekstu o wchodzeniu dwa razy do tej samej rzeki. Czułbym się autoplagiatorem, gdyby dokładnie ten model powtórzył” - podkreślił Mann.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Wojciech Mann: w mediach publicznych trwa przemysłowy przerób dyrektorów

8 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Pan z TVP2
Pan Wojciech Mann mówi o sobie, lojalności i swoich programach. Uczciwie. Nie mówi jednak o obecnym dyrektorze Dwójki, który, tak jak inni obecni dyrektorzy TVP, został przyniesiony w teczce ekipy Dworaka. Ostrożność czy oportunizm?
odpowiedź
User
@PzTVP2
Oczywiście oportunizm i makiaweliczna zagrywka, że jak program nie będzie się oglądał, co jest pewne, to niech nikt nie śmie go zdejmować, bo Mann "pomalutku łapie oglądalność".
odpowiedź
User
szara komórka
Pochopnie to Mannowi przyśnił się Woronicz, mówiący o tym, że czas skończyć "Szansę". I tu ci krytykowani dyrektorzy wykazali się refleksem, błyskawicznie zdejmując konkurs przed jego stałym i zapowiadanym do końca finałem, bo "gwiazda", zastąpiona raz kimś innym tupnęła nóżką. O lojalności mówi ktoś, kto załatwił zespół ludzi, z którymi pracował 19 lat...Żenada, panie Mann...
Za "autoplagiat" chyba nawet tak denni dyrektorzy nie zapłaciliby kilkadziesiąt tysięcy za odcinek? W końcu łatwiej z archiwum kasetę przynieść...:)
PS. Podobno schyłkowe odcinki "Szansy" miały tylko ok. 2 mln widzów, i to już dyskwalifikowało program. No to nam p. Wojtek pokaże, co sam potrafi....
odpowiedź
User
Drty
Kapuściński liczy na 500 tys widzów, więc powinno się udać;)
odpowiedź
User
kokosz
jestem juz zmęczony panem Mannem. Poczucie humoru juz nie to, na wizji i fonii jest już nieestetyczny. Kiedyś w publicznym radio nie wpuściliby go na antenę. Z tego też względu odchodzi pewnie z "Szansy". Dawno, dawno temu czekałem na jego programy w Trójce, a dziś omijam wszystko co robi, bo jest wtórny. A że ma układy w publicznych mediach, trzyma się ich kurczowo i nie wchodzi na rynek. I jeszcze to boleściwe kombatanctwo - jak bym nie wiedział, jak cierpiał za komuny, to bym uwierzył.
odpowiedź