David Beckham w filmie "King Arthur: Legend of the Sword" (wideo)

David Beckham występuje w filmie "King Arthur: Legend of the Sword" Guya Ritchie.

megafon.pl / pr
megafon.pl / pr
Udostępnij artykuł:

W tytułowego króla Artura wciela się Charlie Hunnam. Reżyser zapowiedział wcześniej, że w jego filmie monarcha nie będzie - jak to było w zwyczaju - przedstawiony jako miły i bezbarwny. - Jest trochę szorstki - wyjaśnia. - Jest człowiekiem, któremu udało się przetrwać, umie też manipulować. Będzie typową postacią z filmów Guya Ritchie.

Okazuje się, że w obrazie pojawi się także były piłkarz, David Beckham. - Myślałem, że udział Davida to tajemnica, ale chyba wszyscy o tym mówią - poinformował Hunnam. - Chyba, że zostałem wkręcony i właśnie wyjawiłem sekret.

Aktor przyznał, że bardzo dobrze pracowało mu się ze sportowcem, który portretuje postać zwaną Blackleg Leader. - David jest niesamowity - powiedział. - Naprawdę, uwielbiam gościa. Świetnie się z nim pracowało.

W obsadzie znaleźli się także Astrid Berges-Frisbey, Jude Law, Eric Bana i Djimon Honsou. Scenariusz napisał Joby Harold. Premiera odbędzie się 24 marca 2017 roku.

David Beckham ma już aktorskie doświadczenie. Grał w poprzednim obrazie Guya Ritchie - "Kryptonim U.N.C.L.E.".

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

"Rzeczpospolita" pomyliła Tuska z Trumpem. W tekście o papieżu

"Rzeczpospolita" pomyliła Tuska z Trumpem. W tekście o papieżu

Kanał BBC odświeżył w Polsce wizerunek

Kanał BBC odświeżył w Polsce wizerunek

Jakub Dymek wygrywa z "Codziennikiem Feministycznym". Koniec sporu o "Papierowych feministów"

Jakub Dymek wygrywa z "Codziennikiem Feministycznym". Koniec sporu o "Papierowych feministów"

Duże zmiany na X. Ucieszą tych, którzy mieli dosyć platformy Muska

Duże zmiany na X. Ucieszą tych, którzy mieli dosyć platformy Muska

YouTube podnosi ceny za subskrypcje. Pierwszy raz od lat

YouTube podnosi ceny za subskrypcje. Pierwszy raz od lat

Więcej za "Gazetę Wyborczą". Zdrożały wszystkie wydania

Więcej za "Gazetę Wyborczą". Zdrożały wszystkie wydania