Nad Wisłą trwa budowa nowego gmachu Uniwersytetu Warszawskiego. W nowoczesnym, przeszklonym budynku będzie się mieścił Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii oraz studenckie Radio Kampus. Niedługo w ławach zasiądą nowi studenci. W tym roku wyjątkowo wielu kandydatów wybrało dziennikarstwo, choć zawód ten przeżywa dziś poważny kryzys.
Jak było, jak jest
Poprosiłam największe polskie uczelnie o tegoroczne dane dotyczące rekrutacji na dziennikarstwo:
UW: pominięty w porównaniu. Dane za 2016/17 obejmują wyłącznie specjalizację PR (26 osób na miejsce, 30 miejsc), więc nie są porównywalne z całym kierunkiem.
UAM: brak danych za 2016/17.

– To zaskakujące. Byłam przekonana, że boom na studia dziennikarskie dawno minął. I niewielu już marzy o pracy w telewizji, kiedy w internecie można zarabiać lepsze pieniądze. I to bez studiów. Media od lat są w najpoważniejszym kryzysie, ich przyszłość jest mocno niepewna, czy ci młodzi ludzie o tym nie wiedzą? Czy uczelnie dalej szkolą wyłącznie z teorii, historii mediów? – pyta doświadczona dziennikarka, wydawczyni w portalu internetowym.
Prasowe i audiowizualne
Rosnące zainteresowanie studiami dziennikarskimi nie oznacza jednak, że kandydaci wybierają dziś dokładnie ten sam kierunek, co dekadę temu. Uczelnie zapewniają, że modyfikują programy, specjalności i sposób kształcenia. Słowem: próbują nadążyć za zmieniającym się rynkiem mediów.
– Odchodzimy od takiego klasycznego rozumienia dziennikarstwa – mówi nam prof. Adam Szynol z Uniwersytetu Wrocławskiego. Podkreśla, że studenci nadal uczą się podstaw tworzenia materiałów i pracy z narzędziami (kamera, mikrofon czy dyktafon), jednak oferta kierunku stopniowo się zmienia. Uczelnia zrezygnowała ze specjalności dziennikarstwo prasowe na rzecz dziennikarstwa audiowizualnego. Oferuje także studia magisterskie po angielsku z media creature.

Podobnie jest na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jak mówi mi dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, prof. Szymon Ossowski, program studiów jest cyklicznie aktualizowany. A uczelnia wprowadza nowe specjalności i kierunki pokrewne, takie jak "Nowe media w komunikacji" czy "Produkcja audiowizualna", żeby – jak podkreśla profesor – jeszcze lepiej nauczać teorii i praktyki mediów i komunikacji.
Na zmieniające się priorytety kandydatów wskazują dane z Uniwersytetu Civitas. Marta Kędzierska, dyrektor ds. rozwoju uczelni, zwraca uwagę na kilkudziesięcioprocentowe wzrosty liczby chętnych na specjalności "Fact-checking i śledztwa internetowe" oraz "Twórcy internetowi i media społecznościowe". Jej zdaniem wybory kandydatów odzwierciedlają trendy obserwowane w świecie mediów.

Dlaczego studenci idą na dziennikarstwo
Skoro rynek tak szybko się zmienia, praca jest mocno niepewna, dlaczego młodzi nadal wybierają dziennikarstwo? O to zapytałam samych studentów.
Teresa, studentka ostatniego roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim, mówi: – Zafascynowało mnie, a jednocześnie trochę przeraziło to, jak za pomocą języka można opowiedzieć o tym samym wydarzeniu w zupełnie inny sposób – jak sam dobór konkretnych słów może zmienić wydźwięk całej historii.
Michał, student piątego roku dziennikarstwa na krakowskim UKEN-ie, tłumaczy:– Nigdy nie byłem fanem systemu edukacji. Po ukończeniu technikum informatycznego trochę pobłądziłem, studiując fizykę na AGH, prawo na UJ i marketing na WSZiB-ie. Ostatecznie kończąc tylko to ostatnie. Chciałem jednak swoją edukację zamknąć na etapie pełnego wyższego wykształcenia. I tak trafiłem na dziennikarstwo. Szukałem czegoś, co będzie związane z ludźmi, słowem, przekazem i oczywiście marketingiem. Czegoś, co rozwinie moją miękką i humanistyczną stronę, a także uzupełni techniczny warsztat.

Wojtek jest na trzecim roku dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Opowiada, że interesowała go muzyka, literatura, historia i polityka.
A do tego nieźle pisałem. Więc stwierdziłem, że skoro żywo interesuję się światem, a nie potrafię jeszcze sprecyzować, który jego "wycinek" intryguje mnie najbardziej, to wszystkie te wymiary rzeczywistości będę badał jako dziennikarz.
Julia, studentka drugiego roku dziennikarstwa i nowych mediów na Uniwersytecie Civitas w Warszawie: – Dziennikarstwo wybrałam właściwie już dawno temu – najpierw poszłam do klasy o profilu dziennikarskim, a później zdecydowałam się kontynuować tę ścieżkę na studiach. Od zawsze ciągnęło mnie w stronę mediów, bo przez długi czas był to dla mnie swego rodzaju nieosiągalny świat – gwiazdy, wydarzenia, różnego rodzaju eventy. Ale przede wszystkim możliwość rozmowy z drugim człowiekiem i poznawania oraz przekazywania dalej jego historii.
Sebastian ze studiów magisterskich na Uniwersytecie Łódzkim przyznaje, że na dziennikarstwo trafił zupełnie przypadkiem. Nie dostał się na kierunek pierwszego wyboru, poszedł więc na dziennikarstwo międzynarodowe z francuskim. A potem na magisterkę z dziennikarstwa, mediów i projektowania komunikacji na Uniwersytecie Łódzkim.

Zderzenie z realiami
Wyobrażenia studentów o dziennikarstwie zderzają się z rzeczywistością w momencie rozpoczęcia pracy w tym zawodzie.
– Początkujący dziennikarz trafia do redakcji i nikt nie ma czasu, by go szkolić. Po studiach najczęściej ma dużą wiedzę, ale czysto praktyczną – mówi dziennikarka i wydawczyni z kilkunastoletnim stażem.
– Jeśli ma szczęście, ktoś poświęci mu chwilę. Ale zwykle wygląda to tak: dostaje kilka tematów i ma jak najszybciej przepisać internet, żeby powstały "klikalne", czyli zasięgowe teksty. Nie uczy się go sprawdzania źródeł, szukania bohaterów. Nie wyrabia się w nim nawyku dzwonienia, wychodzenia do ludzi. Taki człowiek się nie rozwija. Rozwija tylko umiejętność przepisywania internetu. I co najgorsze – ściga się z maszyną, z którą na starcie nie ma szans. AI produkuje szybciej, więcej i nie robi literówek. Nie potrzebuje też przerwy – rozwija.

Sama studiowała dziennikarstwo na tych uczelniach, które w rankingach nazywane są najlepszymi w Polsce. To było kilkanaście lat temu. Ale wciąż ma poczucie, że te studia były zbędne.
Nie nauczono mnie praktyki: pisania, warsztatu, występów przed kamerą. Otrzymałam za to dużo teorii, o której zapomniałam zaraz po zdanym egzaminie. Na szczęście szybko się zorientowałam i na trzecim roku zaczęłam pracować za darmo w mediach. Ale trafiłam na redaktorów, którym chciało się mnie czegoś nauczyć. Sama też bardzo chciałam.
Podobnie o studiach dziennikarskich myśli inna redaktorka z kilkunastoletnim doświadczeniem. Mówi, że są one "o wszystkim i o niczym". Jej zdaniem studenci poznają wiele różnych dziedzin, ale żadnej nie zgłębiają na tyle, by po studiach dysponować konkretną specjalizacją. – Jak jest się od wszystkiego, to tym samym – od niczego – podsumowuje.
Aneta Olender, wydawczyni portalu TVP Wilno, zauważa: – Tak naprawdę wszystkiego uczysz się, kiedy wchodzisz do jakiejś redakcji, wszystko poznajesz na nowo.

Zupełnie inne doświadczenie ma były student dziennikarstwa, dziś wydawca telewizyjny z kilkunastoletnim stażem. Dobrze wspomina warsztaty radiowe, prasowe i wizualne. Podkreśla, że wiedza teoretyczna przydaje mu się do dziś: sprawdzanie informacji w co najmniej dwóch źródłach czy konstruowanie komunikatów, by były jasne i kompletne.
– Powrót do pryncypialnych zasad bardzo się przydaje, a poznałem je jeszcze, zanim trafiłem do redakcji – podkreśla.
Dziennikarstwo dało mu także czas i przestrzeń na eksperymentowanie. Mógł wybierać zajęcia zgodne ze swoimi zainteresowaniami, a jednocześnie odbywać praktyki, staże i pracować w trakcie studiów.
Dziennikarz nie musi kończyć studiów
– Ceniłem też to, że wcale nie musiałem zostać dziennikarzem po tych studiach. Mogłem pójść w PR, marketing, robić różne rzeczy. Inne studia humanistyczne nie dają takiej możliwości – chwali wydawca jednej ze stacji telewizyjnych.

– Większość absolwentów DIKS-u (wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UAM) po studiach pracuje w działach komunikacji, public relations i marketingu. Bo każda instytucja musi mieć osoby, które rozumieją współczesne media i potrafią na przykład prowadzić jej media społecznościowe, walczyć z dezinformacją, reagować w sytuacjach kryzysowych, zarządzać komunikacją wewnętrzną i zewnętrzną organizacji, w tym prowadzić działania z zakresu media relations, CSR itp. – wymienia dziekan z UAM prof. Szymon Ossowski.
Dziennikarze konkurują już nie tylko z innymi dziennikarzami, których co roku przybywa na rynku pracy. W roku akademickim 2023/24 polskie uczelnie opuściło 39 539 absolwentów kierunków z grupy "nauki społeczne, dziennikarstwo i informacja" – wynika z danych GUS. A dodatkowo konkurują oni z influencerami i maszynami.

– Bardzo obawiam się wpływu AI na rynek pracy w mojej dziedzinie i innych pokrewnych. Cyklicznie zresztą te obawy się potwierdzają – mówi Julia z UWr. Jednocześnie nie zamierza rezygnować z wybranego kierunku. – Żyjemy w takich czasach, że trudno przewidzieć, co będzie dalej, dlatego stwierdziłam, że mogę to studiować "for the love of the game" i jestem gotowa się przebranżowić – dodaje.
Tęsknilibyście za dziennikarzami?
Lidia, absolwentka UJ, chciałaby spróbować swoich sił w dziennikarstwie, choć sama przyznaje, że nie wie, czy nastąpi to za rok, czy za trzy lata. – Oczywiście widzę, jak tradycyjne media umierają. Czy już nie umarły? – zastanawia się. Jednocześnie jest przekonana, że wciąż istnieje grupa odbiorców zainteresowanych tradycyjnymi formami.
Podobnie uważa prof. Adam Szynol z Uniwersytetu Wrocławskiego, który rozróżnia jednak proste tworzenie treści od dziennikarstwa wymagającego researchu i weryfikacji.

Takich "przepisywaczy" na pewno zastąpi AI. I to się już dzieje. Ale jeżeli chodzi o dobre dziennikarstwo, jakościowe, oparte na dobrym researchu, tutaj maszyny nie zastąpią solidnej roboty i tacy dziennikarze nie muszą się niczego obawiać. Dla nich praca będzie.
– W redakcji nie patrzymy w przyszłość z nadzieją. Media się zmieniają, młodzi ludzie nie chcą czytać portali, gazet, nie oglądają nawet telewizji, chętnie za to korzystają z TikToka. Mało kto czyta długi, przekrojowy tekst, który nie bazuje wyłącznie na emocjach. Mało kto ogląda dokument czy Teatr Telewizji. Dlatego żal mi przyszłych dziennikarzy, obecnie studentów, którzy zderzą się z rzeczywistością. Uważam, że uczelnie powinny dostosować programy studiów do dynamicznie zmieniających się realiów rynku. Inaczej będą "produkować" bezrobotnych – mówi redaktorka i wydawczyni portalu internetowego.
– Możliwe, że w dobie deepfakeów i samozwańczych internetowych dziennikarzy, którzy często nie reprezentują żadnego poziomu, będzie potrzeba prawdziwych, rzetelnych redakcji. Z drugiej strony, gdy patrzę na potrzeby odbiorców i młodsze pokolenia wychowujące się w internecie, sama nie wiem, czy ktoś tęskniłby za nami – dziennikarzami? – pyta inna redaktorka.












