Ekipa TVP uwolniona

Ekipę TVP przez 13 godzin więziono na terenie firmy senatora

Redakcja Wirtualne Media
Redakcja Wirtualne Media
Udostępnij artykuł:

W środę około trzynaście godzin pięcioosobowa ekipa TVP 1 nie mogła wyjechać z terenu Zakładów Mięsnych "Farmutil" w Śmiłowie pod Piłą (woj. wielkopolskie), należących do senatora Henryka Stokłosy.

O północy, uwięzieni opuścili zakłady i pojechali na policję, gdzie najprawdopodobniej zostaną przesłuchani w charakterze świadka.

Dziennikarze twierdzą, że na teren firmy wjechali drogą publiczną. Policja utrzymuje natomiast, że zatrzymani przez ochronę firmy wjechali na teren prywatny.

Przepisy sanitarne nie zezwalają na wyjazd z zakładu bez dezynfekcji ubrań. Reporterzy nie chcieli się temu poddać. W końcu zgodzili się na umycie rąk, ale do końca odmawiali kompleksowej dezynfekcji polegającej m.in. na rozebraniu się do naga.

Wszystko zaczęło się jeszcze przed południem.

"Wjechaliśmy publiczną drogą, przy której nie było żadnych znaków informujących, że jest to teren prywatny. Około 10 metrów za nieczynnym szlabanem, czarny ford zablokował nam drogę i zatrzymał nasz samochód" - relacjonowała telefonicznie reporterka TVP 1, Sylwia Gadomska.

Dziennikarze zamierzali przygotować tutaj dokumentację do czwartkowego programu interwencyjnego "Na żywo".

"Dziennikarze zostali zatrzymani na terenie prywatnym. Z uwagi na to, że jest to firma o podwyższonym ryzyku, obowiązują w niej specjalne przepisy sanitarne. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Pile podjął decyzję, że cała ekipa musi poddać się procedurze odkażania, podobnie jak każdy pracownik firmy" - mówił komendant pilskiej policji - nadkom. Mirosław Wegner.

Według niego, dopuszczenie do wyjazdu kogokolwiek poza zakład z pominięciem dezynfekcji, grozi właścicielowi nawet odebraniem koncesji na prowadzenie działalności gospodarczej.

Dziennikarze byli uwięzieni w swoim samochodzie.

"Nie mogliśmy wychodzić na zewnątrz. Nie mieliśmy ani wody, ani żywności, a wyjście do toalety odbywało się w asyście policji" - mówiła reporterka.

Według niej, w pobliżu samochodu ekipy TVP stało co najmniej kilkadziesiąt osób, ale nikt od nich nie żądał, by poddali się dezynfekcji. Dziennikarze nie chcieli zgodzić się na odkażanie, ponieważ uważali, że nie byli w strefie zagrożenia.

Według Wegnera, policja rozpocznie teraz "wykonywanie czynności śledczych", ponieważ właściciel firmy zgłosił popełnienie przestępstwa wtargnięcia dziennikarzy na teren prywatny.

"W tej sytuacji, musimy przesłuchać w charakterze świadka wszystkich członków ekipy telewizyjnej" - wyjaśnił.

Gadomska powiedziała po uwolnieniu, że wprawdzie żyjemy w wolnym kraju, ale dziennikarz wjeżdżając na teren nie oznakowanego zakładu i poszukując informacji może zostać przetrzymywany i zmuszany do czynności, które są dla niego upokarzające.

"To my, wjeżdżając na ten teren popełniliśmy rzekomo przestępstwo, a nie senator, który więził nas 13 godzin" - powiedziała reporterka wchodząc do budynku pilskiej policji.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Kandydatka KO broni swojej rzeczniczki. Pytania o pracę w koncernie tytoniowym

Kandydatka KO broni swojej rzeczniczki. Pytania o pracę w koncernie tytoniowym

Nowa filozofia Canal+ Polska. "Nie dla każdego. Dla mnie"

Nowa filozofia Canal+ Polska. "Nie dla każdego. Dla mnie"

Volkswagen chce wygasić markę Seat. Ma zniknąć do końca 2029 roku

Volkswagen chce wygasić markę Seat. Ma zniknąć do końca 2029 roku

Nowy kanał wydawcy Gońca. Współtwórcą Mateusz Lachowski

Nowy kanał wydawcy Gońca. Współtwórcą Mateusz Lachowski

Czas dostawy jako przewaga konkurencyjna – jak wysyłać szybciej?
Materiał reklamowy

Czas dostawy jako przewaga konkurencyjna – jak wysyłać szybciej?

Nie żyje Michał Turek. Pracował w Radiu Gdańsk, "Dzienniku Bałtyckim" i "GW"

Nie żyje Michał Turek. Pracował w Radiu Gdańsk, "Dzienniku Bałtyckim" i "GW"