Ekspertka prawa autorskiego o "Lalce": adaptacja nie może wypaczać sensu utworu

Prawa majątkowe do "Lalki" wygasły, ale nie daje to twórcom adaptacji prawa do wypaczania sensu i przesłania utworu, bo nieżyjącego twórcę chronią także niewygasalne prawa osobiste – mówi PAP ekspertka od prawa autorskiego Katarzyna Błeszyńska.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Ekspertka prawa autorskiego o "Lalce": adaptacja nie może wypaczać sensu utworu
Serial "Lalka".
Fot. Materiały prasowe

Dwie najnowsze ekranizacje "Lalki" Bolesława Prusa wywołały debatę m.in. na platformach społecznościowych dotyczącą wierności oryginałowi. Kontrowersje wzbudził zwłaszcza netflixowy serial w reżyserii Pawła Maślony, według scenariusza Pawła Demirskiego, Jagody Dutkiewicz i reżysera. Serialowi wiele osób zarzuca m.in. zbyt dalekie odejście od treści powieści Bolesława Prusa.

PAP zapytała dr Katarzynę Błeszyńską z Katedry Prawa Mediów na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego, czy takie dzieła jak "Lalka" są w jakikolwiek chronione przez prawo autorskie i czy taka ochrona ogranicza sposób ich adaptacji.

Ekspertka przyznała, że 70 lat po śmierci twórcy każdy utwór przechodzi do domeny publicznej. – A zatem nie trzeba pytać nikogo o zgodę na wydanie książki czy jakąkolwiek inną eksploatację tego dzieła. Nie trzeba także pytać o zgodę na wykonywanie tzw. praw zależnych, czyli np. dokonywanie adaptacji filmowych – wyjaśniła. Jeśli natomiast twórca żyje, musi wyrazić zgodę na wykonywanie praw zależnych.

Jednak po 70 latach, zwróciła uwagę Błeszyńska, wygasają jedynie autorskie prawa majątkowe do utworu. – W naszym systemie prawnym prawo autorskie ma charakter dualistyczny. Oprócz wygasalnych praw majątkowych mamy jeszcze niewygasalne prawa osobiste. One trwają wiecznie. Według zamiarów ustawodawcy prawa takie chronią niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z dziełem – wyjaśniła ekspertka.

To oznacza, dodała, że osobiste prawa autorskie powinny być respektowane przez osoby, które dokonują przeróbek dzieła, realizując np. adaptację filmową. – Każda adaptacja w jakiś sposób ingeruje w dzieło, nadając mu wizualną formę artystycznego wyrazu, ale zgodnie z obowiązującym orzecznictwem i doktryną prawa autorskiego należy zachować "ducha" dzieła, by chronić osobiste prawa autorskie do rzetelnego rozpowszechniania – dodała.

Powinno to polegać np. na ochronie przewodniej myśli dzieła, która nie może być zniekształcana. Poszanowana powinna też być treść utworu oraz jego fabuła. – Jeśli twórca żyje i wyraża zgodę na adaptację swojego utworu, może się sprzeciwić wszelkim deformacjom, nie zaakceptować scenariusza i wycofać zgodę – zwróciła uwagę. Jeśli nie żyje, należy to robić ostrożnie, pamiętając, że dzieło zależne bazuje na pierwowzorze, a elementy stricte twórcze dzieła pierwotnego powinny pozostać czytelne w dziele zależnym.

Błeszyńska podkreśliła, że nowoczesna w formie adaptacja dzieł klasycznych nie musi oznaczać jej zniekształcania. – Choćby adaptacja "Romeo i Julii" Baza Luhrmana z 1996 roku z Leonardo DiCaprio. Dzieło jest skrócone, przeniesione do współczesności, ale zachowuje kręgosłup moralny pierwowzoru v przypomniała.

W jej opinii w przypadku "Lalki" to, że wygasły prawa majątkowe, nie daje twórcom prawa do wypaczania sensu utworu. – Moim zdaniem adaptacja serialu Netflixa wypaczyła sens i przesłanie "Lalki" Prusa i pozostaje w kolizji z rzetelnym wykonywaniem praw zależnych z poszanowaniem praw osobistych nieżyjącego twórcy – oceniła Błeszyńska.

– Ten serial mógłby być przedstawiany jako jedynie inspirowany "Lalką". Jednak w tym wypadku posługiwanie się tytułem wielkiego dzieła i budowanie na tym renomy jest nieuprawnione - powiedziała ekspertka. – Prawdziwy dialog prawa autorskiego z domeną publiczną polega na zrozumieniu uniwersalnego sensu dzieła, a nie wypaczaniu jego treści i przesłania. W tym przypadku twórcy poszli o krok za daleko, zamiast zmienić kostium, zmienili kręgosłup moralny bohaterów – dodała.

Zauważyła, że światowe ekranizacje klasycznych dzieł, w których czytelne są duże odstępstwa od oryginału, to w ogromnej większości produkcje amerykańskie. Tam obowiązuje system prawa anglosaskiego copyright, który mniej restrykcyjnie odnosi się do ochrony praw autorskich osobistych niż prawo większości krajów europejskich. Z dużym uproszczeniem mówiąc – prawa autorskie osobiste gasną wraz z majątkowymi.

Ekspertka przyznała, że teoretycznie możliwe jest wystąpienie z powództwem o naruszenie osobistych praw autorskich przez spadkobierców. Akurat jednak Bolesław Prus najprawdopodobniej ich nie ma. – Może też jednak wystąpić stowarzyszenie twórców właściwe ze względu na rodzaj twórczości – zaznaczyła Błeszyńska. - Jest jednak mało prawdopodobne, że w tym wypadku ktoś wystąpi, co nie znaczy, że można deformować spuściznę narodową – dodała.

Źródło: PAP

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wydawnictwo Bauer z nową ofertą reklamową

Wydawnictwo Bauer z nową ofertą reklamową

Netflix ogłosił plan z reklamami w Polsce

Netflix ogłosił plan z reklamami w Polsce

Lidl sponsorem reprezentacji Polski. Został oficjalnym sklepem kadry

Lidl sponsorem reprezentacji Polski. Został oficjalnym sklepem kadry

"Gazeta Finansowa" ma przeprosić dziennikarza Republiki

"Gazeta Finansowa" ma przeprosić dziennikarza Republiki

WP uruchomiła serwis dla rolników. Oferuje markom sponsoring narzędzi

WP uruchomiła serwis dla rolników. Oferuje markom sponsoring narzędzi

Zarzuty dla byłych władz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Oszacowano szkody

Zarzuty dla byłych władz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Oszacowano szkody