Eurowizja 2026. "Na łapu capu", czyli grzechy tegorocznych preselekcji

Wybór reprezentanta Polski "na ostatnią chwilę", bez finału na żywo, za to z głosowaniem w aplikacji, w której i fani, i eksperci widzą mankamenty – tak w skrócie można podsumować tegoroczne preselekcje do 70. Konkursu Piosenki Eurowizji. – Jeśli nie ma spektaklu na żywo, a decyzja zapada "w tle", pojawia się przestrzeń na spekulacje – uważa Karol Nowakowski.

Kamila Meller
Kamila Meller
Udostępnij artykuł:
Eurowizja 2026. "Na łapu capu", czyli grzechy tegorocznych preselekcji
Finał ubiegłorocznych preselekcji

W połowie lutego TVP potwierdziła nieoficjalne doniesienia portali plotkarskich o rezygnacji z finału na żywo preselekcji do Eurowizji. W najbliższą sobotę (7 marca, godz. 17:35) TVP1 pokaże wcześniej nagrane występy finalistów.

W tym roku ocena będzie dwuetapowa. Obok tradycyjnego SMS-owego głosowania, dotąd przeprowadzanego podczas koncertu na żywo, po raz pierwszy w historii krajowych preselekcji wprowadzono głosowanie online za pomocą aplikacji, które poprzedza klasyczny televoting.

Na ostatniej prostej trudno jednak doszukać się pozytywnych emocji. Największe rozgoryczenie budzi rezygnacja z koncertu na żywo, szczególnie w połączeniu z głosowaniem w aplikacji, które uniemożliwia fanom ocenę występów na scenie. Zamiast ekscytacji związanej z wyborem reprezentanta, odczuwają niesmak spowodowany chaosem komunikacyjnym. Mają też wątpliwości co do przejrzystości głosowania.

Maciej Błażewicz, założyciel serwisu Dziennik Eurowizyjny i członek polskiego oddziału OGAE, przyznaje, że atmosfera wokół tegorocznych preselekcji jest fatalna, a decyzja TVP o rezygnacji z finału na żywo – całkowicie niezrozumiała.

– Jako społeczność fanów i dziennikarzy eurowizyjnych nie rozumiemy, dlaczego po tak udanych preselekcjach w zeszłym roku, które były chwalone w środowisku, TVP zrezygnowała z tej formy – mówi Błażewicz. Pomysł wprowadzenia aplikacji do głosowania, znany z innych krajów, ocenia pozytywnie, natomiast krytycznie odnosi się do aplikacji TVP VOD, w której – jak podkreśla – brakuje jakichkolwiek materiałów wizualnych.

Głosowanie w ciemno

– Na Eurowizji nie ocenia się tylko i wyłącznie utworu, ale przede wszystkim to, co artysta chce pokazać. Tam liczy się cały pakiet – uważa Maciej Błażewicz, zaznaczając, że choć aplikacje do głosowania to krok w dobrą stronę, to polscy fani głosują niejako w ciemno.

– Takie aplikacje działają w różnych krajach, ale raczej w momencie, gdy już znamy występ. A tutaj głosuje się tak naprawdę na nie wiadomo co – stwierdza założyciel Dziennika Eurowizyjnego. Błażewicz podkreśla też, że forma głosowania przez aplikację jest opcją dla mocno zdeterminowanych. Bo, by odsłuchać finałowe piosenki – wyłącznie w formie audio – najpierw trzeba "przebrnąć" przez liczne reklamy.

W podobnym tonie wypowiada się Mieszko Czerniawski, twórca internetowy zajmujący się tematyką Eurowizji.

– Bardzo szkoda, że w TVP VOD nie ma możliwości głosowania na podstawie fragmentów występów, które przecież były nagrane przed emisją. Trudno rzetelnie i sprawiedliwie oceniać szanse kandydata na Eurowizji, skoro nie wiemy, czy jest on w stanie zaśpiewać swoją piosenkę. A przecież historia Polski na Eurowizji uczy nas, że to wcale nie jest takie oczywiste – zauważa Czerniawski.

Zwraca także uwagę na niewykorzystany potencjał marketingowy aplikacji. Jego zdaniem platforma, na której zamieszczone byłyby unikatowe treści, np. z występów czy prób, przyciągnęłaby użytkowników.

Luki w zabezpieczeniach i ryzyko nadużyć

Niepokój moich rozmówców budzą także słabe zabezpieczenia aplikacji i widoczne luki. Najczęściej wskazują oni na możliwość głosowania z zagranicy oraz oddania większej liczby głosów, niż pozwala regulamin. O tych problemach piszą też fani w mediach społecznościowych.

– Choć komunikat w aplikacji mówi o limicie trzech głosów, ja oddałem ich pięć. I to bez żadnych dodatkowych rozwiązań technologicznych – zaznacza Czerniawski.


I stawia pytania: – Jaka jest zatem gwarancja, że telewizja zliczy tylko trzy głosy? Czy TVP posiada systemy uniemożliwiające założenie multikont w aplikacji, które generowałyby głosy na jednego kandydata? Czy potrafi zabezpieczyć się przed zmianą serwerów VPN, co pozwoliłoby oddawać setki głosów z najdalszych zakątków świata?

Czerniawski podaje przykład tegorocznych preselekcji w Bułgarii, gdzie zablokowano 1,5 mln głosów pochodzących z Azji. Dla porównania tych legalnie oddanych na wszystkich kandydatów było zaledwie 90 tys.

Co na to TVP? Do momentu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi od nadawcy. W regulaminie preselekcji pada zaś zapewnienie o "mechanizmach technicznych ograniczających wielokrotne oddawanie głosów".

– Aplikacja budzi duże obawy pod względem możliwości nadużyć. Nie jest przecież problemem zatrudnić człowieka, który założy różnego rodzaju konta i będzie non stop przez całe te siedem dni głosował – zwraca uwagę Maciej Błażewicz, sięgając po przykład z naszego podwórka i kontrowersje wokół jednej z uczestniczek.

– Fanów niepokoi bardzo wysoka ilość wyświetleń na YouTube jednej z piosenek startujących w konkursie. To wynik najwyższy spośród wszystkich preselekcyjnych utworów w Europie, a piosenka nie cieszy się w rankingach popularnością — zauważa.

Emocje kontra cyfrowy proces

Na jeszcze inny aspekt głosowania online zwraca uwagę Karol Nowakowski, miłośnik Eurowizji i dziennikarz showbiznesowy: – Głosowanie cyfrowe jest wygodne, ale emocjonalnie dużo słabsze niż moment oddawania głosu w trakcie transmisji. W Eurowizji liczy się rytuał – wspólne oglądanie, komentarze w mediach społecznościowych, napięcie przy ogłaszaniu wyników. Jeśli tego brakuje, proces staje się bardziej administracyjny niż widowiskowy.

Zdaniem Nowakowskiego problemem nie jest technologia, a zaufanie do procesu: – Jeśli nie ma spektaklu na żywo, a decyzja zapada "w tle", pojawia się przestrzeń na spekulacje.

Jak sądzi mój rozmówca, nowa formuła dwuetapowego głosowania nie będzie mieć znaczenia, jeśli zwycięzca preselekcji będzie wyrazisty i konkurencyjny międzynarodowo.


Jeśli jednak wynik okaże się kontrowersyjny, model wyboru stanie się pierwszym oskarżonym. Eurowizja to dziś nie tylko konkurs muzyczny, ale produkt medialny i narzędzie wizerunkowe kraju. Proces selekcji powinien wzmacniać tę narrację, a nie ją komplikować.

Karol Nowakowski
dziennikarz showbiznesowy

Komunikacja w odwrocie

Wspomnianą narrację wokół tegorocznych preselekcji, którą buduje TVP, trudno uznać jednak za udaną. Mieszko Czerniawski mówi o fatalnym stylu, w jakim opinia publiczna była w tym roku powiadamiana o widowisku.


– Rozpoczęcie zgłoszeń dopiero w listopadzie, znienacka, z zaledwie trzema tygodniami dla artystów na przygotowanie utworu. Każdą kolejną zmianę regulaminu ogłaszała nie telewizja, a "anonimowy informator" na łamach portali plotkarskich. TVP przez miesiąc od ogłoszenia stawki milczała w temacie selekcji do Eurowizji. I dopiero na dzień przed wcześniej ogłoszoną datą finału, oficjalnie przesunięto go na marzec. Taka komunikacja nie buduje zaufania i sympatii do projektu preselekcji – wylicza Czerniawski.

O zaniedbaniach w komunikacji i promocji wydarzenia mówi też Nowakowski.

– Największy problem to brak spójnej koncepcji. W poprzednich latach, nawet przy kontrowersjach, istniała jakaś historia. W tym roku komunikacja jest reaktywna, a nie proaktywna. Wydaje się, że brakuje jasnego uzasadnienia zmian, pokazania kulis procesu i konsekwentnej obecności reprezentanta w mediach przed wyborem – punktuje.

Sytuacja tym bardziej dziwi, że – jak podkreślają pytani przeze mnie eksperci – jest na kim się wzorować. Na przykład na krajach skandynawskich.

– W Szwecji preselekcje są budowane jak pełnoprawny format rozrywkowy z własną marką i dramaturgią. Tam widz ma poczucie, że uczestniczy w czymś większym niż tylko wyborze piosenki. To narodowy pop zryw. Dziś widz oczekuje dialogu, a nie komunikatu – zauważa Nowakowski.

Eurowizja w Polsce: potencjał fanów wciąż niewykorzystany

Rozczarowanie i żal z powodu tego, jak wyglądają tegoroczne preselekcje, są tym większe, że Eurowizja ma w kraju nad Wisłą rzeszę miłośników. A stacja już przed laty udowodniła, że potrafi zorganizować muzyczne widowisko na europejską skalę.

Wiadomo, że w końcu chcielibyśmy wygrać tę Eurowizję, bo wiemy, że jesteśmy w stanie to zrobić. Eurowizja Junior pokazała, że TVP samodzielnie jest w stanie zorganizować wielkie wydarzenie. I zasługują na to i artyści, i widownia, bo zainteresowanie byłoby ogromne. Niestety znów wszystko kręci się wokół kontrowersji i tego, że nie jest to profesjonalnie przygotowane

Maciej Błażewicz
Dziennik Eurowizyjny

Jak zauważa Błażewicz, to jak wyglądają tegoroczne preselekcje, nie pozostanie bez wpływu na zainteresowanie twórców udziałem w wydarzeniu w przyszłości.

Reprezentanta Polski na Eurowizję 2026 poznamy w niedzielę 8 marca o godz. 10:00 w programie "Pytanie na śniadanie". O wyborze zdecyduje wynik obejmujący głosowanie online oraz głosowanie za pośrednictwem SMS.

Eurowizja 2026: finaliści krajowych preselekcji

O wyjazd do Wiednia walczą: Alicja Szemplińska – "Pray", Anastazja Maciąg – "Wild Child", Basia Giewont – "Zimna woda", Jeremi Sikorski – "Cienie przeszłości", Karolina Szczurowska – "Nie bój się", Ola Antoniak – "Don't You Try", Piotr Pręgowski – "Parawany tango", Stasiek Kukulski – "This Too Shall Pass".

Kiedy Eurowizja 2026?

Tegoroczna, 70. edycja Konkursu Piosenki Eurowizji odbędzie się w Wiener Stadthalle w Wiedniu w dniach 12 maja (pierwszy półfinał) – 16 maja (finał) 2026 roku. W muzycznym konkursie weźmie udział w sumie 35 krajów. To też dałabym na początku

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Grzywna za obowiązkowy depozyt, zwroty za odwołane koncerty. Urząd karze Live Nation

Grzywna za obowiązkowy depozyt, zwroty za odwołane koncerty. Urząd karze Live Nation

wPolsce24 reaguje na zmiany w Republice. Dłuższe programy rano i po południu

wPolsce24 reaguje na zmiany w Republice. Dłuższe programy rano i po południu

Zondacrypto bez nadzoru. Odchodzący menedżerowie: wyszły na jaw istotne rozbieżności

Zondacrypto bez nadzoru. Odchodzący menedżerowie: wyszły na jaw istotne rozbieżności

Od 0 do 100 tys. zł. Ile naprawdę zarabia influencer?

Od 0 do 100 tys. zł. Ile naprawdę zarabia influencer?

Szkoła dawała 3,5 tys. zł rabatu za wizerunek dzieci. UODO zabiera głos

Szkoła dawała 3,5 tys. zł rabatu za wizerunek dzieci. UODO zabiera głos

Oto lista miast trasy Lata z Radiem i Telewizją Polską [NASZ NEWS]

Oto lista miast trasy Lata z Radiem i Telewizją Polską [NASZ NEWS]