Ford na tle Giewontu. Zdjęcie wywołało burzę

Niewinny z pozoru post Ford Pro Polska z niebieskim Rangerem i Giewontem w tle w ciągu kilku godzin zamienił się w jeden z głośniejszych kryzysów wizerunkowych polskiego internetu tego lata. Część internautów uznała, że z fotografii usunięto charakterystyczny krzyż stojący na szczycie. Pojawiły się wezwania do bojkotu marki, oskarżenia o "antypolską reklamę" i komentarze polityków. Ford zaprzeczył, że ingerował w zdjęcie.

Beata Goczał
Beata Goczał
Udostępnij artykuł:
Ford na tle Giewontu. Zdjęcie wywołało burzę
Zdjęcie Forda na tle Giewontu.
Fot. materiały prasowe

W niedzielę 16 sierpnia Ford Pro Polska opublikował na platformie X zdjęcie niebieskiego Forda Rangera ustawionego na drodze, z Tatrami i Giewontem w tle. Podpis był wyjątkowo oszczędny: "Dzień dobry 😁".

Na pierwszy rzut oka był to typowy materiał wizerunkowy. Produkt został zestawiony z atrakcyjnym krajobrazem, co jest charakterystyczne w komunikacji samochodów. Tym razem jednak uwaga odbiorców szybko przestała koncentrować się na samochodzie.

Internauci zaczęli zwracać uwagę, że na szczycie Giewontu trudno dostrzec charakterystyczny krzyż. W komentarzach pojawiło się pytanie: "A dlaczego usunęliście krzyż z Giewontu?". Kolejne osoby zaczęły sugerować, że nie jest to przypadek, lecz efekt celowego retuszu. (Fakt)

"Gdzieś zaginął krzyż na Giewoncie?" - zapytał na X Cezary "Trotyl" Gmyz.

Kolejne osoby zaczęły sugerować, że nie jest to przypadek, lecz efekt celowego retuszu. To rozpoczęło znacznie szerszą dyskusję.

"Nigdy nie kupię Forda". Zaczęły się wezwania do bojkotu

Część komentujących nie poprzestała na pytaniach o sposób przygotowania fotografii. W sieci pojawiły się deklaracje, że rzekome usunięcie krzyża jest powodem do rezygnacji z zakupu samochodu tej marki.

Jeden z użytkowników przekonywał, że ma Forda od dwóch lat, ale kolejnego samochodu tej marki już nie kupi. Inni wzywali wprost do bojkotu producenta. Pojawiły się także oskarżenia, że firma pokazuje Polakom Giewont z "usuniętym Krzyżem". (Podróże Onet)

Temat zaczął przyciągać także osoby rozpoznawalne poza samą społecznością motoryzacyjną.

Janusz Kowalski napisał, że "nigdy nie kupi Forda", określając sytuację jako "bezczelność" i "antypolską reklamę". Jego wpis został później usunięty.

Do dyskusji włączył się również Marek Magierowski, były ambasador Polski w Izraelu i dziennikarz. Jego komentarz miał formę ironicznej deklaracji zakupowej: zaznaczył, że chętnie kupiłby samochód widoczny na fotografii, ale zapłaciłby własnoręcznie wydrukowanymi banknotami z hasłem "In God We Trust".

Ford odpowiada: "Krzyż był, jest i będzie"

Producent nie zdecydował się na długi komunikat prasowy ani osobne oświadczenie kryzysowe. Odpowiedź pojawiła się bezpośrednio w komentarzach na X.

W odpowiedzi na wpis Magierowskiego profil Ford Pro Polska napisał: "Nikt nic nie usuwał, po prostu tak padło światło na zdjęciu. Krzyż był, jest i będzie".

Ford odpowiedział Markowi Magierowskiemu
Ford odpowiedział Markowi Magierowskiemu © screen X

Odpowiedź przyniosła dość nietypowy zwrot akcji. Marek Magierowski uznał reakcję Forda za "honorową i elegancką", zadeklarował, że pozostaje mu zaufać wyjaśnieniu producenta, i usunął swój wcześniejszy wpis.

Czy krzyż rzeczywiście mógł być na zdjęciu, choć go nie widać?

W tej historii kluczowa jest fotografia. Krzyż na Giewoncie ma 17,5 metra wysokości, z czego 2,5 metra znajduje się w skale. Poprzeczne ramię konstrukcji ma 5,5 metra. Z punktu widzenia osoby znajdującej się na szczycie są to pokaźne rozmiary. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy tę konstrukcję oglądamy z dużej odległości i na szerokim zdjęciu, na którym najważniejszym elementem pierwszego planu jest samochód.

Analizę fotograficzną przeprowadził dziennikarz Zero.pl Arkadiusz Dziermański. Wykonał własne zdjęcia Giewontu, pokazując, jak zmiana punktu ostrości i warunków oświetleniowych wpływa na widoczność niewielkich elementów znajdujących się w dużej odległości.

W jednym z porównań krzyż, który przy odpowiednich warunkach był widoczny, przy zmianie obiektywu i ustawieniu ostrości na bliższym planie stawał się praktycznie niewidoczny. Jak wskazuje autor analizy, podobny efekt można uzyskać bez jakiegokolwiek cyfrowego retuszu.

Ponad milion wyświetleń i ogromny zasięg

Post, który miał być zaledwie prostym zdjęciem samochodu w atrakcyjnym otoczeniu, zaczął żyć własnym życiem. We wtorek 18 sierpnia publikacja przekroczyła 1,9 mln wyświetleń.

To wielokrotnie więcej, niż można byłoby oczekiwać po zwykłym wpisie produktowym, którego głównym komunikatem było w zasadzie tylko "Dzień dobry". Warto przy tym zaznaczyć, że zamieszczone przez markę zdjęcie na X nie było oznaczone jako płatna reklama. Był to zwykły wpis na profilu.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Mateusz Witkowski z "Podcastexu" z nowym projektem. Tym razem dla mediów publicznych

Mateusz Witkowski z "Podcastexu" z nowym projektem. Tym razem dla mediów publicznych

Joanna Adamowska wraca do Insignii. Pokieruje nowym działem

Joanna Adamowska wraca do Insignii. Pokieruje nowym działem

Wyciek danych z Legimi. Pobrano umowy z autorami i wydawcami

Wyciek danych z Legimi. Pobrano umowy z autorami i wydawcami

E.Wedel promuje pistacjową Czekotubkę. Za kampanię odpowiada Ancy

E.Wedel promuje pistacjową Czekotubkę. Za kampanię odpowiada Ancy

TVN pod nowym sztandarem. Na początek redukcja długu

TVN pod nowym sztandarem. Na początek redukcja długu

Agnieszka Kępińska-Sadowska na czele corporate affairs w PepsiCo w regionie Europy Wschodniej i w Polsce

Agnieszka Kępińska-Sadowska na czele corporate affairs w PepsiCo w regionie Europy Wschodniej i w Polsce