Iwona Wieczorek jako wieczny format medialny. Media porządkują chaos, czy napędzają spektakl?

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od 16 lat regularnie wraca na łamy prasy, portali internetowych, pojawia się też w programach telewizyjnych, podcastach i mediach społecznościowych. Szczególnie wyraźnie "ożywa" latem, w okresie rocznicy zaginięcia. Czy tradycyjne media porządkują chaos narosły wokół historii Iwony Wieczorek, czy uruchamiają kolejny odcinek medialnego serialu?

Kinga Walczyk
Kinga Walczyk
Udostępnij artykuł:
Iwona Wieczorek jako wieczny format medialny. Media porządkują chaos, czy napędzają spektakl?
Screeny artykułów o Iwonie Wieczorek
Fot. Materiały prasowe

Iwona Wieczorek miała 19 lat, gdy zaginęła w lipcu 2010 roku. Ostatnie chwile jej wędrówki zarejestrowały kamery monitoringu, jednak do dziś nie wiadomo, co wydarzyło się później. Od momentu zaginięcia sprawą nieprzerwanie interesują się zarówno media tradycyjne, jak i twórcy internetowi. Powstały artykuły, reportaże, książki, podcasty i materiały w mediach społecznościowych. Każda nowa informacja lub powrót do jednego ze znanych już wątków ponownie uruchamia dyskusję.

Widać to również w nagłówkach zapowiadających nowe ustalenia i możliwe przełomy: "Zaginięcie Iwony Wieczorek. Znaleziono nowy dowód w sprawie", "Nowe fakty ws. zaginięcia Iwony Wieczorek. »Aż ciarki przechodzą…«", "Dwóch podejrzanych w sprawie Iwony Wieczorek. »Wszyscy znajomi kłamali«. Anonimowy policjant komentuje", "Wiemy, co robili śledczy przy ul. Polnej. Kluczowy prokurator przerywa milczenie i zwraca się do mamy Iwony Wieczorek" czy "Kolejny przełom w sprawie Iwony Wieczorek? Były szef KGP mówi wprost".

W ostatnich tygodniach reportaż o zaginięciu Iwony Wieczorek wyemitowała "Uwaga!" TVN. W zapowiedzi redakcja określiła ją jako jedną z najgłośniejszych spraw w historii polskiej kryminalistyki. Ważnym elementem materiału była rozmowa z przyjaciółką Iwony, która po raz pierwszy opowiedziała przed kamerą o tamtych dniach.


WIDEO


Temat powraca w rocznicę zaginięcia

Skalę zainteresowania pokazują dane Mediaboard (statystyki obejmują prasę, internet, radio, telewizję, SM.) dotyczące liczby publikacji na temat Iwony Wieczorek od 1 lipca do 31 sierpnia w poszczególnych latach: 2022 rok – 7 materiałów, których dotarcie wyniosło 128 863; 2023 rok – 41 materiałów, które dotarły do 63 059 osób; 2024 rok – 374 materiałów, które dotarły do 489 246 osób; 2025 rok – 2734 materiały, które dotarły do 72 833 509 osób.

Od 1 lipca do 19 sierpnia 2026 roku, Mediaboard zarejestrował 547 publikacji o łącznym dotarciu 33 325 459. Tegoroczny wynik obejmuje krótszy okres niż dane z czterech poprzednich lat, dlatego nie stanowi jeszcze pełnego porównania dwóch miesięcy.

Obecność sprawy na rynku medialnym nie ogranicza się do bieżących publikacji. W ostatnich latach sprawę zaginięcia młodej kobiety opisano w książkach: "Co się stało z Iwoną Wieczorek?" (Janusz Szostak), "Kto zabił Iwonę Wieczorek?" (Janusz Szostak), "Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw" (Marta Bliska, Mikołaj Podolski) oraz w powieściach kryminalnych, inspirowanych zaginięciem Iwony Wieczorek: "Efekt morza" (Katarzyna Bonda), "Ostatni spacer" (Aldona Szostak).

Filip Pokrzywniak, dyrektor promocji i marketingu wydawnictwa Harde, nie ujawnia konkretnych wyników sprzedaży książki Janusza Szostaka "Co się stało z Iwoną Wieczorek", wskazuje jednak, że doczekała się ona dwóch wydań – w 2018 i 2020 roku. I nadal jest dostępna. – Na bieżąco robimy dodruki – informuje Pokrzywniak.

Zaginięcie, które stało się opowieścią kulturową

Zdaniem Ksenii Olkusz, prezes Ośrodka Badawczego Facta Ficta, jednym z najważniejszych źródeł trwałego zainteresowania zaginięciem Iwony Wieczorek jest brak rozwiązania. Znaczenie mają także młody wiek zaginionej, szeroka obecność jej wizerunku w mediach i kolejne informacje o możliwych tropach.

– Nierozwiązane zaginięcie jest też czymś, z czym po ludzku czujemy się niekomfortowo, ponieważ nie ma tu zakończenia. Co jakiś czas media informują jednak o kolejnym tropie, więc pojawia się również nadzieja, że sprawa może zostać rozwiązana – mówi Ksenia Olkusz.

Badaczka wskazuje również na rolę kultury true crime, powszechnego dostępu do informacji oraz internetu, który umożliwia odbiorcom śledzenie doniesień i budowanie własnych hipotez. W jej ocenie imię i nazwisko Iwony Wieczorek przeszło ze sfery informacji do sfery kulturowej narracji.

W tym przypadku poruszamy się między pamięcią o realnej osobie a konsumpcją nierozwiązanej historii. Z czasem sama sprawa zaczęła przecież funkcjonować w powszechnej świadomości nie tylko jako konkretne zaginięcie, ale również jako rozpoznawalna opowieść kulturowa.

Ksenia Olkusz
prezes Ośrodka Badawczego Facta Ficta

Podobne elementy wskazuje Aldona Błaszczyk-Szostak, autorka książki "Ostatni spacer". Jej zdaniem dla wielu osób zaginięcie Iwony Wieczorek stało się "swego rodzaju współczesnym kryminałem, który od lat rozgrywa się w przestrzeni publicznej".

– W przypadku tajemniczego zaginięcia Iwony zadziałało kilka czynników. Po pierwsze: młody wiek, nocna kilkukilometrowa wędrówka, monitoring, dokładnie znana trasa, ostatnie chwile zarejestrowane przez kamery. Jednak, co najważniejsze, to przede wszystkim brak odpowiedzi na pytanie, co właściwie wydarzyło się tamtej nocy? – mówi Aldona Błaszczyk-Szostak.

Autorka podkreśla, że sprawa zaczęła żyć własnym życiem: powstawały kolejne artykuły, wywiady i podcasty, a każdy nowy szczegół sprawiał, że media wracały do zaginięcia. Zwraca jednocześnie uwagę, że część publikacji wnosi nowe informacje, ale wiele materiałów powtarza znane fakty albo odświeża dawne hipotezy.

– Można zauważyć, śledząc tę sprawę, iż stary wątek zostaje przedstawiony w bardziej atrakcyjny sposób i zaczyna funkcjonować jako "nowy trop", a w rzeczywistości generalnie niewiele się zmieniło – ocenia Aldona Błaszczyk-Szostak.

Informacja czy kolejne odcinki serialu?

Ksenia Olkusz uważa, że sprawa funkcjonuje jednocześnie jako temat informacyjny i rodzaj medialnego serialu. Odbiorcy chcą poznać prawdę, ale wieloletnia obecność historii w mediach sprawiła, że stali się także publicznością oczekującą kolejnych elementów opowieści.

– Metafora serialu jest zresztą trafna także dlatego, że wciąż wracamy do znanych już postaci, wydarzeń i tropów, czekając na kolejny element historii. Kolejne informacje bardzo łatwo stają się wtedy medialnie "nowym tropem", "przełomem" czy "kluczowym dowodem", a odbiorca ma poczucie, że rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki – zauważa prezes Ośrodka Badawczego Facta Ficta.

Monika Sławecka, twórczyni podcastu true crime "Pętla Zbrodni" (ZPR Media), zwraca uwagę, że nierozwiązane historie nie przynoszą naturalnego rozładowania napięcia. Brak jednoznacznych odpowiedzi zachęca odbiorców do dalszego analizowania faktów i porównywania hipotez. – Odbiorca zostaje niejako wciągnięty w kryminalną zagadkę. Próbuje ją rozwiązać przez pryzmat własnego życia, doświadczeń i sposobu postrzegania rzeczywistości.

W przypadku zaginięcia Iwony Wieczorek szczególne znaczenie ma – jej zdaniem – zapis monitoringu.

W pewnym sensie odprowadzamy Iwonę wzrokiem do domu: widzimy ją podczas ostatniego spaceru i podświadomie zakładamy, że skoro obserwujemy jej powrót, to bezpiecznie dotrze na miejsce. Tak się jednak nie dzieje. Ten obraz urywa się bez wyjaśnienia, a odbiorca zostaje z poczuciem napięcia i bezsilności.

Monika Sławecka
twórczyni podcastu true crime "Pętla Zbrodni" (ZPR Media)

Telewizja, portale i podcasty w jednym obiegu

Według Moniki Sławeckiej zainteresowanie sprawą napędza mechanizm obejmujący telewizję, portale, podcasty i media społecznościowe. Informacje oraz interpretacje przechodzą między kolejnymi kanałami, a krótkie fragmenty wypowiedzi – niekiedy wyrwane z kontekstu – mają przyciągnąć uwagę do następnych materiałów.

– Mamy do czynienia z mechanizmem samonapędzającym się. Telewizja nagłaśnia sprawę, portale publikują teksty, podcasty analizują szczegóły, a później w mediach społecznościowych pojawiają się krótkie fragmenty wypowiedzi, często wyrwane z kontekstu. Mają zaciekawić odbiorcę i skłonić go do obejrzenia, wysłuchania albo przeczytania kolejnego materiału. W ten sposób nowe informacje i stare interpretacje krążą wciąż w tym samym obiegu. Impulsem może być przeciek, kolejna wypowiedź albo zapowiedź rzekomo przełomowego ustalenia – mówi twórczyni "Pętli Zbrodni".

Ksenia Olkusz dodaje: – Tradycyjne media i internet wzajemnie się napędzają: coś pojawia się w sieci, media to podejmują, a publikacja medialna może z kolei nadać temu znacznie większy zasięg.

Wydawczyni portalu internetowego mówi wprost: – Wracamy do tego zaginięcia Iwony Wieczorek tak często, jak to możliwe. Dlaczego? Bo to się bardzo dobrze klika. Ludzi interesują niewyjaśnione sprawy, zwłaszcza historie, które mogłyby spotkać każdego z nas.

"Uwaga!": naszym celem jest uporządkowanie wiedzy

Ostatnio materiał o sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek przygotowała Arleta Bolda-Górna, dziennikarka "Uwagi!" i kryminolog specjalizująca się w kryminalistyce. Wcześniej badała historie m.in. Iwony Cygan czy Ewy Tylman.

Reportaż wyemitowano na antenie TVN 18 sierpnia. Natychmiast zareagowały inne media, m.in.: "Przyjaciółka Iwony Wieczorek przerywa milczenie. 'Miałam sobie za złe'" (o2.pl); "Takie SMS-y dostaje matka Iwony Wieczorek. Detektyw ujawnia" (Wp.pl), "Co stało się z Iwoną Wieczorek? 'To musi się skończyć. Nie wyobrażam sobie, że to będzie trwać'" (Onet.pl), "Zagnięcie Iwony Wieczorek. Pojawił się nowy dowód w sprawie" (Radiozet.pl).

Ale i autorzy podcastów true crime. Olga Herring na Facebooku przyznała, że od lat odkładała przygotowanie odcinka o Iwonie Wieczorek, ponieważ uważa tę sprawę za najbardziej skomplikowaną, z jaką się zetknęła. Jak napisała, brak dostępu do akt sprawia, że trudno jej czasem rozróżnić fakt, nadinterpretację i fikcję powtarzaną tak długo, że zaczyna brzmieć jak prawda.

Jacek Kaczmarek, producent "Uwagi!", podkreśla, że redakcja powraca do tematów, które poruszyły opinię publiczną, szczególnie, gdy pojawiają się nowe informacje. Zaznacza, że dziennikarze opierają swoje reportaże na faktach.

"Uwaga!" od lat cieszy się zaufaniem widzów właśnie dlatego, że nasze reportaże opierają się na faktach, a nie spekulacjach. W przeciwieństwie do internetowych teorii i domysłów zadaniem rzetelnego dziennikarstwa telewizyjnego jest weryfikowanie informacji i docieranie do sprawdzonych źródeł. Jako program interwencyjny nr 1 w Polsce często wracamy do tematów, które poruszyły opinię publiczną. Zwłaszcza niezamknięte tematy wzbudzają najwięcej emocji i generują kolejne pytania – mówi Jacek Kaczmarek.

Celem naszych materiałów nie jest podsycanie sensacji, lecz uporządkowanie dostępnej wiedzy i przedstawienie widzom sprawdzonych informacji.

Jacek Kaczmarek
producent "Uwagi!

Gdy hipoteza zaczyna funkcjonować jak fakt

Wielość teorii ma konsekwencje dla osób związanych ze sprawą. Monika Sławecka zwraca uwagę na hejt, presję i gwałtowne reakcje wymierzone w bliskich, znajomych, dziennikarzy oraz innych publicznie zajmujących się zaginięciem: – Nie wiemy, co dokładnie się wydarzyło, a niespójności, zmieniane relacje i trudności w ustalaniu faktów uruchomiły falę spekulacji oraz niedomówień. Rykoszetem dostają bliscy, znajomi, ale też dziennikarze i inne osoby, które publicznie zajmują się sprawą.

Krzysztof Czyżewski, adwokat i partner w Czyżewscy Kancelaria Adwokacka, przypomina, że przy relacjonowaniu podobnych spraw podstawą pozostaje domniemanie niewinności. Znak zapytania na końcu zdania zawierającego zarzut nie zwalnia dziennikarza z odpowiedzialności. Ocenie podlegają cały materiał, jego kontekst i atmosfera, którą wywołuje.

– A jeśli chodzi o tytuły i leady – tu należy zachować wzmożoną ostrożność, bo często czytelnik nie zajrzy do niczego poza nimi, a zatem jeśli one wprowadzą w błąd, to i za nie same możemy ponieść odpowiedzialność – zaznacza adwokat.

Prawnik dodaje, że odpowiedzialność za rozpowszechnianie niesprawdzonych oskarżeń może dotyczyć kolejnych osób uczestniczących w powstawaniu i promocji materiału.

Autor za to co i jak zebrał, jak opracował, a to co pominął, co podkoloryzował, gdzie popłynął, by przyciągnąć uwagę. Redaktor głównie za brak nadzoru, przymknięcie oka i brak krytycznego spojrzenia, a wydawca za bezrefleksyjne puszczenie do druku, przeinaczenie dla celów promocji czy zwiększenia zasięgu itp.

Krzysztof Czyżewski
adwokat i partner w Czyżewscy Kancelaria Adwokacka

Pamięć i eksploatacja

Granica między potrzebnym przypominaniem nierozwiązanej sprawy a wykorzystywaniem tragedii jako atrakcyjnej treści nie jest łatwa do wyznaczenia. Ksenia Olkusz zauważa, że medialność może sprzyjać uważnemu przyglądaniu się sprawie i podtrzymywać społeczną potrzebę jej rozwiązania. Jednocześnie true crime odpowiada na ciekawość odbiorców i potrzebę analizowania zagadki:

– Granica przebiega – moim zdaniem – nie tyle między przypominaniem sprawy a nieprzypominaniem, ile między próbą rzetelnego pokazania tego, co o niej wiemy a produkowaniem kolejnych treści przede wszystkim po to, żeby podtrzymać zainteresowanie odbiorców – mówi Olkusz.

Badaczka zwraca też uwagę na monetyzację. True crime jest częścią rynku medialnego, na którą istnieje duży popyt. Jednocześnie potrzebne jest mówienie o sprawie tak długo, jak pozostaje ona nierozwiązana.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Pokazaliśmy obcokrajowcom nową reklamę Polski. "Nie zachęca do przyjazdu"

Pokazaliśmy obcokrajowcom nową reklamę Polski. "Nie zachęca do przyjazdu"

"Być gwiazdą" zamiast "Państwa w państwie". Nowy program przygotuje ekipa "Halo tu Polsat"

"Być gwiazdą" zamiast "Państwa w państwie". Nowy program przygotuje ekipa "Halo tu Polsat"

TVN rezygnuje z randkowego reality show. "Wszystko było za szybko i za blisko"

TVN rezygnuje z randkowego reality show. "Wszystko było za szybko i za blisko"

re58 ma nowe zlecenie od kancelarii premiera

re58 ma nowe zlecenie od kancelarii premiera

Nowa ramówka, nowa szefowa. Takie zmiany czekają TVN Style

Nowa ramówka, nowa szefowa. Takie zmiany czekają TVN Style

2,5 mln zł od Instytutu Książki dla Mastermind Media

2,5 mln zł od Instytutu Książki dla Mastermind Media