"Skok na głęboką wodę" trafił na antenę TVN wiosną tego roku. Program oparto na duńskim formacie "Stranded on Honeymoon Island". Podobnie jak "Ślub od pierwszego wejrzenia" był eksperymentem społecznym.
Uczestnicy dobrani w pary przez ekspertów wyruszyli na Sri Lankę, by tam budować swoje związki. Pięć par spotykało się po raz pierwszy podczas specjalnej ceremonii. Uczestnicy przebywali ze sobą z dala od cywilizacji, bez telefonów, mediów społecznościowych i codziennych udogodnień. Po trzech tygodniach odosobnienia pary decydowały, czy chcą kontynuować swoje relacje.
Program emitowano od marca do maja we wtorki o godz. 21.30. Z danych Nielsena wynika, że oglądało go 435 tys. widzów, co przełożyło się na zaledwie 4,33 proc. udziału w grupie 4+ i 5,63 proc. w grupie 16–59. Stacja nie jest zadowolona z tych wyników.

Koniec "Skoku na głeboką wode"
– Nie wierzę w kolejny sezon "Skoku na głęboką wodę" – mówi Wirtualnemedia.pl Lidia Bergel, dyrektorka kanałów TVN. Jako główną przyczynę niepowodzenia produkcji wskazuje błędy produkcyjne. – Uważam, że sposób realizacji był nieadekwatny do tego formatu i przez to większość scen nie miała szansy zostać właściwie pokazana. Tam wszystko było za szybko i za blisko – podsumowuje.
Za produkcję wykonawczą formatu odpowiadała firma Golden Media Polska, która dla TVN7 produkuje też "Hotel Paradise".












