Proces sądowy dotyczył tekstu "Papierowi feminiści. O hipokryzji na lewicy i nowych twarzach polskiego #Metoo" zamieszczonego w "Codzienniku Feministycznym" 27 listopada 2017 roku. Tekst, w którym osiem kobiet oskarżyło Jakuba Dymka (wtedy w "Krytyce Politycznej") i Michała Wybieralskiego (wówczas szefa wydawców portalu Wyborcza.pl) o mobbing i molestowanie seksualne. Dodatkowo Jakubowi Dymkowi zarzucono gwałt. Tekst wywołał burzę w środowisku dziennikarskim. W efekcie obaj dziennikarze stracili pracę.
Jakub Dymek zdecydowanie i szybko zaprzeczył wszystkim stawianym zarzutom, zaznaczając, że jedna z autorek publikacji w "Codzienniku Feministycznym" była z nim w przeszłości w związku.
Jakub Dymek walczył o dobre imię przed sądem
W styczniu 2019 roku prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie zarzutów z tekstu wobec Jakuba Dymka. Dziennikarz zdecydował się wnieść cywilny pozew o naruszenie dóbr osobistych przeciwko redaktorce naczelnej "Codziennika Feministycznego" Kamili Kuryło oraz czterem współautorkom tekstu - Dominice Dymińskiej, Sarze Czyż, Patrycji Wieczorkiewicz i Agnieszce Ziółkowskiej.

W maju 2019 roku Ziółkowska przeprosiła Michała Wybieralskiego za formułowane pod jego adresem zarzuty. Przeprosiny otrzymał też Jakub Dymek.
Sąd pierwszej instancji w 2023 roku przyznał Dymkowi rację i nakazał kobietom publikację przeprosin w "Krytyce Politycznej" i na serwisie Codziennik Feministyczny. Miały także zapłacić dziennikarzowi zadośćuczynienie finansowe.
Teraz wyrok został potwierdzony orzeczeniem sądu drugiej instancji.
"Zwycięstwo, NARESZCIE! Sąd po 9 latach orzekł w sprawie pomówień na mój temat i stanął po stronie prawdy. Autorki "Codziennika Feministycznego" mają przeprosić i zapłacić zadośćuczynienie za przypisywanie mi przestępstw, których, JAK POTWIERDZIŁ SĄD DRUGIEJ INSTANCJI, nie było!" - poinformował Jakub Dymek w poście na X zamieszczonym w poniedziałek.

Jakub Dymek w komentarzu dla Wirtualnemedia.pl nie krył ulgi z powodu wydanego przez sąd orzeczenia.
Sprawiedliwości stało się zadość. To co czuję mogę opisać jedynie jako satysfakcję i poczucie ulgi, że nie poddałem się w 2017 roku, kiedy wiele osób nie dawało mi szans na wygraną i powrót do pracy. W 2026 jestem tu gdzie jestem. Sąd potwierdza to, co od początku było dla mnie jasne - że tekst jest oparty na fałszach i się nie obronił, a pozwane naruszyły moje dobra osobiste. Dziękuję wszystkim, a było tych osób na szczęście niemało, które od początku mi wierzyły i wspierały mnie w tej sądowej walce. Dziękuje także mojej pełnomocniczce, Magdalenie Wojdak za wielką determinację i skuteczne doprowadzenie sprawy do końca.
Wieczorkiewicz: ulga, bardzo się cieszę
Głos w sprawie zabrała także Patrycja Wieczorkiewicz, dziś dziennikarka, redaktorka i wydawczyni mediów społecznościowych w KrytykaPolityczna.pl, jedna z pozwanych przez Jakuba Dymka autorek. Jej wpis rzuca inne światło na sprawę.
"Dziś po 9 latach zakończyła się ostatecznie sprawa Papierowych Feministów. Choć Jakub Dymek ogłosił wielki sukces, to raczej się dziś nie cieszy - Sąd Apelacyjny odrzucił w całości jego apelację, naszą częściowo przyjął, obniżając zasądzaone zadośćuczynienie z 20k do 5k (tys. zł - przyp.) i uzasadniając, że działałyśmy w uzasadnionym interesie społecznym, a sam Dymek dopuścił się naruszeń (sąd zauważył, że Dymek sam przepraszał za zachowania opisane w naszym artykule, poza gw**tem). Ulga, bardzo się cieszę. Nadal musimy go przeprosić, ale to by było na tyle" - oświadczyła w mediach społecznościowych Patrycja Wieczorkiewicz.

Dziś Jakub Dymek wspólnie z Marcinem Giełzakiem prowadzi podcast "Dwie Lewe Ręce", jest współpracownikiem Kanału Zero i komentatorem spraw polityczych często zapraszanym do mediów. Ponadto publikuje m.in. w "Przeglądzie" oraz "Tygodniku Powszechnym".














