Używany dwupoziomowy autokar został kupiony przez Kanał Zero w komisie w Niemczech. Wcześniej był wykorzystywany jako pojazd wycieczkowy dla turystów zwiedzających Berlin.
– Dzisiaj już mamy własny autokar ze zdejmowanym dachem, Niemiec płakał jak sprzedawał. Teraz musimy go odpicować, obkleić, podokręcać kilka śrubek i w drogę:) – stwierdził Krzysztof Stanowski w zeszłym tygodniu na X.
We wtorek Kanał Zero zamieścił relację, w której o zakupie autokaru opowiedział zajmujący się tematyką motoryzacyjną Tymon Grabowski, twórca kanału youtube'owego Złomnik.

Drogi wynajem autokaru do akcji Łatwoganga
Dlaczego Kanał Zero zdecydował się kupić dwupoziomowy autokar? W drugiej połowie maja wynajął podobny pojazd, żeby przez trzy dni relacjonować akcję charytatywną, w której influencer Łatwogang przejechał na rowerze, bez dłuższych przerw, z Zakopanego do Gdańska (w tym czasie wpłacono ok. 20 mln zł na leczenie trójki ciężko chorych dzieci).
Krzysztof Stanowski w opublikowanym w minionym tygodniu wywiadzie u Żurnalisty podał wynajem autokaru jako przykład dezorganizacji przekładającej się na sukces Kanału Zero. Opisał, że początkowo współpracownik mylnie przekazał mu, że wynajęcie pojazdu kosztuje 8 tys. zł za dzień, podczas gdy podobną stawkę trzeba było zapłacić za godzinę.
– Gdyby ktoś mi powiedział wcześniej: "Hej, wynajmijmy autobus za 150 tysięcy złotych na trzy dni", powiedziałbym: "Nie. Wiesz co, mam takiego jeepa i zdejmiemy z niego dach, będziemy jechać na jeepie i będziemy mieli to za darmo, a też będzie fajnie" – przyznał.

– Więc podjąłbym złą decyzję, bo na koniec wydaliśmy to 150 tysięcy (potem Stanowski skorygował na X, że cena wyniosła 93 tys. zł – przyp.), ale przejazd Łatwoganga przez Gdańsk na naszym autobusie był tak pięknym zwieńczeniem tej akcji. To by się nigdy nie odbyło, gdyby nie nasza inicjatywa – zauważył.
Przypomniał, że relację z przejazdu pokazywano także w stacji Zero TV, która ostatniego dnia akcji miała w tzw. grupie komercyjnej wyższą oglądalność niż TVP1. – Więc zarówno na poziomie frajdy, jak i na poziomie biznesu to się wszystko zwróciło. Ale początkiem tego była zła decyzja i złe sprawdzenie cennika – stwierdził.

Według Stanowskiego podobnego projektu równie szybko nie byłby w stanie zrealizować duży nadawca. – Musieliby tam, nie wiem, pewnie ze związkami zawodowymi negocjować. A u nas nagle młodzi, fajni ludzie mówią: "Ja wezmę śpiwór i mogę na trzy dni jechać". My to wszystko im potem rekompensujemy, ale oni sami mają taką frajdę z tego i nie przeszkadza im, że trzy dni nie wezmą prysznica, tylko mają frajdę, że wykonują ten zawód i akurat w takim miejscu – opisał szef Kanału Zero.










