W spocie Narodowego Banku Polskiego staruszek w osiedlowym sklepie kupuje masło, mąkę i cukier. Płaci gotówką i pozytywnie dziwi się, ile wydano mu reszty. - Zauważyłem, że znowu zostało mi więcej. Ceny już nie rosną, a niektóre produkty są nawet tańsze niż kilka miesięcy temu - mówi.
Potwierdza to lektor, przytaczając dane o niskiej dynamice inflacji konsumenckiej miesiąc do miesiąca od kwietnia do sierpnia br. - w trzech miesiącach była ona zerowa, w kwietniu wyniosła tylko 0,7 proc., a w lipcu była ujemna (-0,2 proc.). - Mimo trwającej wojny i negatywnych wpływów z zagranicy - zaznacza.
Na koniec pojawia się fragment wystąpienia prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego, który na konferencji prasowej na początku września podkreślił, że „skończyliśmy z grozą inflacji”. Spot zatytułowano:

Podobny przekaz pojawił się już na początku sierpnia na wielkoformatowym bannerze umieszczonym na siedzibie głównej Narodowego Banku Polskiego w centrum Warszawy. - Dzięki NBP Polska jest na dobrej drodze, już od 4 miesięcy ceny prawie się nie zmieniły! - brzmiało hasło.
Prezes NBP: z radością obserwujemy, że ceny stoją
- Od pięciu miesięcy w Polsce nie mamy już do czynienia ze zmianą cen, w tym czasie inflacja wyniosła 0,5 proc. - mówił na konferencji prasowej na początku września Adam Glapiński. Jego zdaniem bez obniżenia stop procentowych wkrótce stałyby się realnie dodatnie.
- Od pięciu miesięcy nie mamy do czynienia ze zmianą cen. (...) Od pięciu miesięcy ceny wzrosły o 0,5 proc., czyli niezauważalnie. W praktyce oznacza to, że poziom cen niemal nie uległ zmianie - powiedział Glapiński.

##NEWS https://www.wirtualnemedia.pl/ekspert-decyzja-rpp-jest-merytorycznie-uzasadniona,7169480741443201a ##
- Inflacja jest naszą zmorą, a głównym celem NBP jest walka z nią. Z radością obserwujemy, że ceny stoją - stwierdził prezes Narodowego Banku Polskiego, przyznając jednocześnie, że ceny są wyższe niż rok temu o 9,5-9,6 proc. W ocenie Glapińskiego, ostatnie miesiące to „okres bezprecedensowo szybkiego spadku inflacji”.
Glapiński zaznaczył, że główna stopa procentowa na poziomie 6,75 proc. przy inflacji rocznej 18,4 proc., jaka panowała w lutym, "to zupełnie co innego" niż 6,75 proc. przy inflacji na poziomie 9,5 czy 10,1 proc. - Stopa 6,75 proc. przy inflacji 9,5 proc. oznacza o wiele bardziej restrykcyjną politykę pieniężną" - argumentował. - Gdybyśmy nie zmienili stóp, wkrótce stałyby się one realnie dodatnie - wskazał, uzasadniając decyzję Rady Polityki Pieniężnej o obniżce z 6,75 do 6 proc. głównej stopy procentowej NBP.













