Łącznie wymienione osoby miały zapłacić 0,5 mln złotych. Nałożenie grzywien to konsekwencja zarzutów, które prezes Urzędu Ochrony Konkurecji i Konsumentów postawił lutym 2023 roku w sprawie aktywności marketingowych na profilach instagramowych Filipa Chajzera, Doroty Rabczewskiej i Małgorzaty Rozenek-Majdan.
Do decyzji prezesa UOKiK z 2025 roku odniosła się wlaśnie w mediach społecznościowych Małgorzata Rozenek-Majdan.
"Oświadczam, że wprowadzałam moich odbiorców w błąd co do komercyjnego charakteru postów i relacji publikowanych na moim profilu na Instagramie. Nie informowałam ich w jednoznaczny, czytelny i zrozumiały sposób o tym, że zamieszczane treści były płatnymi reklamami" – napisała Rozenek-Majdan na Instagramie.

"Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że w latach 2016–2024 stosowałam nieuczciwe praktyki rynkowe naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Stwierdził też, że zaprzestałam ich stosowania w dniu 15 listopada 2024 r." – dodała.
Małgorzata Rozenek-Majdan podkreśliła, że opublikowała decyzję prezesa UOKiK, gdyż szanuje prawo i zasady transparentności, które obowiązują wszystkich.
O co chodzi w decyzji UOKIK ws. Dody, Chajzera i Rozenek-Majdan?
Nałożenie grzywien było konsekwencją zarzutów, które prezes UOKIK-u postawił w lutym 2023 roku w sprawie aktywności marketingowych na profilach instagramowych Chajzera, Rabczewskiej i Rozenek-Majdan.
Jak informował UOKiK, Małgorzata Rozenek-Majdan działała reklamowo na rzecz kilkudziesięciu podmiotów, np. Henkel Polska, Noyo Pharm, Oceansapart oraz AllNutrition.
We wpisach wskazywała jedynie nazwę marki oraz czasami używała hasztagu #współpraca, jednak w sposób niemal niewidoczny.
Wielokrotnie sugerowała, że stosowanie reklamowanych w istocie produktów jest jej osobistym wyborem konsumenckim, gdy ukrywała promocyjne treści pod pozorem odpowiedzi na pytania od obserwatorów. Udostępniała też kody rabatowe bez informacji, że otrzymuje za to wynagrodzenie lub procent od sprzedaży polecanych produktów.

W komunikacie opisano, że Filip Chajzer publikował reklamowe treści na zlecenie kilkudziesięciu różnych podmiotów, takich jak choćby Thai Bali Spa, New Balance czy salon Skody Auto Wimar. W swoich komercyjnych wpisach oznaczał jedynie markę, podobnie jak w neutralnych relacjach z prywatnych zakupów czy codziennych czynności.
Dodano, że po postawieniu zarzutów zdarzało się, że Chajzer stosował rekomendowane hashtagi #reklama lub #współpracareklamowa, jednak zamieszczał je na końcu opisu, co czyniło je niewidocznymi na pierwszym etapie zapoznawania się z publikacją.
Jak pisał UOKIK konsumenci mają prawo wiedzieć przed zapoznaniem się z materiałem, czy to reklama. Prezes UOKiK nałożył na firmę Filip Chajzer Warsaw Media 80,9 tys. zł kary i nakazał zaprzestanie praktyki.
W kolei w interpretacji urzędu Dorota Rabczewska prowadziła wiele płatnych działań promocyjnych, m.in. na zlecenie kosmetycznej spółki Sodore, agencji reklamowej WhitePress, marek Activlab czy Rainbow Tours.

Zazwyczaj reklamowe materiały oznaczała jedynie przez wskazanie nazwy marki lub przez widoczne dopiero po rozwinięciu opisu oznaczenie #współpraca.
Twierdziła, że jej fani i tak wiedzą, z którymi markami zawarła współpracę reklamową, pomijając tym samym fakt, że reklama ma być jednoznacznie oznaczona niezależnie od tego, kto ją ogląda i co wie o autorze. Prezes UOKiK nałożył na firmę Queen Records Dorota Rabczewska 191,5 tys. zł i nakazał zaprzestanie praktyki.











