Naukowcy z University of Texas ostrzegają – młode osoby, które spędzały w mediach społecznościowych co najmniej sześć godzin dziennie, dwukrotnie częściej doświadczały objawów lękowych i trzykrotnie częściej zgłaszały myśli samobójcze, niż osoby, które korzystały z mediów społecznościowych krócej niż godzinę dziennie.
U dziewcząt i młodych kobiet ta zależność była przy tym wyraźniejsza, niż u chłopców i młodych mężczyzn.
"Kiedy nastolatki korzystają z mediów społecznościowych, porównują się z innymi. Ludzie zazwyczaj publikują tam tylko dobre rzeczy, więc młodzi widzą wyłącznie szczęśliwe życie, w którym wszystko jest idealne, i na tej podstawie porównują się z innymi" – mówi pracami prof. Jeff Temple z University of Texas, kierujący badaniem opisanym w magazynie "Pediatrics Open Science".
"Możliwe też, że ponieważ spędzają tak dużo czasu w mediach społecznościowych, brakuje im czasu na realne życie, zwykłe kontakty i aktywności społeczne, które dają nam szczęście i zmniejszają lęk" – dodaje.

Social media i myśli samobójcze – co jest skutkiem, a co przyczyną
Naukowcy zwracają uwagę, że może także działać zależność odwrotna – młode osoby z lękami i stanami depresyjnymi mogą częściej wybierać spędzanie czasu na przeglądanie mediów społecznościowych.
W swoim projekcie badacze skupili się na osobach, które wchodzą w dorosłość. Jak podkreślają, większość wcześniejszych badań dotyczyła uczniów szkół średnich i studentów.
W nowym projekcie wzięło udział ponad tysiąc ochotników, którzy na początku obserwacji mieli od 11 do 15 lat, a na końcu – od 18 do 22. Spośród nich 8,5 proc. osób deklarowało korzystanie z mediów społecznościowych krócej niż godzinę dziennie, a ponad jedna trzecia – od jednej do trzech godzin dziennie. Z kolei nieco ponad 17 proc. korzystało z nich przez co najmniej sześć godzin dziennie.

Dziewczęta deklarowały przy tym dłuższy czas korzystania, niż chłopcy.
Badacze zwracają uwagę, że wyniki zgadzają się z tym, co dzieci i ich rodziny mówią na podstawie własnych doświadczeń o wpływie mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne. "Łatwo obwiniać coś, co mamy dosłownie przed oczami - telefony. Jednak bez badań pozostaje to tylko opinią" – mówi prof. Temple.
"Kiedy zrozumiemy i rozpoznamy problem, będziemy mogli ustalić, kogo dotyczy, na czym polega, kiedy, gdzie, dlaczego i w jaki sposób się pojawia. Wtedy określimy, co należy zrobić – skłonić ludzi, by rzadziej spoglądali na smartfony i korzystali z mediów społecznościowych, czy też poprawić jakość tych platform, aby w mniejszym stopniu przyczyniały się do pogorszenia zdrowia psychicznego" – dodaje.
źródło: PAP











