Wydawcy zabezpieczają książki przed AI. "Jesteśmy gotowi przyłączyć się do pozwu zbiorowego"

Wydawnictwa zaczynają umieszczać w książkach klauzule zakazujące wykorzystywania ich treści do trenowania systemów sztucznej inteligencji. Takie zastrzeżenie stosuje już Wielka Litera, która zamierza objąć nim również e-booki i audiobooki. Zdaniem prawnika sprzeciw jest skuteczny, ale problemem pozostaje sprawdzenie, czy firmy rozwijające AI rzeczywiście go respektują.

Kinga Walczyk
Kinga Walczyk
Udostępnij artykuł:
Wydawcy zabezpieczają książki przed AI. "Jesteśmy gotowi przyłączyć się do pozwu zbiorowego"
grafika wygenerowana przez chatGPT
Fot. ChatGPT

Na stronach redakcyjnych niektórych książek pojawia się nowe zastrzeżenie, że tytuł nie może być wykorzystywany do szkolenia systemów sztucznej inteligencji. To odpowiedź branży wydawniczej na obawy, że chronione prawem autorskim utwory mogą trafiać do zbiorów danych służących do trenowania modeli językowych bez wiedzy i zgody autorów lub wydawców.

Taką klauzulę stosuje już wydawnictwo Wielka Litera. – Na stronie redakcyjnej zamieszczamy informację: "Żaden fragment tej książki nie może być wykorzystywany do szkolenia systemów sztucznej inteligencji" – potwierdza Paweł Fąfara, prezes wydawnictwa Wielka Litera.

Wydawnictwo rozważa wprowadzenie podobnych zastrzeżeń jako standardu również w e-bookach i audiobookach. Pytany, czy Wielka Litera zamierza objąć nimi także te formaty, Paweł Fąfara odpowiada: tak.

Wielka Litera nie stwierdziła naruszeń

Wielka Litera nie spotkała się dotąd z przypadkiem wykorzystania wydawanych przez nią książek do trenowania modeli AI bez zgody autorów lub wydawnictwa. Nie oznacza to jednak, że firma nie dostrzega takiego zagrożenia.

Śledzimy doniesienia w tym temacie, czekamy na działania odpowiednich instytucji państwa oraz organizacji branżowych i jesteśmy gotowi przyłączyć się do wszelkich sensownych działań lub ewentualnego pozwu zbiorowego w przypadku stwierdzenia nieuprawnionego użycia na szkodę wielu wydawców.

Paweł Fąfara
prezes wydawnictwa Wielka Litera

To problem międzynarodowy

Problem nie dotyczy wyłącznie polskiego rynku. W październiku 2024 roku serwis The Verge, powołując się na branżowy magazyn "The Bookseller", informował, że Penguin Random House zaczął umieszczać w nowych książkach i dodrukach klauzulę zakazującą wykorzystywania publikacji do trenowania systemów sztucznej inteligencji. Wydawca zastrzegł również prawa do eksploracji tekstów i danych wynikające z przepisów Unii Europejskiej.

O zgodę i wynagrodzenie za wykorzystywanie twórczości upomina się także Authors Guild. W 2023 roku jej list do największych firm rozwijających generatywną AI, wzywający do uzyskiwania zgody, wskazywania autorów i wypłacania im wynagrodzenia, podpisało ponad 9 tys. pisarzy.

Skala obaw twórców jest widoczna w zagranicznych badaniach. W ankiecie brytyjskiego Society of Authors, w której uczestniczyło 787 pisarzy, tłumaczy, ilustratorów i dziennikarzy, 94 proc. respondentów opowiedziało się za wskazywaniem autorów lub wypłacaniem im wynagrodzenia, gdy ich utwory są wykorzystywane do rozwijania generatywnej AI.

Z kolei badanie Minderoo Centre for Technology and Democracy przy Uniwersytecie Cambridge, przeprowadzone wśród 258 opublikowanych powieściopisarzy i 74 przedstawicieli branży, wykazało, że 39 proc. pisarzy wiązało rozwój generatywnej AI ze spadkiem swoich dochodów.

Zagraniczne firmy szukają polskich książek

O możliwym wykorzystywaniu książek do trenowania modeli AI pisaliśmy już w Wirtualnemedia.pl. Do właścicieli polskich antykwariatów trafiały propozycje hurtowego zakupu publikacji. Kanadyjska firma Zoom Books chciała porównać katalog jednego z antykwariatów z listą ponad 800 tys. poszukiwanych polskich tytułów.

Firma była zainteresowana pojedynczymi egzemplarzami książek, które nie zostały wcześniej zdigitalizowane i nie były dostępne jako e-booki. Przedstawiciele Zoom Books zaprzeczyli jednak doniesieniom, że skupują, skanują i niszczą książki w celu trenowania AI.

Wcześniej, podczas postępowania przeciwko firmie Anthropic, ujawniono szczegóły projektu "Panama". Firma kupowała używane książki, odcinała ich grzbiety, skanowała strony, a następnie niszczyła papierowe egzemplarze. Pozyskane w ten sposób treści miały służyć do szkolenia modeli sztucznej inteligencji.

Firmy technologiczne sięgają po książki między innymi dlatego, że internet, będący dotąd podstawowym źródłem danych, coraz bardziej wypełniają treści wygenerowane przez samą AI. Trenowanie kolejnych modeli na materiałach wytworzonych przez wcześniejsze systemy może obniżać ich jakość, prowadząc do zjawiska określanego jako "załamanie modelu".

Prawnik: zastrzeżenie jest skuteczne, ale głównie w teorii

Czy klauzula umieszczona na stronie redakcyjnej książki może rzeczywiście zablokować użycie jej treści do trenowania AI?

– Jak najbardziej, takie zastrzeżenie jest skuteczne. Taki sprzeciw jest sposobem na zablokowanie eksploracji tekstów. Na razie jednak głównie w teorii. Nie wiadomo bowiem, jak pewnie sprawdzić, czy książki, wobec których uprawnieni zgłosili sprzeciw, nie są wykorzystywane do szkolenia modeli AI – mówi Krzysztof Czyżewski, wspólnik i adwokat w Czyżewscy Kancelaria Adwokacka.

Jak wspominał Krzysztof Czyżewski w naszym poprzednim artykule, od 20 września 2024 roku polska ustawa o prawie autorskim pozwala na zwielokrotnianie rozpowszechnionych utworów w celu eksploracji tekstów i danych, chyba że uprawniony wyraźnie zastrzegł inaczej. Zasady te określa art. 26³ ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wprowadzony w ramach implementacji unijnej dyrektywy DSM.

Nie zawsze jest jednak oczywiste, kto w przypadku konkretnej książki może skutecznie zgłosić sprzeciw.

Prawo takie przysługuje temu, kto ma autorskie prawa majątkowe. W przypadku książki będzie to zwykle autor, chyba że umowa przeniosła właściwe prawa na wydawcę. I tu pojawia się ciekawy problem, który polska branża wydawnicza dopiero zaczyna dostrzegać: umowa autorska obejmuje wyłącznie pola eksploatacji wymienione w niej wprost, a ustawa zabrania obejmowania umową pól nieznanych w chwili jej zawarcia. Przy umowach zawartych przed mniej więcej 2020 rokiem można by argumentować, że prawo do eksploracji tekstów i danych nigdy nie przeszło na wydawcę i zostało przy autorze. Oczywiście pytanie, czy eksploracja to pole eksploatacji.

Krzysztof Czyżewski
wspólnik i adwokat w Czyżewscy Kancelaria Adwokacka

Sprzeciw mogą zgłosić również spadkobiercy

Prawo do zastrzeżenia sposobu wykorzystania książki może należeć także do spadkobierców autora.

– Spadkobiercy, którzy nabyli prawa autorskie, do momentu upływu ochrony praw też mają prawo zgłosić wspomniane zastrzeżenie. Autorskie prawa majątkowe są dziedziczne i trwają 70 lat od śmierci twórcy – tłumaczy prawnik.

Jak dodaje, po upływie 70 lat od śmierci autora książki jego lub jej prawa majątkowe nie są już chronione: – Zatem wtedy zarówno klasyczne korzystanie z utworu, jak i eksploracja tekstów są możliwe bez konieczności ubiegania się o zgodę, wypłaty wynagrodzenia i niezależne są od zgłoszonych sprzeciwów.

Inaczej wygląda również forma zastrzeżenia dotyczącego publikacji dostępnej w internecie, a inaczej książki drukowanej.

Największą jak na razie słabością systemu zastrzeżeń wobec eksploracji tekstów jest to, jak zgłosić taki sprzeciw skutecznie i jak sprawdzić, czy jest on respektowany. Wymóg formatu odczytywalnego maszynowo dotyczy tylko utworów udostępnionych w internecie. Przy druku teoretycznie wystarczyć powinno zgłoszenie sprzeciwu na stronie redakcyjnej. Ale czy maszyna, bo przecież to ona dokonuje skanowania, będzie potrafiła taki sprzeciw odczytać i się mu podporządkuje?

Krzysztof Czyżewski
wspólnik i adwokat w Czyżewscy Kancelaria Adwokacka

W praktyce klauzula stanowi więc jasną deklarację właściciela praw, ale jej skuteczność zależy także od zachowania podmiotu pozyskującego dane. Wydawca lub autor może nie wiedzieć, że książka została zeskanowana albo znalazła się w zbiorze treningowym. Firmy rozwijające największe modele nie publikowały dotychczas kompletnych wykazów wykorzystanych utworów, co znacznie utrudnia dochodzenie roszczeń.

Co grozi za zignorowanie klauzuli?

Jeżeli mimo zgłoszonego sprzeciwu książka zostanie wykorzystana do eksploracji tekstów i danych, właściciel praw może skorzystać ze środków przewidzianych w prawie autorskim.

– Co się dzieje, jak osoba trzecia nie zastosuje się do sprzeciwu? Jeśli złapiemy ją na tym, to taki czyn będzie po prostu naruszeniem autorskich praw majątkowych. A zatem w naszym arsenale znajdą się m.in.: żądanie zaniechania naruszeń, publikacja przeprosin i odszkodowanie – wylicza Krzysztof Czyżewski.

Największą przeszkodą może być jednak zawarte w tej wypowiedzi "jeśli". Aby wystąpić z roszczeniami, autor lub wydawca musi najpierw ustalić, że konkretny utwór rzeczywiście został użyty. Dopóki twórcy modeli nie zapewnią większej przejrzystości zbiorów treningowych, nawet prawnie skuteczny sprzeciw może być trudny do wyegzekwowania.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

AMC Global uruchamia w Europie bezpłatny serwis streamingowy

AMC Global uruchamia w Europie bezpłatny serwis streamingowy

"Włosi nigdy nie pokłócą się o pizzę". Jak zbudować markę Polski, która przetrwa

"Włosi nigdy nie pokłócą się o pizzę". Jak zbudować markę Polski, która przetrwa

Reklama, której nie da się ominąć. MrBeast pokazał nowy sposób na lokowanie produktu

Reklama, której nie da się ominąć. MrBeast pokazał nowy sposób na lokowanie produktu

Te marki rządzą na polskim Instagramie. Lider ma 2,4 mln obserwujących

Te marki rządzą na polskim Instagramie. Lider ma 2,4 mln obserwujących

Prokuratura Europejska dalej chce dla niego aresztu. Szef Rady Mediów Narodowych odpowiada

Prokuratura Europejska dalej chce dla niego aresztu. Szef Rady Mediów Narodowych odpowiada

Dziennikarz Republiki skazany. Za słowa o rzeczniczce Prokuratora Generalnego

Dziennikarz Republiki skazany. Za słowa o rzeczniczce Prokuratora Generalnego