W USA nie milkną antyrządowe protesty po zastrzeleniu amerykańskiego obywatela, 37-letniego Alexa Prettiego przez funkcjonariuszy federalnych. Tydzień wcześniej funkcjonariusz ICE zastrzelił w czasie interwencji na ulicy Renee Good.
Działania służb migracyjnych ICE koncentrują się na miastach, gdzie rządzą Demokraci. Mieszkańcy w obawie o własne bezpieczeństwo próbują na własną rękę ustalać, kim są funkcjonariusze ICE. W tym celu, w internecie powstała oddolnie tzw. "ICE List" z nazwiskami pracowników Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA (DHS), która nadzoruje ICE.
Amerykanie tworzą "listę hańby" urzędu Trumpa
Twórcy projektu twierdzą, że jego celem jest pociągnięcie osób z listy do odpowiedzialności. Na stronie "ICE List" czytamy, że jej celem jest także "dokumentowanie federalnych działań w zakresie egzekwowania prawa imigracyjnego, zachowanie dowodów" czynów ICE.

Strona dokumentuje niewłaściwe postępowanie funkcjonariuszy, zapisuje ich personalia, dane pojazdów czy adresy, pod którymi interweniowano.
Twórcy strony twierdzą, że lista "jest przeznaczona do użytku przez dziennikarzy, badaczy, działaczy oraz ogółu społeczeństwa".
"ICE List" powstała w 2025 roku, ale zaczęła zyskiwać popularność 7 stycznia, po śmiertelnym postrzeleniu przez agenta ICE w Minneapolis 37-letniej Renee Nicole Good.
Meta blokuje udostępnianie "ICE List"
Ja podaje Politico, dzielenie się listą w mediach społecznościowych blokuje Meta. Użytkownicy zgłaszają, że nie mogą opublikować linku do strony na Facebooku, Instagramie i Threads.
Każdy, kto tego próbuje, otrzymuje ostrzeżenie, że post narusza standardy społeczności platformy i w związku z tym nie może być opublikowany.
Linku nie mogą publikować także użytkownicy spoza USA. "Meta zacieśnia cenzurę. Big Tech to największe zagrożenie dla naszej wolności. Dlatego musimy całkowicie wyjść z technofeudalnej tyranii. Zbudować alternatywę, która należy do nas i skupić wysiłek społeczeństwa na Exodusie" – napisał na Facebooku ekonomista Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.

Meta tłumaczy, że blokuje treść z uwagi na znajdujące się na stronie są prywatne.
Rzecznik Meta powiedział we wtorek Fox News Digital, że podjęte działania są zgodne z obowiązującą polityką prywatności firmy, podkreślając, że Meta usuwa treści, które udostępniają lub żądają prywatnych informacji — zarówno na jej platformach, jak i za pośrednictwem linków zewnętrznych.
Szef Mety Mark Zuckerberg zacieśnił relacje z Donaldem Trumpem od objęcia przezeń prezydentury po raz drugi. Hojnie wspiera także różne inicjatywy prezydenta, np. budowę wystawnej sali balowej przy Białym Domu.

Meta krótko po objęciu urzędu przez Trumpa usunęła ze swoich serwisów niezależny fact-checking, zastępując go "notami społeczności". Krytycy bigtechów wskazują, że to ukłon w stronę republikańskiego przywódcy, aby uzyskać przychylne otoczenie biznesowe.










