Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Była pełnomocniczka ds. marki Polska wytłumaczyła w rozmowie w TVN24, dlaczego napisany przez sztuczną inteligencję raport został zamieszczony w oficjalnych kanałach.
29 lipca 2026 r. Barbara Mróz-Gorgoń została powołana na sekretarz stanu, pełnomocniczkę rządu ds. promocji marki Polska. Afera medialna, zakończona jej dymisją, rozpętała się 20 sierpnia. Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego, udostępnił wtedy w serwisie X dokument pod tytułem "Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA marki Polska" z pytaniem: "Czy" Markę Polska "ma nam wygenerować sztuczna inteligencja?".
Badacz wskazywał na szereg błędów, nieścisłości i nielogicznych sformułowań. Zarzuty dotyczyły zarówno metodologii, jak i samych badań, cytowanych w dokumencie. Dochodziły do tego sławne już neologizmy, takie jak "chlebowość", czy nieprawdziwe informacje, np. te o umiejscowieniu Katowic w północnej Polsce.

26-stronicowy raport, którego Barbara Mróz-Goroń była kierowniczką merytoryczną i główną autorką, został pierwotnie opublikowany w listopadzie 2025 r. na stronie Fundacji Marka Polska Think Tank. W chwili przygotowywania dokumentu Mróz-Goroń pełniła rolę prezeski wspomnianej organizacji. Na okładce raportu widnieje jej logo, jak również logo Ministerstwa Sportu i Turystyki.
Po upublicznieniu pełnego błędów dokumentu Mróz-Gorgoń stwierdziła, że podczas przygotowywania raportu sztuczną inteligencję wykorzystywano "wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu". Zaznaczyła, że narzędzia AI "nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków".
Zaznaczyła wtedy również, że "Polaków Portret Własny" nie był częścią projektu, finansowanego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki:
– Ministerstwo Sportu i Turystyki wyłoniło w konkursie Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy w Polsce i zawarło z nim umowę na realizację podstrategii turystycznej Marka Polska. Wykonawca złożył sprawozdanie, a ministerstwo przyjęło rozliczenie. Raport, o którym piszą komentujący na X, nie był częścią tego sprawozdania ani nie był osobno rozliczany – stwierdziła.

Tłumaczenia okazały się niewystarczające. W mediach zaczęła krążyć informacja o tym, że za "raport napisany przez AI" Ministerstwo Sportu zapłaciło 180 tys. zł.
Sprawa szybko nabrała wymiaru politycznego: o złożeniu zawiadomienia do prokuratury pisze szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, a finalnie poseł Konfederacji Przemysław Wipler złożył formalne zawiadomienie, nazywając Mróz-Gorgoń "oszustką". Głos zabrał też lider Konfederacji Sławomir Mentzen, pisząc, że rząd "zatrudnia niekompetentnych urzędników, którzy za setki tysięcy złotych robią absurdalne raporty w AI".
Barbara-Mróz Gorgoń podała się do dymisji 21 sierpnia, zaledwie dzień po tym, jak w mediach pojawiły się pierwsze sugestie o wykorzystaniu AI do stworzenia raportu.
"Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności" – napisała na portalu X.

To był jej ostatni kontakt z mediami do teraz. 7 października w serwisie TVN24 pojawia się program "Czarno na białym" z jej udziałem, gdzie odpowiada na pytania Piotra Świerczka i Grzegorza Łakomskiego.
Nienawistne komentarze i sms-y co cztery minuty
Mróz-Gorgoń odniosła się do fali hejtu, jaka ją zalała bezpośrednio przed i po dymisji. Wspominała o incydencie, w trakcie którego została opluta, a także o pojawiających się "co cztery minuty" nienawistnych SMS-ach czy mailach. Stwierdziła, że za swój błąd płaci dzisiaj cenę, "jakiej żaden bandyta by nie zapłacił".
Odniosła się również do insynuacji na temat swojego wynagrodzenia: – Nikomu nie ukradłam 200 tysięcy, nie wyłudziłam 200 tysięcy – zaznaczyła, dodając, że cały projekt związany ze stworzeniem "Strategii Marka Polska" kosztował 179 tys. zł. Jej wynagrodzenie wyniosło natomiast 60 tys. brutto, przy czym, jak zaznaczyła, nie obejmowało ono stworzenia dokumentu "Polaków Portret Własny".

Dokument roboczy, który miał być prezentacją
Na pytanie, czy wspominany raport stworzyła sztuczna inteligencja, Gorgoń-Mróz odpowiedziała: – Wnioski są autorskie, oparte na badaniach, które są udokumentowane – dodała jednak, że sztuczna inteligencja była przez nią wykorzystywana do "lingwistycznej oprawy, stylistycznego poprawiania".
O samym raporcie mówi: "materiał roboczy". Tłumaczy, że "brudnopis" omyłkowo opatrzyła okładką – tą samą, którą miała prezentacja z wynikami badań do "Strategii Marka Polska".
Prezentacja, o której mowa, została przedstawiona podczas konferencji na Uniwersytecie Leona Koźmińskiego, w której uczestniczył m.in. sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu, Piotr Borys.
– Całe nieszczęście moje polegało na tym, że od razu sklejałam go z tą, skądinąd piękną w mojej ocenie, okładką – stwierdza, zapewniając, że "materiał roboczy" czy też "brudnopis" trafił na stronę kierowanego przez nią think tanku omyłkowo.

– Pani tego nie przejrzała? – dopytywał Piotr Świerczek, a Mróz-Gorgoń potwierdziła. – Żyłam w przekonaniu, że to jest ten PowerPoint (...) Nie śledziłam własnej strony – przyznała.
"Z chlebowości się nie śmieję"
Mróz-Gorgoń odniosła się również do sugestii mówiących, że na stanowisko trafiła dzięki znajomościom. – To uderza mnie zupełnie. Ja nie wzięłam się znikąd – stwierdziła, dodając, że na przestrzeni 20 lat pracy naukowej zgromadziła spory dorobek. Dodała jednak: – Jestem ekspertem, nie jestem politykiem.
Pytana o to, czy decyzja o dymisji wyszła od niej samej, odpowiedziała początkowo, że nie będzie sprawy komentować. Stwierdziła, że praktyka PR-u kryzysowego, który wykładała w teorii, to coś zupełnie innego.
– Każdy, kto tego nie przeżył, do końca nie wie, czym jest ta materia. Człowiek nie jest sztuczną inteligencją, człowiek ma emocje. Człowiek jest fizyczny – zaznaczyła, sugerując również, że sytuacja ogromnego stresu wywołała u niej pogorszenie stanu zdrowia.

Prowadzący dopytywali: czy wydane finalnie oświadczenie było pisane słowami Mróz-Gorgoń, czy polityków, dla których stała się ciężarem?
– Zamieszczone zostały na moim profilu. W stanie, jaki opisałam, nie sposób jest samemu przygotowywać większości tekstów, odniesień. Myślę, że to tłumaczy. Nie mam więcej nic do powiedzenia na ten temat – skwitowała.
Na koniec Mróz-Gorgon odniosła się do wygenerowanej w raporcie "chlebowości". Prowadzący pytali, czy umie się już z niej śmiać.
– Chlebowość to coś, co zostanie ze mną nawet żartobliwie powiem, na nagrobku mi wyryją. To jest piękno o Polsce. Chlebowość to jest piękna cecha. To jest cytat z badań. Z Beskidów. To jest opowieść o tym, że jesteśmy gościnni, naturalni. Z tego się nie będę śmiała – podsumowała.












