Przepisy nałożyły również na platformy obowiązek wyraźnego oznaczania materiałów wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Platformy powinny również umieszczać w nich trwałe markery, by ułatwić śledzenie pochodzenia materiału.
Firmy muszą również korzystać z automatycznych narzędzi do wykrywania i zapobiegania nielegalnym treściom AI, w skład których wchodzą m.in. materiały wprowadzające w błąd, przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci, czy treści dotyczące materiałów wybuchowych - dodała BBC.
Organizacje zajmujące się prawami cyfrowymi i eksperci w dziedzinie technologii mają jednak obawy dotyczące wykonalności i skutków nowych przepisów.
"Szybko działający cenzorzy"
Fundacja Internet Freedom Foundation stwierdziła, że skrócona oś czasu sprawi, że platformy staną się "szybko działającymi cenzorami". "Te niewykonalnie krótkie terminy uniemożliwiają sensowną ocenę przez człowieka. Zmusi to platformy do automatycznego, nadmiernego usuwania treści" – stwierdziła grupa w oświadczeniu.

Anushka Jain z Digital Futures Lab ostrzegła, że trzygodzinny termin może skłonić firmy do przejścia na pełną automatyzację, co doprowadzi cenzurowania treści. Analityk technologii Prasanto K. Roy opisał zaś nowy reżim jako "prawdopodobnie najbardziej radykalny reżim obalający demokrację w historii".
Źródło: PAP











