Otwierając posiedzenie komisji, jej przewodnicząca Monika Rosa podkreśliła, że zdjęcia dzieci publikowane w sieci przez m.in. rodziców, nauczycieli i trenerów są wykorzystywane nie tylko do ośmieszania czy podszywania się pod kogoś, ale też po to, aby kogoś szantażować lub wykorzystać seksualnie.
– Nie trzeba już być wyjątkowym, zdolnym informatykiem, żeby zdjęcie każdej osoby, każdego dziecka po prostu przerobić w kontekście seksualnym. Nie tylko w postaci zdjęcia, ale także w postaci filmów – powiedziała.
Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało we wtorek powołanie zespołu, który zajmie się uregulowaniem prawa w kwestii tzw. deepfake’ów (fałszywych treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję), jednak – jak zauważyła Rosa – wizerunek dziecka jest chroniony w sposób niewystarczający także w kontekście pracy dzieci w sieci i w promocji placówek edukacyjnych.

" Zjawisko nasilające się i niepokojące"
Obecny na posiedzeniu wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka zabrał głos w imieniu swego ministerstwa i pozostałych, bo – jak powiedział – kwestia jest wielowątkowa i dotyczy wielu resortów.
Przyznał, że resort zwraca uwagę na problem sharentingu (ang. share – dzielić się i parenting – rodzicielstwo), który postrzega jako zjawisko nasilające się i niepokojące.
– Uznajemy, że publikowanie wizerunku dziecka w przestrzeni internetowej bez jego świadomej zgody i bez uwzględnienia jego zdania może być poważnym naruszeniem zarówno standardów konstytucyjnych, jak i konwencyjnych oraz przepisów krajowego prawa rodzinnego – powiedział.
Dodał, że zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, gdy "dzielenie się dzieckiem w sieci miałoby charakter nadmiarowy", sąd może ograniczyć prawa rodzicielskie, a w skrajnych przypadkach je odebrać.

Podkreślił, że jego resort dąży do zmian w prawie i jednocześnie optuje za promocją "dobrych praktyk, uświadamiania ludziom, z jakim niebezpieczeństwem wiąże się nadmierna ekspozycja dzieci w internecie".
Dzieci pozbawione ochrony
Zauważył, że konieczne jest także systemowe uregulowanie pracy dzieci w internecie, bo brak takich regulacji prowadzi do sytuacji, w których dzieci biorące udział w tworzeniu treści w mediach społecznościowych, "pozostają faktycznie pozbawione ochrony, narażone na nadmierną eksploatację, utratę prywatności oraz zagrożenie dla prawidłowego rozwoju psychofizycznego".
Przypomniał też, że Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich (tzw. lex Kamilek), według której wizerunek osoby małoletniej ma stanowić dane osobowe, jak inne objęte ochroną w ramach RODO.

Wspomniał również, że w Ministerstwie Cyfryzacji trwają prace nad projektem ustawy o krajowym systemie przetwarzania, analizy i klasyfikacji treści przedstawiających seksualne wykorzystanie małoletnich (ang. child sexual abuse material – CSAM), w które zaangażowane są m.in. Prokuratura Krajowa i Komenda Główna Policji.
Katarzyna Hernandez, dyrektorka Zespołu Edukacji Cyfrowej i Bezpieczeństwa w Sieci w Biurze RPD, odnosząc się do sharentingu, zwróciła uwagę na często podnoszony przez rodziców argument, że "to jest ich prawo do tego, żeby decydować i wychowywać dzieci, jak będą chcieli".
Kluby sportowe pod lupą
Posłanka Małgorzata Niemczyk (KO) mówiła o rozpowszechnianiu wizerunków dzieci przez kluby sportowe. Podkreśliła, że od zgody na wykorzystanie wizerunku często uzależnione jest uczestnictwo jej córki w zawodach.

Z kolei Anna Krawczak, antropolożka i badaczka, zasugerowała, że zakaz przetwarzania wizerunku dzieci w celach promocyjnych przez wszystkie instytucje oświaty powinien zostać wpisany do nowelizowanego lex Kamilek.











